|

Był taki wyścig – GP Abu Zabi 2014

GP Abu Zabi w 2014 roku było o tyle ciekawe, że był to wyścig, w którym mieliśmy podwójną zdobycz punktową. Jak wyszedł ten pomysł w praktyce? Zapraszamy do czytania!

Od 2010 roku w Formule 1 obowiązuje aktualny system punktacji nagradzający pierwszą dziesiątkę według systemu 25-18-15-12-10-8-6-4-2-1. W 2019 roku wprowadzono jeszcze dodatkowy punkt za najszybsze okrążenie z warunkiem zostania sklasyfikowanym w pierwszej dziesiątce. Obecnie podczas weekendów sprinterskich maksymalna zdobycz punktowa wynosi 34, jednak nie jest to rekordem Formuły 1.

Mało kto jeszcze pamięta pomysł Berniego Ecclestone’a o podwójnie punktowanej finałowej rundzie w 2014 roku. Miało to na celu uatrakcyjnienie widowiska w przypadku walki o tytuł mistrza świata. Historia pokazała, że bój o niego trwał do samego końca i miał się rozstrzygnąć między kierowcami Mercedesa, czyli Lewisem Hamiltonem i Nico Rosbergiem.

Kwalifikacje

Pole Position do GP Abu Zabi wywalczył Nico Rosberg pokonując drugiego Hamiltona o 386 tysięcznych sekundy. Drugą linie na starcie obsadzili kierowcy mocnego już od czerwca Williamsa, w kolejności Bottas-Massa. Czasy na start z trzeciego i piątego rzędu również zostały wywalczone przez reprezentantów jednego teamu.

Fot. Formula 1 (@F1)/X

Z pozycji piątej i szóstej mieli ruszać do wyścigu zawodnicy Red Bulla (Ricciardo-Vettel), a kierowcy Ferrari (Raikkonen-Alonso) rozdzieleni z Red Bullami jeszcze Daniiłem Kwiatem z Toro Rosso i Jensonem Buttonem z McLarena uzyskali w Q3 najsłabsze czasy, zamykając czołową dziesiątkę. Taka kolejność startowa nie ujrzała jednak światła dziennego po tym, jak sędziowie wykluczyli kierowców Red Bulla za nieprzepisowe przednie skrzydło, przez co startowali z pit-lane.

Pierwsze okrążenie

Po starcie prowadzenie objął Hamilton, który objechał Rosberga po ruszeniu z pola startowego. Na trzecim miejscu znalazł się Felipe Massa, a za jego plecami był Jenson Button, który wykazał się znakomitym startem, oraz kierowcy Ferrari. Spory spadek zanotował Bottas, bo był dopiero ósmy, za Daniiłem Kwiatem. Punktowaną dziesiątkę zamykali kierowcy Force India – Nico Hulkenberg i Sergio Perez.

Dwie przygody miał kończący debiutancki sezon Kevin Magnussen z McLarena, który najpierw otarł się o Nico Hulkenberga w walce o pozycję, a chwilę później zaliczył kontakt z Adrianem Sutilem z Saubera, dla którego to był ostatni wyścig w F1.

Sporo przetasowań

Ciekawą pogoń fundowali przebijający się do przodu kierowcy Red Bulla. Na 5. okrążeniu Ferrari zdecydowało o zamianie kierowców pozycjami. Fernando Alonso znalazł się z przodu, ale ten ruch spowodował u Kimiego Raikkonena spadek o kolejną pozycję, zostając wyprzedzonym jeszcze przez Kwiata.

Mimo tego Alonso niedługo po tym, jako pierwszy udał się do mechaników na zmianę opon. Natomiast Raikkonen został wyprzedzony jeszcze przez Bottasa. Okrążenie później również Button, Kwiat i Raikkonen założyli świeże opony. Wrócili na tor w końcówce stawki, przez co musieli przemęczyć się przez kilka kółek za “maruderami”. W międzyczasie Nico Hulkenberg otrzymał 5-sekund kary za kontakt z Magnussenem na pierwszym okrążeniu.

Fot. Scuderia Ferrari @ScuderiaFerrari)/X

Po pit-stopach Mercedesów liderem wyścigu został Felipe Massa, ale po jego postoju sytuacja wróciła do normy. Opuszczający zespół Toro Rosso jak i Formułę 1 – Jean-Eric Vergne – postanowił nie przepuszczać Daniela Ricciardo, gdy ten do niego dojechał i efektownie bronił się przed kolegą z rodziny Red Bulla.

Na 16. okrążeniu odpadł Daniił Kwiat, co było nie małą stratą dla rywalizacji. To nie był jedyny wyścig tego kierowcy w debiutanckim sezonie, z którego odpadł po świetnych kwalifikacjach i szansie na dobre punkty.

Cisza po burzy

Dalsza faza wyścigu przebiegała już bardzo spokojnie. Nie oznaczało to jednak braku emocji po tym, jak Nico Rosberg zgłosił problemy z elektroniką. Wskutek tego, Felipe Massa błyskawicznie zbliżył się do Niemca, aż w końcu go wyprzedził. Rosberg miał wtedy bezpieczną przewagę nad resztą rywali, ale malała ona błyskawicznie.

Na 27. okrążeniu ogniste zakończenie sezonu zaliczył Pastor Maldonado z Lotusa, u którego w bolidzie wybuchł silnik. Niebawem tacy kierowcy jak m.in. duet Ferrari i Jenson Button rozpoczęli drugą turę pit-stopów. Ten ostatni wrócił na tor tuż przed Alonso. Hiszpan postanowił wykorzystać przewagę rozgrzanych opon i zyskać pozycję. W walce wykorzystał swój geniusz i ostatecznie pokonał Buttona jeszcze na tym samym kółku.

Słówko o outsiderach

Ostatnim trzecim kierowcą, który odpadł z wyścigu był Kamui Kobayashi z Caterhama. Dla szefa oraz kierowcy zespołu Toyota Gazoo Racing w WEC był to 74. i pożegnalny występ w królowej sportów motorowych. Podczas tego weekendu partnerował mu debiutujący Will Stevens. Zespół z powodu kłopotów finansowych opuścił dwie poprzednie rundy, a po sezonie całkowicie zbankrutował.

Dzięki zastrzykowi gotówki byli w stanie wystartować w Abu Zabi. Jeżdżący dotychczas w World Series by Renault Stevens, wykupił sobie udział w tym GP na miejsce po Marcusie Ericssonie, który z powodu podpisania kontraktu z Sauberem na sezon 2015 definitywnie zrezygnował z bycia członkiem ekipy Caterham.

Szczęście jednych, dramat drugich

Kiedy Hamilton niezagrożony mknął do mety po zwycięstwo w GP Abu Zabi i po drugie mistrzostwo świata, jego rywal walczył o przetrwanie. W końcówce Rosberg był mijany przez kolejnych rywali wypadając nawet z punktowanej dziesiątki. Jedynym zagrożeniem dla wygranej Brytyjczyka w wyścigu mógł być jedynie Felipe Massa mający znakomite tempo na super miękkich oponach.

Podsumowanie

Lewis Hamilton zdołał utrzymać prowadzenie do mety i zwyciężył w GP Abu Zabi. Wygrał z przewagą 2,5 sekundy nad Felipe Massą. Został jedynym kierowcą w historii F1, który zdobył 50 punktów za jeden wyścig. Zgromadził łącznie 384 punkty, a jego przewaga nad Nico Rosbergiem wyniosła ostatecznie aż 67 punktów. Tego dnia zdobył swój drugi tytuł mistrza. Trzeci był Valtteri Bottas dzięki czemu Williams mógł cieszyć się z podwójnego podium.

Fot. Formula 1 (@F1)/X

Strategia Red Bulla dała efekt efekt w postaci czwartej pozycji Daniela Ricciardo i ósmej Sebastiana Vettela. Zadowolony z rezultatu swoich kierowców mógł być również zespół Force India. Punktowaną dziesiątkę zamknęło Ferrari. 2 punkty zdobyte przez Kimiego Raikkonena nie wystarczyły do wyprzedzenia w klasyfikacji kierowców Kevina Magnussena, z którym zrównał się dorobkiem. Młody Duńczyk został sklasyfikowany na jedenastej pozycji, takiej samej jak w tym wyścigu.

Podwójne punkty w ostatnim wyścigu sezonu nie przyniosły kibicom jakichś spektakularnych emocji. Dlatego uznano ten pomysł za beznadziejny i zrezygnowano z niego. Z perspektywy czasu można tą decyzję uznać za słuszną. Jedynie w 2016 roku, kiedy do walki ponownie stanęli Rosberg z Hamiltonem, podwójne punkty w finale sezonu miałyby wpływ na losy tytułu mistrzowskiego. Mogły być też dodatkowym smaczkiem walki pomiędzy Maxem Verstappenem z Lewisem Hamiltonem w 2021 roku.

Pełne wyniki GP Abu Zabi 2014 można znaleźć TUTAJ.

Fot. Formula 1 (@F1)/X

Podobne wpisy