Max Verstappen wygrywa u siebie! – podsumowanie GP Holandii 2022

Max Verstappen drugi raz z rzędu staje na najwyższym stopniu podium, wygrywając GP Holandii. Nie był to i tak najłatwiejszy wyścig dla niego.

Tegoroczne GP Holandii miało być kolejnym sprawdzianem nowego regulaminu technicznego. Rok temu runda na tym torze była raczej spokojna ze względu na charakterystykę toru Zandvoort, utrudniającą bliskie podążanie za poprzedzającym samochodem. W tym roku rywalizacja na holenderskim obiekcie wyglądała już znacznie bardziej interesująco.

Start

Do wyścigu z Pole Position po raz kolejny ruszał bohater lokalnej publiczności Max Verstappen, który jednak o włos pokonał w kwalifikacjach kierowców Ferrari – Charlesa Leclerca i Carlosa Sainza. Za nimi ustawili się Lewis Hamilton, Sergio Perez oraz George Russell, Lando Norris, Mick Schumacher i Yuki Tsunoda, a pierwszą dziesiątkę zamknął Lance Stroll.

Jak się później okazało, już dobór opon na start był kluczowy w kontekście dalszych losów rywalizacji. Najpowszechniejszym wyborem była mieszanka miękka, jednak duet Mercedesa oraz Haasa, a także Lando Norris z Alexem Albonem wybrali opony pośrednie.

Na starcie Verstappen obronił prowadzenie przed Leclerciem. Za ich plecami doszło do starcia Hamiltona i Sainza, na skutek którego doszło pomiędzy nimi do kontaktu! Na szczęście skończyło się na lekkiej obcierce i obaj kontynuowali udział w tym wyścigu. Lando Norris popisał się dobrym startem i “łyknął” George’a Russella. Nie cieszył się długo z uzyskanej pozycji, gdyż już na 3 okrążeniu Russell uporał się z kierowcą McLarena.

Photo: Scuderia Fans

1 okrążenie obyło się bez większych incydentów. Jednak już na 2 okrążeniu w zakręcie numer 2 Haas Kevina Magnussena spektakularnie wyleciał z toru, sunąc się po pułapce żwirowej prosto w ścianę. Co najciekawsze, Duńczyk nie tylko nie rozbił swojego samochodu, ale także mimo solidnego kontaktu z barierą, zdołał uniknąć jakichkolwiek większych uszkodzeń i wrócił do rywalizacji.

Photo: Planet F1

Walka od samego początku

W czołówce, mimo że Verstappen odjeżdżał od kierowców Ferrari, nie brakowało emocji. Lewis Hamilton mimo twardszej mieszanki opon dzielnie trzymał się tuż za Carlosem Sainzem, czekając na jakąkolwiek szansę na wyprzedzenie Hiszpana. Równie imponująco wyglądało tempo Russella. Brytyjczyk po tym jak uporał się z Lando Norrisem, dotrzymywał kroku Checo Perezowi, który również miał założone miękkie opony w swoim bolidzie.

Niemniej największe emocje na tym etapie wyścigu gwarantowali kierowcy jadący tuż za pierwszą dziesiątką. Pasjonujący pojedynek o 11 lokatę mogliśmy oglądać pomiędzy Yukim Tsunodą, Pierre’em Gasly’im, Fernando Alonso oraz Zhou Guanyu. Szczególnie w tej walce zabłyszczał wiecznie młody Fernando, który uporał się z dwoma kierowcami AlphaTauri. Zhou również zdołał wyprzedzić Gasly’ego, a niedługo potem zaczął się czas na pierwsze zjazdy do boksów.

Photo: RacingNews365

Szachy Strategiczne

W czołówce pierwsze za spust pociągnęło Ferrari na 15 okrążeniu, ściągając do boksu Sainza będącego pod ciągłą presją ze strony Hamiltona. Podobnie postąpił Red Bull w przypadku Pereza, którego naciskał George Russell. Efektem tych zdarzeń była kuriozalna sytuacja, w której mechanicy Ferrari przygotowali tylko 3 koła. W gorączkowym poszukiwaniu czwartego zostawili zapasowy pistolet do zmiany kół na tyle daleko od swojego stanowiska, że wyjeżdzający od swojej załogi Sergio Perez nie miał innego wyjścia jak bezpardonowo przejechać po narzędziu fachowców ze Scuderii. Naturalnie przez te problemy, Pit-Stop Carlosa trwał bardzo długo, co wykluczyło go z walki o podium.

Nie trzeba było długo czekać na zjazdy pozostałych kierowców. Już na 17 okrążeniu w alei serwisowej zawitali Leclerc oraz Norris, zakładając odpowiednio pośrednie i twarde opony, a 2 okrążenia później pośrednie opony założył dotychczasowy lider – Max Verstappen. Kierowcy Mercedesa natomiast jadąc na pośrednich oponach zostali na torze zajmując przy tym dwie pierwsze pozycje.

Photo: F1

Świetne Tempo i Strategia Mercedsa

Tempo Srebrnych Strzał było wręcz oszałamiające. Co prawda Max powoli doganiał obu Brytyjczyków, niemniej było to nieuniknione ze względu na dużo świeższą mieszankę założoną w bolidzie lidera Red Bulla. W końcu Holender uporał się z jadącym na drugiej pozycji George’m Russellem, a zaraz potem Mercedes ściągnął kolejno Lewisa i George’a na zmianę opon. Tutaj zespół z Brackley zaskoczył konkurencję. Idąc w ślady Norrisa i kierowców Alpine, do obu samochodów założyli twardą mieszankę. Była to spora niespodzianka, ponieważ przed wyścigiem wierzono, że ten rodzaj ogumienia nie będzie zbyt konkurencyjny. Nawet firma Pirelli nie przewidywała takiej strategii w swoich obliczeniach.

Wygląda jednak na to, że w Mercedesie lepiej to wszystko oszacowali. Zaraz po wyjeździe obaj kierowcy tej ekipy narzucili piorunujące tempo. Właściwie wymieniali się rekordowymi czasami poszczególnych sektorów. W mgnieniu oka dogonili i wyprzedzili jadącego przed nimi Sergio Pereza. Wciąż nad resztą rywali mieli przewagę nie tylko tempa, ale także strategii, gdyż nie planowali zjeżdżać już po kolejne opony. Na tym etapie Mercedes realnie włączył się do batalii o zwycięstwo. Lewis Hamilton do Maxa Verstappena, który wciąż musiał zjechać do alei serwisowej tracił zaledwie nieco ponad 13 sekund. Wtedy jednak wyścig delikatnie zmienił swoje oblicze.

Photo: Mercedes Benz Group Media

Zamieszanie z Tsunodą oraz wirtualna neutralizacja

Na 44 okrążeniu rywalizacji na Zandvoort na ekranach nagle pojawił się bolid Yukiego Tsunody stojący na poboczu. Japończyk meldował wtedy przez radio, że powodem jego zatrzymania jest źle dokręcone koło. Gdy wydawało się już, że neutralizacja jest nieunikniona, kierowca AlphaTauri ruszył z powrotem do rywalizacji. Usłyszawszy od swojego inżyniera, że z kołem wszystko jest w porządku, ślimaczym tempem dojechał do alei serwisowej. W tzw. międzyczasie po twarde opony zjechali kierowcy Ferrari oraz Perez. Jak się za chwilę okazało, ich Pit-Stopy zostały wykonane w nieco niefortunnym momencie, bowiem to nie był koniec perypetii AlphaTauri.

W trakcie wizyty Yukiego Tsunody w alei serwisowej oprócz wymiany opon, mechanicy zapewne zapinali z powrotem pasy bezpieczeństwa, które zawodnik z Japonii mógł zdążyć odpiąć, gdy zatrzymał się na torze z myślą, że dla niego to już koniec wyścigu. Po dość długim postoju, Tsunoda wyjechał na tor, niemniej od razu było widać, że coś z jego samochodem jest nie tak. Koniec końców zatrzymał swój samochód tym razem na dobre wywołując VSC. Cała sytuacja wyglądała bardzo dziwnie, a przez to, że zagrała na korzyść siostrzanego zespołu Red Bulla mogącego bez problemu ściągnąć Maxa Verstappena na postój w czasie neutralizacji bez utraty pozycji, wzbudziła także pewne kontrowersje i podejrzenia. Osobiście nie wybiegałbym w tej sytuacji tak do przodu, gdyż tutaj głównie dominował chaos i brak porozumienia. Najbardziej jednak zastanawia mnie, o czym myśleli w Alpha Tauri zakładając Yukiemu opony miękkie na jeszcze przeszło 20 okrążeń rywalizacji.

Photo: GP Blog

Pogoń Hamiltona

Wspominany wcześniej Max nie był jedynym kierowcą, który był u mechaników w czasie VSC. Mercedes w pięknym stylu popisał się podwójnym Pit-Stopem, dając swoim kierowcom świeże opony pośrednie. “Srebrne Strzały” już wcześniej pokazały dobre tempo na tej mieszance, a jadący przed nimi na twardym ogumieniu Verstappen musiał spoglądać na tempo rywali. Zaczęło robić się ciekawie. Po dogrzaniu opon przez czołówkę, Lewis zaczął zyskiwać czas do kierowcy Red Bulla. Ciężko przypuszczać, jak wyglądałoby tempo obojga na przestrzeni kilkunastu okrążeń, ale wyglądało na to, że po raz kolejny Mercedes może zagrozić “Czerwonym Bykom”. Nigdy jednak nie przyszło nam się o tym przekonać, gdyż na 55 okrążeniu na końcu prostej startowej swoją Alfę zatrzymał Valtteri Bottas wywołując tym razem pełną neutralizację.

Trzeba reagować szybko

Jako że samochód stał na prostej startowej, sznur samochodów Formuły 1 prowadzony przez samochód bezpieczeństwa przejeżdżał przez aleję serwisową. To tutaj właśnie doszło do kluczowych rozstrzygnięć strategicznych. Red Bull ściągnął Verstappena na zmianę opon z twardych na miękkie. Woleli założyć miększą mieszankę kosztem pozycji na torze, aby uniknąć błędu jaki popełniło Ferrari nie ściągając na zmianę Leclerca w GP Wielkiej Brytanii. Tak samo postąpili z Perezem zakładając mu świeże pośrednie. Scuderia również poszła w ślady zespołu z Milton Keynes.

Tutaj jednak nie obyło się bez problemów. Carlos został wypuszczony prosto pod koła jednego z kierowców Alpine, za co potem został ukarany karą 5 sekund. Inaczej jednak do sprawy z jakiegoś powodu podszedł Mercedes. Nie planowali oni bowiem ściągać swoich kierowców. Najprawdopodobniej nie nadążyli z podjęciem odpowiedniej decyzji. Tu jednak wyraźnie trzeba pochwalić George’a Russella, który sam domagał się zjazdu po świeże miękkie gumy. Jego życzenie zostało spełnione. Inaczej sytuacja miała się u jego partnera zespołowego, który pozostał na swoich pośrednich oponach. Co prawda był na prowadzeniu, ale przewaga ogumienia była wyraźnie po stronie rywali, o czym Lewis brutalnie się przekonał.

Photo: Racing News 365

Wznowienie rywalizacji

Już na restarcie stracił pozycję na rzecz Maxa Verstappena, który w pierwszym zakręcie ponownie był liderem wyścigu. Potem uporał się z nim także kolega zespołowy – George Russell. Podczas walki dwóch kierowców Mercedesa zrobiło się gorąco, gdyż na prostej startowej o mało nie doszło między nimi do kolizji. Lewis ostatecznie wypadł z podium na rzecz Charlesa Leclerca. Brytyjczyk naturalnie był niepocieszony całą sytuacją jaka miała miejsce w końcówce rywalizacji. Stracił szansę na dobry rezultat – niemal pewne 2 miejsce. Za jego plecami mocno naciskany był Sainz, którego usiłował wyprzedzić Sergio Perez. W pewnym momencie Meksykanin został nawet wywieziony szeroko w zakręcie numer 1.

Photo: Motor Sport Magazine

Koniec wyścigu

GP Holandii w świetnym stylu wygrał Max Verstappen powiększając prowadzenie w klasyfikacji generalnej do ponad 100 punktów. Za nim uplasował się George Russell, który kontynuuje świetną passę zajmowania miejsca w pierwszej piątce za każdym razem, gdy dojeżdża do mety. Podium uzupełnił Charles Leclerc, dla którego był to pierwszy finisz w TOP3 od GP Austrii. Na 4 miejscu skończył ostatecznie niepocieszony Lewis Hamilton. Za jego plecami uplasowali się Sergio Perez, Fernando Alonso oraz Lando Norris, którzy zyskali po jednej pozycji na skutek kary Carlosa Sainza.

Hiszpan ostatecznie został sklasyfikowany na katastrofalnej 8 pozycji tuż przed Estebanem Oconem oraz Lance’m Strollem zamykającymi pierwszą 10. Można powiedzieć, że dla obu był to wyścig udany. Ocon przyczynił się do kolejnego dużego dorobku punktowego Alpine, co pomaga francuskiemu zespołowi umocnić się na 4 pozycji w klasyfikacji konstruktorów, a Stroll zdołał prześcignąć w klasyfikacji generalnej Alexa Albona.

Pełna klasyfikacja po GP Holandii

Photo: Oracle Red Bull Racing/Twitter