Max Verstappen zdobywa mistrzostwo świata w GP Japonii

Tegoroczne GP Japonii nie miało za dużo ścigania w sobie, a dzięki niemu i wygranej Max Verstappen przypieczętował swoje 2 mistrzostwo świata.

Prognozy na GP Japonii przez cały tydzień zapowiadały deszcz na ten weekend. Prognozy sprawdziły się, ale mimo że dostaliśmy dobre ściganie, w pakiecie znalazło się sporo absurdalnych sytuacji, które po prostu nie powinny mieć miejsca. Zapraszamy na podsumowanie wyścigu.

Start

Na starcie do wyścigu wszyscy kierowcy założyli opony przejściowe. Mimo dość mokrej nawierzchni, procedura startowa odbyła się w pierwotnie zaplanowanym czasie. Było to pozytywną niespodzianką zważywszy na poprzednie decyzje FIA w podobnych sytuacjach. Z Pole Position ruszał Max Verstappen, a za nim ustawili się obaj kierowcy Ferrari oraz jego zespołowy partner Sergio Perez. Z dalszych pól do wyścigu wyruszyli kolejno: Esteban Ocon, Lewis Hamilton, Fernando Alonso i George Russell, a pierwszą 10 zamykali Sebastian Vettel oraz Lando Norris.

Podczas pierwszego okrążenia działo się dość sporo. Charles Leclerc popisał się genialnym startem i zrównał się z Maxem na dojeździe do pierwszego zakrętu, ale to Holender wyszedł górą z tego pojedynką za sprawą lepszej linii. Za ich plecami świetnie ruszył również Sebastian Vettel, który przed “jedynką” atakował Fernando Alonso. Niestety na skutek słabej widoczności obaj kierowcy doprowadzili do kontaktu. Niemiec zupełnie wyleciał z toru spadając na tył stawki.

Pozostał jednak w walce. W drugim sektorze byliśmy świadkami walki Fernando Alonso oraz Lewisa Hamiltona w nawrocie, lecz w czasie, gdy mistrzowie ścierali się o 6 pozycję, przed nimi swój bolid rozbił Carlos Sainz. Było to zdarzenie, które rozpoczęło ciąg kuriozalnych i absolutnie nieakceptowalnych wydarzeń.

Photo: CBS Sport

Farsa FIA

Wypadek Carlosa miał miejsce na wyjeździe z zakrętu numer 11. Powodem był uślizg tylnej osi i całkowita utrata przyczepności. W tym samym czasie na torze na skutek awarii mechanicznej zatrzymał Alex Albon, Zhou Guanyu obrócił się, a Pierre Gasly skończył z tabliczką reklamową jednego ze sponsorów, która po uderzeniu Carlosa urwała się ze ściany i utknęła w przedniej części samochodu Francuza. Nic więc dziwnego, że na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Neutralizacja szybko jednak zmieniła się w całkowite zatrzymanie wyścigu czerwoną flagą.

Kierowcy zostali poinformowani o zjeździe do alei serwisowej. Problem w tym, że w czasie, gdy pokonywali okrążenie zjazdowe, na torze znajdował się samochód porządkowy. Dojeżdżał on właśnie do samochodu Carlosa Sainza. Najniebezpieczniej zrobiło się jednak, gdy Pierre Gasly mijał miejsce wypadku. Nieświadomy niczego Francuz jechał dość szybkim tempem, aby nadrobić czas jaki tracił do reszty stawki. Wtedy właśnie napotkał na swojej drodze wspomniany już samochód porządkowy. Z kamery pokładowej zamontowanej w Ferrari Carlosa Sainza widać jak blisko ściąganego samochodu przejechał wówczas Pierre. Co więcej, w akcji podnoszenia samochodu brał udział również jeden z porządkowych, dla którego ta sytuacja była szalenie niebezpieczna.

Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale to co miało miejsce dziś na torze Suzuka w połączeniu z okropnymi warunkami atmosferycznymi powodującymi śliską nawierzchnię oraz ograniczoną widoczność, było po prostu farsą. Na myśl od razu przychodzą katastrofalne wydarzenia z GP Japonii w 2014 roku, na skutek których życie stracił Jules Bianchi. Jestem przekonany, że spore grono osób po dzisiejszym wyścigu pozostanie wybitnie zniesmaczona.

Wznowienie ścigania

Czerwona flaga trwała wyjątkowo długo. W obawie o bezpieczeństwo rywalizacji, czekaliśmy na poprawę warunków. Gdy już wydawało się, że wyścig nie zostanie wznowiony, a internauci na wszystkie możliwe sposoby porównywali dzisiejsze zawody do GP Belgii z 2021 roku, pojawiła się informacja, że wyścig zostanie wznowiony! O 9:15 polskiego czasu stawka ponownie wyjechała na tor po prawie dwugodzinnym oczekiwaniu.

Po dwóch okrążeniach za samochodem bezpieczeństwa na zapoznanie się z warunkami, ściganie rozpoczęło się na nowo. Oczywiście kierowcy mieli nakaz używania pełnych opon deszczowych, lecz tuż po restarcie pojawiły się pierwsze głosy o zmianie na przejściówki. Pierwszymi śmiałkami byli Sebastian Vettel oraz Nicholas Latifi. Odwiedzili aleję serwisową zaraz po zjeździe samochodu bezpieczeństwa i okazało się to być bardzo słuszną decyzją. Wkrótce po tym prawie cała stawka zjechała do boksu, po czym okazało się, że Seb awansował aż na 6 miejsce, a Latifi wskoczył do punktowanej dziesiątki.

Jedynym kierowcą, który pozostał na torze był Mick Schumacher. Haas nie ściągnął młodego Niemca w nadziei na neutralizację, podczas której mogliby dokonać zmiany opon. Strategia ta zupełnie się jednak nie opłaciła. Neutralizacji nie było, a Mick spadł na ostatnią pozycję.

Japoński sprint

Jako, że wyścig został zawieszony na tak długi okres czasu, nie mógł on zostać rozegrany na pełnym dystansie. W czasie wznowienia rywalizacji, kierowcy ścigali się nie na liczbę okrążeń, lecz na czas podobnie jak miało to miejsce w Singapurze. W takim wypadku pozostało niecałe 40 minut rywalizacji, co przerodziło nam wyścig w nieco dłuższy sprint. Warto wspomnieć, że w obliczu przerwania wyścigu i skrócenia jego dystansu, wielu kibiców oraz ekspertów myślało, że będzie to pierwszy raz, kiedy to w użycie wejdą nowe alternatywne warianty punktacji przygotowane właśnie na taką ewentualność. Było to jednak błędne myślenie, gdyż regulamin przewiduje użycie zredukowanej punktacji tylko w wypadku, kiedy przerwanego wyścigu nie uda się wznowić. GP Japonii toczyło się więc o pełną pulę punktową.

Max Verstappen tradycyjnie odjeżdżał rywalom. W czołówce przez długi czas brakowało emocji, ale te dawali nam kierowcy z dalszej części stawki. Lewis Hamilton od początku rywalizacji jak cień podążał za Estebanem Oconem. Miał lepsze tempo, lecz ciężko było mu uporać się z kierowcą Alpine. Zyskiwał sporo w zakrętach między innymi szukając innych torów jazdy, ale na prostych odstawał dość wyraźnie. Pare razy udało mu się wejść w walkę koło w koło, ale koniec końców Brytyjczyk musiał uznać wyższość Francuza.

Walka w środku stawki

Z dużo większym powodzeniem natomiast szło wyprowadzanie manewrów jego partnerowi z zespołu George’owi Russellowi. Brytyjczyk w pięknym stylu uporał się z Yukim Tsunodą oraz Nicholasem Latifi od zewnętrznej w zakręcie numer 6, dokładając przy tym świetny manewr na Lando Norrisie na dohamowaniu do ostatniej szykany. George znajdował się już na 8 pozycji, kiedy to przed nim dość niespodziewanie do boksu zjechał Fernando Alonso, aby założyć nowy komplet opon przejściowych.

Była to już końcówka wyścigu, a więc Hiszpan musiał dołożyć wszelkich starań, aby ta odważna strategia zadziałała. Fernando podołał wyzwaniu. Do George’a Russella odrabiał przeszło 2s na okrążenie! Wyprzedził Brytyjczyka tuż przed końcem wyścigu, a niewiele brakowało, żeby uporał się również z jadącym na 6 pozycji Sebastianem Vettelem. Na mecie obu mistrzów dzieliło zaledwie 0,011s!

Photo: Racing News 365

Walka w czołówce

Jadący na drugiej pozycji Charles Leclerc pod koniec wyścigu zmagał się ze swoimi oponami. Pytał on nawet o możliwość zjazdu po nowy komplet przejściówek, lecz nie miał wystarczająco dużej przewagi na taki manewr. Do prowadzącego Maxa Leclerc tracił już blisko 20 sekund, a jadący z tyłu Sergio Perez zbliżał się coraz bardziej. Pod koniec Meksykanin siedział na ogonie Monakijczyka, ale nie był w stanie wyprowadzić manewru.

Gdy wydawało się, że już nic nie może zagrozić Leclercowi, kierowca Ferrari popełnił błąd i ściął ostatnią szykanę na ostatnim okrążeniu. Stracił na tym czas, przez co Checo zaatakował go w ostatnim zakręcie wyścigu. Charles jednak wybronił się zamykając mu drzwi. Incydent ten trafił pod lupę sędziów, a wynik tego dochodzenia okazał się być kluczowy w kontekście walki o tytuł mistrzowski!

Photo: Daily News

Koniec wyścigu

Max Verstappen w cuglach odniósł kolejne, już 12 zwycięstwo w sezonie 2022! Daleko za nim na metę wjechali Charles Leclerc oraz Sergio Perez. Zaraz za podium skończyli Esteban Ocon oraz Lewis Hamilton, a na wspaniałej 6 lokacie po raz kolejny dojechał Sebastian Vettel. Seb mimo problemów na starcie nie poddał się i dzięki trafnej decyzji strategicznej odniósł ten nie mały sukces.

Tuż za nim na metę wpadł Fernando Alonso. Na 8 pozycji dojechał George Russell, a pierwsze punkty w tym sezonie zdobył Nicholas Latifi! Bohater Kanady podobnie jak Seb wykorzystał wczesny zjazd do boksu w początkowej fazie ścigania. Pierwszą dziesiątkę zamknął Lando Norris.

Mamy mistrza!?

Jednym z głównych tematów przed GP Japonii była szansa na zdobycie drugiego tytułu mistrzowskiego przez Maxa Verstappena. Wymogiem dla Holendra było zdobycie co najmniej 8 punktów więcej niż Charles Leclerc oraz 6 punktów więcej niż Sergio Perez. Pierwotna kolejność w jakiej ci kierowcy dojechali do mety nie spełniała tego warunku, ale tu pozostała kwestia ewentualnej kary dla Charlesa Leclerca. Na szczęście na decyzję sędziów nie trzeba było długo czekać i tuż po zakończeniu wyścigu Monakijczyk został ukarany 5 sekundami kary, co w efekcie cofnęło go na 3 miejsce.

Takie rozwiązanie dawało tytuł Maxowi, pod warunkiem, że zostaną przyznane pełne punkty. Tak też się stało i mimo, że panowała wyżej już opisana ogólna niepewność wśród społeczności Formuły 1, fakty są jasne – znamy mistrza świata sezonu 2022! Oficjalnie tytuł ten na 4 wyścigi przed końcem zapewnił sobie Max Verstappen. Dla Holendra jest to już drugi tytuł mistrzowski w karierze. Cały sezon Maxa był znakomity, a swoją formą nawiązywał do najlepszych z najlepszych.

Myślę, że kampanię 2022 Maxa Verstappena można stawiać na równi z innymi świetnymi sezonami wybitnych kierowców takich jak 2004 Schumachera, 2020 Hamiltona, czy 2013 Vettela. Max dopiero się rozkręca i z pewnością to nie jest jego ostatnie zdanie. Na ten moment jednak pozostaje pogratulować tak wspaniałej dyspozycji i patrząc na jego dotychczasowe dokonania warto wziąć chwilę, aby docenić możliwość podziwiania tak wspaniałego kierowcy w swojej jak dotąd najlepszej w karierze formie. Brawa dla Maxa!

Photo: Oracle Red Bull Racing/Twitter

Podobne wpisy