||

Button i Vettel w jednym Hypercarze? Gdzie w tym wszystkim Robert Kubica? Podsumowanie ostatnich plotek transferowych z World Endurance Championship

Zapraszamy na podsumowanie ostatnich wiadomości mediów, jakoby Button, Vettel i Kubica mogli się znaleźć w jednym składzie Joty na sezon 2024. Czy to w ogóle jest możliwe?

Dobra, clickbaitowy tytuł mamy już za sobą, więc pora na chwilę merytoryki połączonej z moją, nic nieznaczącą opinią. W ostatnim tygodniu gruchnęło na X’ach i innych takich, jak gromem z jasnego nieba, iż Sebastian Vettel oraz Jenson Button mieliby pojechać w przyszłym sezonie w jednym Hypercarze. Zagraniczne media dołączyły do tego duetu także Roberta Kubicę, a raczej to do Kubicy ci panowie zostali przyłączeni, ale nie przydłużam i przejdźmy do artykułu właściwego.

Początek

W połowie września, a dokładniej czternastego dnia tego miesiąca, znany i szanowany Motorsport.com opublikował artykuł, w którym wzmiankowo wspomniano o tym, iż Robert Kubica jest jednym z kierowców rozmawiających z zespołem Jota o fotelu w drugim Porsche 963 tegoż zespołu na sezon 2024 w World Endurance Championship. Kilka dni później niemiecki Auto Motor und Sport podało informację, że ich korespondent w padoku GP Japonii dowiedział się, iż Sebastian Vettel ma testować z Jotą Orekę 07.

To źródło podało w tym samym artykule, jakoby w rozmowach z Jotą miał być także mistrz świata F1 z sezonu 2009, Jenson Button. W momencie pisania tego artykułu Brytyjczyk ma za sobą pierwsze jazdy w Porsche 963, a na dniach zadebiutuje w tym aucie w IMSA WeatherTech SportsCar Championship z JDC-Miller Motorsports podczas Petit Le Mans.

Porsche 963 zespołu JDC-Miller Motorsports (Button i Vettel w jednym hypercarze)
Fot. Jenson Button/Instagram

Ostatnie dni – Kubica jednak nie w Jocie?

W najnowszym odcinku podcastu „The Week in Sports Cars” Graham Goodwin, twórca serwisu dailysportscar.com i jeden z najlepiej poinformowanych ludzi w środowisku endurance, potwierdził informację, iż Jota rozmawia o fotelu na sezon 2024 z Sebastianem Vettelem i Jensonem Buttonem, lecz rozmowy z Robertem Kubicą zakończyły się fiaskiem i sprawa została zamknięta. Jednakże Kubica miałby rozmawiać z innym producentem, co do fotela na 2024 rok.

Moim zdaniem, trzeci fotel zajmie któryś z kierowców Porsche lub Pietro Fittipaldi, o czym już pisałem w sierpniowym felietonie na temat przyszłości krakowianina.

Łowy Alpine

Zaznaczam, iż pod uwagę nie biorę paraprojektów tj. Isotta Fraschini, bo pomimo mojej całej sympatii do Włochów to fakt jak ten projekt się rozwija zakrawa jedynie o salwę mocnego śmiechu.

Wobec tego wyłania się tutaj jedynie Alpine, które ma wolne jeden-dwa fotele na sezon 2024. Czemu jeden-dwa, a nie trzy, jak by wychodziło ze wszystkich kalkulacji? Tutaj musimy przejść do kolejnych plotek, które podało, jak zawsze niezawodne, Endurance-Info.

Pierwszą z nich jest informacja także z czternastego września, iż Mick Schumacher ma testować Alpine A424 i jest jednym z kandydatów do fotela u tego producenta na sezon 2024. Te plotki zostały potwierdzone tydzień później przez szefa Alpine, Bruno Famina, w wywiadzie z Motorsportem.

Alpine A424_Beta (Button i Vettel w jednym hypercarze)
Fot. Alpine Pressroom/DPPI

Druga jest z zeszłego tygodnia i mówi o tym, że Ferdinand Habsburg, arcyksiążę Austrii i książę Węgier, Chorwacji oraz Bohemii, jest łączony bardzo blisko z Alpine Endurance Team i fotelem w Hypercarze francuskiej marki. Do takiego transferu miało już nawet dojść w takim sezonie i było tego bardzo blisko.

Przy założeniu, iż fotele mają otrzymać Charles Milesi, Nicolas Lapierre i Matthieu Vaxiviere, którzy testują auto, i dwa fotele zajmą Habsburg z Schumacherem, daje nam to jeden wolny fotel w Alpine.

Jednym kandydatem, który jest jedynie moim domysłem, może być człowiek dobrze znany Signatechowi, czyli Gustavo Menezes. Amerykanin ogłosił w ostatnich tygodniach swoje odejście z Peugeota. Dla Alpine człowiek z doświadczeniem w Hypercar’ach, który jeździł dla nich w przeszłości jest bardzo ciekawą propozycją. Jest on także wyraźnie młodszy od Roberta Kubicy, co jest jego atutem.

Dlaczego nie Toyota?

W padoku krążą plotki, jakoby Toyota miała zamienić Jose Marię Lopeza na innego kierowcę. Tym kierowcą będzie znany japońskiemu producentowi Nyck de Vries, który w sezonach 2021-2022 był kierowcą rezerwowym i rozwojowym projektu GR010 Hybrid. Mówiło się także jako iż na wylocie miałby być także 40-letni Mike Conway. Z Toyotą rozmawiał m.in. Albert Costa Balboa. Są to jednak kierowcy młodsi od Kubicy i nie ma sensu zamieniać 40-latka na 39-latka.

Opinia

Nie minęły nawet dwa miesiące, a znowu mam przed sobą otwartego WordPressa po to, aby deliberować nad tym, gdzie Kubica pojedzie, a gdzie nie. Są nowe plotki, ale nie wynika z nich totalnie nic nowego dla Polaka. Jest wolny fotel w Alpine, o który będzie trzeba zapewne powalczyć z Gustavo Menezesem, a tak to jest tylko marność nad marnościami i wszystko marność.

Rantu sobie chyba oszczędzę, bo mówienie tego samego po raz czterosetny ma taki sam sens, jak uczenie psa o konfliktach dwudziestego wieku czy kłótnia z zatwardziałymi fanatykami partii politycznej.

Było szumnie, było mocno, a jak zwykle skończyło się rozczarowaniem i wielkim wiemy czym. Po raz kolejny nie wyszło i szykuje nam się wielka porażka oraz tłumaczenie, czemuż to LMP2 w ELMSie lub IMSie jest bardzo dobrym wyborem na sezon 2024. Ja już teraz jasno mówię, że prowadzenie kariery Kubicy w endurance to jest jawna porażka. Dostać taką szansę od losu, jaką było WRT w sezonie 2021 i tak koncertowo ją zmarnować, to tylko potrafił Kubica ze swoimi ludźmi. Dla Deletraza i Ye to była karta przetargowa i nowy start w motorsporcie. Kubica mógł zrobić to samo, a jedyne, co robił, to gonił za iluzorycznym, fabrycznym Hypercarem.

Nikogo poza Polską nie interesuje to, że to jest Kubica. Szacunek do Roberta jest widoczny, ale dla wielu to jest kierowca w LMP2 jak wielu innych, a do tego młodszych i czasami minimalnie szybszych od Kubicy. Nikt nie pochyli się nad jego powrotem do motorsportu. Jest to historia godna filmu, ale to nie jest karta do negocjacji.

Jeśli ktoś kazałby mi zdefiniować polski gen porażki jakąś sytuacją, to wybrałbym właśnie prowadzenie kariery Roberta Kubicy i polską reprezentację piłkarzy. Tam widać to aż nadto, ale to już jest moja marna dygresja.

Jednak zostawiam Was z pewną myślą, nad którą warto się pochylić po przeczytaniu tego artykułu: Ile to już było takich fantastycznych momentów, takich odrodzeń w karierze Roberta Kubicy i czemu one zawsze kończyły się fiaskiem…?

Fot. JEP WEC

Podobne wpisy