Max Verstappen wygrywa GP Brazylii. Alonso na podium po świetnej walce! [PODSUMOWANIE]

Max Verstappen wygrywa GP Brazylii, a Lando Norris dojeżdża na drugim miejscu. Fernando Alonso po zaciętej walce z Sergio Perez zdobywa pierwsze podium od GP Holandii.

O kwalifikacjach, które ustawiły niedzielny grid przeczytacie TUTAJ. Ustawienie na starcie było na prawdę interesujące: oczywiście z pole position startował Max Verstappen, ale za nim po wewnętrznej był Charles Leclerc, a drugi rząd należał do Astona Martina. Poniżej zapraszamy do przedstawienia tych najważniejszych wydarzeń z GP Brazylii, a potem do standardowego naszego podsumowania.

Start wyścigu

Jeszcze przed startem wyścigu mieliśmy niecodzienną sytuację. Charles Leclerc wylądował w bandach na okrążeniu formującym! Wszystko z powodu awarii hydrauliki, a więc Monakijczyk był w tej sytuacji kompletnie bezbronny. Jest to nie do pomyślenia, szczególnie kiedy Leclerc miał startować z drugiego miejsca, które często jest lepsze na Interlagos niż pole position.

„Dlaczego mam tyle pecha, dlaczego mam tyle pecha!?” – mówił przez radio Monakijczyk.

Fot. Formula 1 (@F1)/X

Start wyścigu – jak to bywa w Brazylii – był chaotyczny. Mieliśmy kontakt pomiędzy Magnussenem a Albonem, co doprowadziło do kraksy obydwu kierowców. Była to kolizja z kategorii racing incident – Albon trochę z optymizmem próbował wciskać się po zewnętrznej Magnussena, który miał blisko siebie po lewej Nico Hulkenberga. Wzięty w kanapkę nie wiele mógł zrobić, a miejsca na starcie na Interlagos na prawdę nie ma dużo.

Przez pewien czas mieliśmy informację, że Piastri musi się wycofać z powodu problemów z silnikiem. Czerwona flaga jednak pomogła mechanikom, dając im czas na rozwiązanie problemu. Dzięki temu kierowca McLarena mógł wystartować z alei serwisowej.

Restart

Po ponad 20. minutach przerwy kierowcy wrócili na tor i byliśmy świadkami drugiego startu z pól startowych. Restart odbył się już bez większych problemów, Verstappen utrzymał się na pierwszym miejscu, za nim był Norris, a na trzecie miejsce awansował Fernando Alonso po udanym ataku na Hamiltonie. Chwilę po restarcie Lando Norris próbował wyprzedzić Maxa Verstappena w dwóch strefach DRS, jednak Holender z zimną krwią obronił swoją pozycję.

Pierwsze pit stopy

Pierwsze pit stop w góry w tabeli zaczęły się gdzieś w okolicach 20. kółka. Postoje zapoczątkował Mercedes, który w dwa okrążenia obsłużył dwóch kierowców. Później na ten ruch Mercedes zareagował Red Bull ściągając Sergio Pereza, który zresztą przez radio pytał się, dlaczego reagują na decyzje Mercedesa, twierdząc jednocześnie, że powinni jechać swój wyścigu.

Kilka okrążeń po tej pierwszej serii, w alei serwisowej zameldowała się czołówka wyścigu: najpierw Alonso, później Verstappen i Norris. Po tej pierwszej serii postojów niewiele zmieniło się w czołówce, a tylko zwiększyły się różnice pomiędzy kierowcami do 5s, a było to 30. okrążenie, więc różnice jak na ten sezon nie były duże.

Druga seria postojów

Po 47. okrążeniu Sergio Perez zjechał do boksów, podobnie Lewis Hamilton i Pierre Gasly. Chwilę po nich u swoich mechaników zameldował się Fernando Alonso. 6. kółek później po nowe opony zjechał Lance Stroll, a chwilę wcześniej Carlos Sainz. Aston Martin ściągając wcześniej Alonso miał na celu podcięcie Norrisa.

Dopiero na 57. okrążeniu jako pierwszy ruch wykonał Red Bull ściągając Maxa. Na 60. okrążeniu na zmianę zjechał Lando Norris i po drugiej serii zmian opon nic się nie zmieniło.

Fernando Alonso vs Sergio Perez

Sergio Perez, który bardzo równo jechał przez cały wyścig, na 15. okrązeń przed końcem złapał się za trzecim Fernando Alonso, a więc gra toczyła się o podium. Dla obydwu kierowców byłoby to pierwsze podium od dawna: dla Hiszpana od GP Holandii, a dla Meksykanina pierwsze od GP Włoch. Było to też przede wszystkim spotkanie dwóch doświadczonych kierowców.

Na początku 60. kółka Perez wykonał pierwszą próbę ataku na dojeździe do jedynki, ale było jeszcze za daleko. Panowie czekali chyba do końca z rywalizacją, bo Perez rozpoczął ją na przedostatnim okrążeniu – okrążeniu nr. 70. Skutecznie wyprzedził Alonso, ale Hiszpan wcale nie chciał się poddawać. Na ostatnim okrążeniu obydwaj kierowcy stoczyli jeden z lepszych pojedynków tego sezonu. Na metę dojechali niemal koło w koło, ale to Fernando Alonso o 0.053s był przed Sergio Perezem i to on zdobył podium w GP Brazylii. Świetna rywalizacja!

Max Verstappen niepowstrzymany

Max Verstappen znów był nie do złapania przez rywali, pomimo nie tak wielkich różnic. Holender świetnie wystartował zarówno przy pierwszej próbie jak i podczas restartu. Kierowca Red Bulla nie miał oczywistej sytuacji na starcie, bo z reguły ci co są po wewnętrznej na Interlagos, często mają więcej argumentów w pierwszym zakręcie. Verstappen nie pozwolił jednak, aby takie szanse komuś dać.

Na przestrzeni tego wyścigu mieliśmy jedną ciekawą sytuację chwilę po restarcie, bowiem Lando Norris próbował wyprzedzać Verstappena w pierwszej i w drugiej strefie DRS. To dało nadzieje na ciekawy pojedynek, ale szybko wszelkie wątpliwości rozwiał trzykrotny mistrz świata, który odjechał w mgnieniu oka na 2s. Do końca wyścigu nie miał on aż tak dużej przewagi nad Norrisem i mimo wszystko nie mógł sobie pozwolić na jakieś większe błędy. Ta sytuacja była podobna do tej z GP USA, kiedy to Max musiał mieć się na baczności przez cały okres trwania tego wyścigu. Tak też było w GP Brazylii.

Fot. Oracle Red Bull Racing (@redbullracing)X

Sergio Perez startował z dziewiątego miejsca, ominął jakiekolwiek kłopoty na starcie i restarcie i jechał w tym wyścigu z jednym celem – zdobycie podium. Mercedesy szybko odpadły z tej rywalizacji, bo miały koszmarne tempo podczas tego wyścigu, o czym więcej napiszemy później. Meksykanin miał nawet pretensje do zespołu, że jego pit stop wynikał z wcześniejszego postoju Mercedesa, bo uważał, że powinni oni jechać swój własny wyścig nie patrząc się na nich.

Pod koniec wyścigu stoczył świetny pojedynek z Fernando Alonso, który opisaliśmy powyżej. Ci dwaj kierowcy nieco obudzili kibiców z trybun przysypiania podczas GP Brazylii i dali nam to co kochamy. Szkoda nieco Pereza, że był tak blisko podium, bo na pewno przydałoby się trofeum za trzecie miejsce po ostatnich słabych rundach, ale na pewno nie zgodzę się z żadną osobą, która będzie chciała w jakikolwiek sposób krytykować Checo. To była w końcu jego dobra runda.

Brawo Lando!

Lando Norris nie miał emocjonującego wyścigu. Znakomicie wystartował z szóstego miejsca i był już tylko za Verstappenem. Później udana obrona w restarcie przed Alonso i chwilę później próba ataku na Verstappenie. Po tym wszystkim Lando Norris jechał swój własny wyścig, kontrolując tempo i nie mając zagrożenia ze strony rywali. Norris zajął drugie miejsce po raz szósty w tym sezonie, a na podium stanął po raz siódmy. Ogółem jest to jego trzynaste podium w karierze. Za ten wyścig został wybrany przez kibiców na kierowcę dnia.

Oscar Piastri miał zepsuty wyścig przez problemy z silnikiem i nie był w stanie nadrobić tak dużych strat. Dużo pecha u Australijczyka, ale jeszcze przez pewną chwilę miał on w ogóle nie jechać, ale dzięki czerwonej fladze, mechanicy zdołali doprowadzić samochód do użytku.

Pan kierowca Fernando Alonso. Świetny wyścig Astona Martina!

Fernando Alonso jest nie do zdarcia. 42-latek walczy, jakby miał o 15 lat mniej! Hiszpan startował z drugiego rzędu, ale szybko wskoczył do TOP3, bo chwilę po starcie, kiedy to wyprzedził Russella. Kierowca Astona Martina przez cały wyścig utrzymywał dobre tempo, dzięki czemu cały czas jechał na trzeciej pozycji. Dopiero 15. okrążeń przed końcem zjawił się za jego plecami Sergio Perez. Dalszą część tej historii znacie już bardzo dobrze.

Alonso pokazał co to znaczy walka po staremu. Nie poddał się po pierwszej utracie podium i na ostatnim okrążeniu w świetnym stylu odebrał trofeum za trzeci stopień podium kierowcy Red Bulla. Racecraft Nando jest być może najlepszy z całej stawki – kierowca Astona Martina zawsze wie, jak się ustawić, po której stronie zaatakować i jak to zrobić, aby uniknąć kolizji. Takie pojedynki chce się oglądać, szczególnie kiedy w akcji jest nie kto inny jak Fernando Alonso.

Fot. Aston Martin Aramco Cognizant F1 Team (@AstonMartinF1)/X

Lance Stroll również bardzo dobrze zaprezentował się na Interlagos. Startował z trzeciego miejsca, ale na szczęście nie popełnił żadnego błędu. To dało szanse zespołowi na duże punkty i ta szansa została wykorzystana. Kanadyjczyk minął linię mety na piątym miejscu, a więc na bardzo dobrej pozycji w tym wyścigu. Był on tylko słabszy od Red Bulla, Norrisa i Alonso. Nareszcie dobry weekend tego kierowcy! W końcowym rozrachunku, Aston Martin w GP Brazylii zdobył 25 punktów.

Koszmarny Mercedes

Mercedes zupełnie nie miał tempa ogólnie podczas tego weekendu w Brazylii. Można śmiało powiedzieć, że podczas obecnej ery bolidów Mercedes nie miał gorszego tempa. Bardzo dużo tracili na prostych, w zakrętach również byli wolni. W dodatku kierowcy zmagali się z większym zużyciem opon niż to powinno być. Przez pewną fazę wyścigu Lewis Hamilton prowadził długi pociąg, bo jego tempo było tak słabe, że blokował dużą część stawki. Brytyjczyk ostatecznie doczłapał się do mety na ósmym miejscu, ale przecież to nie jest w jakikolwiek sposób dobry wynik dla tego teamu. Russell musiał natomiast wycofać się z powodu awarii silnika.

Bardzo zastanawiająca jest dyspozycja Mercedes w Brazylii. Jeszcze rok temu był to ich najlepszy weekend w sezonie: zarówno w Sprincie jak w wyścigu, w którym zdobyli dublet, a swoje jedyne jak na razie zwycięstwo odniósł George Russell. W siedzibie będą musieli znaleźć przyczynę tak koszmarnego tempa, bo tu na pewno jest jakiś głębszy problem.

Dublet Alpine w punktach, Tsunoda również w TOP10

Alpine dojechało dwoma kierowcami w TOP10. Pierre Gasly zebrał w niedzielę sześć punktów dzięki siódmej lokacie na mecie GP Brazylii. Esteban Ocon natomiast zajął ostatnie punktowane miejsce, co razem daje francuskiej ekipie siedem punktów. Alpine wykorzystało błędy i wpadki innych zespołów, samemu przy tym nie popełniając niepotrzebnych pomyłek. Dosyć dobry wynik tego zespoły, mogą być zadowoleni.

Yuki Tsunoda nareszcie dowiózł punkty. Tydzień temu również jechał w Meksyku po solidną zdobycz punktową, ale nie wytrzymał ciśnienia i popełnił niepotrzebny błąd podczas próby ataku Oscara Piastriego. Tym razem strzegł się przed takimi wpadkami i dzięki dobrej i równej jeździe oraz omijaniu problemów na starcie i restarcie dowiózł bardzo dobre dla AlphaTauri dziewiąte miejsce. W Meksyku to Ricciardo zarobił dobre punkty, tym razem to Tsunoda – ładnie uzupełniają się panowie 🙂

Słowem podsumowania

Niezły wyścig, który był obfity w awarie i różne inne problemy z bolidami kierowców. Nie mamy się co dziwić, bo do końca zostały już tylko dwie rundy, a więc niektóre podzespołu zapewne już są „zmęczone”, a to również może mieć wpływ w Las Vegas i w Abu Zabi, ale niekoniecznie. Tak na prawdę uczciwie trzeba sobie przyznać, że największe emocje w niedzielę przyniósł nam Fernando Alonso i jego świetny pojedynek z Sergio Perezem w końcówce tego wyścigu. Poza tym w wyścigu nie mieliśmy wiele powodów do dłuższego rzucenia okiem na ekran TV. Na pewno dużym plusem tej rundy będzie Sprint, który według mnie był najlepszym Sprintem tego sezonu.

Wyniki GP Brazylii

Szczegółowe wyniki GP Brazylii sprawdzicie TUTAJ.

Strategie zespołów

Klasyfikacja kierowców

[wptb id=25690]

Klasyfikacja konstruktorów

[wptb id=25707]

Klasyfikacje aktualizują się po kolejnym GP, dlatego kiedy czytasz to podsumowanie po kolejnym wyścigu, to klasyfikacje są już zaktualizowane właśnie o ten następny wyścig.

Fot. Oracle Red Bull Racing (@redbullracing)/X

Podobne wpisy