|

Mistrzowie sezonu 2023 FIA World Endurance Championship

W ostatnią sobotę zakończył się już jedenasty sezon długodystansowych mistrzostw świata. Także po raz ostatni ukoronowano mistrzów klas LMP2 i GTE Am! Warto sobie przypomnieć sezony mistrzów w poszczególnych klasach FIA World Endurance Championship.

Hypercar

Toyota oraz Brendon Hartley, Ryo Hirakawa i Sebastien Buemi

Cesarzowi trzeba oddać, co cesarskie. Toyota znowu okazała się najlepsza w rywalizacji Hypercarów. Mistrzowską załogą zostało auto nr 8. Sezon #8 zaczęła od P2 na Sebringu ze stratą trochę ponad dwóch sekund do zwycięskiej #7.

Na Portimao ta załoga w obliczu problemów siostrzanego auta była bezkonkurencyjna i wygrała wyścig, startując z pole position, z przewagą okrążenia nad drugim Ferrari #50.

Na Spa już tak kolorowo nie było, gdyż w kwalifikacjach Brendon Hartley stracił panowanie nad samochodem i Toyota startowała do wyścigu z końca stawki. Jednakże warunki pogodowe spowodowały, iż załoga ta mogła wrócić do wyścigu i ostatecznie zakończyć go na drugim miejscu ze stratą jedenastu sekund do #7, która wygrała wyścig.

Setnej rocznicy wyścigu Le Mans Toyota nie mogła zaliczyć do udanych. Na to złożyły się Balance of Performance i sam wypadek załogi #7 w okolicach północy, który wyeliminował ją z wyścigu. Załoga nr 8 też miała swoje problemy i ostatecznie ukończyła wyścig na drugim miejscu ze stratą minuty i dwudziestu sekund do zwycięskiego Ferrari #51.

Monza nie była udanym wyścigiem dla #8 ze względu na wybryki Sebastiena Buemi’ego na starcie, który zarobił karę i stratę okrążenia dla Toyoty. Załoga ta nie była w stanie tego odrobić ze względu na BoP i ze względu na karę 50 sekund za złamanie tegoż balansu pod koniec wyścigu, załoga ta ukończyła go dopiero na szóstym miejscu.

Fuji było kolejnym uniżeniem się załodze nr 7, gdyż #8 była gorsza zarówno w wyścigu, jak i kwalifikacjach. Wyścig zakończono na drugim miejscu, lecz bliżej trzeciego Porsche, aniżeli zwycięskiej siostry.

Jednakże wieńczące sezon 8 Hours of Bahrain było godnym (ponownym) ukoronowaniem króla. “Ósemka” zdobyła pole position i wygrała wyścig z przewagą blisko pięćdziesięciu sekund nad siostrzaną #7. Jej prowadzenie było niezagrożone i niezmącone.

Fot. FocusPackMedia

LMP2

Team WRT #41 oraz Robert Kubica, Louis Deletraz i Rui Andrade

Załoga belgijskiego zespołu zaczęła sezon od przeciętnych kwalifikacji i przeciętnego wyścigu na Sebringu okupionego błędami strategicznymi, które spowodowały, iż Robert Kubica i spółka ukończyli ten wyścig na piątym miejscu, co było najgorszym miejscem tej załogi w tym sezonie.

Portimao było już o wiele lepsze i auto #41 zanotowało swoje pierwsze podium w tym sezonie, stając na jego najniższym stopniu za dwoma United’ami.

Na Spa przyszło mocne uderzenie. Najpierw Louis Delétraz wyjechał dobre, drugie miejsce w kwalifikacjach, a w samym, trudnym i deszczowym wyścigu WRT #41 wygrało w klasie LMP2. Było to pierwsze zwycięstwo polskiego kierowcy w WEC, lecz nie ostatnie w tym sezonie.

Robert Kubica i Louis Delétraz wzięli po raz kolejny jedynie częściowy odwet za nieudane 24 Hours of Le Mans w sezonie 2021, gdyż drugi rok z rzędu zajęli w tym wyścigu drugie miejsce. Lepsi od nich okazali się jedynie TurboPiekarze z Inter Europol Competition.

Na Monzy pole position do wyścigu zdobył Robert Kubica, lecz w samym wyścigu lepsze okazały się Jota #28 i Alpine #36, a #41 skończyła wyścig na trzecim miejscu.

Fuji to był początek dominacji belgijskiej załogi. W kwalifikacjach Louis Delétraz wywalczył drugą pozycję, a w samym wyścigu, m. in. dobrymi stintami Roberta Kubicy, udało się tenże wyścig wygrać.

Bahrajn nie był jednak wcale wyścigiem usłanym różami. W kwalifikacjach nie udało się ustanowić dobrego czasu i nasza załoga startowała dopiero z dziesiątej, przedostatniej pozycji w klasie. Jednak dobra jazda kierowców, bardzo dobra strategia i problemy rywali spowodowały, iż na ok. pół godziny przed końcem wyścigu, #41 objęła prowadzenie i nie oddała go do końca.

Fot. FocusPackMedia

GTE Am

Corvette Racing #33 oraz Ben Keating, Nicolas Varrone i Nicky Catsburg

Sezon wygrany bezapelacyjnie i w pięknym stylu. 2 pole position, 5 podiów i 3 zwycięstwa mówią same za siebie. Mistrzostwo zdobyte na dwa wyścigi przed końcem sezonu po zajęciu czwartego miejsca na Monzy, coś niesamowitego.

Pierwsze dwa wyścigi sezonu zdecydowanie padły łupem Corvette. Na Spa tę załogę dopadł success balast i udało się zająć “tylko” drugie miejsce. Le Mans to była totalna dominacja Amerykanów i zdecydowane zwycięstwo. Na Monzy było tuż za podium, lecz taki wynik dawał Vette ostatni w historii tytuł mistrza klasy GTE Am. Fuji było kolejnym P2 załogi Keating/Varrone/Catsburg, a w Bahrajnie panowie już się nie starali i ukończyli wyścig na najgorszym w tym sezonie, siódme miejsce.

Fot. FocusPackMedia

Tak właśnie wyglądał sezon mistrzów jedenastego sezonu FIA World Endurance Championship! To tylko początek artykułów podsumowujących sezon w endurance na Na Czterech Kołach! Czekajcie na więcej!

Fot. FocusPackMedia

Podobne wpisy