“Egzotyczni” kierowcy F1

Na chwilę obecną 770 kierowców w całej historii F1 ma na swoim koncie co najmniej 1 start w wyścigu, ponadto 123 uczestniczyło w weekendzie wyścigowym nigdy nie kwalifikując się do wyścigu, co oznacza, że już ponad 900 zawodników miało styczność z królową sportów motorowych. Wśród nich znaleźli się kierowcy z państw, w których sport motorowy nie jest rozwinięty na takim poziomie, żeby nawet najbardziej utalentowany zawodnik miał utorowaną drogę na szczyt. Większość z nich opuściła swój kraj w celu dalszego rozwoju kariery. Ich drogi do F1 były różne, jedne pobyty w niej były tylko przygodą, inne przerodziły się w wielkie kariery a niektóre z nich są dopiero na początku swojej drogi w grupie zwanej najlepszych kierowców Świata. Zapraszam do artykułu o kierowcach, którzy znaleźli się w F1 z niecodziennych dla motorsportu krajów.

Tomas Enge, Czechy

Tomas Enge: Zawodnik, który potrafił wygrywać wyścigi na haju
Photo: MotoHigh

Początek kariery tego kierowcy wydaje się banalny. W wieku 16 lat z własnych oszczędności kupił samochód jakim był Ford Fiesta, żeby wystartować nim w Czechosłowackim pucharze owej kategorii. W 1995 roku zaliczył awans z samochodów z dachem do single-seaterów, były to również zawody rozgrywane przez Forda. Początkowo przeniósł się do naszych zachodnich sąsiadów, gdzie zajął 3 miejsce w debiutanckim sezonie i wygrał prestiżowy wyścig tej kategorii. W drugim sezonie startów zdobył Mistrzostwo i następnym krokiem w jego karierze było przejście z Formuły Ford do Formuły 3. Tam wyniki nie były rewelacyjne i młody Czech bardziej zaczął rozglądać się w kierunku startów kategorii GT. Otrzymał jednak szansę testu w bolidzie F1 w zespole Eddiego Jordana, gdzie pełnił role kierowcy testowego. W 2001 roku wrócił do bolidów jednomiejscowych startując w Formule 3000, czyli przedsionku F1. Zajął 3 miejsce na koniec sezonu.

Opuścił ostatni wyścig sezonu tej kategorii, ponieważ w tamten weekend zaliczył swój debiut w F1. Czech otrzymał swoją szanse w zespole 4-krotnego Mistrza Świata F1, Alaina Prosta, w miejsce kontuzjowanego Luciano Burtiego podczas GP Włoch, które ukończył na 12 miejscu. W następnym wyścigu na Amerykańskim torze Indianapolis był 14-ty, a niestety w ostatnim wyścigu sezonu jakim było GP Japonii nie dojechał do mety z powodu awarii hamulców. Enge wypadł obiecująco w tych 3 startach i zespół Prost Acer postanowił dać mu szansę na Sezon 2002 podpisując z nim kontrakt na posadę kierowcy etatowego.

Zapowiadała się piękna kariera i wszystko byłoby pięknie, gdyby zespół nie zbankrutował nie będąc w stanie wystartować w następnym Sezonie. 25-letni wówczas Czech wrócił do Formuły 3000, gdzie zmierzał po Tytuł Mistrzowski, jednak podczas rundy na Węgrzech osiągnął pozytywny wynik testu na obecność narkotyków, przez co został zdyskwalifikowany z danego weekendu i w klasyfikacji z dorobkiem 50 punktów, ponownie zajął 3 miejsce. Startował jeszcze w tej Serii w 2004 roku zajmując 4 miejsce. Po tym wszystkim na stałe zajął się wyścigami GT w połączeniu z Serią Le Mans, po drodze zaliczając jeszcze przygodę z Indy Car i wyścigami A1 GP, w której team reprezentujący dane państwo wystawiało po 1 bolidzie dla swojego kierowcy.

Zsolt Baumgartner, Węgry

Interview with Zsolt Baumgartner
Photo: motorsport.com

Chociaż Węgrzy mieli swój wyścig w kalendarzu od 1986 roku, to na swojego reprezentanta w królowej sportów motorowych musieli poczekać. Ścigający się od 1997 roku w wyścigach samochodów jednomiejscowych Zsolt Baumgartner nie był w nich orłem. Jedyny raz, kiedy skończył sezon w czołówce to 1999 rok w Europejskiej Formule Renault. Tam zajął 3 miejsce. W 2001 roku trafił do przedsionka F1, czyli Formuły 3000, a od następnego roku startował już w niej w pełnym sezonie, nie osiągając zbyt wiele. Posiadał on duży pakiet sponsorski i to umożliwiło mu kontakt z najwyższą kategorią wyścigową.

W 2003 roku został kierowcą rezerwowym zespołu Jordan i los tak chciał, że akurat podczas treningów przed jego domowym wyścigiem na torze Hungaroring podstawowy kierowca ekipy Ralph Firman, w której rezerwowym był Zsolt, zaliczył wypadek przy prędkości 290 km/ doznając obrażeń, które uwięziły go w szpitalu na 3 dni. Reprezentant gospodarzy otrzymał ogromną szansę od losu. W swoim debiucie w F1 nie dojechał do mety z powodu awarii silnika. W roli podstawowego kierowcy musiał wystąpić jeszcze podczas GP Włoch i tam zajął 11 miejsce tuż za swoim partnerem zespołowym Giancarlo Fisichellą, dla którego to był domowy wyścig. Miał za sobą wsparcie węgierskiego odpowiednika naszego Orlenu, firmy MOL, która była w stanie wyłożyć pieniądze, aby ich reprezentant znalazł się już w F1 na stałe.

Negocjowano z Jordanem, ale nie udało się dopiąć warunków umowy. Ostatecznie Baumgartner podpisał kontrakt z zespołem Minardi na starty w Sezonie 2004. Podczas GP Stanów Zjednoczonych zajął 8 miejsce, zdobywając historyczny punkt co na możliwości bolidu jakim dysponował nie było byle jakim osiągnięciem. Mimo tego nie udało mu się znaleźć posady na następny sezon i postanowił zakończyć karierę wyścigową w wieku zaledwie 23 lat. Kilka lat później poprowadził bolid Minardi w wersji 2-osobowej na pokazach.

Narain Karthikeyan, Indie

Look back: the day Narain Karthikeyan became an F1 driver!
Photo: F1i.com

Jego kraj to drugie najludniejsze państwo na Świecie i jedyne obok Chin, w którym mieszka ponad miliard ludzi. Karthikeyan, który 14 Stycznia skończył 45 lat jest synem 7-krotnego Rajdowego Mistrza Indii. Ściganie rozpoczął już w wieku 14 lat. W następnych latach łączył wyścigi w ojczyźnie z rywalizacją w Europie. Udało mu się zdobyć nawet Tytuł Mistrza Brytyjskiej Formuła Ford w edycji zimowej. W 1996 roku zdobył Tytuł Mistrza Formuły Asia, 2 lata później następnym krokiem w karierze był awans do Brytyjskiej Formuły 3, w której spędził 3 sezony kończąc je w czołówce, bez większych sukcesów.

Następnie po sezonie spędzonym w Formule Nippon, dostaje szansę testu w bolidzie F1 w zespole Jaguara. Kolejne 3 lata to starty w Serii World Series by Nissan. Miał szansę na angaż w Formule 1 na Sezon 2004 w zespole Minardi, jednak negocjacje skończyły się fiaskiem. Upragniony awans do F1 otrzymał rok później zostając kierowcą zespołu Jordan. Podczas GP USA zajął 4 miejsce, kiedy na starcie stanęło 6 bolidów. W ówczesnym systemie punktacji dało mu to 5 punktów i z takim dorobkiem zakończył sezon. Jeszcze w jego trakcie podjął decyzję, żeby nie wykładać ogromnej sumy pieniędzy za jazdę na końcu stawki i przeniósł się na sezon 2006 do zespołu Francka Williamsa w roli kierowcy testowego i pozostał tam jeszcze przez następny rok.

W 2008 roku Vijay Mallya po wykupieniu zespołu Spykera stworzył ekipę o nazwie Force India. Narain był przymierzany do startów w tym zespole, ale nie dostał swojej szansy. Powrócił do królowej sportów motorowych dopiero w 2011 roku w zespole HRT, jednak po 8 wyścigach musiał oddać miejsce obiecującemu juniorowi Red Bulla, Danielowi Ricciardo, ale właśnie w tamtym sezonie w kalendarzu debiutowało GP Indii i szefostwu zespołu zależało, żeby w ich składzie znalazł się reprezentant gospodarzy. Ostatecznie udało się przekonać Vitantonio Liuzziego, żeby oddał miejsce na ten jeden wyścig Karthikeyanowi, by mógł wystąpić przed własną publicznością. W 2012 roku Narain powrócił do podstawowego składu ekipy i przejeździł cały sezon bez sukcesów. Po nim Hiszpański zespół zbankrutował, a później Hindus rywalizował jeszcze w Japonii w Formule Nippon, do której wrócił po 13 latach, następnie przemianowaną w nazwie na Super Formuła.

Robert Kubica, Polska

Robert Kubica po latach wytyka błąd BMW. To mogło zmienić bieg zdarzeń
Photo: Getty Images

Myślę, że tego kierowcy zarówno Polakom jak i kibicom na całym Świecie nie trzeba przedstawiać. Robert pierwszy raz w życiu wsiadł do gokarta w wieku 4 lat i od razu poczuł smykałkę do prowadzenia. W Mistrzostwach Polski zadebiutował w 1995 roku, ponieważ próg wiekowy umożliwiający starty w Polsce wynosi 10 lat, a on ponadto ma urodziny dopiero w grudniu. Krakowianin przez 3 lata spędzone w Polskim Kartingu wygrywał co tylko się dało. Jego ojciec Artur pomagał mu w rozwoju kariery i w 1997 roku wyemigrował z nim do Włoch, aby ścigał się na arenie międzynarodowej. To wszystko dało zamierzony efekt – Kubica dominował również tam, rywalizując następnie w Mistrzostwach Europy i Świata z m.in. Nico Rosbergiem i Lewisem Hamiltonem.

Następnym krokiem było przejście do single-seaterów. Zaczynał od Formuły Renault, w drugim roku startów został wicemistrzem Włoch. Chociaż miał szansę na Mistrzostwo, ale został wyeliminowany przez partnera zespołowego swojego rywala – Tristana Gommendyego. W 2003 roku Kubica awansował do F3, jednak przez startem sezonu złamał rękę w wypadku samochodowym, będąc pasażerem swojego ówczesnego szwagra. To opóźniło jego debiut w Formule 3, ale kiedy już był w stanie wystartować to w wielkim stylu wygrał swój debiut. W przeszłości dokonał tego tylko Ayrtron Senna. Następne wyścigi już nie były tak udane, zespół również hamował rozwój bolidu. Po 2 sezonach spędzonych w F3, przeniósł się do World Series by Renault, a konkretnie Formuły Renault 3.5, która została przekształcona z World Series by Nissan, w której mistrzem w przeszłości był m.in. Fernando Alonso. Nasz rodak startując w zespole Epsilon Euskadi pokazał swój potencjał i został Mistrzem. Nagrodą za to był test w bolidzie F1 oczywiście ekipy Renault, która była wtedy Mistrzowską ekipą.

Szef zespołu z Enstone, Flavio Briatore nie postawił na Roberta. Umiejętności Polaka docenił Peter Sauber dając mu posadę kierowcy rezerwowego w swoim zespole, gdzie sprzedał 71% udziałów Niemieckiemu koncernowi BMW. Od 2006 roku ekipa nazywała się BMW-Sauber. Był to ostatni rok, kiedy każdemu zespołowi, który ukończył poprzedni sezon poza TOP 3 klasyfikacji, przysługiwało prawo do wystawienia 3 bolidu w trakcie pierwszych dwóch sesji treningowych. Robert pokazał się w nich z jak najlepszej strony, kilkukrotnie uzyskując najlepszy czas. Podczas GP Niemiec podstawowy kierowca zespołu z Hinwil, Mistrz Świata z 1997 roku, Jacques Villeneuve doznał, kontuzji a następne GP odbywało się za tydzień. Oczywistym wyborem zespołu na GP Węgier był nasz rodak, dla którego to oczywiście “domowy” wyścig. Co ciekawe był on tam w 1997 roku jako widz i z trybun widział zwycięstwo nomen omen Villeneuve’a. W kwalifikacjach zajął 10 miejsce co dało mu P9 na starcie po karze dla Jensona Buttona. Wyścig nie zaczął się najlepiej, ponieważ już na 2 okrążeniu zaliczył obrót uszkadzając przednie skrzydło, ale dalsza faza wyścigu była coraz lepsza. Wyszedł zwycięsko z pojedynków z Felipe Massą i Ralfem Schumacherem, budząc zachwyt wśród ekspertów. Na metę dotarł na 7 miejscu, ale niestety został zdyskwalifikowany za niedowagę bolidu. Po tym wyścigu BMW zorganizowało potajemne testy, które miały zdecydować czy Robert Kubica spędzi resztę sezonu w roli kierowcy etatowego, czy też w tej roli dalej będzie występować Jacques Villeneuve. Ostatecznie Polak okazał się szybszy, co wysłało jego starszego kolegę na emeryturę.

Kubica potwierdził, że ta decyzja okazała się strzałem w 10, bo podczas GP Włoch zajął 3 miejsce. Niestety pozostałe wyścigi nie ułożyły się po jego myśli, chociaż w każdym z nich miał szansę na punkty. Swoją postawą zapewnił sobie kontrakt na 2007 rok. Zespół BMW-Sauber był 3-cią siłą po McLarenie (który został zdyskwalifikowany za kradzież dokumentów) i Ferrari. Nasz reprezentant miał szanse na podium a nawet na zwycięstwo w GP Chin. Niestety w momencie objęcia prowadzenia posłuszeństwa odmówiła hydraulika. W sezonie 2008 reprezentanci Niemiecko-Szwajcarskiego zespołu otrzymali jeszcze lepszą maszynę do dyspozycji. Celem na nadchodzący rok było wygranie i wyścigu, a najwyższy cel, czyli Tytuł Mistrza Świata, był w planach na 2010 rok. Od początku Kubica pokazywał, że jest szybszy od partnera zespołowego, po zdobyciu podium w GP Malezji. W Bahrajnie zapisał się na kartach historii jako zdobywca Pole Position. W wyścigu przegrał tylko z kierowcami Ferrari. Regularnie punktował, a kolejnym pokazem jego kunsztu był wyścig na ulicach Monako, którego prawdopodobnie nie wygrał tylko przez lepszą strategię Lewisa Hamiltona. Jednak jak sam przyznał po latach, gdyby rywalizacja trwała może 2 okrążenia więcej, Brytyjczyk nie osiągnąłby mety, ponieważ w jego tylnej oponie schodziło powietrze.

Następną rundą było GP Kanady, gdzie rok wcześniej Polak zaliczył koszmarny wypadek, z którego cudem wyszedł bez szwanku. W kwalifikacjach zajął 2 miejsce i gdyby nie awaria bolidu Adriana Sutila, która wywołała Safety Care w celu ściągnięcia maszyny z toru, możliwe, że utrzymałby ją do mety. Stało się inaczej, błyskawiczny Pit Stop, a następnie głupi błąd Lewisa Hamiltona, którym wyeliminował się z wyścigu, a przy okazji najgroźniejszego rywala tej dwójki – Kimiego Raikkonena, sprawił, że Robert, mimo że w tamtym momencie z racji strategii miał marne szanse na odniesienie zwycięstwa, podkręcił tempo i zbudował taką przewagę nad rywalami, która wystarczyła do wyjechania na pozycji lidera po 2-gim Pit Stopie i odniesienia historycznego zwycięstwa. Po tym wyścigu jego zespół zahamował rozwój bolidu, a Kubica stanął na podium jeszcze podczas GP Europy na torze w Walencji, na Monzy w deszczowym wyścigu po starcie z P11 i GP Japonii, gdzie w zamieszaniu na starcie wykazał się czujnością, obejmując prowadzenia. Sezon 2008 zakończył na 4 miejscu, chociaż tylko przez błędy zespołu w ostatnim wyścigu przegrał walkę o P3.

Następny Sezon mógł zacząć się niesamowicie, 4 miejsce w kwalifikacjach a w wyścigu realna szansa na zwycięstwo. Niestety w drodze po nie doszło między nim a Sebastianem Vettelem do kolizji podczas próby wyprzedzania. Zarówno Kubica jak i Niemiec nie dotarli do mety, a dalsza część sezonu była wręcz tragiczna w wykonaniu zespołu BMW-Sauber. Po GP Bahrajnu nasz rodak zajmował nawet ostatnie miejsce w klasyfikacji kierowców. Na pocieszenie zajął 2 miejsce w GP Brazylii, a cały cykl zakończył dopiero na 14 miejscu.

Od następnego roku Robert został kierowcą zespołu Renault i szybko odnalazł się w nowej ekipie, zajmując już w drugim wyścigu 2 miejsce. W Monako zajął 3 miejsce, a następne dołożył do kolekcji podium podczas wyścigu w Belgii. Przez cały sezon regularnie punktował i wyciągał z bolidu maksimum, niejednokrotnie osiągając rezultat ponad możliwości sprzętu. W klasyfikacji zajął 8 miejsce miażdżąc swojego partnera zespołowego w punktach 136-27. Nagrodą za prezentowany poziom miał być awans do Ferrari na Sezon 2012, jednak czekał go jeszcze rok 2011 w ekipie z Enstone. Podczas przerwy zimowej Polak hobbistycznie startował w rajdach, korzystając z samochodów Francuskiego producenta. Podczas pierwszej tury testów przedsezonowych, ostatniego, trzeciego dnia, uzyskał najlepszy czas dając nadzieję, że w nadchodzącym sezonie może nawet walczyć o Tytuł Mistrza Świata. Niestety świetnie zapowiadający się rok i jak pokazała historia karierę, przerwał koszmarny wypadek 6 lutego 2011 podczas OS-u Rajdu di Andora, w którym doznał uszkodzeń prawej ręki, która nie jest sprawna do dziś. Czekała go długa rehabilitacja i dopiero jesienią 2012 roku wrócił na rajdowe trasy, gdzie był w stanie zwyciężać.

W następnym startował w WRC 2 co było częścią rehabilitacji w drodze powrotu do F1 został Mistrzem Świata tej kategorii i pod koniec sezonu zadebiutował w samochodzie klasy WRC. Cały 2014 spędził właśnie tam. Wygrał nawet 2 OS-y legendarnego Rajdu Monte Carlo. Niestety wielu okazji na bardzo dobry wynik zostało zmarnowanych przez wypadki. W 2015 roku nie było wiele lepiej, w końcu zdecydował się przerwać karierę w WRC i wrócić na tory wyścigowe. Startował w wyścigach samochodowych, ale jego wielkim dniem był 6 czerwca 2017 roku. Właśnie wtedy wrócił do bolidu F1 odbywając test. Poczuł, że jest w stanie jeździć jak dawniej. Bolid do testu udostępniła mu jego dawna ekipa Renault. Po obiecującym teście dała mu kolejne szanse. Był kandydatem do startów w ich barwach na 2018 rok, jednak kontrakt z tą ekipą podpisał Carlos Sainz. Jesienią pojawiły się spekulacje, że Robert jest kandydatem do jazdy w Williamsie. W tym kierunku zaczął się rozglądać, odbywając z nimi testy po sezonie. Niestety i w tym przypadku miał pecha, ponieważ kontrakt z ekipą podpisał Sergiej Sirotkin, który miał ze sobą ogromne wsparcie finansowe.

Kubica jednak postanowił dołączyć do tego zespołu zostając kierowcą rezerwowym z możliwością udziału w kilku sesjach treningowych. Rosjanin nie spełnił pokładanych w nim nadziei, a jego sponsorzy nie byli skłonni wydawać ogromnych pieniędzy za jazdę w ogonie stawki. Kubica pozyskał ogromnego sponsora jakim był nasz koncern paliwowy ORLEN (Robert wcześniej był związany z Lotosem). 22 listopada 2018 roku Claire Williams ogłosiła, że kierowcą zespołu, obok Georga Russella w następnym sezonie, będzie Robert Kubica. Sezon 2019 okazał się dla zespołu jeszcze gorszy niż poprzedni. Kierowcy cały czas okupowali pozycję 19-20. Światełkiem w tunelu było deszczowe GP Niemiec, w którym wielu kierowców z mocniejszych ekip nie poradziło sobie w trudnych warunkach rozbijając bolidy. Takiego błędu nie popełnili kierowcy Williamsa, chociaż młody Russell na chwilę opuścił tor tracąc pozycję na rzecz Roberta i jak się okazało to było kluczowe dla rezultatu całego sezonu. Reprezentanci legendarnego zespołu dojechali do mety na miejscach 12 i 13, ale po wyścigu okazało się, że kierowcy Alfy Romeo złamali regulamin za co zostali ukarani i spadli na koniec tabeli wyścigu. W oficjalnych wynikach nasz rodak przesunął się na 10 miejsce co dało mu 1 punkt, który do końca rywalizacji w 2019 roku pozostał jedynym.

Sponsor Kubicy podobnie jak rok wcześniej Sirotkina również nie chciał marnować czasu na obstawianie tyłów i postanowił odejść z zespołu. Od 2020 roku Kubica pełnił rolę kierowcy rezerwowego łącząc to ze startami w DTM a także biorąc udział w kilku sesjach treningowych. Na następny sezon pozostał w tej roli, ale tym razem połączył ją ze startami w ELMS, gdzie został Mistrzem tej kategorii. Tym razem w obliczu pandemii koronawirusa, nasz reprezentant okazał się potrzebny. Podczas GP Holandii pozytywny test na tą chorobę uzyskał Kimi Raikkonen. Kubica wystartował w tym wyścigu i w następnym, który odbywał się na dobrze mu znanym torze Monza. Pod koniec 2021 roku zadebiutował w WEC, czyli najwyższej kategorii wyścigów długodystansowych, w której będzie startował również w sezonie 2022.

Karun Chandhok, Indie

Happy Birthday to Karun Chandhok! Former driver, and now  commentator/analyst for C4F1 : r/formula1
Photo: Getty Images

Swoją karierę rozpoczął od kartingu. W wieku 16 lat zaliczył debiut w single-seaterach, zostając Mistrzem w Formule Maruti. W następnym roku znowu sięgnął po Mistrzostwo za kierowcą bolidu, tym razem w azjatyckiej Formule 2000. Potem w następnych latach rywalizował w Brytyjskiej Formule 3, a później zaliczył krótką przygodę z Serią World Series by Renault w Mistrzowskim Sezonie Roberta Kubicy. Rezultaty Chandhoka na arenie międzynarodowej nie napawały optymizmem, ale udało mu się trafić do bezpośredniego przedsionka F1, czyli Serii GP2. Swój debiutancki sezon zakończył na 15 miejscu dostając po nim szanse testu w bolidzie F1 w zespole Red Bulla. Pokładano w nim nadzieję, że będzie drugim Hindusem w Formule 1. Jego kraj starał się o organizację wyścigu F1, więc reprezentant był potrzebny, a jego rodak Narain Karthikeyan był w tamtym momencie poza obiegiem. W drugim roku w GP2 udało mu się zdobyć pojedyncze podia i ukończyć cykl na 10 miejscu. Był przymierzany do startów w F1 dla swojego ojczystego zespołu Force India, jednak tam ważne kontrakty mieli Adrian Sutil i Giancarlo Fisichella.

Sezon 2009 w zapleczu F1 okazał się fatalny. Zajął 18 miejsce tylko raz stając na podium. Na Sezon 2010 w F1 stawka powiększyła się z 10 do 12 zespołów (pierwotnie miało być 13, jednak zespół US F1 nie był w stanie zbudować bolidu). To otworzyło możliwości awansu do królowej sportów motorowych i posiadanym pakietem sponsorskim umożliwiło Karunowi awans do F1. Miał do dyspozycji najgorszy bolid w stawce, więc nie było mowy o rewelacyjnych wynikach. Po 10 wyścigu Sezonu GP Wielkiej Brytanii jego miejsce za sterami bolidu zajął Japończyk Sakon Yamamoto, którego oferta sponsorska okazała się lepsza. 4 września tego samego roku poprowadził bolid Red Bulla na torze Yeongman, który wchodził do kalendarza F1 na Sezon 2011. Chandhok nie startował już do końca sezonu, ale oficjalnie stracił posadę w HRT dopiero w Styczniu 2011 roku.

Znalazł sobie posadę kierowcy testowego i rezerwowego w zespole Lotusa i to on zasiadł w bolidzie podczas pierwszej sesji treningowej przed inauguracyjnym GP Australii w miejscu podstawowego kierowcy Jarno Trullego. Uczestniczył jeszcze w kilku sesjach treningowych, a jego sponsorom udało się wynegocjować nawet start w wyścigu o GP Niemiec kosztem wspomnianego wyżej Włocha. Ukończył go na 20 miejscu, zaliczając w jego trakcie przygodę, która mogła go wyeliminować z dalszej jazdy. Był to jego koniec przygody z F1, a w następnych latach startował w WEC, FIA GT, ELMS i Formule E. Po zakończeniu kariery wyścigowej został reportem telewizyjnym. Zajął się komentowaniem wyścigów i przeprowadzaniem wywiadów z kierowcami.

Rio Haryanto, Indonezja

Dream come true for first Indonesian F1 driver
Photo: Getty Images

Tak jak wszyscy zawodnicy F1 w obecnych czasach, karierę rozpoczął od kartingu i to już w wieku 8 lat. W 2008 rozpoczął rywalizuję w wyścigach samochodów jednomiejscowych. Zaliczył starty w takich seriach jak: Formuła Renault, Formuła Asia czy Formuła BMW, której został Mistrzem w edycji Pacyfik. W wieku 17 lat trafił do nowo utworzonej Serii GP3. Po zakończeniu sezonu testował bolid Formuły 1 zespołu Virgin Racing. 2 lata później startował już w GP2 i ponownie miał możliwość poprowadzenia bolidu F1. Przełom w rezultatach w przedsionku Formuły 1 przyszedł dopiero w czwartym roku startów. Zakończył go na 4 miejscu w klasyfikacji końcowej i właściwie to w połączeniu ze wsparciem sponsorów otworzyło mu drogę awansu do królowej sportów motorowych.

Na Sezon 2016 został kierowcą Manor Racing u boku juniora Mercedesa, Niemca Pascala Wehrleina, w którym pokładano wielkie nadzieje. Wychowanek ekipy Mistrzów Świata od początku grał pierwsze skrzypce w zespole, jednak podczas pierwszych kwalifikacji w Melbourne, Indonezyjczykowi udało się go pokonać. Kolejną wygraną w kwalifikacyjnym pojedynku zespołowym odniósł podczas GP Chin, gdzie oprócz Wehrleina okazał się lepszy również od Lewisa Hamiltona, który zajął ostatnie miejsce. Najlepsze kwalifikacje zaliczył podczas GP Europy na torze w Baku, będąc w nich wyżej ponownie od Pascala, ale również m.in. od Mistrza Świata 2009, Jensona Buttona, kończąc je na 17 miejscu i ocierając się o awans do Q2.

Koszty posady w F1 były zbyt duże i posada Haryanto w zespole była zagrożona. W jego kraju uruchomiono nawet zrzutkę w celu pomocy w pozostaniu w F1. Na nic się to zdało, bo Mercedes miał w swojej akademii jeszcze jednego zdolnego juniora, którym był Esteban Ocon. Toto Wolff wykupił mu posadę, która należała do Haryanto. Indonezyjczyk negocjował jeszcze posadę w Sauberze na sezon 2017, ale rozmowy skończyły się fiaskiem. Po pożegnaniu się z F1 nie startował nigdzie, dopiero 3 lata później wznowił karierę wyścigową biorąc udział w Azjatyckich Mistrzostwach GT.

Alex Albon, Tajlandia

Alex Albon: My performances haven't been 'terrible' | PlanetF1
Photo: Red Bull

Albon mimo obywatelstwa Tajlandzkiego, urodził się i mieszka w Londynie. Jest synem byłego kierowcy wyścigowego, który startował w BTCC, Brytyjczyka Nigela Albona i Tajki Kankamol Albon. Alex karierę rozpoczął w wieku 9 lat od kartingu, w następnych latach święcił sukcesy w Wielkiej Brytanii. Otrzymał nawet trofeum z rąk Lewisa Hamiltona. Ścigał się również za granicą na zawodach rangi Światowej. To tam poznał m.in. Maxa Verstappena, Carlosa Sainza, Charlesa Leclerca, Pierra Gaslyego czy Georga Russella – swoich rywali, których po latach spotkał już w Formule 1. Jego kariera kartingowa była bogata w osiągnięcia. Zdobył łącznie 8 Tytułów Mistrzowskich w 5 lat. Był już wtedy podopiecznym programu rozwojowego Red Bulla.

W 2012 Albon rozpoczął starty w wyścigach samochodowych. Począwszy od Formuły Renault 2.0 w edycji Europejskiej zaliczył fatalny sezon, nie zdobywając punktów. Po tym Red Bull zrezygnował z niego wyrzucając go z akademii. W życiu prywatnym też nie działo się u niego najlepiej, ponieważ jego mama trafiła do więzienia za okradnięcie firmy, w której pracowała. Alex pozostał w Formule Renault na następne lata kończąc 2014 rok na 3 miejscu w edycji Europejskiej. 2015 rok spędził w F3 kończąc go na 7 miejscu. W sezonie 2016 roku startował w GP3, gdzie od razu pokazał, że jest konkurencyjny. Zdobywał Pole Position i wygrywał wyścigi. Został wicemistrzem przegrywając jedynie z Charlesem Leclerciem. Po takim sezonie następnym krokiem mógł być tylko awans o szczebel wyżej, czyli do F2. W pierwszym roku wypadł bez rewelacji kończąc go na 10 miejscu. Następny był dużo lepszy, bo wygrał aż 4 razy, kończąc sezon na 3 miejscu za Georgem Russellem i Lando Norrisem.

Wtedy było już wiadomo, że następny rok w przedsionku F1 nie wchodzi w grę. Alex podpisał kontrakt na starty w Formule E, jednak stało się coś co odmieniło jego karierę na zawsze. W zespole Toro Rosso w F1 zwolniło się miejsce po Pierre Gaslym, który awansował do głównego zespołu Red Bulla w miejsce odchodzącego do Renault, Daniela Ricciardo. W akademii czerwonych byków brakowało członków z Superlicencją, a jeżdżący w Sezonie 2018 w STR, Brendon Hartley spisywał się tak fatalnie, że nie chciano dać mu kolejnej szansy. Wtedy właśnie sięgnęli po Albona, który do 2012 należał do ich akademii. Zadebiutował w marcu 2019 roku w Melbourne zajmując 14 miejsce w wyścigu, 2 tygodnie później w Bahrajnie zdobył pierwsze punkty. Z dobrej strony pokazał się w Chinach, gdzie po rozbiciu bolidu w FP3 nie wystartował w kwalifikacjach, a w wyścigu zajął P10. Zapunktował jeszcze w Monako, Niemczech, gdzie w deszczu zajął 6 miejsce i na Hungaroringu pokonując partnera zespołowego w walce o P10.

W międzyczasie Pierre Gasly w głównym zespole Red Bulla spisywał się fatalnie co spowodowało zamianę: Francuza zdegradowano do STR, a w jego miejsce awansowano Albona. W swoim pierwszym starcie w barwach Red Bulla w Belgii zajął 5 miejsce. Pomogła mu w tym strategia i awaria Lando Norrisa na przedostatnim okrążeniu, który zmierzał właśnie po P5. W Brazylii miał szansę na podium, ale pozbawił go sukcesu Lewis Hamilton, uderzając w niego na przedostatnim okrążeniu podczas próby wyprzedzania. Debiutancki Sezon w F1 zakończył na 8 miejscu. Sezon 2020 opóźniony z powodu pandemii koronawirusa rozpoczął od P5 w kwalifikacjach w Austrii, co dało mu P4 po karze dla Hamltona. W wyścigu po awarii bolidu jego partnera z RBR Maxa Verstappena, po następnej neutralizacji mając świeże opony gonił bolidy Mercedesa i miał szansę nawet wygrać. Jednak i tym razem ponownie nadziei pozbawił go Lewis Hamilton, broniąc się podczas manewru wyprzedzania, wyrzucił Taja z toru. Następne wyścigi w wykonaniu Alexa już nie były takie dobre. Na Mugello zajął 3 miejsce, ale tam oprócz szybkiego odpadnięcia z wyścigu Verstappena, pomogła mu czerwona flaga po wypadku Lance Strolla, podczas której założył świeże opony i mając mocniejszy bolid do dyspozycji wyprzedził Daniela Ricciardo.

W następnych miesiącach jego rezultaty były fatalne. W Portugalii dojechał do mety na 12 miejscu, zostając zdublowany przez partnera z ekipy. Na Imoli obrócił się w końcówce wyścigu dojeżdżając na końcu, a w Turcji poślizgiem zmarnował kolejną szansę na zwycięstwo. W GP Bahrajnu zmierzał do mety po P4, jednak los podarował mu kolejne podium. Stało się tak ponieważ jadący przed nim Sergio Perez miał defekt silnika na ostatnich okrążeniach. W ostatnim wyścigu sezonu na ostatnim okrążeniu był w stanie gonić Lewisa Hamiltona na ostatnich okrążeniach, jednak nie zdążył podjąć próby ataku i dojechał 4-ty. Ostatecznie szefostwo zespołu Red Bulla jako drugiego kierowcę na sezon 2021 wybrało Sergio Pereza, co zdegradowało Albona do roli kierowcy rezerwowego. Rolę 3 kierowcy połączył ze startami w DTM, gdzie odniósł 1 zwycięstwo kończąc sezon na 6.miejscu. W 2022 powróci do F1, za kierownicą bolidu Williamsa.

Guanyu Zhou, Chiny

Guanyu Zhou – pierwszy Chińczyk w F1
Photo: Alpine

Chiny to jak wiadomo najludniejszy kraj na Świecie. Od 2004 roku odbywa się tam wyścig Formuły 1, jednak przez lata nie mogli doczekać się zawodnika, który dotarłby na szczyt sportów motorowych. Najbliżej tego był Ho-Pin Tung, który był przymierzany do startów w zespole Renault u boku Roberta Kubicy na Sezon 2010, ale ostatecznie został tylko kierowcą testowym. Podczas pierwszego wyścigu o GP Chin na trybunach obecny był 5-letni wówczas Guanyu Zhou, który jak wspomina, to właśnie tam zamarzył, żeby zostać kierowcą F1. Nie pozostał obojętny marzeniom i w wieku 11 zaczął starty w kartingu. Po 3 latach udało mu się dotrzeć na arenę międzynarodową. W 2015 roku startował we Włoskiej Formule 4, gdzie udało mu się zdobyć Tytuł wicemistrza. Wystartował także w kilku rundach edycji Niemieckiej, a w następnym roku startował już w Formule 3. Ostatecznie spędził w niej 3 lata bez większych sukcesów.

W 2019 awansował już do Formuły 2. Eksperci pokładali w nim wielkie nadzieje. Kończąc sezon na 7 miejscu został najlepszym debiutantem, pokonując m.in. Micka Schumachera w tym zestawieniu. W następnym roku startów w przedsionku F1 zajął 6 miejsce i odniósł 1 zwycięstwo. W 2021 roku w przerwie zimowej wystartował w Azjatyckiej F3 w celu zdobycia kolejnych cennych punktów potrzebnych do uzyskania Superlicencji. Udało mu się sięgnąć po Tytuł Mistrzowskich. Następny rok startów w F2 połączył z posadą kierowcy testowego zespołu Alpine w F1, dzięki czemu wystąpił podczas sesji treningowej przed GP Austrii. Sezon zaczął idealnie, jednak gorsze wyniki w trakcie trwania całego cyklu sprawiły, że zajął tylko 3 miejsce w klasyfikacji kierowców.

Na Sezon 2022 zespół Alfa Romeo Racing Orlen zdecydowała całkowicie wymienić skład. W miejsce odchodzącego na emeryturę Kimiego Raikkonena pojawił się doświadczony Valtteri Bottas. Postanowiono również zwolnić nie zachwycającego Antonio Giovinazziego. Wtedy zgłosili się do nich sponsorzy Zhou, którzy zaproponowali swojego zawodnika za odpowiednią sumę pieniędzy. Chińczyk w Formule 1 to bardzo dobry ruch marketingowy o czym przekonał się jego, wtedy jeszcze przyszły pracodawca, Frederic Vasseur, który od momentu ogłoszenia go jako podstawowego kierowcy nie mógł odpocząć od telefonów z nowymi ofertami sponsorskimi. Guanyu Zhou zadebiutuje w Formule 1 w Sezonie 2022 i będzie 894 kierowcą w jej historii.

Photo: F1i.com