Ford z nowymi elektrykami

Ford zaprezentował nam kolejne nowe elektryczne samochody, które będą mogli kupić klienci w Europie.

Do 2024 roku, Ford wypuści aż dziewięć w pełni elektrycznych modeli. Cztery z nich, będą to auta osobowe, a kolejna piątka to samochody typu użytkowe/kombivany. Ostatnio poinformowano nas, że jednym z tych elektryków zostanie model Puma. Kolejnym samochodem, który “dostanie baterie” i został już zaprezentowany na polskim rynku to Ford e-Transit.

Ford Puma e

Samochód, który osiąga bardzo dobre wyniki sprzedażowe ma dołączyć w wersji elektrycznej. Model ten bazuje na platformie Ford Global B. Elektryczna Puma ma posiadać baterie o pojemności 45-50 kWh, które znajdą się pod podłogą. Silnik elektryczny znajdziemy, jak w klasycznych wersjach, pod maską i napędzać będzie przednią oś. Plotki od poddostawców części mówią, że moc Pumy ma wynosić około 150KM. Jak na taki samochód, będzie to wystarczająca ilość do przemieszczania się po mieście.

Podczas zapowiedzi auta, Ford pokazał nam sylwetkę. Bryła samochodu pozostanie taka sama. Światła będą wyróżniały się unikalnym wyglądem. Możemy spodziewać się, że przedni grill Pumy zostanie zaślepiony, tak jak jest w Mustangu Mach-E. Delikatne zmiany zewnątrz nie są jedynymi. W środku ma zagościć nowy system SYNC4. Cała reszta pozostanie bez zmian.

Ford e-Transit

W czwartek, odbyła się premiera Forda e-Transit na polski rynek. Może wydawać się to trochę dziwne, że dostawczak i to elektryk. Gdzie tutaj miejsce na baterie i inne potrzebne rzeczy? Samochód będzie drogi, a zasięg na baterii nie będzie bardzo wysoki. Po co Ford zaprezentował taki samochód?

Jak się okazuje, e-Transit ma być wyjątkowo uniwersalny. Dokładnie przeanalizowano potrzeby klientów, dla których elektryczny dostawczak jest czymś pożądanym. Ważne okazały się być trzy kluczowe cechy: uniwersalność, praktyczność oraz możliwość dopasowania auta do własnego biznesu.

Najważniejsze było dobre umocowanie baterii i napędu. Samochód nie mógł stracić przestrzeni ładunkowej. Inżynierowie pod tym względem spisali się na medal. Pakiet baterii o pojemności 67 kWh został umieszczony pod podłogą. Silnik elektryczny ulokowano pomiędzy tylnymi kołami i to na nie przekazywana jest moc. Przez taki zabieg, Ford musiał przejść szereg zmian. Klasyczne zawieszenie zostało zastąpione wytrzymałą wielowahaczową konstrukcją. Pozwoli to na lepsze właściwości jezdne. Nisko położony akumulator obniża środek ciężkości, a wielowahaczowe zawieszenie wspomaga zachowanie samochodu w zakrętach.

Ford e-Transit w dwóch wariantach ładowności

Elektrycznego Transita będziemy mogli kupić w dwóch wariantach ładowności – z DMC 3,5 lub 4,25 tony. Ford posiada za to jeden problem. Jest to homologacja N2. Wymusza ona stosowanie tachografu i monitorowanie czasu pracy kierowcy. Taki pojazd, musi mieć zamontowany ogranicznik prędkości maksymalnej. Z tego względu, prędkość maksymalna wynosi 90 km/h. To jest po części sekretem wyższego zasięgu – tego auta nie da się po prostu za bardzo rozpędzić.

e-Transit dostępny będzie w dwóch wariantach mocowych. Podstawowa wersja oferuje 184 KM, za to jego mocniejsza wersja zaoferuje aż 269 KM. Można powiedzieć wow, taka moc w dostawczaku.

Mocny kandydat

Maksymalna moc ładowania wynosi 115 kW przy ładowaniu prądem stałym, to pozwala na naprawdę szybkie ładowanie w trasie. A zasięg? Ford obiecuje naprawdę zadowalającą wydajność. Będziemy mogli przejechać od 240 do 308 kilometrów, co bije na głowę wszystkich konkurentów. Kolejny plus? Cena. Ford e-Transit będzie najtańszym elektrycznym dostawczakiem na polskim rynku. 

Produkcja tego modelu ruszyła już w lutym. Pierwsze samochody będziemy mogli zobaczyć na ulicach w drugiej połowie roku. Sprzedaż elektrycznych Transitów przypadła 35 wyselekcjonowanym salonom w Polsce. Ważna informacja jest taka, że sprzedano już 70% aut przewidzianych na Polskę w tegorocznej produkcji. Trzeba się pośpieszyć z zakupem.

Photo: Autogaleria