Chłopak, który zawojował świat – Lewis Hamilton w F1

Dla Brytyjczyka tegoroczne GP Francji miało szczególne znaczenie. Lewis Hamilton zaliczył swój 300 start w karierze w Formule 1.

Dla Lewisa Hamiltona tegoroczne GP Francji miało szczególne znaczenie. Oprócz genialnego niedzielnego rezultatu, Brytyjczyk zaliczył swój 300 start w karierze w Formule 1. Osiągnięcie to robi wrażenie, zważywszy na fakt, iż przed nim zaledwie 5 kierowcom udało się przekroczyć tą barierę. Sezon 2022 to już 16 rok zmagań Lewisa w Formule 1. Historia jaką przez ten czas napisał jest bez wątpienia jedną z najbardziej niesamowitych i godnych podziwu w całym skarbcu Królowej Sportów Motorowych.

Cudowne dziecko

Lewis Hamilton już od najmłodszych lat imponował za kierownicą. Osiągał spektakularne rezultaty w kartingu, niezależnie od tego, gdzie startował. Od razu wiadomym było, że jego talent był ogromny. Marzenie o fotelu w Formule 1 z roku na rok stawało się dla chłopaka ze Stevenage coraz bardziej realne. Jednym z najważniejszych momentów w karierze Hamiltona było podpisanie kontraktu z McLarenem w wieku zaledwie 13 lat.

Od tego momentu, Lewis wzięty pod skrzydła giganta Formuły 1 nie musiał już martwić się o zaplecze finansowe ani o zainteresowanie zespołów serii juniorskich. Nazwisko Hamiltona zaistniało w tym świecie na dobre, ale to był dopiero początek. Po latach pełnych sukcesów w seriach single-seaterów Lewis osiągnął swój cel podpisując w 2006 roku kolejny kontrakt z McLarenem, zostając tym samym ich etatowym kierowcą na sezon 2007.

Lewis Hamilton

Rzucony na głęboką wodę

Wyzwanie z jakim Lewis musiał się zmierzyć w swoim debiutanckim sezonie było niesamowicie ciężkie do udźwignięcia. Samochód jakim przyszło mu rywalizować w tamtym roku od samego początku gwarantował jemu i jego zespołowi walkę o tytuły mistrzowskie. Presja więc była ogromna. Prawie równie ogromna co wyzwanie jakie młodemu Lewisowi rzucił jego ówczesny partner zespołowy – świeżo upieczony dwukrotny mistrz świata Fernando Alonso, również ściągnięty do zespołu z Woking na sezon 2007.

Jakby tego było mało, w trakcie sezonu zespół McLarena został wciągnięty w aferę szpiegowską, na skutek czego został zdyskwalifikowany z wyników klasyfikacji konstruktorów tamtego sezonu. W zespole pojawiały się konflikty wewnętrzne zarówno pomiędzy kierowcami, jak i ich mechanikami. Sytuacja była napięta. Jak poradził sobie z tym wszystkim Lewis? Zdecydowanie lepiej niż ktokolwiek przypuszczał. Od samego początku dotrzymywał kroku Fernando Alonso, aby po kilku wyścigach zacząć regularnie meldować się na mecie przed nim. Wygrał już w zaledwie siódmym Grand Prix sezonu. Do samego końca nie tylko liczył się w walce o tytuł, ale był w niej głównym pretendentem do zwycięstwa.

Niestety, w obliczu szansy na zostanie mistrzem świata w debiutanckim sezonie wkradły się błędy, a najbardziej kultowym z nich była słynna kraksa na wjeździe do alei serwisowej w Chinach. Tytuł ostatecznie wygrał Kimi Raikkonen z Ferrari, ale dla młodego Lewisa gorycz porażki była jedynie źródłem dodatkowej motywacji, aby wrócić silniejszym w następnym sezonie.

Lewis Hamilton
Photo: Grand Prix 247

Kolejne podejście

W sezon 2008 Lewis wszedł z przytupem wygrywając pierwszą rundę w Melbourne. W tamtym roku sytuacja w McLarenie znacząco uspokoiła się. Fernando Alonso odszedł z powrotem do Renault, a na jego miejsce ściągnięto Heikkiego Kovalainena. Jako że Fin na przestrzeni sezonu odstawał od Hamiltona, w zespole nie powstawały już konflikty pomiędzy kierowcami. Lewis stał się zdecydowanym liderem McLarena.

W tamtym sezonie o mistrzowskie tytuły bój ponownie stoczyły zespoły McLarena oraz Ferrari. Tym razem konstrukcje obu stajni były bardziej zbliżone pod względem osiągów. Głównym rywalem do walki o tytuł dla Lewisa okazał się być Brazylijczyk Felipe Massa. Walka była zacięta. Obie strony prezentowały świetne tempo, ale też żaden z nich nie ustrzegł się błędów. Lewis szczególnie zabłysnął podczas domowej rundy na Silverstone. Tam w niesłychanie trudnych deszczowych warunkach zdominował całą stawkę i odniósł bezprecedensowe zwycięstwo w warunkach, w których praktycznie każdy miał spore problemy z utrzymaniem samochodu w torze.

Emocjonująca walka do ostatniego okrążenia sezonu

Do rozstrzygnięcia pojedynku pomiędzy Hamiltonem a Massą doszło w niezapomnianych okolicznościach. Na ostatnim zakręcie, ostatniego okrążenia, ostatniego wyścigu sezonu, Lewis wyprzedził wolno jadącego Timo Glocka, co zagwarantowało mu wygraną w mistrzostwach, mimo zwycięstwa Massy przed własną publicznością. Był to pierwszy, a jak się potem okazało jeden z wielu tytułów, jakie udało się wywalczyć Lewisowi. Wtedy tego nie wiedział, ale od następnego tytułu dzieliła go jeszcze długa droga usłana licznymi trudnymi wyzwaniami do pokonania.

Lewis Hamilton
Photo: Planet F1

Nowa rzeczywistość

Sezon 2009 był jednym z bardziej przełomowych w historii nowoczesnej Formuły 1. Nowe samochody, nowe technologie i wiele niewiadomych. Dla Lewisa, który uniesiony sukcesami z poprzednich lat, był gotów walczyć o następne tytuły, rok 2009 był sporym rozczarowaniem. McLaren jakim dysponował w tamtym czasie nie był w stanie dotrzymać tempa zespołom z czoła stawki. Mimo trudnej sytuacji i licznych problemów szczególnie na początku sezonu, Lewisowi udało się zwyciężyć w dwóch wyścigach na Hungaroringu oraz w Singapurze. Dorzucił do tego również 4 Pole Position, a dorobek punktowy za cały sezon uplasował go na 5 miejscu w klasyfikacji. Lepsi okazali się być jedynie kierowcy Red Bulla oraz Brawn GP, zespołów, które odegrały główną rolę w walce o tytuły mistrzowskie.

Następne sezony wyglądały już o wiele lepiej dla McLarena oraz Lewisa. Na sezon 2010 w ekipie McLarena pojawił się nowy kierowca. W miejsce Heikkiego Kovalainena ściągnięto ówczesnego mistrza świata Jensona Buttona. Maszyna przygotowana przez stajnię z Woking w 2010 roku była dużo bardziej konkurencyjna od swojej poprzedniczki. Do gry po trudnym sezonie wróciło także Ferrari, co oznaczało, że w walce o tytuł realnie liczą się aż 3 zespoły.

Emocjonująca walka o mistrzostwo świata

Sezon 2010 zapewnił widzom genialne widowisko. O tytuł mistrza świata biło się aż 5 kierowców: Sebastian Vettel, Mark Webber, Fernando Alonso, Jenson Button oraz rzecz jasna Lewis Hamilton. Lewis w paru momentach tego sezonu obejmował prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Po GP Belgii prowadził trzema punktami, jednak niefortunne kolizje w dwóch następnych wyścigach, a także pech jaki spotykał go jeszcze w poprzednich rundach sprawiły, że Lewis i tym razem musiał obejść się smakiem mistrzowskiego tytułu. Mimo, że do ostatniej rundy w Abu Zabi wciąż miał matematyczne szanse na triumf. Ostatecznie sezon zakończył na 4 miejscu w klasyfikacji.

Lewis Hamilton
Photo: Motor1.com

Po dominacji Sebastiana Vettela oraz po pierwszej porażce Lewisa z zespołowym partnerem w końcowej klasyfikacji w 2011 roku, kolejna szansa na tytuł przyszła w 2012 roku. McLaren zaczął sezon świetnie od zwycięstwa Jensona Buttona w Melbourne. Sezon 2012 również dostarczył kibicom niebywałych emocji. W walce o tytuł ponownie liczyło się kilku kierowców. Tempo z pewnością miał również Hamilton. Niestety, mimo kilku zwycięstw jakie udało się Brytyjczykowi wywalczyć, sezon 2012 upłynął mu głównie pod znakiem błędów ekipy McLarena, usterek technicznych i masy pecha.

Wtedy kielich goryczy przelał się na dobre, a Lewis za namową wielkiego Nikiego Laudy podjął decyzję o opuszczeniu McLarena – zespołu, któremu zawdzięczał wszystko co do tej pory osiągnął. Podpisał kontrakt z zespołem Mercedesa. Ruch ten był dla większości osób z grona Formuły 1 zupełnie niezrozumiały. McLaren, mimo problemów, wciąż wydawał się być dużo lepszą opcją niż dopiero zaczynający liczyć się w walce o sporadyczne zwycięstwa Mercedes. Nikt nie miał prawa wtedy o tym wiedzieć, ale ruch ten okazał się być jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym w całej historii Królowej Sportów Motorowych.

Lewis Hamilton
Photo: Sky Sports

Narodziny legendy

Sezon 2013 Lewis rozpoczął już w nowych barwach. Od samego początku okazało się, że Mercedes radzi sobie dużo lepiej niż McLaren, dla którego był to początek upadku jaki zaliczali konsekwentnie w następnych latach. Kierowcy Mercedesa, a więc Lewis oraz jego kolega zespołowy, a zarazem wielki przyjaciel Nico Rosberg, co wyścig liczyli się w walce o Pole Position. W wyścigach nie było jednak tak kolorowo z uwagi na tempo zużywania opon, z jakim borykała się tamtego sezonu stajnia z Brackley.

Mimo to, Nico Rosberg wygrał dwa wyścigi w Monako oraz w Wielkiej Brytanii, a Lewis dorzucił do tego triumf w Budapeszcie. To wtedy właśnie duet Lewis – Mercedes odniósł pierwszy triumf. Sebastian Vettel w 2013 znów okazał się być poza zasięgiem rywali. Warto jednak odnotować, że już w pierwszym sezonie startów w nowej ekipie, Lewis wygrał rywalizację z Nico Rosbergiem.

Era hybrydowa

Od sezonu 2014 w Formule 1 zaczęła się nowa era hybrydowa. Bolidy F1 od tamtej pory zasilane są 1.6 litrowymi silnikami hybrydowymi. Mercedes wykorzystał te zmiany techniczne do perfekcji. Bolid W05 jakim dysponowali Rosberg i Hamilton był po prostu niedościgniony. Od początku wiadomym było, że walka o tytuł rozegra się właśnie pomiędzy nimi. Zaczęło się spokojnie, jednak już przy okazji kwalifikacji do 6 rundy mistrzostw pojawiły się napięcia pomiędzy dwoma kierowcami. Lewis oskarżył Nico o celowy wyjazd z toru, co miało na celu wywołanie żółtej flagi uniemożliwiającej Brytyjczykowi poprawę swego czasu.

Na kolejne kontrowersje nie trzeba było długo czekać. Pojedynek kierowców Srebrnych Strzał na Spa doprowadził do kontaktu, na skutek którego Lewis musiał wycofać się z wyścigu. Napięcie było spore. Walka trwała aż do GP Abu Zabi. Ostatecznie, mimo pecha i różnego rodzaju awarii Lewis Hamilton sięgnął po swój drugi tytuł mistrzowski w karierze. Nie trzeba było długo czekać, aby przekonać się, że transfer do Mercedesa był strzałem w dziesiątkę. A to był dopiero początek!

Lewis Hamilton

Sezon 2015 wyglądał stosunkowo podobnie. Mercedesy były daleko z przodu nad resztą rywali. Tym razem jednak, Lewis dużo pewniej powiększał przewagę nad Nico w klasyfikacji, co ostatecznie przypieczętował kolejnym tytułem mistrzowskim. Wygrał go na 3 wyścigi przed końcem sezonu w GP Stanów Zjednoczonych. Tym samym zrównał się liczbą mistrzowskich tytułów z takimi kierowcami jak Niki Lauda czy idol Lewisa -Ayrton Senna. Wydawało się, że nikt i nic nie było w stanie powstrzymać Hamiltona przed zdobywaniem kolejnych tytułów. Wtedy jednak przyszedł czas na sezon 2016.

Walka z nico Rosbergiem

Od początku sezonu Lewis miał spore kłopoty. Miał problemy z samochodem, co sprawiało, że spadał w głąb stawki i nie miał szans na walkę z Nico. Popełniał też błędy. Szczególnie dużo kosztowały go straty ponoszone na startach do wyścigów, które w tamtym roku Lewisowi często zdarzało się zaspać. Mimo to, Lewis był na dobrej drodze, aby w typowy dla siebie sposób odrobić wszystko w drugiej części sezonu. Można powiedzieć, że wszystko układało się po jego myśli. Do czasu. Jednym z najważniejszych momentów w sezonie 2016 była awaria silnika w samochodzie z numerem 44 podczas GP Malezji, w którym Lewis zmierzał po pewne zwycięstwo. Zamiast odrobienia cennych punktów nad Rosbergiem, który jechał na odległej 4 pozycji, Hamilton opuścił tor Sepang z jeszcze większą stratą.

Lewis Hamilton
Photo: Autosport

Na tym etapie sezonu Nico musiał jedynie dojeżdżać do mety na 2 miejscu, aby zapewnić sobie tytuł mistrzowski. Lewis mimo największych starań nie zdołał odrobić strat. Nico Rosberg został mistrzem świata. Ciężko zapracował na ten tytuł, a zasłużył na niego przede wszystkim za swoją niebywałą powtarzalność, skuteczność oraz determinację. Lewis musiał pogodzić się z porażką, ale od tamtej pory jego podejście do ścigania zmieniło się na dobre. Po raz kolejny pokazał, że gorycz przegranej jedynie buduje go i sprawia, że staje się jeszcze lepszą wersją samego siebie.

Lewis Hamilton
Photo: Autosport

Dalsze sukcesy

Świetnie było to widać w następnych latach. Po sezonie 2016, główny rywal Lewisa, Nico Rosberg zrezygnował z dalszej rywalizacji w Formule 1. Jego miejsce w ekipie Mercedesa zajął Fin, Valtteri Bottas. Lata 2017 i 2018 dla Mercedesa minęły głównie na walce z Ferrari. Tym razem Lewisowi o tytuł przyszło walczyć z Sebastianem Vettelem, niemieckim mistrzem z lat 2010 – 2013. Pojedynek tych dwóch kierowców był prawdziwym pokazem klasy Mercedesa i Lewisa Hamiltona.

W odróżnieniu od lat poprzednich, już nie dysponowali dominującą konstrukcją. Co więcej, często okazywało się, że na dany weekend Scuderia przygotowywała lepszy pakiet. Często jednak w ekipie z Brackley nadrabiano genialnymi zagrywkami strategicznymi. Mercedes wykorzystywał dosłownie każdą sytuację, jaka tylko się natrafiała. Każde potknięcie lub niedociągnięcie Ferrari byli w stanie przerodzić w końcowy sukces. Do tego dochodziła także świetna dyspozycja Lewisa Hamiltona. Brytyjczyk nie raz potrafił sprawić rywalom niespodziankę i zaprezentować niesamowite tempo.

Szczyt kariery

Na myśl od razu przychodzą takie występy jak wyścig na Hockenheimringu w 2018 roku, w którym Lewis triumfował po starcie z 14 pola wykorzystując wypadek Sebastiana Vettela. Pole Position w deszczowych warunkach na Hungaroringu mimo znacznej przewagi tempa po stronie Ferrari, czy kultowe już okrążenie kwalifikacyjne z GP Singapuru 2018, gdzie Lewis wywalczył Pole Position mając do dyspozycji samochód będący średnio 0.5s na okrążenie wolniejszy od Ferrari.

Hamilton oraz Mercedes święcili dalsze triumfy, a po sezonie 2018 Brytyjczyk zrównał się z Juanem Manuelem Fangio pod względem ilości wygranych tytułów mistrzowskich.

Lewis Hamilton
Photo: F1

W karierze każdego sportowca przychodzi moment, w którym jest u szczytu swojej formy. Choć dziś jest to jeszcze trudno ocenić, gdyż kariera Hamiltona trwa nadal, zdaje się, że absolutny “prime” Lewisa rozpoczął się wraz z początkiem sezonu 2019. Hamilton nie dał szans rywalom. Mimo chwilowej lepszej dyspozycji Valtteriego Bottasa na początku roku, czy Ferrari w środku sezonu, mistrzostwa Lewisa w żadnym momencie nie poddawano żadnym wątpliwościom. Znów po tytuł mistrzowski sięgnął już w typowym dla siebie stylu, na kilka wyścigów przed końcem sezonu.

Rekordy są po to, aby je bić

Absolutnym szczytem Lewisa Hamiltona w Formule 1 był bez wątpienia sezon 2020. Miał on dla Brytyjczyka szczególne znaczenie pod wieloma względami. Po pierwsze stanął przed szansą, aby wyrównać i pobić kosmiczne rekordy Michaela Schumachera. 91 zwycięstw, 155 podium i 7 tytułów mistrzowskich – te rekordy jeszcze do nie dawna wydawały się nietykalne, a teraz były praktycznie na wyciągnięcie ręki. Po drugie, Lewis tamtego roku mocniej niż kiedykolwiek zaczął walczyć o równość, a także przeciwko rasizmowi, z którym sam zmagał się na różnych etapach swojej kariery. Z tej okazji Mercedes W11 zyskał specjalne, czarne barwy.

Photo: F1

Na torze Lewis ponownie nie pozostawił żadnych szans rywalom. Mimo niemrawego początku w GP Austrii i kolizji z Alexem Albonem, dalsza część sezonu była już czystą dominacją Hamiltona. Pewnie sięgnął po 7 tytuł mistrzowski w spektakularny sposób triumfując w mokrym GP Turcji, bijąc przy tym rekord zwycięstw Schumachera w GP Eifelu oraz rekord zdobytych podium na Silverstone. To właśnie wtedy wygrał wyścig na trzech kołach, po tym jak jedna z opon pękła mu na ostatnim okrążeniu! Lewis Hamilton zasiadł na tronie Formuły 1.

Został statystycznie najbardziej utytułowanym kierowcą w historii sportu, a przecież to jeszcze nie był koniec jego możliwości. Pandemia koronawirusa sprawiła, że nowy regulamin techniczny został przełożony na sezon 2022. To oznaczało, że w sezonie 2021 regulamin zmienił się jedynie nieznacznie. Wszyscy ponownie stawiali Mercedesa z Hamiltonem na czele w roli faworytów do zdobycia obu tytułów mistrzowskich. Dla Hamiltona miało to oznaczać przełamanie magicznej bariery 7 tytułów mistrzowskich. Co mogło więc pójść nie tak?

Lewis Hamilton z kaskiem Michaela Schumachera
Photo: Ingenio Virtual

Pojedynek z Maxem Verstappenem

Od początku sezonu 2021 wiadomym było, że to nie będzie kolejny sezon dominacji Lewisa. Red Bull świetnie wpasował się w nowe, lecz jedynie nieco zmienione regulacje techniczne. Max Verstappen po tym jak dostał maszynę zdolną do walki o regularne zwycięstwa był silniejszy niż kiedykolwiek. Lewis dobrze zaczął sezon wygrywając 3 z 4 pierwszych wyścigów. Szybko jednak roztrwonił swoją przewagę słabym weekendem w Monako. Już w następnym wyścigu w Baku zaprzepaścił świetną szansę na odrobienie strat, gdy zblokował koło na dojeździe do 1 zakrętu po restarcie wyścigu, który został przerwany po wypadku pewnie zmierzającego po zwycięstwo Verstappena.

Photo: Planet F1

Rywalizacja między nimi zyskała nowego wymiaru na Silverstone po kolizji obu kierowców w zakręcie Copse. Max odpadł z wyścigu, a Lewis wygrał mimo nałożonej kary 10 sekund. Od tamtej pory nastroje pomiędzy Red Bullem, a Mercedesem jedynie ulegały pogorszeniu. Do następnej kolizji między nimi doszło w GP Włoch, gdzie obaj zakończyli rywalizację w żwirze z Red Bullem Verstappena, zaparkowanym na bolidzie Lewisa. Pod koniec sezonu Max miał dość bezpieczną przewagę w mistrzostwach. Po GP Meksyku szanse na tytuł Hamiltona powoli zaczęły wymykać się spod kontroli. Holender po prostu był zbyt szybki. Ostatnim szansą dla Lewisa na odwrócenie losów walki była GP Sao Paulo na torze Interlagos.

Weekend w Brazylii

Lewis wywalczył pierwsze miejsce w kwalifikacjach i do sprintu miał ruszać z pierwszej linii. Los jednak chciał inaczej. Ze względu na wykroczenie dotyczące regulaminu technicznego Hamilton został zdyskwalifikowany z wyników kwalifikacji, co spowodowało, że musiał startować z końca stawki. Verstappenowi przypadła pierwsza pozycja startowa. Wydawało się, że dla Brytyjczyka to już koniec walki o mistrzostwo. Wtedy jednak Lewis pokazał, że nie warto skreślać go przedwcześnie.

Po świetnym występie w Sprincie awansował na rewelacyjne 5 miejsce. Na starcie do wyścigu został cofnięty o kolejne 5 pozycji za wymianę silnika. To jednak nie przeszkodziło mu, aby po raz kolejny błyskawicznie odrobić straty do czołówki. Uporał się z Perezem, a Bottas go puścił. Przed nim został tylko Max Verstappen. Zdołał go dogonić. Próbował wyprzedzić ze wszystkich sił. Walka była naprawdę ostra. Żaden z nich nie zamierzał odpuścić.

Koniec końców, udało mu się i na kilka okrążeń przed metą objął prowadzenie, którego nie oddał już do mety. Zwycięstwo jakie wtedy odniósł przez wielu uważane jest za jego najlepsze w karierze. Ciężko się z tym nie zgodzić, zważywszy na cały obraz sytuacji, w jakiej znalazł się Lewis. Potem dzięki zwycięstwom w Katarze i w Arabii Saudyjskiej Lewis zrównał się z Maxem Verstappenem w klasyfikacji generalnej.

Photo: CNN

Decydujące Abu Dhabi

Decydującym starciem miało więc być ostatnie w sezonie GP Abu Dhabi. Lewis stanął przed szansą na zdobycie 8 tytułu mistrzowskiego. Przegrał kwalifikacje z Maxem, ale od startu objął prowadzenie, które potem trzymał przez cały wyścig. Gdy wydawało się, że już nic złego nie może się Brytyjczykowi przytrafić, w końcówce wyścigu wyjechał samochód bezpieczeństwa. Spowodowało to utratę cennej przewagi jaką miał nad rywalem. Ostatecznie stracił prowadzenie, a wraz z nim tytuł mistrzowski na ostatnim okrążeniu, ostatniego wyścigu w sezonie. Po raz kolejny musiał się obejść smakiem. Tym razem zabolało najmocniej.

Lewis Hamilton i Max Verstappen
Photo: Planet F1

Sezon 2022

Lewis mimo ciężkiej zimy wrócił do ścigania. Sezon 2022 okazał się jednak być najcięższym w karierze 7-krotnego mistrza. Problemy z konstrukcją, a także trudny rywal w postaci George’a Russella, sprawiły, że wielu zaczęło zastanawiać się, czy to przypadkiem nie jest ostatni rok zmagań legendy w Formule 1. Lewis jednak radzi sobie coraz lepiej. Odkąd zaczął dogadywać się lepiej ze swoim samochodem, regularnie staje na podium, a także znów jest szybszy od zespołowego partnera. Pozostaje jednak pytanie, czy uda mu się wygrać w tym roku wyścig? Jeżeli nie, będzie to pierwszy sezon bez jego zwycięstwa od 2006 roku.

Photo: Eurosport

Król statystyk

Najważniejsze liczby z kariery Lewisa Hamiltona:
Mistrzostwa Świata KierowcówWygrane GPPole PositionMiejsca na PodiumNajszybsze Okrążenia w WyściguPunkty zdobyte w karierzeStarty GPNieukończone wyścigi
7103103187604295,530027
Stan na 25.07.2022

Garść Ciekawostek:

  • Lewis jeszcze nigdy nie przejechał sezonu w Formule 1 bez ani jednego zwycięstwa
  • Łącznie na prowadzeniu w Formule 1 przejechał 27.530 km, co stanowi około 14% drogi z Ziemi na Księżyc
  • Mimo 7 tytułów mistrzowskich na koncie, Lewis przejechał tylko 1 sezon z numerem 1 na bolidzie i był to jego najsłabszy sezon w Formule 1 (2009)
  • Przed rozpoczęciem sezonu 2022, Lewis Hamilton oficjalnie otrzymał tytuł szlachecki