Oliver Bearman – wielki talent Ferrari – zaskoczył w FP1

Osiemnastoletni Oliver Bearman zadebiutował w oficjalnej sesji, jaką był pierwszy trening przed GP Meksyku. Silnie wspierany przez Ferrari kierowca zaskoczył dobrym tempem w tym treningu.

Oliver Bearman był jednym z pięciu juniorów, którzy dostali szansę w pierwszej sesji treningowej. Oprócz Brytyjczyka, w FP1 mogli wystąpić jeszcze: Vesti, Doohan, Pourchaire i Hadjar. Niestety jeden z nich miał dużego pecha – Theo Pourchaire nie mógł pojechać okrążenia pomiarowego przez problemy ze swoim bolidem. Praktycznie całą sesję przesiedział w garażu. Wielka szkoda, bo to kolejna szansa, z jakiej nie mógł skorzystać Francuz.

Oliver Bearman w FP1

Bearman jeździ już z Haasem od wyścigu w Katarze. Jego obecność miała go lepiej zaznajomić z padokiem, z zespołem i ogólnie z F1, aby właśnie dostać szansę w Meksyku. Wielki talent Ferrari – jak go określa środowisko F1 – dostał szansę dzięki nowym zasadom. Wedle nich, każdy zespół musi udostępnić 2. sesje treningowe kierowcy, który ma mniej niż 2 wyścigi na koncie w F1.

Oliver Bearman wystąpił w pierwszej sesji treningowej do GP Meksyku w zespole Haasa, zastępując Kevina Magnussena. Bearman przejechał w tej sesji 31 okrążeń, a więc miał największy przebieg z całej stawki – tyle samo przejechał tylko Alex Albon. Tempo tego kierowcy było na prawdę dobre, a pewność siebie w bolidzie zaskakująco wysoka. W efekcie, junior Akademii Ferrari zajął 15. miejsce z czasem 1:21.313. Do dwunastego Hulkenberga stracił 0.3s, a do pierwszego Verstappena 1.595s. W dodatku, aby jeszcze było lepiej, Fernando Alonso stracił do Bearmana 0.034s. Co prawda Hiszpan zmagał się z problemami, ale w tabeli wygląda to na prawdę ciekawie.

Wyniki FP1 sprawdzicie również TUTAJ.

Osmienastolatek był najszybszy ze wszystkich juniorów, którzy dostali szansę w FP1. Pozostali stracili ponad 2s, a przypomnijmy, że Vesti występował w Mercedesie, a Doohan w Alpine. Issack Hadjar w AlphaTauri był drugim najszybszym kierowcą, jednak również stracił do lidera ponad 2s. To potwierdza, że pochwały dla Bearmana są zdecydowanie uzasadnione. A co o tym występie mówił Haas i sam kierowca?

Haas zadowolony z występu Bearmana

Protegowany Ferrari został przede wszystkim doceniony przez Ayao Komatsu, dyrektor ds. inżynierii w zespole Haasa.

– Szczerze mówiąc, nie mogę wskazać momentu, w którym przez cały okres przygotowań coś było frustrujące lub trudne. To był naprawdę płynny proces. Praca z nim i jego zespołem zarządzającym była przyjemnością.

Nie popełnił żadnego błędu. Nie zmaksymalizował swojego okrążenia na miękkiej mieszance opon, chociaż okrążenie przejechane przez Nico również nie było optymalne, więc też nie ma co na to patrzeć. Jeśli chodzi o jego komentarze, to były one bardzo dobre – angażował się w rozmowy z inżynierami, wykonując przy tym świetną robotę. Był na prawdę imponujący.

Myślę, że nie możemy mieć co do niego zastrzeżeń. Spisał się naprawdę dobrze, od samego początku przygotowań był profesjonalistą. Kontakt z nim był czystą przyjemnością.

Komatsu przyznał także, że Oliver przekroczył jego oczekiwania:

– Nie sądze, by można było oczekiwać czegoś więcej – zaprezentował się lepiej niż w moich oczekiwaniach, a nie były one niskie. Był bardzo profesjonalny, nie popełnił żadnego błędu. Komunikacja i informacje zwrotne również były dobre i trafne. Na prawdę więc nie mam na co narzekać – to była imponująca sesja w jego wykonaniu.

Oliver Bearman o jego występie

Sam zainteresowany również był zadowolony z tego, jak potoczyła się dla niego ta sesja.

– Wyjazd z garażu był niesamowitym przeżyciem, ponieważ po raz pierwszy mogłem być na torze z wszystkimi innymi chłopakami. Było super i byłem trochę zdenerwowany, ale udało mi się naprawdę szybko zadomowić się w samochodzie i wykorzystać jego limity.

Moim pierwszym celem było przejechanie czystej sesji i udało nam się to osiągnąć, więc to było główne zadanie.

Po drugie, dość szybko nabrałem prędkości, miałem zaufanie do samochodu – to był mój pierwszy raz na miękkich oponach, pierwszy raz na długim przejeździe – za drugim razem poradzę sobie lepiej, ale jak na pierwszy raz w FP1, to jestem zadowolony.

– To, co mnie zaskoczyło, to o ile szybciej dojeżdża się do pierwszego zakrętu symulując kwalifikacje, w porównaniu z wyścigiem. Na moim pierwszym szybkim kółku prawdopodobnie zostawiłem trochę marginesu. Przeszliśmy z twardej mieszanki, która miała 15 okrążeń, na nowe softy i DRS. Wpadało się o wiele szybciej, ale jesteśmy przyzwyczajeni do tego w F2. Po prostu trzeba ufać bolidowi, a ja zdołałem osiągnąć to dość wcześnie. Było trudno, ale czuję, że wyciągnąłem z samochodu większość możliwości. Chłopaki udzielali mi wskazówek przez cały czas, zwłaszcza że tor jest wyjątkowy ze względu na wysokość. Wszystko skończyło się tak szybko, ale wrócę do symulatora, przygotowując się do Abu Zabi.

Kierowca miał rownież problemy z aleją serwisową i ograniczeniem prędkości. Nie potrafił on przestawić się z 60 km/h – takie ograniczenie jest w F2 – na 80 km/h. Oprócz tego uczył się też techniki lift and coast, która polega na odpuszczeniu gazu kilkaset metrów przed punktem hamowania.

– W alei ciągle zwalniałem do około 60 km/h i musiałem przyspieszać, bo nigdy nie doświadczyłem limitu 80 km/h. To jednak nie jest aż tak ważne, a nawet zabawne.

Było trochę procedur, ale dla przykładu w zmianach na kierownicy poszło mi dobrze. Naprawdę spore trudności sprawiła technika lift and coast. Nawet ci, którzy robią to regularnie, miewają problemy z oceną odległości.

Kiedy sesja się zakończyła, byłem trochę smutny i mówiłem, że to najszybsza godzina w moim życiu, ale wiesz, co mówią – czas leci.

Jeszcze więcej z perspektywy kierowcy możecie dowiedzieć się słuchając poniższej wypowiedzi dla mediów Haasa.

Co dalej?

Na pewno protegowany Ferrari zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Jego tempo, pewność siebie, wskazówki i inne pozytywne aspekty zostały docenione przez bardzo ważną postać w Haasie – Ayao Komatsu. Brytyjczyk wyglądał, jakby miał już za sobą sezon w bolidzie F1, a tak na prawdę poza pojedynczymi testami, jakie organizowało mu Ferrari, nie miał z nim kontaktu. Spoglądając na tabelę i na to, że był on najszybszy ze wszystkich juniorów, a przecież dwóch z nich jechało w o wiele lepszych zespołach, oraz widząc różnicę 0.3s do Nico Hulkenberga, to śmiało można powiedzieć, że Ferrari nie wybrało przypadkowej osoby do swojej akademii.

To na prawdę bardzo dobry początek tego kierowcy ze światem królowej motorsportu. Jeszcze lepszą informacją jest natomiast to, że w tym sezonie jeszcze jeden raz ujrzymy Brytyjczyka – będzie to miało miejsce w pierwszej sesji treningowej przed GP Abu Zabi. Muszę przyznać, że bardzo zainteresowałem się tym kierowcą i na pewno będę śledzić jego poczynanina w przyszłym sezonie. Myślę, że za rok będzie on coraz częściej łączony z F1, a mając wsparcie Ferrari, na prawdę ma on co szukać w tej serii. Oby tak dalej!

Fot. MoneyGram Haas F1 Team (@HaasF1Team)/X

Podobne wpisy