Najbardziej zmarnowane talenty XXI wieku

W F1, żeby osiągnąć sukces zawsze trzeba znaleźć się o odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Niestety, nie wszystkim jest to dane. W ciągu ostatnich kilkunastu lat, było sporo takich kierowców. W tym artykule przedstawię wam kilka karier, które świetnie się zapowiadały w seriach juniorskich i momencie wejścia do F1, ale z różnych przyczyn ich potencjał nie został wykorzystany.

Giorgio Pantano
Giorgio Pantano (@giorgio_pantano) / Twitter
Photo: Giorgio Pantano/Twitter

43-letni obecnie Włoch, to chyba najbardziej niedoceniony kierowca w Motosporcie. Podczas kariery kartingowej wygrywał prawie wszystko. 2 lata młodszy od niego Fernando Alonso, któremu przyszło mierzyć się z nim na tym etapie, nazwał go wtedy “niepokonalnym”. Mistrz Świata z 2016 roku, Nico Rosberg który jest 6 lat młodszy od Włocha, dorastał mając nad łóżkiem jego plakat. Te historie świadczą o tym, że Pantano był wtedy młodzieżowym idolem, który miał zawojować świat. W seriach juniorskich radził sobie znakomicie, zostając mistrzem Niemieckiej Formuły 3, a w Formule 3000 przegrał tytuł mistrzowski o 2 punkty.

Odbył testy w bolidzie F1 w zespołach Benetton a następnie Williams. Udało mu się trafić do królowej sportów motorowych w 2004 w zespole Jordan. Ta przygoda nie była zbyt udana, bo regularnie przegrywał z partnerem zespołowym. Nie otrzymywał wsparcia zespołu w ustawieniu bolidu i miał kłopoty z finansowaniem swoich startów, co poskutkowało upuszczeniem GP Kanady. Jeszcze podczas sezonu jego rodzina zastawiła dom pod pożyczkę, która umożliwiła mu kontynuowanie startów, jednak zrezygnował z tej zabawy jeszcze przed końcem kampanii.

Trafił do Indy Car a następnie do GP2, w której został mistrzem w 2008 roku. Na nic to się zdało w kwestii jego powrotu do F1, ponieważ nie otrzymał ponownej szansy. Jeszcze krótko po tym sukcesie, eksperci zadawali sobie pytanie, dlaczego taki talent nie był w stanie zrobić większej kariery w F1?

Vitantonio Liuzzi
Vitantonio Liuzzi - Alchetron, The Free Social Encyclopedia
Photo: Alchetron

Włoch pochodzący z Locorotondo w kartingu zawojował świat, mając na swoim koncie tytuł mistrza świata w kartingu. Dokonanie tego było w jego przypadku tym bardziej prestiżowe, ponieważ pokonał w tamtych zawodach 7-krotnego Mistrza Świata F1, Michaela Schumachera. Następnym jego wielkim sukcesem było zdominowanie ostatniego sezonu w historii Formuły 3000, gdzie wygrał aż 7 z 10 wyścigów. Taki wyczyn nie pozostał obojętny środowisku F1 i przymierzano go wtedy nawet na miejsce Schumachera w Ferrari na sezon 2007. Natomiast przygodę z F1 miał zacząć od startów w Sauberze, który jest powiązany z Ferrari.

Ostatecznie trafił do akademii Red Bulla w ich pierwszym roku w F1. Dostał szansę kilku startów, a od sezonu 2006 został etatowym kierowcą ich juniorskiej ekipy Toro Rosso, powstałej po wykupieniu przez nich zespołu od Giancarlo Minardiego. Bolid co prawda nie był rewelacyjny, ale i sam Liuzzi nie spełniał pokładanych w nim nadziei. Popełniał wiele błędów i niejednokrotnie rozbijał bolid.

Po sezonie 2007 rozstał się z akademią i zespołem STR, zostając kierowcą rezerwowym w nowo powstałej ekipie Force India. Wrócił do F1 pod koniec 2009 roku w barwach tego zespołu, dzięki awansowi Giancarlo Fisichelli do Ferrari. Solidne występy zapewniły mu posadę na sezon 2010, który był przyzwoity w jego wykonaniu. Mimo to postanowiono się z nim pożegnać mimo ważnego kontraktu na 2011 rok.

Za odszkodowanie jakie otrzymał za zerwaną umowę kupił sobie miejsce w HRT, gdzie przejeździł cały sezon. Po nim powtórzyła się sytuacja sprzed roku. Znowu zerwano z nim ważny kontrakt, a przyczyną była potrzeba zatrudnienia pay-drivera, który opłaci swoje starty. W taki sposób jego kariera dobiegła końca. Widziano w nim nawet przyszłego mistrza świata, a skończyło się niestety na zdobyciu 26 punktów w 80 startach. Jego najlepszy wynik to 6 miejsce w GP Chin 2007.

Anthony Davidson
Anthony Davidson to Retire From Motorsport - F1 Feed
Photo: F1 Feed

W przypadku tego kierowcy można mówić ewidentnie o braku szczęścia do otrzymania odpowiedniej posady w Formule 1. W 2000 roku został kierowcą rezerwowym w zespole British American Racing i 21-latek był wtedy nadzieją Brytyjczyków na wielką karierę. Na jego niekorzyść działało jednak to, że mieli już w stawce o rok młodszego od niego Jensona Buttona. W 2002 roku otrzymał szansę 2 startów w zespole Minardi. Niestety w żadnym z nich nie dojechał do mety z powodu awarii. Będąc cały czas na rezerwie w Brytyjsko-Amerykańskim zespole, jego funkcja była potrzebna dopiero podczas GP Malezji 2005, kiedy zachorował ich podstawowy kierowca Takuma Sato. Tym razem również szans na pokazanie potencjału pozbawiła go awaria techniczna.

Jego długoletnia współpraca z zespołem, do którego silniki dostarczała Honda, a w 2006 roku przejęła cały team, została doceniona w 2007 roku. Otrzymał wtedy posadę kierowcy etatowego w ich siostrzanym zespole Super Aguri, utworzonym rok wcześniej. Starty Davidsona wyglądały całkiem dobrze, mimo że nie był w stanie pokonać swojego partnera zespołowego, Japończyka Takumy Sato. Prezentował dobry poziom i potrafił zachwycić jazdą. Jednak i tutaj można mówić o pechu, bo podczas GP Kanady miał szansę, na podium. Pozbawił go tego sukcesu przebiegający przez tor słynny świszcz, a następnie jego kompletnie nie przygotowani mechanicy do Pit-Stopu.

Kariera Davidsona w F1 skończyła się w przykry sposób po 4 wyścigach sezonu 2008, kiedy zespół Super Aguri ogłosił bankructwo pozostawiając swoich kierowców na lodzie. Brytyjczyk przeniósł się do wyścigów długodystansowych, gdzie od 2012 roku był kierowcą Toyoty w LMP1 i w jej barwach został mistrzem świata w 2014 roku. 2 lata później awaria samochodu 3 minuty przed końcem pozbawiła go zwycięstwa w 24 h Le Mans (skąd my to znamy:)), a przed sezonem 2018 musiał odejść z zespołu, aby zwolnić miejsce dla Fernando Alonso. Całkiem niedawno zakończył karierę wyścigową mając 42 lata.

Heikki Kovalainen
Heikki Kovalainen Q&A: The last of a dying breed in SUPER GT
Photo: Motorsport

Debiut Kovalainena w samochodach jednomiejscowych nastąpił dosyć późno, bo miał już rocznikowo 20 lat, jednak wyniki były bardzo obiecujące. W 2003 roku został wicemistrzem, a rok później mistrzem World Series by Nissan. Wygrał także słynną imprezę Race of Champions. Następnym krokiem na drodze do F1 było wicemistrzostwo GP2. W 2007 roku zadebiutował już w niej w zespole Renault, z którym testował przez poprzednie 3 lata. Zajął miejsce po 2-krotnym mistrzu świata, Fernando Alonso. Początkowo nie zachwycił, jednak im dalej w sezon tym co raz lepiej sobie radził. Pokonał nawet swojego partnera zespołowego Giancarlo Fisichelle i zdobył podium w GP Japonii. W 2008 roku dalej miał być kierowcą Renault, ale zamienił się miejscami z Alonso, który postanowił wrócić do swojej starej ekipy, a Heikki otrzymał miejsce po nim w McLarenie u boku Lewisa Hamiltona.

Początek był obiecujący, udawało mu się pokonywać równego sobie stażem w F1 Brytyjczyka w kwalifikacjach. Potem jednak w drugiej połowie sezonu musiał pomagać mu w walce o tytuł mistrza świata. Udało mu się zdobyć Pole Position na deszczu w ojczyźnie Hamiltona i wygrać wyścig na Hungaroringu. Następny rok nie był już taki udany, zespół McLarena po zmianie przepisów spadł w środek stawki i udało im się podnieść dopiero w połowie sezonu. Dorobek punktowy Kovalainena był marny w porównaniu z Lewisem Hamiltonem, bo wyniósł tylko 22 punkty przy 49 Brytyjczyka. Po tym Sezonie McLaren nie przedłużył z nim kontraktu, ale udało mu się znaleźć miejsce w nowo utworzonym zespole, który przyjął legendarną nazwę Lotus.

Nie mógł pozwolić sobie nawet na walkę o punkty, ponieważ bolid był jednym z 3 outsiderów w stawce. Spędził tam 3 sezony, czasem zachwycał uzyskiwanymi wynikami jak na możliwości samochodu. W 2013 roku był kierowcą rezerwowym tego zespołu, który od 2012 roku nazywał się Caterham, a nazwa Lotus przeszła do zespołu z Enstone. Wystąpił w kilku sesjach treningowych, a pod koniec roku dostał szansę startu w 2 wyścigach w miejsce Kimiego Raikkonena (który udał się na operację), właśnie we wspomnianym Lotusie.

Możliwość startu konkurencyjnym bolidem była dla niego szansą na pokazanie się z dobrej strony i zwrócenie uwagi szefów ekip w kontekście angażu na kierowcę etatowego na sezon 2014. Niestety nie wykorzystał jej i nie zdobył punktów. To był koniec jego kariery w F1 i po niej na stałe udał się do Japonii, gdzie startuje w wyścigach GT. W F1 w 111 startach, raz zwyciężył i 4 razy stanął na podium. Zdobył 105 punktów z czego wszystkie w starym systemie punktacji nagradzającym pierwszą 8.

Sebastien Buemi
Sebastien Buemi set to become Red Bull reserve driver | Planet F1
Photo: Planet F1

Kariera Buemiego w single-seatersach zaczęła się obiecująco. Rok po roku zajął kolejno 3 i 2 miejsce w Formule BMW ADAC. W 2007 roku został wicemistrzem Formuły 3 Euroseries. Później w następnym roku był już kierowcą testowym i rezerwowym zespołów Red Bull/Toro Rosso, której to akademii był wychowankiem, łącząc tę funkcje ze startami w GP2. W przedsionku F1, w którym debiutował, został wicemistrzem zimowej edycji Azjatyckiej, natomiast w Europejskiej zakończył sezon na 6 miejscu z 2 zwycięstwami. Po 2008 roku karierę w F1 po 14 latach zdecydował się zakończyć David Coulthard, czyli kierowca głównego zespołu Red Bulla. Jego miejsce miał zająć 21-letni wówczas Sebastian Vettel z juniorskiego zespołu, który już miał na koncie zwycięstwo.

To zwolniło miejsce w zespole Toro Rosso, więc rok młodszy od Niemca, Buemi, był oczywistym wyborem na to miejsce. W swoim debiucie w F1 zdobył punkty i od początku pokonywał swojego o 9 lat starszego partnera, Sebastiena Bourdaisa, który w 2008 roku został rozgromiony przez wspomnianego Vettela. Wtedy widziano w nim następcę ówczesnego kierowcy Red Bulla, który jak pokazała historia został 4-krotnym Mistrzem Świata. Swój debiutancki sezon zakończył z 6 punktami, a możliwości bolidu nie pozwoliły na więcej. W następnym roku początkowo przegrywał z młodszym od siebie Jaime Alguersuarim, natomiast w GP Kanady zapisał się w statystykach jako lider wyścigu i ostatecznie pokonał w punktach również dobrze zapowiadającego się Hiszpana 8-5.

Później w 2011 roku górą już był młodszy Jaime (26-15), natomiast obaj z nich zostali zwolnieni z zespołu Toro Rosso i nigdy już nie wrócili do startów w F1. 23-letni wówczas Szwajcar pozostał w rodzinie Red Bulla jako kierowca rezerwowy, pełniąc tę funkcję przez lata. Od 2012 roku startuje w WEC, gdzie osiąga liczne sukcesy i ma na swoim koncie tytuły mistrza świata i zwycięstwa w 24 h Le Mans. Jest także mistrzem Formuły E. Jego przykład pokazuje, że na F1 świat się nie kończy i można pokazać wielki talent również poza nią.

Nico Hulkenberg
Nico Hulkenberg and Haas' ambitions didn't align' | PlanetF1
Photo: Planet F1

Myślę, że tego kierowcy nie trzeba przedstawiać zarówno doświadczonym jak i początkującym fanom F1. Przypadek Hulkenberga jest na tyle nie zrozumiały, że zostawał mistrzem każdej serii juniorskiej (oprócz Niemieckiej Formuły 3 w 2006 roku), do której przyszedł, kolejno: Formuła BMW, A1 GP, F3 Euroseries i GP2. W F1 zawsze prezentował solidny poziom, ale w 10 letniej karierze, liczącej 179 startów, nigdy nie udało mu się nawet stanąć na podium, chociaż okazji nie brakowało. W debiutanckim sezonie średniej jakości bolidzie Williamsa wywalczył nawet Pole Position w deszczowych kwalifikacjach. Jego przykład jest bardzo ciekawą rzeczą dla statystyków – od 2013 do 2017 roku regularnie kończył sezony naprzemiennie na pozycjach 9-10, a najczęstsze pozycje jakie zajmował w karierze na mecie wyścigu to te pomiędzy 6-8, bo aż 58 w 141 finiszach.

Jego życiowy wynik to 3-krotne 4 miejsce, z czego 2 razy na torze Spa-Francorchamps (2012, 2016) i w 2013 roku w Korei Południowej, gdzie pokonał w walce o nie Lewisa Hamiltona. Miał szansę wygrać GP Brazylii 2012, jednak popełnił błąd na mokrym torze i uderzył w Hamiltona. Również podczas chaotycznego GP Azerbejdżanu w latach 2017-2018, gdzie własnymi błędami eliminował siebie z walki o podium. Ostatnim takim przypadkiem był wyjazd w żwirową pułapkę przed własną publicznością na deszczowym Hockenheimringu w 2019 roku. Podsumowując karierę Hulkenberga, można powiedzieć, że to bardzo solidny kierowca. Brakowało mu niestety chłodnej głowy i umiejętności radzenia sobie z presją, kiedy w grę wchodził wysoki cel.

Warto też przypomnieć, że niejednokrotnie był kandydatem do jazdy w czołowych zespołach. Był pierwszym wyborem Mercedesa na sezon 2013, gdyby Lewis Hamilton nie zdecydowałby się podpisać z nimi kontraktu, a jego usługi były też rozpatrywane przez Ferrari na sezon 2014, jednak temu transferowi sprzeciwił się ówczesny lider ekipy, Fernando Alonso. W latach 2019-2020 słaba postawa Pierra Gaslyego, a następnie Alexa Albona, przyczyniła się do spekulacji jego angażu do Red Bulla. Walkę o tę posadę przegrał z Sergio Perezem, będącym w szczytowej formie.

Kevin Magnussen
Credit: Getty Images/Clive Mason
Photo: Getty Images/Clive Mason

Jest synem byłego kierowcy F1, Jana Magnussena, który zalicza się do najbardziej zmarnowanych talentów lat 90 XX wieku. Był członkiem akademii McLarena i po zdobyciu tytułu mistrza w Formule Renault 3,5 wszedł w F1 z przytupem w barwach Brytyjskiego zespołu, stając w swoim debiucie na podium (zajął 3 miejsce, jednak po dyskwalifikacji Daniela Ricciardo przesunął się na drugie). Wtedy wydawało się, że 21-latek w debiutanckim sezonie zawojuje F1, tak jak przed kilkoma laty Lewis Hamilton. W następnych wyścigach forma zespołu już nie była taka dobra, a sam kierowca nie miał łatwego życia, w zespole którego liderem był Jenson Button, na którego korzyść grała narodowość.

Mimo że cały rok nie był zły w jego wykonaniu, zaliczył kilka mocnych występów, wykazywał waleczność na torze, zdarzało mu się dostawać kary jak podczas GP Włoch za zbyt agresywną jazdę, która kosztowała go sporo punktów. Wyeliminował również Felipe Massę na 1 okrążeniu GP Niemiec. Po sezonie musiał zwolnić miejsce dla 2- krotnego Mistrza Świata, Fernando Alonso, który po zerwaniu kontraktu z Ferrari zdecydował się wrócić do zespołu, w którym startował w 2007 roku. Magnussenowi pozostała rola kierowcy rezerwowego, na bycie potrzebnym w razie, gdyby któryś z kierowców nie mógł wystartować.

Nie musiał za długo czekać, bo już podczas inauguracji sezonu musiał zastąpić właśnie Alonso, który miał poważny wypadek na testach. Konstrukcja McLarena na sezon 2015 okazała się fatalna, więc nie mógł się pokazać z dobrej strony. W dodatku dzień wyścigu skończył się dla niego już na okrążeniu wyjazdowym, kilkanaście minut przed startem z powodu awarii silnika. Niewiele brakowało, aby tak dobrze zapowiadająca się kariera skończyła się na tym jednym sezonie. W swoje 23 urodziny rozstał się z McLarenem, który przyznał, że nie jest w stanie mu znaleźć posady. Sam Jenson Button powiedział o nim, że to najlepszy kierowca bez etatu w F1.

Na początku 2016 roku uśmiechnęło się do niego szczęście, kiedy koncern PDVSA zrezygnował ze sponsorowania Pastora Maldonado. Zwolniło to miejsce w Renault, które zajął utalentowany Duńczyk. Po 1 sezonie w tej ekipie przeszedł do Haasa, z którym pozostał już do końca swojej kariery w F1 (choć jeszcze nie wiadomo:)). Jego najlepszym rokiem był 2018, w którym zdecydowanie pokonał Romaina Grosjeana. Mógł być nawet kandydatem do Ferrari na 2021 rok, ale jak sam przyznał jego szanse przekreślił słaby sezon 2019. Ostatnio w wywiadzie powiedział, że do F1 chciałby wrócić tylko jeśli otrzymałby konkurencyjny bolid.

Pascal Wehrlein
Pascal Wehrlein nowym kierowcą Ferrari. Zajmie miejsce z którego  zrezygnował Kubica
Photo: WRC-net.pl

Pascal był członkiem akademii Mercedesa i prezentował taki poziom, który wskazywał, że jego przyszłość będzie świetlana. W 2014 roku wystąpił w słynnej imprezie Race of Champions, gdzie doszedł do finału rywalizacji indywidualnej. W 2015 roku mając zaledwie 21 lat został Mistrzem DTM, serii uważanej za jedną z najtrudniejszych na świecie. Wtedy zespół F1, którego był podopiecznym, postanowił wykupić mu miejsce w słabym zespole Manor, żeby tam zdobywał doświadczenie. Pokazywał się z dobrej strony osiągając rewelacyjne rezultaty jak na możliwości bolidu.

Na wyróżnienie zasłużyła jego jazda w GP Austrii, gdzie bolidem złośliwie zwanym “taczką” zajął 12 miejsce w kwalifikacjach. W wyścigu zmierzając po rewelacyjne 11 miejsce los w postaci kraksy Sergio Pereza, uśmiechnął się do niego i dzięki temu zdobył 1 punkt, jedyny dla zespołu w całym sezonie. Podczas testów opon Pirelli wsiadał za kierownice Mercedesa, a w maju po jednej z sesji powiedział, że jest gotowy na reprezentowanie tego zespołu. Problemy finansowe zmusiły zespół Manor do odejścia z F1 i jedynym ratunkiem dla Wehrleina na dalsze starty było dołączenie do Saubera, który odziedziczył status najsłabszego zespołu.

Wydawało się, że w sezonie 2017 gwiazda Wehrleina rozbłyśnie – tak też się stało. Opuścił pierwsze 2 wyścigi z powodu kontuzji odniesionej w Race of Champions. Kiedy wrócił był w stanie tym Sauberem pokonywać chociażby Daniiła Kwiata z zespołu Toro Rosso w walce na torze, czy przywieść solidne punkty w Hiszpanii. Od czerwca na jego niekorzyść działała sytuacja polityczna w zespole, która faworyzowała jego partnera Marcusa Ericssona. Doprowadziło to do słabszych wyników Wehrleina niż te z początku sezonu. Mimo pokonania Szweda w punktach 5-0, to nie on utrzymał miejsce na przyszły sezon. Dlatego Niemcowi pozostała jedynie posada kierowcy rezerwowego w zespole Mercedesa.

Kolejnym pechem Wehrleina było to, że w akademii byli młodsi od niego rewelacyjnie spisujący się już w F1. Esteban Ocon – również wysłany na przymusową przerwę z racji sytuacji politycznej – i Mistrz F2 z 2018 roku, George Russell. To oni byli pierwszymi wyborami szefa zespołu Toto Wolffa w znalezieniu im posady w F1. Pascal rozstał się z Mercedesem, żeby poszukać miejsca w F1 na własną rękę. Był przymierzany do Toro Rosso, ale Helmut Marko wybrał Alexa Albona. 24-letni wtedy Wehrlein dołączył do Ferrari jako kierowca rezerwowy. Łączył tę funkcję ze startami w Formule E, w której startuje do dziś. Ostatnio udało mu się odnieść pierwsze zwycięstwo dla siebie i dla Porsche.

Stoffel Vandoorne
F1: Stoffel Vandoorne odsłonił ciemną stronę pracy w McLarenie. "Formuła 1  to fałszywy świat" - Sport WP SportoweFakty
Photo: SportoweFakty - Wp.pl

Belg podobnie tak jak Nico Hulkenberg w seriach juniorskich, czuł się jak ryba w wodzie. Od 2012 roku zostawał kolejno: mistrzem Formuły Renault 2.0 Eurocup, wicemistrzem Formuły Renault 3,5, wicemistrzem GP2 i mistrzem GP2 dominując w głównych wyścigach. Był członkiem akademii McLarena, jednak nie chciano dać mu szansy na sezon 2016 po zdobyciu tytułu mistrzowskiego w przedsionku F1 – Formule 2. Pozostał w roli kierowcy rezerwowego, ale szansa zastąpienia podstawowego kierowcy przyszła bardzo szybko.

Już podczas drugiego wyścigu w sezonie musiał wsiąść za kierownice bolidu Fernando Alonso, który nie był w stanie wystartował po dramatycznie wyglądającym wypadku w GP Australii. Jego debiut w F1 okazał się rewelacyjny, podczas weekendu w Bahrajnie spisywał się lepiej niż Jenson Button. Vandoorne jechał wspaniale i dotarł na metę na 10 miejscu, zdobywając tym samym pierwszy punkt dla zespołu w roku. Po Sezonie 2016, 36-letni wówczas Brytyjczyk postanowił zakończyć karierę i zwolnić miejsce dla perspektywicznego Belga na sezon 2017.

Sezon 2017 nie był najlepszy dla zespołu, silniki Hondy, które znajdowały się w bolidach McLarena, często ulegały awarii. Stoffelowi udało się zapunktować 3 razy z czego 2 razy dojeżdżał na 7 miejscu, co jest jego najlepszym rezultatem w karierze. Następny rok w McLarenie był jeszcze gorszy. Team należał do najgorszych zespołów w stawce, ale sam kierowca na tle Fernando Alonso wypadł fatalnie. Zapunktował 4 razy, gromadząc łącznie 12 punktów, ale na tle Hiszpana, który zdobył 50 wyglądało to bardzo marnie, w dodatku przegrał z nim wszystkie sesje kwalifikacyjne.

Po sezonie 2018, McLaren postanowił pożegnać się z nim definitywnie. Dla 26-latka, u którego wydawało się, że już wkrótce będzie liczyć się wśród najlepszych, był to koniec startów w królowej sportów motorowych. Dołączył do zespołu Mercedesa, gdzie objął funkcję kierowcy symulatora i jednego z rezerwowych, a także zaczął startować w Formule E, w której odnosi sukcesy również reprezentując barwy trójramiennej gwiazdy.

Photo: Ned21pilot