Red Bull nie daje szans rywalom – podsumowanie GP Belgii 2022

Tegoroczne GP Belgii było bardzo udane dla Red Bulla, które zdobyło w wyścigu dublet. Max Verstappen drugi raz z rzędu wygrał wyścig na Spa.

GP Belgii od początku weekendu zapowiadało się ciekawie, bowiem już w piątek dostaliśmy informację o cofnięciu na starcie kilku kierowców za wymianę różnych komponentów w ich samochodach. Wśród nich znaleźli się między innymi Charles Leclerc oraz Max Verstappen, którzy zajmują dwa pierwsze miejsca w klasyfikacji generalnej kierowców.

Po kwalifikacjach stawka mocno się wymieszała. W pierwszym rzędzie ustawili się Carlos Sainz oraz Sergio Perez. Tuż za nimi z trzeciego miejsca ruszał Fernando Alonso, który po świetnych kwalifikacjach zakwalifikował się przed oboma kierowcami Mercedesa. Sensacją kwalifikacji był niewątpliwie Alex Albon, który po nałożeniu kar na innych kierowców startował z 6 pozycji.

Start do wyścigu

Dojazd do pierwszego zakrętu przebiegł dość spokojnie. Mimo nowo położonej pułapki żwirowej za zakrętem numer 1, nie oglądaliśmy tam żadnych incydentów. W czołówce po słabym starcie sporo stracił Sergio Perez, który spadł o aż 3 pozycje na rzecz Alonso, Hamiltona oraz Russella. W takiej właśnie kolejności czołówka, na czele której pozostał Carlos Sainz pokonała zakręty Eau Rouge oraz Radillion i dojechała do zakrętu Les Combes. Tam jednak nie obyło się bez przygód.

Lewis Hamilton znajdując się w dobrym tunelu aerodynamicznym za Fernando Alonso na prostej Kemmel zrównał się z nim, a następnie mocno opóźniając hamowanie starał się wyprzedzić Hiszpana. Niestety, mimo że znalazł się minimalnie z przodu, to skręcając w zakręt źle oszacował, gdzie znajduje się Fernando. W efekcie nie pozostawił mu miejsca, co doprowadziło do kolizji. Pomalowany w specjalne barwy Mercedes Hamiltona wystrzelił w powietrze po kontakcie, a lądując doznał tak wielkich uszkodzeń, że Brytyjczyk nie zdołał nawet dojechać nim do alei serwisowej. Fernando mimo dość solidnego uderzenia, był w stanie kontynuować wyścig.

Photo: Getty Images

To nie był jedyny incydent na początku tego wyścigu. Już na drugim okrążeniu, również w szykanie za prostą Kemmel, za szeroko wyjechał Nicholas Latifi. Kanadyjczyk obrócił swój samochód, a w całej sytuacji największego pecha miał Valtteri Bottas, który próbując za wszelką cenę uniknąć kolizji ze stojącym w poprzek toru bolidem Williamsa, sam wyleciał z toru i ugrzązł w pułapce żwirowej. Stojące bolidy Hamiltona i Bottasa spowodowały wyjazd na tor samochodu bezpieczeństwa.

Ciężary Leclerca

Na starcie do wyścigu zarówno Max Verstappen jak i Charles Leclerc odrobili sporo pozycji. Niemniej w czasie neutralizacji kierowca Ferrari zauważył podejrzany dym wyłaniający się z przedniej prawej opony. Scuderia uznała problem na tyle poważny, że postanowiła ściągnąć Monakijczyka do boksu. Po zmianie opon z miękkich na pośrednie, zagadka została rozwiązana. Dym powodowała zrywka z kasku, która zaplątała się w obrębie hamulców. Na szczęście dla Leclerca, problem został rozwiązany, ale przez dodatkowy pit stop, Charles stracił wiele pozycji co miało spory wpływ na jego wynik końcowy.

Verstappen nie z tej ziemi

Zupełnie inaczej sytuacja układała się dla lidera tabeli oraz aktualnego mistrza – Maxa Verstappena. Holender po zakończeniu neutralizacji błyskawicznie zaczął odrabiać straty. Jego tempo było po prostu genialne. Bez największego problemu wyprzedzał kolejnych kierowców, a od lidera wyścigu był szybszy średnio o 1 sekundę na okrążenie! Już na 12 okrążeniu wyprzedził zespołowego kolegę Sergio Pereza, co po zjeździe ówczesnego lidera – Carlosa Sainza, dało mu prowadzenie w wyścigu. Sam zjechał na okrążeniu nr. 16 i już dwa kółka później znalazł się przed Hiszpanem.

Photo: RacingNews365

Słabe tempo Ferrari

Scuderia Ferrari od kilku wyścigów zmaga się z problemami z tempem wyścigowym. Podobnie było również dziś na torze Spa. Pomijając wspaniałą dyspozycję Maxa, zespół z Maranello wyraźnie tracił dziś do Red Bulla. Zmagali się szczególnie z oponami w zakresie dogrzewania, a także zużycia. Na 21 okrążeniu Sergio Perez uporał się z Carlosem Sainzem, tymczasem Charles Leclerc musiał uznać wyższość George’a Russella w ich pojedynku o pozycję nr. 4. Brytyjczyk dysponował lepszym tempem na świeżym komplecie opon. Co więcej, w końcowej fazie wyścigu posiadając twarde opony miał lepsze tempo niż Carlos również jadący na twardym ogumieniu i realnie liczył się w walce o podium.

Photo: F1i.com

Wyniki wyścigu

Wyścig koniec końców okazał się dość spokojny, a po pewne zwycięstwo sięgnął w nim genialny dziś Max Verstappen. Na drugim miejscu dojechał Sergio Perez, co dało Red Bullowi dublet oraz pełny komplet punktów.

Podium dopełnił Carlos Sainz, dla którego trzecie miejsce może być małym rozczarowaniem, biorąc pod uwagę start z Pole Position. Niemniej wygląda na to, że Hiszpan nie mógł zdziałać wiele więcej. Niewykluczone, że Carlos zmagał się z rodzajem usterki, gdyż w trakcie wyścigu wielokrotnie zostawał instruowany na temat pokonywania pewnych zakrętów. Instrukcje te dotyczyły omijania wyboistych fragmentów toru, co może sugerować, że nie wszystko w samochodzie Sainza było w porządku.

Zaraz za podium dojechał George Russell. Młody Brytyjczyk po raz kolejny dowiózł wspaniały wynik dla swojego zespołu, udowadniając przy tym swoją dojrzałość i powtarzalność

Charles Leclerc w końcowej fazie wyścigu jechał po pewne 5 miejsce. Zapewne zarówno Charles jak i Ferrari liczyli na lepszy rezultat, a niesatysfakcjonujący wynik stratedzy Scuderii postanowili osłodzić walką o dodatkowy punkt za najszybsze okrążenie w wyścigu. Ściągnęli Leclerca na 42 okrążeniu, aby ten miał dwa kółka do przygotowania i wykonania próby zdobycia najlepszego czasu. Plan był idealny, niemniej jednego nie przewidzieli. Monakijczyk aleję serwisową opuścił tuż za Fernando Alonso, a więc zamiast wykręcenia najlepszego okrążenia, musiał się skupić na odzyskaniu pozycji. Nie można jednak odmówić Leclercowi jazdy z dużą szybkością. Charles bowiem po wyścigu został ukarany karą czasową 5 sekund za zbyt szybką jazdę w alei serwisowej, co ostatecznie zabrało mu 5 miejsce na rzecz Fernando.

Photo: Scuderia Ferrari

Dalsza część stawki

Niewiele zabrakło, a na całym tym zamieszaniu zyskałby również Esteban Ocon. Francuz ukończył wyścig na 7 pozycji, co dla Alpine oznacza dorobek aż 16 punktów. Dzisiejszy występ umocnił ich na 4 pozycji w klasyfikacji konstruktorów przed McLarenem, który dziś z kolei nie zdobył żadnych punktów.

Pierwszą dziesiątkę zamykają Sebastian Vettel, Pierre Gasly oraz Alex Albon i każdy z nich pojechał dziś fenomenalnie. Sebastian utrzymywał znakomite tempo przez cały wyścig mimo trudności, jakie jego Aston generuje w trakcie prowadzenia. Pierre Gasly na 9 miejsce zdołał się przebić aż z alei serwisowej, co również jest niebywałym wyczynem. Na największą pochwałę zasługuję chyba mimo wszystko Alexander Albon. Tajski kierowca Williamsa świetnie poradził sobie w kwalifikacjach, a w wyścigu jechał równie dobrym tempem. Co prawda stracił 4 pozycje względem miejsca, z którego startował, niemniej biorąc pod uwagę tegoroczną dyspozycję zespołu z Groove, a także presję nakładaną przez rywali jadących z tyłu, występ Alexa był jednym z najlepszych w jego karierze.

Klasyfikacja generalna kierowców

W klasyfikacji generalnej po GP Belgii na pozycji lidera po świetnym występie umacnia się Max Verstappen. Miejsce wice lidera obejmuje Sergio Perez, a Charles Leclerc po nieudanym wyścigu spada na 3 miejsce. Tymczasem Carlos Sainz jednym punktem prowadzi nad piątym w mistrzostwach Georgem Russellem.

Po pełną klasyfikację zapraszamy na naszą podstronę z klasyfikacją F1 sezonu 2022, gdzie wejdziecie TUTAJ.

Photo: Oracle Red Bull Racing/Twitter