Kierowcy, którzy czekają na swoją szansę w F1

Pierwszy raz od dłuższego czasu nie zmienił się grid między sezonami i będziemy obserwować dokładnie tych samych kierowców co w sezonie 2023. Którzy zawodnicy czekają na swoją szansę w F1?

Motorsport i kariera w tym sporcie jest ciężkim orzechem do zgryzienia. Zawodnicy, którzy marzą o dostaniu się do królowej motorsportu muszą liczyć się z wielkimi utrudnieniami, które najsilniej dotykają sfery finansowej. Wielu młodych kierowców zmagało się z takimi problemami, świeżym tematem może być Tymek Kucharczyk i jego zbiórka w połowie sezonu, która miała umożliwić mu dokończenie zmagań w sezonie 2023. To jednak problem na poziomie Formuły 4 czy Formuły 3, natomiast ze swoimi problemami muszą sobie radzić także kierowcy F2, którzy z różnych względów nie są w stanie dostać się do wymarzonej serii – Formuły 1.

W tym artykule przedstawię kilku kierowców, a dokładnie trzech, którzy pokazali już dużo w Formule 2, ale niestety nie awansowali poziom wyżej z różnych względów. Będzie też o kierowcy, który debiutował już w F1 nie do końca udanie, ale nadal ma szansę na ponowne starty w tej serii.

Zaznaczam, że wszystko co napisałem poniżej jest moją opinią opartą na spostrzeżeniach z ostatnich lat w F1 i na analizie sytuacji w zespołach. Wszystko to jest moim głośnym „gdybaniem”, z którym możecie, ale nie musicie się zgadzać. Miłego czytania 🙂

Theo Pourchaire

Diament Vasseura

Pourchaire to kierowca akademii Sauber, czyli zespołu Alfy Romeo, który w sezonie 2024 nie będzie już Alfą, a Stake F1 Team Kick Sauber. Francuz był często nazywany diamentem Freda Vasseura, który go promował w okresie szefostwa w Alfie. Pourchaire zresztą reprezentował ART Grand Prix na poziomie F3 i F2, a zespół ten założył przecież Fred Vasseur i Nicolas Todt. Vasseur delikatnie obchodził się ze swoim rodakiem, nie rzucał go na głęboką wodę i dawał mu pojedyncze szanse w treningach F1.

Prawdopodobnie najlepszą szansą na wywalczenie fotela był sezon 2021. Wtedy z zespołu na zasłużoną emeryturę odchodził legendarny Kimi Raikkonen, a z teamem pożegnać musiał się Antonio Giovinazzi, który nie zdołał obronić miejsca w F1. Wiadomym było jednak to, że Raikkonena zastąpi inny doświadczony kierowca – Valtteri Bottas, który postanowił odejść z Mercedesa. Został więc fotel Giovinazziego, ale na nieszczęście Francuza przegrał on w rywalizacji o niego z Zhou Guanyu. Chińczyk zajął w 2021 roku 3. miejsce w F2 (Pourchaire był piąty) i na dodatek za Zhou stały duże pieniądze, które są często kluczem do odblokowania miejsca w zespołach z końca tabeli.

Co dalej?

Obecnie kierowca ten ma 20 lat i jest świeżo upieczonym mistrzem Formuły 2, które wywalczył w swoim czwartym sezonie w tej serii. To oczywiście oznacza, że junior Saubera będzie musiał znaleźć sobie inne miejsce, a do wyboru nie ma przecież wielu opcji. Jeżeli chce zostać na wysokim poziomie w single-seaterach, to może rozważać on przeniesienie się za ocean dla serii IndyCar. Drugą opcją może być Super Formuła, czyli japońska seria.

Fot. Théo Pourchaire (@TPourchaire)/X

Nadzieją dla niego może być sezon 2025, bo Pourchaire pozostanie kierowcą rezerwowym Saubera, a zarówno Zhou jak i Bottas mogą odejść po sezonie 2024. Bottas ma 34 lata i ten sezon kompletnie nie poszedł po jego myśli. Momentami miałem wrażenie, że Fin wyglądał jak swój rodak – Kimi Raikkonen – w ostatnim sezonie w F1. Trochę bez większej motywacji, zadziorności i chęci wywalczenia czegoś więcej. Jeżeli sezon 2024 będzie miał dla niego podobny przebieg, to być może Bottas zastanowi się nad dalszą przyszłością w swojej karierze.

Zhou natomiast co rok musi udowadniać i walczyć o utrzymanie miejsca w F1. Sezon 2023 również był dla niego trudny, bo zajął w nim dopiero 18. miejsce w klasyfikacji. Jestem pewny, że media będą narzucały presję na Chińczyku w kontekście miejsca na sezon 2025 i tego, że Pourchaire cały czas jest w ścisłym kręgu zainteresowań Saubera. W końcu 2025 będzie ostatnim sezonem dla Saubera w Formule 1, bo jak wiemy, w 2026 roku jego miejsca zajmie Audi. W końcu trzeba by wprowadzić swojego od lat prowadzonego juniora…

Liam Lawson

Debiut w Formule 1

Tego kierowcę mogliśmy poznać w sezonie 2023 z bardzo dobrej strony. Powiedzieć, że jest niedoceniany, to jak nic nie powiedzieć. Już w seriach juniorskich, a także serii DTM, pokazywał wielki potencjał. Mimo stałego miejsca w akademii juniorskiej Red Bulla, został pominięty w obsadzie bolidów na ten sezon i odesłany do Japonii, gdzie w tym roku został wicemistrzem Super Formuły.

Jedna niefortunna sytuacja sprawiła, że dostał zasłużoną okazję na sprawdzenie się za kierownicą bolidu Formuły 1 w warunkach wyścigowych. Jak się okazało był to strzał w dziesiątkę, zwłaszcza, że zadanie z racji braku doświadczenia w swojej maszynie było bardzo utrudnione.

Wskoczył do bolidu w sobotę przed GP Holandii. W kwalifikacjach okazał się najwolniejszy z czasem o ponad sekundę gorszym od przedostatniego Valtteriego Bottasa, co nie było zaskoczeniem. Kluczem postępu okazała się jazda w wyścigu, który odbywał się w strugach deszczu. Najbardziej zapamiętaną rzeczą z jego debiutu w Formule 1 zostało wyprzedzenie Charlesa Leclerca. Do mety dotarł na 14. miejscu, ale kara czasowa dla Tsunody umożliwiła awans na P13.

Ogromne zaskoczenie

Tydzień później na Monzy Lawson zaczął zadziwiać kibiców oraz ekspertów. W kwalifikacjach przegrał z Yukim Tsunodą o 164 tysięczne sekundy. Cała dwójka znalazła się tuż za miejscami premiowanymi awansem do Q3. Dla Japończyka wyścig skończył się na okrążeniu rozgrzewkowym po awarii silnika. Za to Lawson pojechał w nim całkiem dobrze, a nawet bardzo dobrze jak na możliwości bolidu i doświadczenie kierowcy. Ostatecznie zajął 11. miejsce, będąc zawiedziony brakiem punktów.

Singapur był jego najlepszym wyścigiem ze wszystkich dotychczasowych występów. W Q2 uzyskał 10. czas sprawiając ogromną sensację w postaci wyrzucenia Maxa Verstappena z ostatniej części czasówki. Wyścig ułożył się po myśli Nowozelandczyka. Dojechał do mety na 9. miejscu, co wówczas było najlepszym wynikiem zespołu w sezonie. Zdobył wtedy swoje jedyne 2 punkty.

Fot. Scuderia AlphaTauri (@AlphaTauriF1)/X

W Japonii był jedenasty w kwalifikacjach i na tej pozycji ukończył wyścig o jedno miejsce wyżej od Tsunody. Plamą na liście tegorocznych wyścigów Lawsona było jedynie GP Kataru. W kwalifikacjach odpadł w Q1, a w wyścigu dojechał na ostatniej pozycji (P17).

Szanse na F1

Lawson pomimo świetnej dyspozycji w rundach, w których zastępował Daniela Ricciardo, nie wywalczył fotela w F1 na sezon 2024. Ricciardo dopiero co dołączył do zespołu, jest to uznana marka w Formule 1 i zapewne Red Bull naciskał, aby zatrzymać go w ekipie, co zabezpiecza zespół Hornera na potencjalne pożegnanie się z Perezem po sezonie 2024. Yuki Tsuonoda natomiast dał wystarczające argumenty dla wszystkich i w końcu udowodnił, że zasługuje na miejsce w królowej motorsportu. Zajął on 14. miejsce, miał 17 punktów, najwięcej ze wszystkich kierowców, którzy jeździli w tym zespole w sezonie 2023. Japończyk był po prostu bardzo dobry w 2023 roku, dojrzały i popełniał mniej błędów niż wcześniej.

Podobnie jak w przypadku Pourchaire’a, Lawson może wypatrywać okazji do wywalczenia upragnionego miejsca w królowej motorsportu na sezon 2025. W 2024 roku zespół Alp… Racing Bulls będzie jechał w niezmienionym składzie. Daniel Ricciardo, jeżeli zaprezentuje się z dobrej strony, może myśleć o fotelu w Red Bullu, a to odblokowałoby miejsce dla Lawsona. Byłoby to pasującym rozwiązaniem, bo w końcu Racing Bulls, a niedawno AlphaTauri, jest zespołem juniorskim, którego głównym celem jest rozwój młodych kierowców Red Bulla. Lawson w zeszłym sezonie jeździł w Super Formule, w której zajął drugie miejsce. Nowozelandczyk musi utrzymać dobrą formę, dobrze pokazać się w treningach w przyszłym sezonie i liczyć na odpowiednie rozdanie kart w kontekście foteli. Lawson zasługuje na miejsce w F1!

Felipe Drugovich

Drugovich to mistrz Formuły 2 z sezonu 2022, kiedy to z bardzo dużą przewagą nad drugim Pourchairem mógł świętować ten sukces. Wcześniej zdominował w 2018 roku serię Euroformuła Open, gdzie walczył z takimi kierowcami jak np. nasz polski zawodnik – Alex Karkosik. Brazylijczyk jest kierowcą rezerwowym zespołu Aston Martin. Felipe nie był jeszcze aż tak poważnie wymieniany na kandydata do Astona Martina, ale na pewno jest na liście potencjalnych kandydatów do tego zespołu.

Inne szanse niż Aston Martin

W zeszłym sezonie był łączony z Williamsem i zajęciem miejsca za Logana Sargeanta, ale Amerykanin utrzymał swój fotel. Drugovich ma chyba najtrudniejszą sytuację, bo w Astonie był wcześniej Vettel, teraz jest Alonso, a drugi fotel jest nieosiągalny, bo zajęty jest „dożywotnio” przez Strolla. Dlatego też musi on szukać szans w innym zespole i na pewno jednym z nich jest Williams. Sargeant nie zaprezentował się dobrze w swoim debiutanckim sezonie, ale mimo to utrzymał fotel.

2024 będzie więc dla niego rokiem, w którym nie będzie już miejsca na błędy, wpadki i na tak duże straty do Alexa Albona. Jeżeli jego dyspozycja nadal nie będzie zadowalająca, to na pewno Felipe Drugovich będzie rozważany przez Williamsa i może to właśnie mistrz F2 z sezonu 2022 zdoła wywalczyć to miejsce.

Drugim miejscem może być Haas, który ma dwóch doświadczonych kierowców w zespole. Magnussen w 2023 roku wypadł słabo i to na tle Hulkenberga, ale również na tle całej stawki. Był zdecydowanie gorszą wersją siebie, bo widzieliśmy w 2022 roku na co go stać. Williams i Haas będą na pewno miejscami, z którymi Drugovich będzie wiązany.

Na ten moment Brazylijczyk musi wykorzystywać każdą szansę, którą da mu Aston Martin. W pierwszym treningu w Abu Zabi kierowca rezerwowy zespołu Lawrenca Strolla zajął drugie miejsce, co jest znakomitym sposobem na budowanie swojej pozycji w królowej motorsportu. Na jego korzyść działa fakt, że nadal będzie w padoku i jego przygoda z F1 tak na prawdę dopiero się zaczyna na poważnie. 23-latek na pewno będzie walczyć o F1.

Nie zapominajmy o nim – Mick Schumacher

Co prawda ten kierowca ma już za sobą dwa sezony w F1, a więc nie zalicza się do kierowców czekających na szansę w tej serii. Mimo to, według mnie warto wspomnieć o takim kierowcy jak Mick Schumacher, dla którego pierwszy kontakt z F1 nie do końca mógł być pierwszym i ostatnim. Schumacher to znane nazwisko w Formule 1, które kojarzy się z wiadomą osobą. Mick Schumacher natomiast to były kierowca Formuły 1, który w sezonie 2021 i 2022 reprezentował barwy Haasa. Mick od początku był wspierany przez akademię Ferrari, przez którą był prowadzony przez etap juniorskich serii w single-seaterach. Niemiec wygrywał Formułe 3 i Formułe 2 w barwach Premy. W obydwu seriach zdobywał mistrzostwo w swoim drugim sezonie.

Mick Schumacher przeszedł więc przez etap serii juniorskich w sposób bardzo dobry, wyrabiając argumenty za tym, aby otrzymać miejsce w Formule 1. Gunther Steiner postanowił wykorzystać fakt, że Mick był świeżo upieczonym mistrzem Formuły 2 i stworzył duet debiutantów: Schumacher-Mazepin. W pierwszym sezonie, czyli w 2021 roku, obydwaj kierowcy nie zebrali ani jednego punktu, ale lepiej prezentował się Schumacher, choć i tak nie było to nic wyjątkowego.

Rok później, kiedy Mazepina zastąpił Magnussen, syn Michaela Schumachera odstawał od doświadczonego partnera i ostatecznie stracił on miejsce w F1 po dwóch sezonach. Debiut możemy więc uznać za nieudany, bo kierowca został raczej zapamiętany z gorszej niż z tej lepszej strony przez kibiców F1.

Fot. MoneyGram Haas F1 Team (@HaasF1Team)/X
Mick Schumacher nadal rozważany przed media

Niemiecki kierowca pomimo nieudanej przygody w Formule 1 nie został ostatecznie skreślony przez to środowisko. Wszyscy wiedzą, że nazwisko Schumacher powoduje pozytywne emocje wśród fanów i że jest to zawsze dla zespołu medialny pozytyw. Poza tym, Mick nie jest słabym kierowcą. Wygrywał przecież F3 i F2, co prawda w barwach Premy, ale przysłowiowe „papiery” posiada.

Na pewno pomocny w tej sytuacji jest fakt, że menadżerem Schumachera po jego odejściu z Haasa został Toto Wolff, czyli osoba, która kontakty w padoku ma ze wszystkimi. Sam wspominał, że próbował zakontraktować swojego podopiecznego, który zresztą jest kierowcą rezerwowym Mercedesa, ale nie udało mu się tego dokonać. Według doniesień medialnych, Wolff starał znaleźć się znaleźć miejsca dla Schumachera w Williamsie, gdzie szefem jest znany mu przecież Wovles – wcześniej dyrektor ds. strategii w Mercedesie.

Nie udało się jednak przekonać szefa Williamsa, który ostatecznie pozostawił na miejscu Sargeanta. Spodziewam się jednak, że druga tura tych prób będzie miała miejsce przed sezonem 2025. Za Schumacherem stoi nazwisko i Toto Wolff, natomiast za Drugovichem pieniądze sponsorów. Będzie to na pewno główny kandydat wraz z Drugovichem na miejsce Sargeanta, które może się zwolnić po sezonie 2024. A może Alex Albon awansuje wyżej? Oj lubię te transferowe przemyślenia!

Mick będzie miał co robić w sezonie 2024

Mick nie zostanie jednak bez pracy, bo będzie miał co robić w tym sezonie. Nadal będzie kierowcą rezerwowym Mercedesa, ale co ważniejsze, zadebiutuje on w WEC w barwach Alpine. Jeszcze nie wiemy z jakimi kierowcami w załodze będzie współpracować, bo dowiemy się o tym nieco później. To również będzie działało na jego korzyść, bo będzie on w ciągłym kontakcie z kierownicą, bo jak nie w WEC, to w symulatorze Mercedesa. To może być przekonujące dla potencjalnych przyszłych szefów, którzy będą rozważać Micka na sezon 2025. Na pewno nie możemy skreślać ostatecznie 24 latka i jego przygody w F1.

Podsumowując

Jak już wcześniej zaznaczałem, to co napisałem jest tylko moją opinią i spostrzeżeniem na to, co będzie miało miejsce w sezonie ogórkowym. W tym sezonie mamy do czynienia z nie do końca częstą sytuacją, bo grid nie zmienił się w ogóle. Nie wierzę jednak w to, że ta sytuacja powtórzy się za rok, bo mam w głowie kilka nazwisk, która albo odejdą, albo zmienią zespół. Myślę, że w tym roku będzie na prawdę ciekawie, jeśli chodzi o transfery i odejścia. Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w sekcji komentarzy lub pod tweetem czy postem na Facebooku. Chętnie podyskutuję z Wami nt. wyżej wymienionych kandydatów 🙂

Fot. Aston Martin Aramco Formula One Team (@AstonMartinF1)/X

Podobne wpisy