Max Verstappen – droga na szczyt

Max Verstappen już w Katarze może przypieczętować trzecie mistrzostwo z rzędu w swojej karierze. Z tej okazji, przeczytajcie historię Holendra w F1.

Tegoroczny lider klasyfikacji mistrzostw świata Formuły 1 już podczas sobotniego sprintu przed GP Kataru ma ogromne szanse, żeby po raz trzeci z rzędu sięgnąć po tytuł mistrza świata. Ten sezon przebiega bardzo łatwo dla 26-letniego Holendra. Z tej okazji przypomnimy Wam, jak wyglądała jego droga do miejsca, w którym jest obecnie oraz opowiemy, jak wyglądały jego poprzednie dwa mistrzowskie sezony.

Przyszły mistrz świata

Niesamowicie perspektywiczny

Maxa Verstappen zadebiutował w F1 w 2015 roku, mając rocznikowo 18 lat, po zaledwie jednym sezonie w single-seaterach, gdzie przegrał walkę o mistrzostwo. Jego transfer do Toro Rosso był ogromną sensacją i jedną wielką niewiadomą, jednak Holender od razu pokazywał, że obawy co do niego były niesłuszne.

Wykorzystywał potencjał bolidu i zdobywał spore punkty, kiedy nadarzała się okazja. Następnym krokiem był awans do głównego zespołu Red Bulla. GP Rosji 2016 było jego ostatnim wyścigiem w barwach juniorskiego teamu czerwonych byków (Toro Rosso – przyp. red.). Jechał w nim świetnie, ale musiał przełknąć gorycz porażki po awarii bolidu. Wtedy też będący drabinkę wyżej Daniił Kwiat swoimi haniebnymi popisami na torze dał zielone światło do natychmiastowego rozwoju kariery Verstappena w F1.

Wielki walczak

Kierownictwo programu rozwojowego Red Bulla postanowiło zamienić ich miejscami od następnego Grand Prix. Wtedy los dał mu życiową szansę, z której skorzystał do maksimum. Odniósł zwycięstwo w swoim debiucie dla nowej ekipy. W następnych wyścigach nadal pokazywał swoją piekielną szybkość. Najlepszym Grand Prix, w którym mógł pokazać swoje niesamowite umiejętności było GP Brazylii. W strugach deszczu zajął 3. miejsce, ale pod względem warsztatu wyścigowego był najlepszy na torze. Jedyne co go zatrzymało przed zwycięstwem to potęga technologii Mercedesa, na którą nie było mocnych w tamtych czasach.

Pod TYM linkiem można obejrzeć cały popis jaki dał w tym słynnym wyścigu.

Wtedy rozbrzmiały głosy, że Verstappen zostanie kiedyś mistrzem świata i dokona tego od razu, gdy otrzyma odpowiedni samochód. Następny rok był dla niego bardzo ciężki. Miał mnóstwo awarii i innych pechowych sytuacji. Klasyfikacja kierowców, w której przegrał z Danielem Ricciardo nie odzwierciedlała prawdziwego potencjału i faktu, że nieraz przekraczał możliwości bolidu. W pierwszych 9. wyścigach, aż 5 razy nie dojechał do mety. W tym podczas podczas GP Kanady, gdzie po starcie przebił się na P2.

Początek sezonu 2018 można uznać za jego najgorszy okres w karierze. Popełnił kilka głupich błędów, zaliczając kontakty z rywalami. Najsłynniejszym był ten z Sebastianem Vettelem podczas GP Chin, który pozbawił Niemca na zwycięstwo. Zdołał się jednak odbudować w drugiej połowie.

Dojście do perfekcji

W 2019 roku pokazywał swoją bystrość w wypowiedziach. Wtedy już nie było wątpliwości, że jest w stanie sięgnąć po mistrzostwo i dokonałby już tego, gdyby nie potężna dominacja Mercedesa. Podczas GP Węgier wywalczył swoje pierwsze Pole Position w karierze. W wyścigu musiał uznać wyższość Lewisa Hamiltona, przed którym próbował się bronić, ale został wyprzedzony na 5. okrążeń przed metą dzięki przewadze opon u Brytyjczyka.

W 2020 roku Red Bull wykonał postęp. Przed sezonem kibice liczyli, że to będzie rok, w którym w końcu ktoś przełamie dominację Mercedesa. Okazało się, że Red Bullowi jeszcze trochę brakuje do zepchnięcia zespołu z Brackley z tronu. Verstappen próbował wykorzystać możliwości swoje oraz bolidu podejmując walkę z nimi w pojedynczych wyścigach. Wygrał 2 razy i po raz drugi z rzędu zajął 3. miejsce na koniec sezonu.

Niewiele dzieliło go od Valtteriego Bottasa. Gdyby nie aż 4 DNF-y to zostałby wicemistrzem świata. Zwycięstwo podczas finałowego GP Abu Zabi było już jego 10. w karierze. W erze hybrydowej wśród kierowców nie startujących Mercedesem więcej wówczas miał tylko Sebastian Vettel, który wygrał 14. wyścigów w Ferrari.

Statystyki Maxa Verstappena do końca sezonu 2020:

Starty119
Zwycięstwa10
Podia42
Pole Position3
Najszybsze okrążenia10
Punkty1062

2021

Talent plus technologia

Kiedy nadszedł sezon 2021, kibice w końcu mogli pasjonować się walką o tytuł mistrza między kierowcami z dwóch różnych zespołów. W Bahrajnie, Holender uzyskał najlepsze czasy we wszystkich trzech sesjach treningowych i zdobył również Pole Position. W wyścigu prowadził od startu, ale po pit-stopie jego główny rywal, czyli Lewis Hamilton znalazł się z przodu. Verstappen podjął ryzyko wyprzedzenia go, ale złamał przy tym limity toru. Szefostwo zdecydowało się na oddanie pozycji Brytyjczykowi, który wygrał wyścig.

W następnym wyścigu na Imoli górą był Verstappen. Następne dwa należały znowu do Hamiltona. W Portugalii Holender nie był w stanie wygrać z mocą czarnych bolidów, a w Hiszpanii strategia 3 pit-stopów Brytyjczyka okazała się skuteczniejsza od dwóch Holendra, konfiguracja toru również sprzyjała Mercedesom.

W Monako odniósł zwycięstwo i pierwszy raz objął prowadzenie w klasyfikacji MŚ. W Azerbejdżanie wywalczył Pole Position i zmierzał po spokojne zwycięstwo. Niestety na kilka okrążeń przed metą przeżył dramat z powodu eksplozji opony. Aby posprzątać szczątki pozostawione z jego bolidu zdecydowano się wywiesić czerwoną flagę. To była woda na młyn dla Hamiltona, żeby wygrać wyścig i odskoczyć Verstappenowi. Jak się okazało nic z tego. Brytyjczyk sam zamknął sobie drogę do wykonania idealnego planu.

Verstappen odskakuje

We Francji Verstappen startując z PP spadł na drugie miejsce, po tym jak jego bolid dostał wibracji, ale w dalszej fazie wyścigu liczył się w walce o zwycięstwo. Ostatecznie był górą nad Hamiltonem w podobny sposób jak kierowca Mercedesa w Hiszpanii nad nim. Następne 2. wyścigi odbyły się na domowym torze Red Bulla w austriackim Spielbergu. Verstappen nie miał tam sobie równych, powiększając przewagę w mistrzostwach.

Pechowe sytuacje

W Wielkiej Brytanii walka pomiędzy Verstappenem i Hamiltonem osiągnęła punkt kulminacyjny. Hamilton wywalczył Pole Position do pierwszego wyścigu sprinterskiego w historii. W sobotę to Verstappen był górą w wyścigu ustalającym kolejność startową do prawdziwego ścigania. Hamilton nie chciał dać za wygraną i w niedzielę od startu walczyli koło w koło. To skończyło się kolizją, której ofiarą padł Verstappen, zostając brutalnie wypchnięty z toru, przez Brytyjczyka który otrzymał karę 10-sekund. Hamilton ostatecznie pokonał rywali i wygrał wyścig, wracając na prowadzenie w klasyfikacji kierowców.

Na Hungaroringu, Verstappen znalazł się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie. Padł ofiarą błędu Valtteriego Bottasa, eliminującego z wyścigu kilku kierowców. Red Bull Verstappena cudem przetrwał to zamieszanie, ale uszkodzenia uniemożliwiły łatwe przebijanie się do przodu. Dojechał do mety na 10. miejscu, które po dyskwalifikacji Vettela stało się dziewiątym. Hamilton awansował dzięki niej z P3 na P2.

W Belgii pogoda uniemożliwiła rozegranie wyścigu, do którego Vertsappen wywalczył pierwsze pole startowe, a Hamilton trzecie. Pokonanie 2. okrążeń za Safety Carem zatwierdziło ważność wyników. Zawodnicy otrzymali połowę punktów. Przewaga Hamiltona zmalała już tylko do 3. oczek. Następny wyścig był rozgrywany w Holandii, gdzie Verstappen spełnił pokładane nadzieje triumfując w nim. Wrócił również na prowadzenie w mistrzostwach.

Na Monzy dostaliśmy kolejną odsłonę walki dwóch głównych pretendentów pt. “Przepuść mnie, ale się zderzymy”. Wszystko stało się za sprawą problemów na pit-stopie Verstappena. To stworzyło idealną okazję dla Hamiltona, żeby znaleźć się przed nim. Max robił wszystko, żeby do tego nie dopuścić i chciał obronić pozycję nad Brytyjczykiem rękami i nogami. To skończyło się spektakularną kolizją, która mogła mieć tragiczne skutki, gdyby nie system HALO.

Fot. Sky Sports

Zespół Red Bulla wybrał tor w Soczi na nadprogramową wymianę elementów jednostki napędowej co skutkowało startem z końca. Jeszcze w samej końcówce wydawało się, że skończy wyścig na 7. miejscu, ale wtedy niebo otworzyło się co dało spore emocje. Red Bull postanowił przygotować się na tą sytuację. To zaprocentowało awansem na P2 w deszczowych warunkach co zniwelowało straty. W Turcji Holender zajął 2. miejsce za Valtterim Bottasem, Hamilton, który startował z drugiej dziesiątki po karze za wymiany był piąty. Dzięki temu Verstappen wrócił na prowadzenie w mistrzostwach. W Stanach Zjednoczonych dołożył kolejne punkty wygrywając, choć Hamilton do końca siedział mu na ogonie. Kolejnym zwycięstwem było GP Meksyku.

Wtedy Mercedes wprowadził poprawki w jednostce napędowej, mające na celu zaprowadzenie swojego kierowcy po ósmy tytuł mistrza świata. Hamilton triumfował w następnych 3. wyścigach a Verstappen zajmował drugie miejsca, przez co doszło do ciekawej sytuacji. Przed ostatnim wyścigiem obaj mieli tyle samo punktów.

“Max będzie nurkował, nurkuje…”

Wydarzenia z GP Abu Zabi na zawsze zapiszą się w historii F1. W kwalifikacjach górą był Verstappen. Po starcie nie obronił prowadzenia, które przejął Hamilton. Pod koniec wyścigu nadzieje Verstappena na tytuł mistrzowski były marne. Hamilton prowadził z przewagą ponad 10 sekund. Wtedy los otworzył furtkę do zmiany wyników tego wyścigu oraz mistrzostw świata. Właściwie otworzył je Nicholas Latifi lądując w ścianie podczas walki z Mickiem Schumacherem. Red Bull postanowił zmienić opony na świeże w bolidzie swojego kierowcy.

Taką okazję przegapił Mercedes. To mogło zaprocentować tylko w przypadku, jeśli ściganie zostanie wznowione. Do dzisiaj kontrowersje budzi decyzja o ściągnięciu SC po przedostatnim okrążeniu, tuż po ogłoszeniu komunikatu o “oddublowywaniu” się przez zawodników z końca stawki. Tego co wydarzyło się na ostatnim okrążeniu chyba nie trzeba opisywać ze szczegółami, ale dla przypomnienia tych emocjonujących chwil warto obejrzeć ten filmik.

Max Verstappen w sezonie 2021:

Starty22
Zwycięstwa10
Podia18
Pole Position10
Najszybsze okrążenia6
Punkty395,5
2022

Nowe przepisy techniczne dotyczące budowy bolidów budziły niepewność kto najlepiej wstrzelił się w nie i będzie w stanie wygrywać. Okazało się, że jest nim zespół Ferrari który był najmocniejszy w pierwszych wyścigach sezonu. Red Bull był drugą siłą, która próbowała zniwelować różnice.

Sezon fatalnie zaczął się dla czerwonych byków, których oba bolidy nie dojechały do mety w Bahrajnie. W Arabii Saudyjskiej, Verstappen znalazł się na prowadzeniu po drugim pit-stopie. Za jego plecami podążał Charles Leclerc, który próbował zaatakować rywala. Na 2. okrążenia przed metą doszło do neutralizacji, która uniemożliwiła jakikolwiek pojedynek, dzięki czemu Verstappen był górą.

W Australii, Holender odpadł z powodu awarii jadąc na drugim miejscu za Leclerciem który zdominował tamten weekend. Na Imoli Verstappen odniósł 2. zwycięstwo w sezonie. W Miami pokonał startującego z PP Leclerca, wygrywając po raz trzeci. Podczas GP Hiszpanii wydawało się, że Leclerc odniesie łatwe zwycięstwo, ale tym razem w bolidzie Ferrari doszło do awarii, co sprezentowało Verstappenowi kolejną wygraną i prowadzenie w klasyfikacji MŚ.

W GP Monako sytuacja podczas postojów w czasie neutralizacji ułożyła się tak, że to kierowcy numer 2 Ferrari i Red Bulla znaleźli się wyżej od swoich partnerów zespołowych. Konfiguracja toru uniemożliwiła wyprzedzanie, co dało zwycięstwo Perezowi, a Verstappen musiał zadowolić się trzecim miejscem.

W Baku bolidy Ferrari znowu zawiodły, dzięki czemu Verstappen znowu dostał zwycięstwo w prezencie. W Kanadzie, Max okazał się najlepszy w deszczowych kwalifikacjach, zamieniając start z P1 na zwycięstwo. Na Silverstone zdarzył mu się gorszy wyścig, z powodu uszkodzeń bolidu które powstały po kontakcie. Ostatecznie dowiózł 7. miejsce.

W Austrii, Ferrari miało przewagę nad RBR dzięki czemu Leclerc po każdej zmianie opon w łatwy sposób wyprzedzał będącego z przodu Verstappena i wygrał wyścig. We Francji po raz trzeci dostał prezent od Leclerca. Tym razem prowadzący Monakijczyk rozbił bolid, co dało kolejny triumf Holendrowi. Na Hungaroringu błąd strategiczny Ferrari, zaprowadził Verstappena do kolejnego zwycięstwa.

W Belgii był najszybszy w kwalifikacjach, ale przez wymiany elementów startował dopiero z P14. Mimo tego odniesienie zwycięstwa okazało się łatwym zadaniem. Ten sukces powtórzył tydzień później w Holandii, a w następnym Grand Prix dołożył jeszcze zwycięstwo na Monzy. Marzenia o biciu rekordu ilości zwycięstw z rzędu zostały pokrzyżowane w Singapurze. Zepsuł swój pierwszy przejazd w Q3, a drugiego nie ukończył po tym jak zespół poinformował go o zbyt małej ilości paliwa w baku, aby go wykonać. Do wyścigu ruszał z 8. miejsca, w którym przebijając się do przodu popełnił błąd w postaci wyjazdu na pobocze. Spadł przez to o kilka pozycji i ostatecznie finiszował na P7. Zwycięstwo mogło dać mu tytuł mistrza świata.

W Japonii stał przed kolejną okazją dokonania tego. Wywalczył Pole Position i utrzymał prowadzenia po starcie. Wyścig został jednak przerwany z powodu ulewę. Rywalizacje wznowiono dopiero po 2 godzinach. Zawodnicy pokonali tylko połowę dystansu, za co według regulaminu miała przysługiwać połowa punktów. Okazało się jednak, że zawodnicy otrzymali pełne punkty, co zapewniło Verstappenowi drugi tytuł mistrza świata.

Fot. Red Bull

Wygranie wyścigów w Austin i Meksyku było tylko formalnością. Były to wygrane numer 13. i 14. w sezonie, czym wyrównał i pobił rekord ilości zwycięstw w sezonie należący wcześniej do Michaela Schumachera (2004) i Sebastiana Vettela (2013). W Brazylii zaliczył słabszy występ. W jego bolidzie były uszkodzenia spowodowane kontaktem. Ostatecznie zajął 6. miejsce.

Na zakończenie sezonu wygrał GP Abu Zabi. Wyśrubował rekord zwycięstw w jednym sezonie do 15, a także rekord zdobytych punktów do 454. W tym roku ma ogromne szanse na przebicie tych wyników.

Max Verstappen w sezonie 2022:

Starty22
Zwycięstwa15
Podia17
Pole Position7
Najszybsze okrążenia5
Punkty454

Podsumowanie

Ten sezon wygląda dla niego bajecznie. Wygrał 13 z 16 wyścigów i zgromadził dotychczas okrągłe 400 punktów. Do zapewnienia sobie trzeciego tytułu mistrza świata wystarczą mu zaledwie 4 punkty. Pierwsza okazja na przypieczętowanie tego już w sobotę podczas sprintu.

Fot. Max Verstappen (@Max33Verstappen)/Twitter

Podobne wpisy