10 najciekawszych zgłoszeń w Le Mans 2022

24-godzinny wyścig Le Mans – niby runda WEC, ale jednak to jest coś więcej niż zwykła runda. Zawsze obfituje w bardzo ciekawe sytuacje czy dodatkowe zgłoszenia z innych serii. W tym roku też jest takich zgłoszeń kilkanaście, a w tym artykule przybliżę ich dokładnie 10.

Riley Motorsports #74

Photo: Shane van Gisbergen/Twitter

Artykuł zacznę od amerykańskiej ekipy. Występuje ona w tym roku dzięki specjalnemu zaproszeniu dla serii IMSA. Na wybór takiej ekipy mogła mieć wpływ jej bardzo dobra postawa i mistrzostwo tejże serii w zeszłym sezonie w klasie LMP3. Mieli oni do wyboru start w klasie GTE Pro lub GTE Am. Wybrali oni tę pierwszą klasę i Ferrari 488 GTE Evo. Skład kierowców jest bardzo oryginalny i stoi na wysokim poziomie. Składają się na niego Felipe Fraga, Shane van Gisbergen i Sam Bird.

Brazylijczyk to swego rodzaju weteran wyścigów GT. W Le Mans jeździ od 2019 i w każdym roku jeździł on autem innej marki. W tym roku podtrzyma tradycję i wsiądzie do czwartej marki auta, jaką jest Ferrari. Przechodząc jednak do czystych wyników Brazylijczyka, to do jego sukcesów można zaliczyć klasowe zwycięstwo w tegorocznym 24 Hours of Daytona, drugie miejsca w klasie w 24 Hours of Le Mans i 12 Hours of Sebring. Dodatkowo jest to wicemistrz w klasie GTE Am z zeszłego sezonu WEC. Takie sukcesy każą przemawiać za tym, że jest to kierowca szybki i dający swoim zespołom bardzo dużo.

Następnym kierowcą jest Shane van Gisbergen. Nowozelandczyk może być dla wielu nazwiskiem bardzo anonimowym, jednak jest to kierowca jeżdżący na bardzo wysokim poziomie. Dwukrotne mistrzostwo australijskiej serii Supercars, wygrana w GT Series Endurance Cup i 3 miejsce w International GT Cup w 2016 roku oraz zwycięstwo w Bathurst 12h w 2019 roku pokazują, że jest to kierowca utytułowany i z doświadczeniem w GT.

Ostatnim kierowcą jest Sam Bird. Kolejny kierowca bardzo doświadczony i szybki. Posiada on też dodatkowo doświadczenie w Ferrari w GTE Pro. Sukcesy w Formule E, mistrzostwo w klasie LMP2 w 2015 roku w WEC, rok później wicemistrzostwo świata w klasie GTE Pro. Na dokładkę coroczne starty w 24 Hours of Le Mans w GTE Pro. Ten skład to mieszanka doświadczenia, młodości i szybkości. Z tego może wyjść mikstura dająca zwycięstwo w Le Mans, na co szczerze bardzo liczę.

Team WRT #32

Photo: Sportscar365/Twitter

Następny w kolejce jest belgijski zespół, któremu w tegorocznym Le Mans przysługiwały aż 4 miejsca: 2 automatyczne w ramach WEC i 2 specjalne zaproszenia za sukcesy (wygrana w zeszłorocznym Le Mans i ELMS). Belgowie zdecydowali się na użycie tylko trzech z tych czterech slotów. Trzecim autem jest właśnie załoga #32, którą określiłbym mianem “GT All-Star”. Czemu taki przydomek? Już tłumaczę. WRT zagrało dość intrygującą zagrywką i wzięło do swojego auta 3 gwiazdy wyścigów GT: Mirko Bortolottiego, Rolfa Ineichena i Dries’a Vanthoor’a.

Mirko Bortolotti to dla fanów GT swego rodzaju magnes. Włoch jest w tym świecie bardzo znany i ceniony za swoje zasługi. Mówi się o nim jako jednym z najlepszych kierowców GT na świecie. Jeżeli spojrzymy sobie na sukcesy Włocha będzie można tak śmiało uznać. Jest on mistrzem Blancpain GT Series i składającego się na niego Endurance Cup z 2017 roku. Jest to też wicemistrz ADAC GT Masters z 2019 roku czy dwukrotny zwycięzca 24 Hours of Daytona w klasie GTD w latach 2018-19. Mógłbym jeszcze wymieniać trochę sukcesów kierowcy Lamborghini, jednak wydaję mi się, że te, które wymieniłem potwierdzają moją tezę. Mirko to kierowca bardzo szybki, doświadczony i wnoszący do zespołu ogromny bagaż za sobą i pomimo debiutu w francuskim wyścigu, będzie to pewny filar WRT.

Drugim kierowcą jest Szwajcar, Rolf Ineichen. Jest to obowiązkowy w klasie LMP2 kierowca z “srebrną” licencją, ale to nie znaczy, że nie jest on utytułowany. Jeździł on przez długi czas z wspomnianym Mirko Bortolottim, więc wygrał tak samo jak on dwukrotnie Daytonę czy też Sebring w roku 2019. Jest to też zwycięzca Silver Cup w GT World Challenge Endurance Cup Europe z zeszłego sezonu. W zeszłym sezonie także, Ineichen zaliczył debiut w 24 Hours of Le Mans za kierownicą Porsche 911 RSR-19 zespołu Herberth Motorsport. W klasie GTE Am auto to zajęło 10 miejsce. Ineichen, moim zdaniem, jest bardzo dobrym wyborem jako “srebrny” kierowca i się sprawdzi w tej załodze.

Ostatnim kierowcą jest Dries Vanthoor. Pomimo swojego młodego wieku (24 lata) jest to kierowca z wielkimi sukcesami w GT i można go śmiało nazywać jednym z najlepszych kierowców GT na świecie. Jest on zwycięzcą Bathurst 12 Hours z roku 2018 i Nürburgring 24 Hours z roku 2019. Jest to też mistrz GT World Challenge Europe Sprint Cup z lat 2020-21 i mistrz całej tej serii z roku ubiegłego. W roku 2017 Belg zadebiutował w wyścigu Le Mans i go wygrał w klasie GTE Am razem z JMW Motorsport. Rok temu zdobył pole position w klasie GTE Pro dla zespołu HubAuto Corsa. W samym wyścigu trzeba było wycofać auto i nie było szans walki o zwycięstwo. Sam Dries jest kierowcą bardzo ambitnym, utalentowanym i szybkim, a cały ten skład to mieszanka doświadczenia, szybkości, dużej ambicji, która po wymieszaniu daje możliwość walki o podium, a może i nawet zwycięstwo w klasie LMP2.

Cool Racing #37

Photo: Ricky Taylor/Twitter

Francuski zespół zarządzany przez Nicolasa Lapierre’a mocno atakuje. Wraca on do Le Mans po sezonie przerwy i wraca na wysokim C, bo tak trzeba określić skład w postaci Niklasa Krüttena, Yifei’a Ye i Ricky’ego Taylor’a. Niklas Krütten to młody, bo zaledwie 19-letni kierowca. Jest to kierowca z “srebrną” licencją. Ma on na swoim koncie starty w LMP3 w ELMS i IMSA, a w tej pierwszej serii zdobył nawet wicemistrzostwo w tej klasie w zeszłym sezonie. Trochę trudno na razie powiedzieć na co Niemca stać, gdyż to jest dla niego taki jakby sezon prawdy, ale do tej pory wyglądał bardzo przyzwoicie i szybko, co jest dobrym prognostykiem na wyścig.

Kolejnym kierowcą jest bardzo dobrze znany polskim kibicom Chińczyk, Yifei Ye. Wszyscy chyba pamiętamy zeszły rok i katastrofę, którą ten chłopak przeszedł 4 minuty przed końcem wyścigu. Auto staje za mostem Dunlopa i już nie chce ponownie ruszyć. WRT #41 nie kończy wyścigu. Potem, co prawda, wpadło mistrzostwo ELMS, ale to Le Mans jest głównym celem dla wszystkich w endurance. W tym roku Chińczyk spróbuje ponownie zawalczyć o triumf, a trzeba pamiętać, że jest to bardzo szybki i ambitny kierowca.

Ostatnim nazwiskiem jest Ricky Taylor. W Europie kierowca lekko anonimowy, jednakże w USA to jest inna bajka. Obecnie Taylor jest kierowcą Acury DPi #10 w bardzo charakterystycznym brandingu Konica Minolta. Jest to dwukrotny mistrz serii IMSA w sezonach 2017 i 2020. W 2017 był mistrzem w klasie prototypów, a 2020 to mistrzostwo w klasie DPi. Jest to też dwukrotny zwycięzca 24 Hours of Daytona. Zaliczył też kilka startów w Le Mans, lecz żaden z nich nie został zwieńczony podium. Jest to kierowca bardzo pewny, szybki, doświadczony i będzie mocnym wsparciem Cool Racing w tegorocznym Le Mans.

Zanim napiszę ogólną opinię na temat zespołu, to jako ciekawostkę dodam, że ten zespół wystartuje w tegorocznym Le Mans setną wyprodukowaną Oreką 07, która po wyścigu trafi do muzeum Oreki. Co do opinii, to uważam, że jest to skład młody z jednym, doświadczonym filarem, który będzie bardzo ambitny i TOP10 to może być dla nich cel minimum. Na pewno będą walczyć o podium, lecz ja celuję w pozycje 6-7.

WeatherTech Racing #79

Photo: WeatherTech Racing/Official Website

WeatherTech Racing startuje po raz kolejny w Le Mans, lecz po 3 latach wraca do klasy GTE Am. Wystartują Porsche 911 RSR-19. Skład kierowców to Cooper MacNeil, Julien Andlauer i Thomas Merrill. Cooper MacNeil to jest w WeatherTech klasyka. Srebrny kierowca, dość doświadczony, z pewnym poziomem tempa.

Julien Andlauer jest młodym, 22-letnim kierowcą wywodzącym się z pucharowych Porsche. Jego największymi sukcesami są wygranie pucharu Porsche Carrera we Francji i w Niemczech, trzecie miejsce w Porsche Supercup w 2019 roku i zwycięstwo w Le Mans, w swoim debiucie, w roku 2018 w klasie GTE Am. Jest to kierowca szybki, ambitny i mający duży potencjał.

Ostatnim, trzecim i “brązowym” kierowcą jest Thomas Merrill. Kierowca ostatnio jeżdżący w klasie LMP2 w Michelin Endurance Cup w IMSA w zeszłym sezonie. Był też jeden wyścig w IGTCh w Mercedesie-AMG GT3. Umiarkowanie doświadczenie jest, więc można po tym kierowcy się spodziewać w miarę przyzwoitego tempa. Natomiast, gdzie skończy WeatherTech? Nie wiadomo, klasa GTE Am jest na tyle nieprzewidywalna, że trudno mi wydawać takie sądy, więc od tego się tutaj powstrzymam.

Proton Competition #93

Photo: Proton Competition/Twitter

Ktoś się może tutaj spytać, co może być ciekawego w Protonie? Otóż to, że startuje w nim aktor i to nie byle jaki, bo Michael Fassbender, który grał m.in. rolę Magneto w X-Menach czy Steve’a Jobs’a w filmie o tym samym tytule. Start Fassbendera w Le Mans poprzedziły 2 sezony w Ferrari Challenge, sezon w Porsche Driving Experience i 2 pełne sezony w European Le Mans Series. Co do tej drogi Fassbendera do LM, to polecam bardzo serial nakręcony przez Porsche o nazwie: “Road to Le Mans”. Kończąc temat Fassbendera, pojadą z nim Matt Campbell i Zacharie Robichon.

Matt Campbell, pomimo swojego dość młodego jak na GT wieku (27 lat), to utytułowany kierowca z wielkimi sukcesami. Do jego sukcesów należą: wygrana w 24 Hours of Le Mans, 24 Hours of Daytona, 24 Hours of Dubai, 12 Hours of Bathurst, 12 Hours of Sebring, wicemistrzostwo WEC w klasie GTE Am, 3. miejsce w Porsche Supercup i jeszcze długo by tak wymieniać. Australijczyk to kierowca szybki, doświadczony, pewny, który daje swoim zespołom bardzo dużo. Można po nim oczekiwać bardzo dobrej i niesamowitej jazdy.

Zacharie Robichon to kanadyjski kierowca z “srebrną” licencją. Jest to zawodnik z dość dużym doświadczeniem. W przeszłości startował on w IMSA Prototype Challenge. Podczas zeszłego roku został on mistrzem serii IMSA w klasie GTD wraz z zespołem Pfaff obsługujący klienckie Porsche. W tym roku startuje on też w ELMS właśnie w tym aucie. Ten skład jest moim zdaniem naprawdę dobrze zbalansowany i może on powalczyć o najwyższe cele w klasie GTE Am, ale do tego, jak zawsze w Le Mans, potrzeba łudu szczęścia.

Iron Lynx #80

Photo: Iron Lynx/Twitter

Włoska ekipa wystawia w tym roku aż cztery auta kategorii GTE. Dwa z nich, to są automatyczne zgłoszenia z WEC, a pozostałe dwa to zaproszenia za wyniki. Jedno jest za wygranie w zeszłym sezonie ELMS w klasie GTE, a drugie z nich jest za wygranie w Michelin Le Mans Cup w klasie GT3. Omawiany zespół jest tym zaproszeniem za ELMS. W białym Ferrari pojadą Matteo Cressoni, Giancarlo Fisichella i Richard Heistand.

Zaczynając od Matteo Cressoni’ego, jest to szybki i przyzwoity kierowca. Jest on mistrzem ELMS z zeszłego sezonu właśnie z klasy LMGTE. jego najlepszym wynikiem w Le Mans jest trzecie miejsce uzyskane w zeszłym roku.

Następny jest Giancarlo Fisichella. Kariera Włocha jest bardzo bogata w sukcesy czy to w F1, czy w WEC i GTE. Przywołując sukcesy z endurance, jest on dwukrotnym zwycięzcą wyścigu Le Mans i wiele razy stał też na podium tego wyścigu. Jest to też wicemistrz świata WEC klasy GTE Pro z sezonu 2013. To dalej bardzo szybki i bardzo doświadczony kierowca, który może wnieść do swojego zespołu bardzo dużo.

IDEC Sport #48ex

Photo: IDEC SPORT Racing/Twitter

IDEC też już po raz kolejny startuje w Le Mans. W tym roku jest to tylko jedno auto zaproszone z ELMS, lecz jest ono bardzo dobrze obsadzone, gdyż zobaczymy w nim Patrick’a Pilet, Paul’a-Loup’a Chatin’a i Paul’a Lafargue. Zaczniemy od Patrick’a Pilet. Pilet to kolejna legenda endurance. Bierze on udział w Le Mans od blisko 15 lat, lecz raczej to były auta GT i to tam osiągnął w 2013 roku swoje najlepsze drugie miejsce w Le Mans. Jednak to już będzie trzeci rok jak Pilet jedzie w wyścigu z IDEC Sport w LMP2, a drugi rok jak pojedzie z tymi samymi partnerami. Pilet jest bardzo doświadczonym kierowcą, który bardzo pomoże tym swojemu team’owi.

Kolejnym kierowcą jest Paul-Loup Chatin. Jest to bardzo dobry i szybki kierowca z wieloma sukcesami na koncie. Wygrywał on m. in.: European Le Mans Series w klasach LMPC i dwukrotnie w LMP2 czy też 24 Hours of Daytona. Jego najlepszym wynikiem w 24 Hours of Le Mans jest trzecie miejsce w 2014 roku. Jest to kierowca bardzo szybki, z doświadczeniem, z dużą ambicją, co bardzo pomoże IDEC-owi w osiągnięciu dobrego wyniku.

Ostatnim kierowcą jest “srebrny” Paul Lafargue. O samym Lafargue’u można powiedzieć tyle, że jest bardzo przyzwoitym kierowcą. Razem z Chatin’em wygrał ELMS w 2019 roku. Moja opinia na temat tego tria jest taka, że ich zgranie (panowie jadą ze sobą razem drugi rok, a Chatin z Lafargue’m jadą razem już piąty rok), prędkość, ambicja i doświadczenie może doprowadzić IDEC bardzo wysoko. Celowałbym nawet w podium dla tej drużyny, gdyż w poprzednich latach były stabilne 5-6 miejsca, a kiedyś trzeba zrobić ten krok do przodu.

TDS Racing x Vaillante #13

Photo: Motorsport

Lekkie odchylenie od tematu: gdy w czwartek robiłem sobie research i wybierałem zespoły do tego artykułu, miałem pomysł, żeby wrzucić tą ekipę tutaj jako ciekawego Pro/Am’a. Sytuacja nagle zmieniła się w piątek, gdy najpierw w nocy gruchnęła informacja o wykluczeniu Philippe’a Cimadomo z Le Mans, a rano dostaliśmy informację, że Cimadomo zastąpi bardzo dobrze znany nam Nyck de Vries. Wtedy od razu wszedłem w notatki i sobie dopisałem tą ekipę do planu.

Wracając, ekipę TDS na wyścig stworzą Tijmen van der Helm, Mathias Beche i Nyck de Vries, więc automatycznie wypadają z podklasy Pro/Am, gdyż skład licencyjny kierowców to: srebro, złoto, złoto. Przechodząc do opisu kierowców, zacznę od srebrnego Tijmena van der Helma. Jest to debiutant i w endurance, i w Le Mans. Jednakże patrzę na tego zawodnika bardzo perspektywicznie, gdyż w dwóch pierwszych rundach WEC, ELMS i 24 Hours of Daytona prezentował się on bardzo dobrze i będzie to bardzo dobry silver uzupełniający 2 złotych kierowców w swoim zespole.

Następnym zawodnikiem jest Mathias Beche. Szwajcar jest już dla mnie trochę taką żywą legendą endurance, coś jak Emmanuel Collard. Ponad 10 lat na wysokim poziomie, to jest coś co należy pochwalić. Mistrz ELMS z 2012 roku, zwycięzca Le Mans w 2014 roku w klasie LMP1-L. Naprawdę bardzo doświadczony zawodnik, a do tego dalej bardzo szybki. Trzeba tylko spojrzeć na wyniki kwalifikacji ELMS z tego roku, gdzie raz pojechał po pole position, a raz ustawił auto na drugim miejscu. Wyniki kosmiczne, więc to każe bardzo dobrze rokować.

Ostatnim kierowcą jest tzw. late call, czyli Nyck de Vries. Holender został ściągnięty bardzo szybko, a tak naprawdę był na torze w Le Mans, ponieważ pełnił on funkcję kierowcy rezerwowego dla Toyoty. On sam ma dość duże doświadczenie z autami LMP2 i zespołem TDS, gdyż był częścią Racing Team Nederland, które było obsługiwane przez właśnie TDS Racing. Jak na jego dyspozycję wpłynie brak jakiejkolwiek aklimatyzacji z tegorocznymi warunkami i autem TDS, to nie wiadomo, ale znając możliwości Holendra, jestem w stanie powiedzieć, że będzie on bardzo pewnym, stabilnym i szybkim punktem zespołu.

Na co stać TDS w takim składzie, z takim zamieszaniem i porozbijanym wiele razy autem? Myślę, że walka o TOP10 jest bardzo realna, a mogą myśleć nawet o TOP5. Dla mnie to będzie albo końcówka pierwszej dziesiątki, albo podium, nic pomiędzy. Może to być czarny koń tegorocznych zmagań i polecam ich bardzo bacznie obserwować.

Glickenhaus #709

Photo: James Moy Photography/Getty Images

Glickenhaus się tutaj znalazł, gdyż jak na obecne czasy i tak dalej jest zgłoszeniem dość nietypowym i dla mnie ciekawym. W aucie specjalnie przygotowanym na 24 Hours of Le Mans pojadą Ryan Briscoe, Richard Westbrook i Franck Mailleux. Ryan Briscoe to kierowca z gigantycznym doświadczeniem na przekroju prototypów i aut GT. Jest to kierowca z wieloma sukcesami. Trzykrotnie wygrywał 24 Hours of Daytona, dwukrotnie 12 Hours of Sebring. Jest też trzykrotnym wicemistrzem serii IMSA: 2 razy w klasie GTLM, raz w klasie DPi. Najlepszy wynik w Le Mans to trzecie miejsce z 2016 roku. To kierowca z bardzo dużym doświadczeniem, co bardzo pomaga takiemu projektowi jak Glickenhaus. Jest też bardzo dobrze zgrany z następnym kierowcą, o którym powiem, czyli Richard’em Westbrook’iem.

To dwukrotny mistrz Porsche Supercup czy zwycięzca wyścigu 24 Hours of Daytona. W Le Mans jego najlepszym wynikiem było trzecie miejsce w klasie, które zdobył trzykrotnie. Jest to dalej, pomimo swojego wieku, kierowca szybki i bardzo doświadczony. Ostatnim kierowcą jest Franck Mailleux. O nim nie można zbyt dużo powiedzieć, jednakże jest to kierowca z bardzo przyzwoitym tempem i sporawym doświadczeniem. Jego najlepszym wynikiem jest drugie miejsce z roku 2011. Czy ta załoga ma szanse na podium w ogólnej klasyfikacji? Odpowiedź brzmi i tak, i nie. Jeżeli Toyota i Alpine będą miały problemy to realne jest nawet drugie miejsce. Jeżeli nie, to Glickenhaus będzie kolejny rok poza podium w Le Mans.

Panis Racing #65

Photo: Panis Racing/Twitter

Ostatnim zespołem, który tutaj opiszę są zeszłoroczni zdobywcy podium w tym francuskim klasyku, czyli Panis Racing. Pojadą oni w składzie Julien Canal, Job van Uitert i Nicolas Jamin. Pierwszy do opisania pójdzie Julien Canal. Jest to bardzo utytułowany, szybki i doświadczony kierowca, który posiada “srebrną” licencję. Trzy razy z rzędu wygrywał Le Mans w swojej klasie w latach 2010-2012. Jest też dwukrotnym mistrzem WEC z klasy LMP2 w latach 2015 i 2017. Taki kierowca to jest skarb dla Panisa, ponieważ szybkość i doświadczenie łączy ze swoją unikatową i wymaganą licencją.

Job van Uitert to młody, ale bardzo szybki kierowców. Do jego sukcesów można zaliczyć mistrzostwo ELMS w klasie LMP3 w roku 2018 czy wicemistrzostwo ELMS w klasie LMP2 w roku 2019. Jego najlepszym wynikiem w Le Mans jest szóste miejsce w 2019 roku. Nico Jamin też jest młodym kierowcą z dobrą prędkością. Jego największym sukcesem jet trzecie miejsce w Le Mans w 2020 roku właśnie z Panisem.

Czy ta ekipa ma szanse na trzecie podium w klasie w Le Mans z rzędu? Uważam, że tak. Skład, to jest wymieszanie doświadczenia i młodości, co często skutkuje dobrymi wynikami. Dodatkowo, Panis jest bardzo równą i przyzwoitą ekipą, co w takim wyścigu ma gigantyczne znaczenie.

Photo: Panis Racing/Twitter