|

Był taki wyścig – GP Kanady 1995

Przed nami GP Kanady na torze Circuit Gilles Villeneuve. W naszym stałym cyklu regularnie przypominamy archiwalne wyścigi na torach, które goszczą F1 w dany weekend.

Rok temu opisywaliśmy GP Kanady 1999, które jako pierwsze w historii zakończyło się za samochodem bezpieczeństwa oraz doprowadziło do nazwania ściany na ostatnim zakręcie: „ścianą mistrzów”.

Tym razem wybraliśmy wyścig nieco starszy wyścig od tamtego, bo przypomnimy co działo się podczas GP Kanady 1995. Aż sześciu kierowców na tym torze wygrało swoje pierwsze GP. Są to: Gilles Villeneuve (1978), Thierry Boutsen (1989), Jean Alesi (1995), Lewis Hamilton, (2007), Robert Kubica (2008) i Daniel Ricciardo (2014). Dla dwóch z nich (Alesi i Kubica) były to również jedyne zwycięstwa w karierze, dlatego przypomnimy wyścig, który okazał się wyjątkowy dla Francuza startującego w Ferrari, uważanego za jeden z najbardziej zmarnowanych talentów swoich czasów.

Sytuacja w tabeli

GP Kanady było 6. rundą sezonu 1995. Głównymi rywalami do tytułu mistrza świata byli Michael Schumacher i Damon Hill, próbujący zrewanżować się Niemcowi za sezon 1994, kiedy losy MŚ rozstrzygnęły się w kolizji.

W klasyfikacji MŚ prowadził Michael Schumacher (Benetton), mający po zwycięstwie w Monako już 34 punkty, o 5 więcej od Hilla (Williams). Za nimi plasowali się kierowcy Ferrari – Gerhard Berger z 17 punktami oraz z 14 – Jean Alesi. Słabe wejście w sezon zaliczyli partnerzy zespołowi pretendentów do MŚ. Jeżdżący jedyny sezon dla Benettona – Johny Herbert miał 12 „oczek”, a David Coulthard który rok wcześniej zajął miejsce w Williamsie po tragicznie zmarłym Ayrtonie Sennie tylko 9.

Kwalifikacje

Pierwsza dziesiątka kwalifikacji została obsadzona przez kierowców 5 teamów. Najlepszy okazał się Michael Schumacher zdobywając 100. Pole Position silnika Renault. Pokonał Hilla o 378 tysięcznych sekundy. W drugiej linii do wyścigu ustawili się David Coulthard i Gerhard Berger, szybszy od partnera zespołowego – Jeana Alesiego o 285 tysięcznych, choć w wynikach znaleźli się obok siebie.

U boku Alesiego do wyścigu przystąpił Johny Herbert. Za nimi kierowców McLarena, czyli Mike Hakkinena i Marka Blundella, przedzielili reprezentanci Jordana w kolejności: Irvine-Barrichello. Stawka liczyła 12 zespołów, co oznaczało 24 bolidy na starcie. Najwolniejsi okazali się kierowcy zespołu Forti: Roberto Moreno i Pedro Diniz.

Tuż przed tym weekendem zespół Simtek ogłosił bankructwo, co oznaczało koniec sezonu dla Hidekiego Nody i Josa Verstappena.

Wyścig

DNF-y faworytów

Start przebiegł spokojnie, bez żadnych incydentów, ale już na pierwszym okrążeniu w zakręcie „The Haipin” Mika Hakkinen próbując wyprzedzić Herberta zahaczył o bolid Brytyjczyka. To skończyło się niecodzienną sytuacją. Bolid Benettona utknął na przednim skrzydle McLarena – Hakkinena. Porządkowi musieli chwilę się pomęczyć, żeby rozszczepić bolidy. Dla tej dwójki oznaczało to koniec rywalizacji w wyścigu.

Na tor wyjechał Safety Car, a chwilę po zakończeniu akcji sprzątającej bolidy Herberta i Hakkinena, realizator wychwycił stojący w żwirze bolid Williamsa, co oznaczało odpadnięcie kolejnego kierowcy ze ścisłej czołówki. Okazało się, że David Coulthard nie brał udziału w żadnym incydencie, tylko sam stracił panowanie nad bolidem i wypadł z toru. Sporo szczęścia w tym wszystkim mieli kierowcy Ferrari, którzy znajdowali się na tyle daleko, że nie zostali trafieni przez Coultharda. Warto dodać, że Jean Alesi wyprzedził Gerharda Bergera, dzięki czemu Francuz znalazł się już na P3.

Aż 3 kierowców otrzymało kary 10-sekundowego postoju za falstart: Ukyo Katayama (Tyrell), Mika Salo (Tyrell) i Perluigi Martini (Minardi). W tamtych czasach na końcu pit-lane znajdowało się specjalne stanowisko, na które kierowcy zjeżdżali w celu odbycia kary. Tam stał sędzia odmierzający czas.

Znakomite tempo Alesiego

Jean Alesi podkręcił tempo i regularnie zbliżał się do Damnona Hilla. Na 17. okrążeniu podjął odważny manewr i wyprzedził kierowcę Williamsa. Kierowca Ferrari, obchodził tego dnia swoje 31. urodziny, więc chciał sobie sprawić jak najlepszy prezent. W tym momencie był już drugi. Czy to miał być ten dzień? Czas pokaże.

Po zdublowaniu jadących przed nim „maruderów”, pomknął do przodu oddalając się od Hilla. Francuz jechał jak natchniony, choć prowadzący Michael Schumacher miał ponad 12 sekund przewagi. Dużo ciężej podczas dublowania namęczył się Berger. Dużo krwi Austriakowi napsuł Perluigi Martini.

Fot. Ferrari
Pit-stopów czas

Na 20. okrążeniu poza torem znalazł się Jean-Christoph Boullion z Saubera. Ściągnięcie z toru bolidu Francuza obyło się bez interwencji samochodu bezpieczeństwa, co w dzisiejszych czasach jest niedopuszczalne. Kilka okrążeń później również Gerhardowi Bergowi udało się wyprzedzić Hilla. Dwa czerwone bolidy były już w TOP3, ale Schumacher prowadził ciągle z przewagą w okolicy 11-12 sekund.

Wtedy rozpoczęło się okienko pit-stopowe. Jako pierwsi do mechaników udali się kierowcy ze środka i końcówki stawki. Drugą karę stop&go otrzymał Ukyo Katayama za przekroczenie prędkości w alei serwisowej. Kolejnym pechowcem okazał się Heinz-Harald Frentzen (Sauber). W bolidzie Niemca zawiódł silnik, kierowca zatrzymał się na poboczu, ale również bolid został ściągnięty bez wyjazdu SC.

Kiedy minęła połowa wyścigu, u mechaników na wymianę opon i tankowanie zaczęli zjeżdżać faworyci. Wtedy nagle po torze powoli zaczęło się poruszać Ferrari – Bergera. Austriak dotoczył się do mechaników, którzy obsłużyli go. Okazało się, że jest w stanie kontynuować jazdę i wrócił do rywalizacji, choć spadł o kilka pozycji.

Po 38. okrążeniu w końcu zjechał Schumacher. Postój przebiegł zgodnie z planem i Niemiec wrócił na tor bez oddawania prowadzenia, z 30 sekundową przewagą nad Alesim. Od tego czasu wyścig przebiegał już spokojnie. Dopiero na 48. okrążeniu kolejnym bolidem, który zatrzymał się na poboczu był McLaren Marka Blundella. Brytyjczyk zdecydowanie odstawał wtedy od czołówki, do której należał jego zespół.

Dramat rozstrzygający o losach zwycięstwa

Po 50. okrążeniu w wyścigu zabrakło kolejnego ważnego kierowcy. Na prostej startowej zatrzymał się Damon Hill. W Williamsie Brytyjczyka zawiodła skrzynia biegów. To miała być woda na młyn dla Schumachera, który pewnie prowadził i zmierzał po zwycięstwo. Jak się okazało nic z tych rzeczy. Dramaturgia przybrała na sile na 10. okrążeń przed metą.

W bolidzie Benettona pojawiły się jakieś kłopoty techniczne, co zmusiło Niemca do nieplanowego pit-stopu. Był to problem z elektroniką. Wymieniono mu kierownicę i ponownie zaprogramowano. Kosztowało go to niemal jedno okrążenie i wrócił na tor na P7. Ostatecznie zajął piątą pozycję po tym jak walka Gerharda Bergera z Martinem Brundlem skończyła się kontaktem, po którym obaj wylądowali w żwirze.

Dramat Schumachera był prezentem dla Jeana Alesiego, który objął prowadzenie i w dniu 31. urodzin odniósł jedyne pierwsze zwycięstwo w karierze. Po minięciu mety był przeszczęśliwy. Formuła 1 była wtedy tak przewrotnym sportem, że los dał podwójne podium zespołowi Jordana. Młody, obiecujący – Rubens Barrichello oraz niespełna 30-letni Eddie Irvine, dla którego to było pierwsze podium w karierze, stanęli obok Francuza.

W połowie okrążenia zjazdowego w bolidzie Ferrari skończyło się paliwo, przez co zatrzymał się na środku toru. Miły gest okazał największy przegrany – Michael Schumacher, który podwiózł Alesiego na dekorację.

Fot. F1

Podsumowanie GP Kanady 1995

GP Kanady 1995 było piękną symboliką dla Jeana Alesiego. Francuz zadebiutował w F1 w 1989 roku i zapowiadał się na przyszłego mistrza świata. Zadziwił świat w GP Monako 1990, kiedy bolidem Tyrella do samego końca gonił prowadzącego Ayrtona Sennę.

Głównym błędem z powodu, którego nie osiągnął więcej niż mógł, było wybranie na sezon 1991 oferty od Ferrari, zamiast Williamsa będącego wtedy potęgą. Ta decyzja była podyktowana sentymentem jaki ma dzięki Włoskim korzeniom. Ten okres był jednym z najgorszych w historii teamu z Maranello.

Na pierwsze w karierze zwycięstwo czekał 91 wyścigów. Była to również jego jedyna wygrana w karierze. Mógł tego roku wygrać jeszcze na Monzy, lecz zawiódł samochód. Mimo sukcesu w Montrealu nie utrzymał posady w zespole. Pożegnał się po 5. sezonach startów, po tym jak na partnera Michaela Schumachera zespół wybrał Eddie Irvine.

Alesiego wraz z Bergerem zasili szeregi Benettona. Tam miał szansę na zwycięstwo w Monako, ale pozbawił się tego popełniając błąd. Karierę zakończył po sezonie 2001, w którym na ostatnie wyścigi przeniósł się z zespołu Prost do Jordana. Ma na koncie 201 startów.

Pełne wyniki wyścigu można zobaczyć TUTAJ.

Fot. Formula 1 (@F1)/X

Podobne wpisy