Omówienie wyścigu 6 Hours of Spa w ramach WEC

6 Hours of Spa był jednym z najbardziej emocjonujących wyścigów WEC od dawna. Był to też jednak wyścig bardzo rwany.

Stało się tak m. in. przez pogodę, która się przyczyniła do 2 czerwonych flag i licznych żółtych flag. Wygrała Toyota z numerem siódmym, za nią było Alpine #36, a ogólne podium uzupełnił zwycięzca klasy LMP2, czyli auto WRT #31. Podium w Hypercar uzupełnił Glickenhaus #708, a w LMP2 Realteam by WRT #41 i Jota #38.

W GTE Pro doszło do zaskakujących rozstrzygnięć. Po fantastycznej walce wygrał duet Calado-Pier Guidi w Ferrari AF Corse #51 przed Porsche #92 i siostrzanym Ferrari #52. W GTE Am wygrało Porsche Dempsey-Proton #77 przed TF Sport #33 i Northwest AMR #98.

Prema skończyła wyścig na siódmym miejscu w klasie, a Inter Europol nie ukończył wyścigu. Jednakże, dlaczego tak się stało i jak wiele się działo w tym szalonym i zwariowanym wyścigu? O tym powiem w rozwinięciu tego artykułu.

Start

Krótki opis warunków i sytuacji

Belgijskie Ardeny przywitały nas bardzo podobną pogodą do piątkowej, czyli mieliśmy ok. 18 stopni Celsjusza i słońce. Na starcie wyścigu stanęło 37 aut, w tym 4 Hypercary, 15 LMP2, 5 GTE Pro i 13 GTE Am. Okrążenie formujące wystartowało o godzinie 12:56, a wyścig rozpoczął się o 13:00.

Start w klasach Hypercar i LMP2

Sam start już był bardzo elektryzujący, gdyż mieliśmy dużo pojedynków. Alpine zmierzyło się w La Source z Glickenhausem, lecz ten utrzymał P1. Na prostej Kemmel AF Corse straciło dwie pozycje na rzecz WRT #31 i Joty #38. Prema, którą prowadził Lorenzo Colombo, utrzymała P4 w klasie, a IEC prowadzony przez Jakuba Śmiechowskiego awansował o jedną pozycję.

Start w klasach GTE

W obu klasach GTE mieliśmy duże zamieszanie. Najpierw w szykanie Bus Stop obróciło się Porsche GR Racing #86. Później mogliśmy obserwować bardzo odważny atak Kevina Estre w Porsche #92 na siostrzane Porsche #91. W wyniku tego ataku, przy wyjściu z pierwszego zakrętu, pierwsze z Porsche uderzyło tyłem w lewą, tylną oponę drugiego i doszło tam do całkowitego przebicia opony i uszkodzeń samej felgi.

Chwilę później Team Project 1 #56 wyrzucił Ferrari Iron Dames #85 w żwir przez co musieliśmy oglądać na torze samochód bezpieczeństwa. Jednakże dźwig wyciągający różowe Ferrari uwinął się bardzo sprawnie i po 5 minutach wznowiono rywalizację. Na uwagę jeszcze zasługuje atomowy start Alessandro Pier Guidi’ego, który w tym całym zamieszaniu wyprowadził Ferrari #51 z czwartego na drugie miejsce.

Start

Photo: /Photo Copyright 2022 Gabi Tomescu/focus-pack-media.de

Pozostała część pierwszej godziny

Dwie minuty po restarcie mieliśmy piękną walkę pomiędzy dwoma Astonami Martinami. Najpierw AMR #98 i Paul Dalla Lana wyprzedził TF Sport #33 i Bena Keatinga, a ten drugi odpowiedział mu fantastycznym wyprzedzeniem po zewnętrznej w Double Gauche, czyli zakręcie nr 10. Kilka minut później Lorenzo Colombo w Premie dojechał do jadącego na trzecim miejscu AF Corse #83 i Alessio Rovery. Pierwszy z Włochów długo się męczył, żeby wyprzedzić tego drugiego, ale nie wyprzedzając faktów.

Porsche znalazło się pod lupą sędziów za złamanie procedur pod SC. Moment później Toyota mocno zbliżyła się do Glickenhausa, który miał problem z dublowaniem aut GT. Minutę później Antonio Felix da Costa, jadący Jotą #38, poinformował o kilku kroplach deszczu. Kilka chwil po tym, obie Toyoty bardzo zbliżyły się do siebie. Potem Prema, po 15 minutach jazdy za AF Corse #83, wyprzedziła je i szybko się zbliżyła do WRT #31. Kilka minut po tym zdarzeniu, dzielnie broniący się przez 25 minut Glickenhaus został wyprzedzony przez Toyotę nr. 8. Chwilę później druga Toyota też wyprzedziła Glickenhausa.

Pierwsza seria pit stopów w LMP2

W międzyczasie Realteam by WRT #41 przebiło oponę w trzecim sektorze, a Aston #98 uderzył w Ferrari Spirit of Race #71 w ostatniej szykanie. W tym momencie też zaczęła się pierwsza seria pit-stopów dla aut klasy LMP2. Jak zaczęły się pit-stopy, to i związane z nimi walki w alei serwisowej. Walczyli tak Prema i WRT, lecz pozostał tam status quo. Po wyjeździe z pit-lane oba auta zaczęły zaciętą i wspaniałą rywalizację. Moment później dostaliśmy informację o karze drive-through dla AMR #98 za wcześniej wspomniany incydent i informację o deszczu w zakrętach 11-16.

5 minut później oglądaliśmy pierwszą poważną próbę wyprzedzenia WRT #31 i Seana Gelaela ze strony Premy i Colombo. Skończyło się to zblokowaniem kół w dohamowaniu do La Source przez drugie z aut i prawie uderzeniem w pierwszą z Orek. Chwilę po tym zaczęły się pierwsze zjazdy Hypercarów. W tym momencie też dostaliśmy informację o karze dla Porsche #56 za incydent z początku wyścigu.

Równocześnie z szokującą informacją o lekko mokrym torze od dyrektora wyścigu, na torze zatrzymała się na chwilę Oreca 07 ARC Bratislava prowadzona przez Miro Konopkę. Jednakże ruszyła ona z powrotem po momencie. Na zakończenie pierwszej godziny wyścigu Lorenzo Colombo w mistrzowskim stylu i przy dublowaniu auta GT uporał się z WRT #31 w Raidillon.

Druga godzina

Razem z rozpoczęciem drugiej godziny do boksów zaczęły zjeżdżać auta GTE Pro. Dosłownie chwilę po tym, po wyjściu z zakrętu 13 i złapaniu tam żwiru, potężnie rozbiła się Oreca 07 ARC Bratislava.

Photo: WEC/Twitter

Najpierw wypuszczono na tor samochód bezpieczeństwa. Niestety ze względu na rozmiar kraksy zdecydowano się o zastopowaniu wyścigu i wywieszeniu czerwonej flagi. Tuż przed czerwoną flagą, liderująca wtedy Jota #38 zjechała do pit-lane. Zyskała na tym Prema i była liderem w klasie LMP2. Przerwa trwała niecałe 20 minut i można było zmienić opony na te na mokry tor. Deszcz zaczął wtedy mocniej padać nad belgijskim torem.

Problemy Toyoty i wycofanie się z wyścigu

Standardowo wznowiono wyścig pod SC, lecz wtedy zaczęły się problemy dla Toyoty #8, która nie mogła ruszyć. Pomógł restart auta, lecz nie na długo, gdyż auto zatrzymało się na prostej Kemmel. Teraz restart auta też pomógł, ale znowu nie na długo, gdyż japońskie LMH zatrzymało się na dojeździe do ostatnich zakrętów. Inżynier wyścigowy przekazał Sebastienowi Buemiemu, żeby ten szybko wyłączył auto i wyskoczył z niego bez dotykania go, co każe sugerować usterkę układu hybrydowego.

Moment wyjścia Buemiego z auta

Photo: The Racing Blog/Twitter

W międzyczasie Ferrari #71 zaliczyło obrót na wyjściu z zakrętu 14 i uderzyło tyłem w bandę. Przez sytuację z Toyotą, pobyt samochodu bezpieczeństwa nam się mocno przedłużył. Dodatkowo, mechanicy Toyoty próbowali naprawić swoje auto. W tym czasie stawka spokojnie jechała i zjechała na drugą serię pit-stopów. Deszcz przybierał na sile i trzeba było zmienić opony na pełne deszczówki.

W Premie Robert Kubica zmienił Lorenzo Colombo i został wyprzedzony przez Robina Frijns’a na wyjeździe z boksów. Pod koniec drugiej godziny zmagań deszcz stał się na tyle ulewny i mocny, że trzeba było drugi raz pokazać czerwoną flagę. I tym akcentem skończyła się druga godzina rywalizacji.

Photo: The Racing Blog/Twitter

Trzecia godzina

Ta czerwona flaga potrwała prawie 30 minut i wznowiliśmy wyścig o 15:25. Wbrew przekazom kierowców z 15:30 o tym, że może to być długa neutralizacja, o 15:33 pokazano zieloną flagę i wróciliśmy do rywalizacji. Po tych wszystkich perturbacjach, ku zaskoczeniu na prowadzenie w klasie GTE Pro wyszło Ferrari #52 prowadzone przez Miguela Molinę i nie oddało go do ostatniej godziny.

Photo: Ferrari Races/Twitter

Kilka minut po zielonej fladze D’Station Racing #777 zaliczyło bączka w Bus Stop. Kolejne kilka minut później mieliśmy bratobójczy pojedynek w United Autosports. Szybszy Alex Lynn w #23 wyprzedził Filipa Albuquerque w #22. Wtedy zaczęła się seria wyprzedzania w klasie LMP2, gdyż później Esteban Gutierrez w IEC, Realteam #41 i Jota #28 wyprzedziły Seba Ogiera w Richard Mille Racing Team #1.

Nie był to dobry moment wyścigu dla wielokrotnego mistrza świata, gdyż wypadł on z toru w czternastym zakręcie. Chwilę wcześniej Penske prowadzone przez kierowcę fabrycznego Porsche – Dane’a Camerona wyjechało poza tor w zakręcie Bruxelles.

Problemy Premy

W podobnym momencie zaczęły się problemy Roberta Kubicy i Premy z tempem. United Autosports #23 dosyć szybko ich dogonił i wyprzedził, co było tylko preludium do pecha Premy w tym wyścigu. W międzyczasie liderujące WRT #31 powiększyło przewagę nad drugą Toyotą #7 do aż 15 sekund.

Potem Prema spadła za drugiego United’a, a załoga #777 dostała karę drive-through za nieprawidłowości podczas pit-stopu. Ostatnie 5 minut trzeciej godziny był wysypem różnych błędów ze strony kierowców. Najpierw mieliśmy AF Corse #83 z błędem w zakrętach 9-10. Później problemy Porsche #91, Joty #38 i znowu Penske w różnych częściach toru. Na sam koniec Ultimate #35 wylądowało w żwirze, co spowodowało FCY, które zakończyło trzecią godzinę zawodów.

Czwarta godzina

Czwartą godzinę rozpoczęliśmy od Full Course Yellow i trzecią serią pit-stopów. W Inter Europol do auta wskoczył Alex Brundle. Kilka minut później skończyło się FCY, ale i tak krótko później ogłoszono samochód bezpieczeństwa. Stało się tak, gdyż przez aquaplaning rozbiła się Oreca #34 prowadzona przez Alexa Brundle. Tak naprawdę nie wiadomo, co się stało, gdyż nawet sam Alex nie wiedział jak i czemu auto tak się zachowało.

Rozbita Oreca 07 IEC

Photo: Eurosport

Sam kierowca był zrozpaczony i były to smutne obrazki dla nas do oglądania.

Photo: The Racing Blog/Twitter

W międzyczasie jeszcze był kontakt Joty #38 i AF Corse #54 w Eau Rouge. Kilka minut później wywieszono po raz trzeci i ostatni w tym wyścigu czerwoną flagę z powodu bardzo ulewnego deszczu.

Po 20 minutach wznowiono wyścig za samochodem bezpieczeństwa. Ten zjechał po dopiero 10 minutach i wywieszono zieloną flagę na 1 godzinę i 10 minut przed końcem upływu czasu. Wtedy warunki były już o niebo lepiej niż przed czerwoną flagą. Po wznowieniu kolejną przygodę zaliczył Seb Ogier. Tym razem było to w La Source. Na koniec czwartej godziny ścigania AF Corse #21 dostało 20s kary za nadmierną prędkość na wjeździe do pit-lane.

Piąta godzina

Na początek piątej, względnie spokojnej godziny Toyota #7 i Glickenhaus wyprzedziły WRT #31, a później taki sam manewr wykonało Alpine. Potem Jota #38 wypadła bez większych konsekwencji w żwir i zaczęła się już czwarta seria pit-stopów w LMP2. Wtedy pojawiły się slicki na autach LMP2.

10 minut później pech Premy trwał dalej, bo ta została wyprzedzona przez Realteam #41 i Jotę #38. Tuż po tym wydarzeniu Sebastien Bourdais w Vectorze #10 wypadł w żwir w zakręcie nr 10 i spowodował kolejne FCY. Większość aut zjechała do boksów podczas tego FCY. Prema, AF Corse, Alpine, Glickenhaus, Toyota, Jota #38 zmieniły kierowców. Za kierownicą Premy zasiadł Louis Deletraz i pojechał on do końca wyścigu. Chwilę później skończyło się FCY. Następnie stał się drugi dramat dla nas jako polskich kibiców: Prema straciła trakcję na mokrej części toru i odbiła się dwa razy lekko od band.

W tym samym czasie Glickenhaus zjechał do boksów, gdyż podczas poprzedniego pit-stopu założyli slicki, co się nie sprawdziło. Był to też wynik błędu komunikacyjnego. Później AF Corse odbywało 3-minutową karę Stop&Go. Dwie minuty później mieliśmy kolejne FCY. Był to ostatni akcent piątej godziny rywalizacji.

Szósta i ostatnia godzina

Ostatnią, szóstą godzinę zawodów rozpoczęły pit-stopy obu United’ów i Corvette. United #23 musiał wrócić po kilku minutach do boksów, gdyż problemy z drzwiami nie pozwoliły im dokonać wymaganej zmiany kierowców i przez to stracili szansę na zwycięstwo. W międzyczasie Vector Sport #10 zaliczył spina przy wyjściu na prostą startową. Kilka minut skończyło się Full Course Yellow, lecz nie na długo, gdyż Jota #28 wyjechała w żwir w zakręcie nr. 14 i mocno się uszkodziła, przez co nie ukończyła wyścigu. Po 10 minutach FCY się skończyło i wróciliśmy do ścigania.

Po tym zdarzeniu wyścig nam się uspokoił. Na pół godziny przed końcem po raz pierwszy zmierzyły się Ferrari #52 i Porsche #92, lecz to Ferrari, które było przed Porsche, wyszło z tego obronną ręką. Później United #22 zaliczył spina w szykanie Bus Stop, a Alpine i Toyota zjechały do boksów. Moment później Porsche #92 wyprzedziło Ferrari #52 przed Eau Rouge. Na 20 minut przed końcem, Team Project 1 rozbiło się w zakręcie nr. 9 i mieliśmy ostatnie podczas tej rywalizacji Full Course Yellow. Podczas niego do boksów zjechał m. in. Glickenhaus, któremu na koniec rywalizacji z powrotem założono slicki. Mieliśmy też dość kuriozalną sytuację. Bowiem Lilou Wadoux z RM Racing Team #1 pojechała tak po bączku, że zablokowała wyjazd z pit-lane, czego ofiarą był wcześniej wspomniany Team Project 1 #56.

Na 10 minut przed końcem zawodów, skończyło się FCY. Podczas tych minut byliśmy świadkami niesamowitej rywalizacji pomiędzy prowadzącym w GTE Pro Ferrari #51 a Porsche #92. Porsche starało się wyprzedzić Ferrari i było nawet blisko, ale niespodziewanie to Ferrari wyszło z tej rywalizacji górą. Na dwie minuty przed końcem wyścigu przed Bruxelles stanęło już wspominane Porsche Team Project 1 #56, lecz tylko skończyło się na żółtej fladze.

Podsumowanie

Takie było 6 Hours of Spa. Szalony, zwariowany, z wieloma zwrotami akcji, a nawet lekko loteryjny. Dla polskich fanów mógł być to wyścig irytacji, gdyż nasze ekipy miały szanse na naprawdę dobre wyniki, a wyszło, jak wyszło. Wystarczy liczyć, że na Le Mans będzie lepiej. W końcu nie bez powodu mówi się, że po nawet największej burzy zawsze wychodzi słońce.

Przez taki, a nie inny przebieg akcji, FIA z ACO mogą mieć zagwozdkę, co do BoP na 24 Hours of Le Mans. Nad tym jednak będziemy się rozwodzić w drugiej połowie maja. Na razie czekamy na weekend ELMS na Imoli w dniach 13-15 maja, a po tym już tylko trzytygodniowe oczekiwanie na tydzień z Le Mans.

Photo: TOYOTA GAZOO Racing WEC/Twitter