BMW-Sauber – historia pierwszego zespołu Kubicy w F1

BMW-Sauber to znany wszystkim polskim kibicom zespół z wiadomych powodów. W tym wpisie przybliżona została historia tego teamu – zapraszamy!

Kiedy w pierwszych latach kariery Roberta Kubicy w Formule 1 rosła oglądalność tego sportu w Polsce, dla przeciętnego kibica pierwszym skojarzeniem na hasło: „F1” był nasz reprezentant. Drugim natomiast był team, w którym startował, czyli BMW-Sauber. O zespole, który pod koniec pierwszej dekady lat 2000 był bardzo mocną siłą w królowej sportów motorowych, o aspiracjach mistrzowskich, przeczytacie w naszym artykule.

Historia Saubera

Droga do F1

Zespół wyścigowy został założony w 1970 roku przez Petera Saubera. Szwajcar sam startował w wyścigach samochodowych w barwach własnego teamu. W następnych latach, kiedy już zakończył karierę wyścigową, jego zespół odnosił sukcesy w Le Mans.

W połowie lat 80. nawiązali współpracę z Mercedesem mając w planach wejście do F1. W tamtych czasach dalej startowali w wyścigach samochodowych, a ich barwy reprezentował tam m.in. Michael Schumacher. Niemiecki producent, który dominował w F1 w ostatnich latach, przerwał współpracę z Sauberem pod koniec 1991 roku. Tym samym zrezygnował z ich wspólnego projektu stworzenia zespołu F1, który miał wystartować w sezonie 1992.

Debiut w F1

W 1993 roku, Peterowi Sauberowi udało się dopiąć swego i wprowadzić zespół do Formuły 1. Kierowcami zostali: JJ Lehto i wspierany przez nich od kilku lat Karl Wendlinger. Wyniki były obiecujące, bo kierowcom udawało się punktować. W następnym sezonie Fina, który przeszedł do Benettona zastąpił kolejny ich podopieczny – Heinz-Harald Frentzen.

Ta dwójka (Wendlinger i Frentzen – przyp. red.) wraz z Michaelem Schumacher tworzyła tercet juniorów, którzy startowali w ich maszynach, zanim 7- krotny mistrz świata zadebiutował w F1.

Podczas GP Monako 1994, Wendlinger uległ bardzo poważnemu wypadkowi, po którym był w śpiączce. Wtedy zespół musiał znaleźć zastępcę. Jednym z kandydatów był nie kto inny jak 22-letni rodak Wendlingera – Toto Wolff. Obecny szef zespołu Mercedes odrzucił jednak tą ofertę i ostatecznie wybrano Andreę de Cesarisa, dzięki czemu Włoch mógł przekroczyć liczbę 200 startów.

Fot. Metropolitan Magazine

Austriak przeszedł długą rehabilitację, wracając dopiero na sezon 1995. Niestety, ten wypadek całkowicie zniszczył jego karierę. Nie był w stanie jeździć już na takim samym poziomie. Sporym problemem też była kondycja fizyczna. Wystartował w pierwszych czterech wyścigach sezonu, a później dopiero w dwóch ostatnich. Na Monzy, Frentzen zdobył pierwsze podium zarówno dla zespołu, jak i dla siebie.

Nietuzinkowi reprezentanci

W 1996 roku szeregi zespołu po rozstaniu z Benettonem zasilił Johny Herbert. Jako jednemu z trzech kierowców udało mu się ukończyć deszczowy wyścig w Monako, dzięki czemu mógł cieszyć się z podium. Doświadczony Brytyjczyk kolejne podium wywalczył na Hungaroringu w 1997, a rok później jego rówieśnik – Jean Alesi, zajął 3. miejsce podczas deszczowego wyścigu w Spa.

Sezon 1999 był ich najsłabszym w tamtym okresie. Duet Alesi-Diniz wywalczył tylko 5 punktów, a co ciekawe Brazylijski pay-driver był górą 3-2 nad francuskim weteranem. W 2001 roku w barwach Saubera swój debiutancki sezon zaliczył mistrz świata z 2007 roku, Kimi Raikkonen. Peter Sauber pokładał sporą wiarę w umiejętności Fina, bo zatrudnił go mimo niewielkiego doświadczenia w single-seaterach.

Partnerem Fina był Nick Heidfeld, który przechodząc do teamu z Hinwil miał za sobą debiutancki sezon w ekipie Alaina Prosta, w którym nie zdobył punktów. Za to w Sauberze już w pierwszym wyścigu zajął 4. miejsce, a podczas trzeciego wyścigu – w Brazylii zdobył pierwsze podium w karierze. Z dorobkiem 21 punktów, zespół zajął najwyższe w historii pod szyldem Sauber 4. miejsce.

Fot. Motorsport Images

W 2002 roku u boku Heidfelda zadebiutował kolejny wielki talent, czyli Felipe Massa. W Stanach Zjednoczonych, aby uniknąć kary przesunięcia na starcie, zespół zastąpił go Heinzem-Haraldem Frentzenem, który zajął miejsce Brazylijczyka na sezon 2003, będący dla Niemca ostatnim w karierze.

Zdobył w nim podium podczas swojego przedostatniego wyścigu w Stanach Zjednoczonych. Po odejściu Niemca do zespołu wrócił Felipe Massa, po roku spędzonym na rezerwie w Ferrari, a miejsce Heidfelda zajął Włoch, Giancarlo Fisichella, co koniec końców okazało się zamianą dla tych dwóch kierowców.

Sprzedaż udziałów

Fisichella po dobrych wynikach w Sauberze otrzymał awans do Renault. Tym samym zespół zatrudnił na jego miejsce mistrza świata z 1997 roku, czyli Jacquesa Villeneuva, z którym podpisano 2-letni kontrakt. W trakcie sezonu ogłoszono, że szef szwajcarskiego zespołu sprzedał 71% udziałów w teamie niemieckiemu koncernowi BMW.

Byli oni w poprzednich latach dostawcami silników do zespołu Williamsa, a ich celem było stworzenie potężnego teamu. Williams miał często ignorował ich wskazówki, co najprawdopodobniej stanęło na przeszkodzie w wywalczeniu tytułów mistrza świata.

Powrót do pierwotności

W dalszej części artykułu skupimy się na historii współpracy z BMW, ale pewnie każdy pamięta, jak skończyła się ta historia, po której wróciła dawna nazwa teamu. Stało się to w sezonie 2011, ponieważ do sezonu 2010 byli jeszcze zgłoszeni pod nazwą BMW-Sauber, z racji ustalenia listy startowej jeszcze przed decyzją o ich odejściu. Forma zespołu była solidna jak w dawnych czasach, czyli ciągle byli mocnymi średniakami.

W sezonie 2012 Sergio Perez dwukrotnie był bliski odniesienia zwycięstwa. W Malezji popełnił błąd podczas decydującego ataku na Alonso, a na Monzy podczas swojej pogoni w równej walce był w stanie pokonać kierowców Ferrari i zabrakło mu zaledwie 1-2 okrążeń, aby dogonić lidera Lewisa Hamiltona.

Spory spadek formy

Szwajcarski konstruktor nie wstrzelił się w erę hybrydową. Spadli do roli outsiderów, choć inną przyczyną była też zmiana na stanowisku szefa zespołu. Peter Sauber po skończeniu 70. roku życia postanowił przejść na emeryturę. Szefową zespołu została mianowana Monisha Culthenborn.

Sezon 2014 był najgorszy w historii istnienia zespołu. Duet Sutil-Gutierez nie zdobył ani jednego punktu. W 2015 było światełko w tunelu – Felipe Nasr zajął 5. miejsce w swoim debiucie i później był w stanie regularnie punktować. Sztuka zdobycia punktów udała się też kilkukrotnie Marcusowi Ericssonowi.

Następne 2 lata znowu były fatalne. Nasr występem przed własną publicznością uratował zespół przed bankructwem. Zdobył 2 punkty, które pozwoliły na zajęcie 10. miejsca na koniec i otrzymanie nagrody finansowej. Mimo tego został zwolniony, ponieważ Ericsson wnosił dużo większe zaplecze finansowe. Nowym partnerem Szweda został obiecujący junior Mercedesa – Pascal Wehrlein.

Młody Niemiec również robił co chciał z obecnym kierowcą Indy Car. Pokonał go w punktach 5-0. Mimo tego Wehrlein podzielił los swojego poprzednika, z tych samych przyczyn. Na jego miejsce zatrudniono tym razem kierowcę z akademii Ferrari – Charlesa Leclerca. Była to bardzo dobra decyzja, w dodatku Sauber, który nawiązał współpracę z Alfą Romeo zrobił spory postęp. Przed sezonem 2019 Alfa Romeo przejęła zespół, tym samym Sauber po raz drugi trafił pod skrzydła producenta samochodów.

BMW-Sauber F1 team

Budowa teamu

Pod koniec 2005 roku, BMW wzięło się za tworzenie zespołu wyścigowego z ekipy w Hinwil. Szefem zespołu został dr. Mario Theissen, a dyrektorem technicznym Willy Rampf. W październiku ogłoszono, że ich kierowcą będzie Nick Heidfeld, który tym samym wrócił do zespołu, w którym w startował w przeszłości. Jego zatrudnienie było oczywistym ruchem, z racji narodowości. Drugim kierowcą automatycznie został Jacques Villeneuve, który miał kontrakt na jeszcze jeden sezon.

21 grudnia tamtego roku ogłosili, że ich trzecim kierowcą będzie Robert Kubica. Zespołowi przysługiwał 3 bolid podczas piątkowych sesji treningowych, dzięki temu Polak mógł zdobywać cenne doświadczenie. Jak pamiętamy, wielokrotnie pokazał szybkość wykręcając najlepsze czasy.

Podia w pierwszym sezonie

Jacques Villeneuve zdobył pierwsze punkty w drugim wyścigu, zajmując 7. miejsce w Malezji. 2 tygodnie później w Melbourne niemiecko-szwajcarski zespół zapunktował już 2 bolidami, a Nick Heidfeld zajął bardzo dobre 4. miejsce. W następnych wyścigach nie zdobywali punktów już regularnie, a sporadyczne zdobycze były niskie. Forma Kanadyjczyka również spadła i pamiętamy, jaki latem był tego finał.

Przełom przyszedł podczas wyścigu, w którym debiutował Robert Kubica, czyli GP Węgier. Heidfeld w tym deszczowym GP wywalczył pierwsze podium dla zespołu. Drugie jak wiadomo zdobył Robert Kubica, dzięki niesamowitej jeździe na torze Monza. Zdobył tam też swoje jedyne punkty w sezonie.

Jakby przyjrzeć się historii każdego startu Polaka, to gdyby nie: dyskwalifikacje, błędy strategiczne czy ignorowanie poleceń przez partnera z teamu, to nasz reprezentant mógł ukończyć każdy wyścig z punktami.

Fot. Getty Images

Skok do ścisłej czołówki

W sezonie 2007 biało-granatowe bolidy ustępowały na torze już tylko McLarenowi i Ferrari. Sezon nie zaczął się najlepiej dla Roberta Kubicy, którego w Australii wyeliminowała awaria skrzyni biegów, a w Malezji wypadł na pobocze, spadając na sam koniec. Natomiast w następnych wyścigach zachwycał coraz bardziej. W Hiszpanii zajął rewelacyjne 4. miejsce. Ten rezultat powtórzył jeszcze dwukrotnie tuż po koszmarnym wypadku w Kanadzie (Francja, Wielka Brytania).

Niestety naszemu kierowcy niejednokrotnie brakowało szczęścia. Uciekło mu kilka okazji na podium, a cytując jego słowa po GP Chin: „Nawet na coś więcej”. To właśnie podczas wyścigu w Szanghaju Kubica objął prowadzenie na 20. okrążeń przed metą i jechał dużo lepszym tempem niż kierowcy za nim, ale po zaledwie 1. okrążeniu na czele zatrzymał się na poboczu z powodu awarii układu hydraulicznego.

Dla Heidfelda sezon układał się dużo bardziej po jego myśli. Zdobył punkty w 14 z 17 wyścigów. Kiedy kierowcy z dwóch dominujących ekip napotykali problemy, wykorzystywał okazję do stawania na podium. W Kanadzie był drugi, a na Hungaroringu tak jak rok wcześniej, trzeci.

Fot. LAT IMAGES

Niemcowi zdarzały się też momenty, w których nie wytrzymywał presji. Na 1. okrążeniu wyścigu na Nurburgringu próbując wyprzedzić Kubicę, uderzył w niego, co zepchnęło Polaka na koniec stawki. Heidfeld w tym wyścigu jechał dosyć agresywnie, bo w podobny sposób wyeliminował też Ralfa Schumachera.

Dzięki dyskwalifikacji McLarena za aferę szpiegowską, BMW-Sauber z dorobkiem równych 100 punktów zajęło najwyższe 2. miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Heidfeld zaliczył najlepszy sezon w karierze. Z 61 punktami zajął 5. miejsce na koniec. Kubica ukończył sezon miejsce niżej, zdobywając o 22 punkty mniej, ale gdyby nie te pechowe sytuacje to ich zdobycze byłyby bardzo podobne.

O F1 na wesoło

Kubica nie raz padał ofiarą błędów swoich mechaników, co kosztowało go sporo punktów w wyścigach. Stało się to powodem do żartów, powstało wiele dowcipów na ten temat. Nasi satyrycy też znaleźli w tym inspirację do tworzenia skeczów jak chociażby „Kabaret Młodych Panów”. To świadczyło jak F1 staje się popularnym sportem w Polsce.

Czas na kolejny krok

Planem BMW-Sauber na sezon 2008 było wygranie przynajmniej jednego wyścigu. W F1 zbliżała się rewolucja techniczna, dlatego zespół zakładał walkę o tytuł mistrza świata dopiero po niej, aby zbudować bardzo mocną maszynę według nowych przepisów. Zapowiadali wtedy, że MŚ jest celem na sezon 2010.

Zanim zaczął się sezon 2008 krążyła plotka o planach zatrudnienia Fernando Alonso na następny rok, który był już zainteresowany dołączeniem do nich, kiedy szukał teamu odchodząc z McLarena. Natomiast w zespole obok niego miałby pozostać ten, który zdobędzie więcej punktów. Nic takiego jednak się nie stało, w trakcie roku potwierdzono pozostanie obu etatowych kierowców na następny sezon.

Sezon życia

Robert Kubica od samego początku pokazywał swoją szybkość i że radzi sobie za kierownicą BMW F1.08. jeszcze lepiej niż za sterami poprzedniego modelu.

W Australii walczył o Pole Position ale wyjechał na pobocze na decydującym okrążeniu, przez co minimalnie przegrał z Lewisem Hamiltonem. W wyścigu kierowcy niemiecko-szwajcarskiego zespołu zmierzali po podwójne podium. Niestety pod koniec neutralizacji na kilka okrążeń przed metą, Japończyk z zespołu Williams – Kazuki Nakajima – zagapił się i uderzył w tył bolidu naszego rodaka, co wyeliminowało go z wyścigu. Heidfeld natomiast zajął 2. miejsce.

Tydzień później w Malezji już wszystko poszło po myśli Kubicy, gdzie sprawił ogromną radość Polskim kibicom jedzącym pewnie wtedy śniadanie wielkanocne, zajmując 2. miejsce w wyścigu.

Fot. Motorsport

5 kwietnia 2008 roku Robert Kubica dokonał historycznej rzeczy. Wygrał sesję kwalifikacyjną na torze Sakhir zdobywając dla siebie i zespołu jedyne Pole Position. W wyścigu nie było już tak idealnie. Felipe Massa na starcie wykazał się lepszą reakcją na starcie, dzięki czemu objął prowadzenie już w momencie ruszenia z pola startowego.

2. okrążenia później naszego rodaka wyprzedził jeszcze drugi z bolidów Ferrari, czyli ten prowadzony przez Raikkonena. Drugie podium w sezonie i tak było sporym sukcesem, a gdyby nie DNF w Australii, to byłby liderem MŚ.

Król deszczu

W następnych 2 wyścigach zajął 4. miejsce, ustępując tylko kierowcą Ferrari i Lewisowi Hamiltonowi z McLarena. Podczas kwalifikacji w księstwie Monako był 5-ty również przegrywając tylko z McLarenem i Ferrari. Jednak Heikki Kovalainen (z McLarena) napotkał kolejne kłopoty w sezonie, przez co nie mógł wystartować ze swojej pozycji.

Wyścig odbywał się w deszczu, co na tak trudnym torze było bardzo ciężkim zadaniem dla kierowców. Po kilku okrążeniach, Hamilton dotknął kołem bariery powodując kapeć u Brytyjczyka, dzięki czemu Kubica był już trzeci. Niedługo później Kimi Raikkonen otrzymał karę drive-thruth za to, że na 3 minuty przed startem nie miał jeszcze założonych opon. Kubica zajmował w koszmarnych warunkach na ulicach Monako 2. miejsce aż wydarzyło się to:

Wtedy w komunikacie radiowym otrzymał informację: „Robert, position one, position one”. Prowadził przez 10. okrążeń aż do pit-stopu. Niestety dla naszego kierowcy, Hamilton błędem, który wydawało się, że zrujnował swój wyścig tylko sobie pomógł. Opony deszczowe nie zużywają się tak szybko jak inne mieszanki, dzięki czemu mógł przejechać na jednym komplecie resztę wyścigu. Brytyjczyk objął prowadzenie na 33. okrążeniu i nie oddał go już do mety.

Kubica, który do końca podążał za nim widział wtedy dokładnie stan jego opon. Jak opowiadał w jednym z wywiadów w Eleven Sports, widział jak z tylnej opony Brytyjczyka schodzi powietrze. Gdyby wyścig, który został zakończony po przekroczeniu regulaminowego czasu 2 godzin po 76. okrążeniach, potrwał te 2 kółka dłużej, to kierowca McLarena mógł nie osiągnąć mety.

2. miejsce Roberta Kubicy w GP Monako rozegranym w koszmarnych warunkach było ogromnym sukcesem. Tego dnia był jedynym kierowcą co najmniej z czołówki, który nie popełnił żadnego błędu.

Historyczne zwycięstwo

8 czerwca 2008 roku zapisał się jako najpiękniejszy dzień w historii polskiego motosportu. Robert Kubica wygrał wyścig o GP Kanady. Tym samym zespół BMW-Sauber osiągnął swój cel założony na tamten sezon. Polak przez cały weekend spisywał się bardzo dobrze, miał szansę na wywalczenie Pole Position ale Lewis Hamilton na ostatnim okrążeniu w Q3 znokautował stawkę wykręcając czas lepszy od drugiego Kubicy aż o pół sekundy.

Wyścig rozpoczął się spokojnie, kierowcy z czołówki utrzymali swoje pozycje startowe. Sytuacja zmieniła się na 14. okrążeniu, kiedy z powodu awarii swój bolid na poboczu zatrzymał Adrian Sutil. Na tor wyjechał Safety Car. Ówczesne przepisy nie pozwalały na natychmiastowy zjazd do boksu w momencie wyjazdu SC i pit-stop można było wykonać dopiero, kiedy stawka się zjedzie.

Kiedy nadszedł ten moment, cała czołówka zjechała do alei serwisowej. Mechanicy obsługujący Kubicę i Raikkonena okazali się szybsi od mechaników Hamiltona, dzięki czemu obaj zyskali pozycję nad Brytyjczykiem, ale żeby opuścić aleje serwisową najpierw musiało się zapalić zielone światło na wyjeździe. Kto wie jaką dostalibyśmy ciekawą walkę, gdyby wszyscy trzej chwilę później wrócili na tor.

Tak się jednak nie stało – Hamilton nie zauważył czerwonego światła przez co uderzył w tył bolidu Raikkonena. Stojący obok Kubica, gdy zapaliło się zielone światło ruszył jakby nigdy nic. Strategia Polaka zakładała, że musi jeszcze raz zjechał do boksu, natomiast drugi z kierowców BMW – Nick Heidfeld jechał na jeden postój, dzięki czemu był w uprzywilejowanej sytuacji, żeby odnieść zwycięstwo.

Kubica swoją determinacją na to nie pozwolił, niesamowicie przyśpieszając. Polak wypracował sobie ogromną przewagę, która pozwoliła utrzymać prowadzenie po drugim zjeździe. Dzięki czemu zwyciężył i jedyny raz objął prowadzenie w klasyfikacji MŚ.

Fot. F1

Spadek formy

BMW-Sauber po odniesieniu zwycięstwa postanowiło skupić się już na następnym sezonie.

W następnym wyścigu o GP Francji Kubica zajął 5. miejsce, choć bardzo długo podążał za walczącymi o najniższy stopień podium: Jarno Trullim i Heikkim Kovaleinenem. Na Silverstone w kwalifikacjach pierwszy raz w sezonie przegrał pojedynek z Heidfeldem. Przyczyną była usterka, przez którą nie mógł wyjechać na tor w Q3. W wyścigu zmierzał po P3, ale niestety 20. okrążeń przed metą popełnił błąd na mokrej nawierzchni, przez który odpadł z wyścigu. Tego dnia podium zdobył Heidfeld, który był 2.

W następnych wyścigach forma zespołu spadała coraz bardziej. W GP Niemiec zajął 7. miejsce, a na Hungaroringu tylko dzięki awarii silnika Felipe Massy uratował honor teamu, zdobywając jedyny punkt. W Walencji natomiast „specjalista od torów ulicznych” był trzeci za walczącymi o MŚ: Massą i Hamiltonem.

W Belgii zajął 6. miejsce, natomiast Heidfeld wykorzystał zamieszanie w samej końcówce i przebił się na P3, które ostatecznie okazało się 2. miejscem po 25-sekundowej karze dla Hamiltona. Niestety dla naszego kierowcy nie obyło się bez przykrych sytuacji ze strony zespołu. Podczas pit-stopu Polaka, mechanicy celowo przytrzymywali go na stanowisku, żeby wykonujący równolegle swój postój Vettel z Toro Rosso wyjechał przed nim. Wywołało to spore oburzenie w polskich mediach, zaczęło się mówić o zmianie zespołu przez Kubice. Zainteresowane nim było już wtedy Renault, choć miał ważny kontrakt z BMW na następny rok.

Na Monzy w deszczowych kwalifikacjach był dopiero 11, ale i tak wyżej od choćby Hamiltona. W wyścigu, który odbywał się w podobnych warunkach powtórzył wynik z przed dwóch lat, czyli zajął 3. miejsce. Przygotował sobie wtedy odświętne malowanie kasku, aby uczcić start w kraju, w którym spędził sporą część kariery.

Fot. Getty Images

W Singapurze z powodu kończącego się paliwa podczas neutralizacji musiał złamał przepisy za co otrzymał karę 10-sekundowego postoju. Wina zepsutego wyścigu leżała jednak po stronie zespołu, który zwlekał ze ściągnięciem Polaka na odbycie kary. Przykład Nico Rosberga, ukaranego za to samo przewinienie pokazał, że gdyby kara została odbyta niedługo po jej otrzymaniu, to tak jak Niemiec mógł stanąć na podium. Ostatecznie skończyło się na P11.

Na starcie GP Japonii Kubica po raz kolejny wykazał się niesamowitymi umiejętnościami. Startujący z PP Lewis Hamilton znowu pokazał, że nie radzi sobie z presją, totalnie zawalając sobie wyścig. Startujący z 6. miejsca Polak wykorzystał zamieszanie spowodowane przez Brytyjczyka i po kilku zakrętach był już liderem. Ostatecznie dojechał do mety na 2. pozycji za Fernando Alonso z Renault, dla którego było to drugie zwycięstwo z rzędu. W Chinach był szósty, tuż za Heidfeldem.

Przed ostatnim wyścigiem zajmował 3. miejsce w klasyfikacji kierowców, wyprzedzając Raikkonena o 6 punktów (75-69). W Brazylii zespół totalnie zepsuł wyścig swoim kierowcom. Ściągnął Kubice do boksu po okrążeniu rozgrzewkowym, później kolejne błędy strategiczne sprawiły, że pierwszy raz od dwóch lat zespół nie zdobył punktów w wyścigu. Kubica tego dnia był 11. natomiast Raikkonen zajmując 3. miejsce w wyścigu wyprzedził Kubice w klasyfikacji kierowców, mając 1 wygraną więcej przy równym dorobku punktowym.

Heidfeld z 60 punktami zajął 6. miejsce, a BMW z największą liczbą punktów w historii (135) było trzecie.

Zmarnowany potecjał

Nadzieje na sezon 2009 był ogromne, skoro zespół pracował nad konstrukcją już od lata, poświęcając rozwój poprzedniej. Nikt nie spodziewał się, że model F1.09. będzie totalną katastrofą.

Tragedii nie zapowiadały też pierwsze wyścigi sezonu. W Australii Kubica zakwalifikował się na P4, a w końcówce wyścigu po zmianie opon miał superszybkie tempo, kto wie czy nawet nie na zwycięstwo. Na drodze stanął mu Sebastian Vettel, który spowodował z nim kolizję próbując w desperacki sposób bronić się przed atakiem Polaka.

GP Malezji trwało dla startującego z P6 Kubicy zaledwie 1. okrążenie, kiedy z dymem „poszedł” silnik. Heidfeld natomiast skorzystał na chaosie jaki powstał i wylądował w TOP3 niedługo przed wywieszeniem czerwonej flagi. Brak wznowienia wyścigu dało mu podium. W Chinach kolejny pech, tym razem w deszczu Kubica wylądował na tylnym skrzydle Trullego, co zniszczyło mu wyścig.

W Bahrajnie byli już całkowitymi outsiderami, zajmując dwa ostatnie miejsca na mecie. Kubica spadł na ostatnie miejsce w klasyfikacji kierowców. Pierwsze punkty udało mu się zdobyć dopiero w 7. wyścigu sezonu, w Turcji finiszując na P7. Poza tym zdobył jeszcze po punkcie w Walencji i Singapurze. Jego najlepszymi wyścigami były: Belgia, gdzie był 4. i Brazylia, gdzie udało mu się zdobyć jedyne podium zajmując 2. miejsce.

Heidfeld poza Malezją i Hiszpanią, zapunktował kilka razy dopiero pod koniec sezonu. Ostatecznie zdobył 2 punkty więcej od Kubicy (19-17), co dało im pozycje odpowiednio 13. i 14.

Decyzja o odejściu

29 lipca 2009 roku BMW ogłosiło swoje odejście z Formuły 1 w obliczu światowego kryzysu. Team F1 został uratowany przez swojego założyciela – Petera Saubera, który ponownie musiał samodzielnie go prowadzić. Kierowcy już w trakcie sezonu wiedzieli, że nie zostaną w zespole tylko pójdą swoją drogą.

Kubica w październiku został ogłoszony na sezon 2010 przez Renault, a Heidfeld dzięki ruchom na rynku transferowym był już dogadany z Mercedesem w kwestii posady, który kupił mistrzowskiego Brawna. Na drodze angażu Niemca stanął jednak jego rodak – Michael Schumacher, który dał się namówić Rossowi Brawnowi na powrót do F1. Tym samym pozostała mu posada kierowcy rezerwowego w zespole srebrnych strzał.

Miejsca po Kubicy i Heidfeldzie pozostały do obsadzenia. Zespół postanowił dać szansę młodemu Japończykowi – Kamui Kobayashiemu, który wspaniale zadebiutował w ostatnich dwóch wyścigach sezonu 2009 za kierownicą Toyoty. Obok niego zatrudniono doświadczonego Pedro de la Rose, który po wprowadzeniu zakazu testów narzekał na brak zajęć. Postawa Hiszpana na tle Kobayashiego była jednak tak fatalna, że od GP Singapuru za kierownice bolidu, który jeszcze startował pod szyldem BMW-Sauber wrócił Heidfeld.

Fot. Pressportal

Podobne wpisy