|

Redakcja ocenia – najlepsi i najgorsi w GP Australii

GP Australii za nami, a więc przyszedł czas na kolejne podsumowanie kierowców. Kto tym razem zasłużył na pochwały, a kto nie?

Tegoroczne GP Australii zostanie zapamiętane na długo. I nie tylko z powodu ścigania, a z tego jakie decyzje podejmowali również sędziowie, dla których po tym weekendzie redakcja wystawiłaby negatywną ocenę. A jakie wystawiliśmy kierowcą?

M.T

Najlepszy zespół

McLaren – za ten weekend muszę pochwalić zespół McLarena. Po sobotnich kwalifikacjach nie wyglądało to najlepiej i znowu można było mieć z tyłu głowy, że będzie to kolejna słaba runda. Jednak wyścig ułożył się bardzo dobrze. Na przestrzeni całego dystansu Lando jak i Oscar mieli dobre tempo i mogli walczyć z innymi kierowcami. Oczywiście, w tym wszystkim potrzebne było szczęście, które ekipa z Woking posiadała.

Obydwaj kierowcy nie mieli żadnych kontaktów, w których miałyby ucierpieć ich bolidy podczas każdego restartu, a więc w tej kwestii pokazali też swoje doświadczenie, że umieli odnaleźć się w trudnych momentach. Lando oraz Oscar zakończyli wyścig na P6 i P8, co pozwoliło im zgarnąć pierwsze punkty dla siebie jak i zespołu. Oby był to dobry znak dla ekipy McLarena na kolejne GP.

Najgorszy zespół

Alfa Romeo – ten weekend nie należał do najlepszych dla ekipy Alfy Romeo. Przywiezione nowe skrzydło mogło zwiastować, że pomoże im to poprawić swoje wyniki. Jednak tak to nie wyglądało. Słabe kwalifikacje jak i wyścig. Kierowcy nie mieli dobrego tempa i nie byli za bardzo widoczni. Valterri Bottas nie popisał się niczym szczególnym w ten weekend, a idealnym podsumowaniem jest to, że nie zdobył żadnych punktów, mimo że do mety dojechało tylko 12 kierowców. Troszkę lepiej spisał się Zhou Guanyu, który zdobył 9 miejsce. Alfa Romeo na obecny moment nie wygląda tak dobrze jak w poprzednim sezonie.

GP Australii, kierowcy McLarena walczący o pierwsze punkty w sezonie
Fot. McLaren

Najlepsi kierowcy

Lewis Hamilton – cóż to był za wspaniały weekend w wykonaniu Lewisa. Bardzo dobre kwalifikacje zakończone na P3, a następnie wyścig, w którym Brytyjczyk miał bardzo dobre tempo i przez pewien moment mógł walczyć z Maxem Verstappenem. Ostatecznie Red Bull pokazał, że walka z nimi jest jednak bardzo ciężka, ale kierowca Mercedesa mógł utrzymywać się na drugim miejscu przez cały wyścig i nikt nie mógł mu zagrozić, nawet Fernando Alonso. Mimo problemów i słabego wyczucia z bolidem, o których Lewis mówił, to pokazał, że nieprzypadkowo zdobył 7 tytułów mistrza świata. Dobrze widzieć go znowu na podium i oby było już tylko coraz lepiej.

Sergio Perez – weekend pełen szaleństw w wykonaniu Sergio Pereza. Najpierw popsute kwalifikacje przez swój błąd co wiązało się z ostatnim miejscem, a potem walka w wyścigu. Osobiście uważałem, że Checo wyścig zakończy na pozycji 8-10, ale jednak jak widać myliłem się. Perez zrobił jeszcze więcej i skończył na P5, a dodatkowo miał najszybsze okrążenie. Kierowca Red Bulla wykorzystał potencjał swojego bolidu i wszystkie nadarzające się sytuacje w trakcie pokonywanego dystansu.

Lando Norris – kwalifikacje dla Lando nie wypadły ani najgorzej, ani najlepiej. Zajął w nich 13 miejsce co przy możliwościach bolidu było to w miarę dobre miejsce. Zespół wiedział jednak, że punkty w ten weekend są do zdobycia i jak widać nie mylili się. Dobre tempo Lando pozwoliło na walkę o top10 a sytuacje, które wydarzyły się dodatkowo w wyścigu pozwoliły zająć mu 6 miejsce i zdobyć pierwsze punkty w tym sezonie. Fajnie, że mogliśmy znowu widzieć zadowolonego kierowcę McLarena, bo brakowało ostatnio uśmiechu na jego twarzy. Przykładem, że tempo Norrisa w wyścigu było dobre niech świadczy walka z Hulkenbergiem, który obecnie jednak dysponuje lepszym bolidem od Brytyjczyka.

Najgorsi kierowcy

Nyck de Vries – dla Holendra jest to kolejny kiepski weekend. Słabe kwalifikacje, słabe tempo podczas pokonywanego dystansu. Kierowca był po prostu niewidoczny na przestrzeni całego wyścigu. Jedyny moment, kiedy mogliśmy sobie o nim przypomnieć, to jego kolizja z Sargeantem. Patrząc na to co pokazał w tamtym sezonie w Williamsie jest aż dziwne, że Nyck nie może odnaleźć się w Alpha Tauri.

Logan Sargeant – kolejny kierowca, o którym można powiedzieć to samo co o Nycku. Słabe kwalifikacje, słabe tempo podczas pokonywanego dystansu. On również był niewidoczny na przestrzeni całego wyścigu i jedyne, kiedy mogliśmy sobie przypomnieć o tym kierowcy jest właśnie kolizja z Nyckiem. Błąd, który Logan popełnił przy zderzeniu z kierowcą Alpha Tauri jest w 100% jego winą i takie coś nie powinno się przydarzyć kierowcy Formuły 1. Miejmy nadzieję, że kolejne wyścigi będą wyglądały już lepiej w jego wykonaniu.

Kevin Magnussen – Duńczyk początek tego sezonu nie może uznać za najlepszy. Ten weekend był bardzo przeciętny w jego wykonaniu i kwalifikacje jak i wyścig wypadły po prostu blado. Bardzo słabe tempo i niewidoczny przez cały dystans wyścigu. Idealnym podsumowaniem kierowcy Haasa w Australii niech będzie jego dziwny błąd i „pocałunek z bandą”, przez który stracił tylne prawo koło, a to wyeliminowało go z wyścigu. Porównując Magnussena do Hulkenberga, który wrócił do ścigania w tym sezonie, to Duńczyk wypada naprawdę nieciekawie.

A.T.

Najlepszy zespół

Aston Martin – zespół reprezentowany przez Fernando Alonso i Lanca Strolla jako jedyny z teamów w czołówce finiszował dwoma bolidami. Wywalczyli solidne pozycje w kwalifikacjach i zajął ostatecznie pozycje 3. i 4. wyścigu, co po Red Bullu dało im największą zdobycz punktową (27), ale głównym powodem z jakiego Astonowi Martinowi należy się uznanie, to niezawodność.

Najgorszy zespół

Alfa Romeo – przed sezonem wielu kibiców spodziewało się, że Williams znowu będzie outsiderem. Jak się okazało nic bardziej mylnego. Zespół z Hinwil jest w ogromnym kryzysie i obok AlphaTauri prezentuje najgorszy poziom. Jako jedyni odpadli dwoma bolidami w Q1. W wyścigu również prezentowali średni poziom. Zdobyli 2 punkty dzięki zamieszaniu, ale przed nimi jeszcze sporo pracy.

Najlepsi kierowcy

Max Verstappen – Holender znowu pozamiatał stawkę w kwalifikacjach zdobywając łatwe Pole Position. W wyścigu zaczął słabo dając się objechać Mercedesom. Od 12. okrążenia miał już z górki, wyprzedził Hamiltona obejmując prowadzenie, następnie wypracował sporą przewagę i utrzymał je do samego końca, mimo że P1 musiał jeszcze raz obronić w pierwszym zakręcie.

George Russell – to mógł być znakomity występ Georga. Wywalczenie P2 na starcie to spory sukces w obliczu ostatniej dyspozycji Mercedesa. W wyścigu kapitalny start i utrzymanie prowadzenia aż do ściągnięcia go do pit-lane. Gdyby nie awaria silnika to mógł dać dobry pokaz wyprzedzania przy przebijaniu się do przodu. Kto wie czy nie skończyłby na podium, patrząc na to co działo się na ostatnich okrążeniach.

Nico Hulkenberg – Niemiec po raz kolejny pokazał, że przerwa nie wpłynęła na jego dyspozycje. Awansował do Q3 odstawiając partnera zespołowego. Wyścig również był bardzo dobry w jego wykonaniu. Spokojna jazda unikanie podejmowania zbędnego ryzyka. Gdyby sędziowie zdecydowali o utrzymaniu bieżącej kolejności podczas przejazdu za SC na metę wyścigu, to w 184. starcie zdobyłby podium, ale 7. miejsce też jest sporym wyczynem.

Najgorsi kierowcy

Logan Sargeant słabe kwalifikacje na tle partnera zespołowego, choć oczywiście to była jego pierwsza wizyta na torze Albert Park, co go usprawiedliwia. Podczas wyścigu nie wykazał się niczym szczególnym, jeśli chodzi o jazdę. Do listy najgorszych idealnie wpisał się podczas drugiego wznowienia wyścigu, kiedy z impetem uderzył w tył bolidu de Vriesa.

Valtteri Bottas – Fin w ostatnim czasie wykazuje się brakiem motywacji. Regularnie przegrywa z partnerem zespołowym mimo dużo większego doświadczenia. W wyścigu nie walczył zbyt mocno, choć wykonał manewr wyprzedzania na de Vriesie. Ostatecznie był ostatnim kierowcą, który dotarł do mety, kiedy Zhou doczekał się pierwszych punktów w sezonie.

Nyck de Vries – postawa de Vriesa w tych 3 weekendach tego sezonu była tragiczna. Holender cały czas odstaje od Yukiego Tsunody, który co prawda ma większe doświadczenie. Ale 28-latek zawodzi – liczono, że będzie w stanie jeździć przynajmniej na poziomie Japończyka. Tymczasem, kiedy on zdobył punkt, to de Vries była statystą w wyścigu i outsiderem.

M.G.

Najlepszy zespół

Aston Martin – Trzeba przyznać, że Aston niesamowicie rozpoczął ten sezon, po raz trzeci w tym sezonie kończą wyścig na podium. Dodatkowo drugi kierowca kończy wyścig na czwartym miejscu, tym samym zdobyli dzisiaj 27 punktów, jak na zespół z środka stawki jest to ogromna zdobycz punktowa.

Najgorszy zespół

Williams – po kwalifikacjach wydawało się, że będzie to doskonały wyścig dla Williamsa. Niestety najpierw Albon jadąc na 6 miejscu rozbił się, a następnie Seargent nie tylko sam wypadł w żwir, ale zabrał z sobą innego kierowcę. Kierowcy strasznie zmarnowali potencjał, bo mogli wyjechać z punktami, a obaj nie dojechali do mety.

Najlepsi kierowcy

Lewis Hamilton – Lewis wrócił na podium i można powiedzieć, że w pełni na nie zasłużył. Cały wyścig utrzymywał się przed Fernando i dzięki świetnemu tempu nikt nie miał z nim najmniejszych szans.

Fernando Alonso – kolejny wyśmienity weekend w wykonaniu Hiszpana, który po raz kolejny udowadnia, że wiek to tylko liczba. Trzeci wyścig sezonu i trzecie podium, które nie jest z przypadku, a dzięki wyśmienitej jeździe.

Nico Hulkenberg – nikt się nie spodziewał, że Hulk tak dobrze zacznie sezon. Po raz kolejny w tym sezonie zameldował się w Q3. Cały wyścig trzymał się w top 10, ewenementem jest fakt, że gdyby nie przywrócono kolejności sprzed restartu to Nico cieszyłby się z pierwszego podium.

Fot. Zak Mauger

Najgorsi kierowcy

Logan Sargeant – po udanych dwóch pierwszych wyścigach Amerykanina dzisiejszy nie był udany dla niego. W kwalifikacjach uzyskał drugi najgorszy czas, w wyścigu nie było lepiej. Przez cały weekend Albon miażdżył go. Dodatkowo nie pomaga mu jego błąd po restarcie, kiedy uderzył De Vriesa przez co obaj nie wyjechali z żwiru.

Nyck De Vries – kolejny średnio udany weekend dla Holendra, w kwalifikacjach po raz pierwszy awansował do Q2, co dało nadzieję na dobry wyścig. Niestety tak dobrze już w niedzielę nie było, mocno odstawał od Tsunody, Holendrowi brakuje tempa wyścigowego

Valtteri Bottas – póki co można powiedzieć o największym rozczarowaniu tego sezonu. Valtteri miał najgorszy czas w kwalifikacjach. W wyścigu również jechał na szarym końcu, dodatkowo nie pomaga fakt, że do mety dojechało 12 kierowców, a i tak Bottas skończył bez punktów.

P.Sz.

Najlepszy zespół

Mercedes jak to było? Błędna koncepcja, zmiana aerodynamiki w trakcie sezonu? Takich problemów nie było widać w ekipie z Brackley w ten weekend! Pod kątem czystego tempa byli tylko za Red Bullem, a dzięki temu i kierowcy mogli się pokazać. Weekend Lewisa już pochwaliłem; George pokazał się ze swojej najlepszej strony. Pierwszy rząd startowy obok Maxa Verstappena, genialny start i prowadzenie w wyścigu. Gdyby nie strategia, za którą i tak trzeba Mercedesa pochwalić, bo podjęli słuszne ryzyko, które mogło się opłacić, i późniejsza awaria silnika była szansa na podium i możliwość odzyskania drugiej pozycji. Podwójne podium było w zasięgu niemieckiej marki, co przy ich problemach z autem zasługuje na pochwałę.

Najgorszy zespół

Alfa Romeo znalezienie obecnie w tym zespole pozytywów jest tak samo możliwe jak znalezienie niewinnego w więzieniu. Alfa nie ma tempa, jest bezbarwna i nijaka. Apogeum tego osiągnięto w ten weekend, gdy oba auta odpadły w Q1, a punkty zdobył tylko Zhou Guanyu dzięki rozbiciu się prawie połowy stawki i karze dla Carlosa Sainza. Bottas w tych okolicznościach jako jedyny nie zdobył punktu! Jednym słowem: tra-ge-dia!

Najlepsi kierowcy

Max Verstappen kolejny weekend, kolejny pokaz umiejętności Maxa. Pole position w sobotę pomimo problemów z autem. W niedzielę pierwszy start popsuty i spadek na trzecie miejsce za Mercedesy. Pierwsza czerwona flaga zmieniła sytuację i Max potem już zdominował wyścig. Tempo Red Bulla jest znakomite i Max wykorzystuje możliwości RB19 w 100%. Weekend na najwyższym poziomie.

Lewis Hamilton najlepszy weekend Lewisa od wielu, wielu miesięcy. W kwalifikacjach był, co prawda, gorszy od George’a Russella, ale trzecie miejsce i tak jest bardzo dobrym wynikiem. W wyścigu zaliczył dobry start i awansował na drugą pozycję w wyścigu. Po restarcie stracił prowadzenie, gdyż tempo Mercedesa nie pozwala na walkę z Verstappenem. W walce z Astonem Martinem Fernando Alonso nie popełnił nawet malutkiego błędu i jechał solidnym, stabilnym tempem, które pozwoliło mu na dowiezienie pierwszego dla Mercedesa podium w tym sezonie. Taki weekend był potrzebny siedmiokrotnemu mistrzowi świata i powinien pozytywnie wpłynąć na jego dyspozycję w następnych weekendach.

Nico Hülkenberg ostatnie miejsce tutaj trafia do Niemca, ponieważ ten weekend to był szczyt umiejętności kierowcy Haasa. W kwalifikacjach obok Alexa Albona był najlepszym kierowcą tejże sesji. Co prawda, w Q3 było tylko P10, ale Hulk zrekompensował to sobie w wyścigu. Przejechał go bezbłędnie i uplasował się na siódmym miejscu. Jest to bardzo stabilny fundament dla Haasa i w tak zrównanej stawce taki kierowca jak Hulk to skarb

Najgorsi kierowcy

Valtteri Bottas Fin jest już cieniem samego siebie. Były kierowca Mercedesa jest głośniejszy poza torem, aniżeli na nim. W ten weekend odpadł w Q1 i jako jedyny, nie licząc Sainza dotkniętego absurdalną karą, nie zdobył punktów. Zaczyna to niebezpiecznie skręcać w stronę Daniela Ricciardo i boję się, że może to się tak samo skończyć, czyli końcem jazdy w F1 po tym sezonie.

Kevin Magnussen – w porównaniu do zespołowego partnera Duńczyk wypada blado i licho. W czasówce odpadł po drugiej sesji z czternastym polem startowym, w wyścigu był wyraźnie pod tempem. Możliwe, iż KMag ma po prostu słabsze wejście w sezon albo po prostu Mick Schumacher był słabym benchmarkiem jako zespołowy partner. Warto się przyglądać dyspozycji Duńczyka obecnie.

Logan Sargeant nie chciałem go tutaj umieszczać, ale muszę. Amerykanin przejechał w ten weekend najgorszy weekend wyścigowy w F1. Nie ma tego błysku, który był widoczny w Bahrajnie. Na tle Alexa Albona nie istniał. Albon bił się o P8 w Q3, a Sargeant z osiemnastym czasem odpadł w Q1. W wyścigu bezbarwnie, a na koniec wyeliminował jeszcze z niego Nyck’a de Vriesa. Z dalszą oceną się wstrzymuję, gdyż wiem, że mówię o debiutancie i mam nadzieję, że to tylko płacenie frycowego za wejście do Formuły 1.

GP Australii, koniec wyścigu dla Kevina Magnussena
Fot. F1

B.C.

Najlepszy zespół

Aston Martin – 3 i 4 miejsce, co daje razem +27 punktów – rewelacja! Obydwaj kierowcy dali radę w tym dziwnym wyścigu, choć na pewno kibice Fernando Alonso po drugim restarcie rozbili wszystko co mieli pod ręką, ale jak się później okazało – niepotrzebnie, bo sędziowie cofnęli stawkę przed ostatnim okrążeniem sprzed tego restartu. Pojedynek Astona Martina z Mercedesem nabiera rumieńców i jestem pewny, że w kolejnych wyścigach będzie jeszcze ciekawiej. Jak na razie, jako że Aston dojechał z dwoma bolidami do mety, w odróżnieniu do Mercedesa, wygrywają u mnie tą kategorię z zespołem Toto Wolffa.

Najgorszy zespół

Alfa Romeo – nie ma co się oszukiwać – 2 punkty Zhou Guanyu były uzyskane głównie dzięki temu, jak ten wyścig się potoczył. Oba bolidy Alfy odpadły w kwalifikacjach już na etapie Q1, ale jako że właśnie nie odpadli z wyścigu, byli w stanie dojechać w TOP10, co nie było zbyt ciężkie. Bottas natomiast dojechał na 11 miejscu, czyli minął linię mety jako przedostatni kierowca – jestem pewny, że gdyby wyścig potoczył się „normalnie”, to punkty graniczyłyby z cudem.

Najlepsi kierowcy

Max Verstappen – można powiedzieć, że w Australii Max musiał się nieco więcej namęczyć niż w poprzednich weekendach. Przede wszystkim często zdarzało mu się popełniać błędy podczas treningów, zwiedzając przez to trawnik. To samo spotkało go w wyścigu, kiedy już przez długi czas prowadził wyścig. Ostatecznie Verstappen po 12 okrążeniach wrócił na pierwsze miejsce, którego już nie oddał.

Lewis Hamilton – Merecedes na pewno zaskoczył w ten weekend. Obydwaj kierowcy tego zespołu pojechali świetne kwalifikacje – Russell zajął P2 a Hamilton P3. W wyścigu na podium dojechał tylko Lewis Hamilton, ponieważ George Russell wycofał się z rywalizacji z powodu awarii. Hamilton przez cały weekend miał świetne tempo i wygrał rywalizację z Alonso przez cały weekend. Mercedes potrzebuje punktów, a Lewis Hamilton im to zapewnił.

Nico Hulkenberg – bardzo udany weekend dla Niemca, który od początku sezonu daje kontrargumenty dla wszystkich tych, którzy negowali jego powrót do F1. Nico w kwalifikacjach zajął 10 miejsce, ale to nie koniec. W wyścigu jechał równo i nie popełniał błędów, a w dodatku dobrze wykorzystał restarty i utrzymał się w punktach. Hulkenberg dojechał do mety jako siódmy kierowca, co daje 6 punktów zespołowi! W dodatku zdominował Magnussena w ten weekend i to w kwalifikacjach i w wyścigu.

Najgorsi kierowcy

Valtteri Bottas – 19 czas w kwalifikacjach, a więc ostatni z kierowców biorących udział w tej sesji. W wyścigu nie zdołał wykorzystać restartów i neutralizacji, aby dostać się do TOP10 i finalnie na 12 kierowców minął linię mety jako 11. Zhou zdobył dwa punkty, a Bottas okrągłe nic. Jestem pewny, że takiej okazji na punkty nie będzie za często, bo przecież co wyścig nie opada niemalże połowa stawki. Oby Valtteri podniósł się i stanął do walki, bo takich kierowców jak on F1 potrzebuje.

Logan Sargeant – w kwalifikacjach zajął 18 miejsce, będąc lepszym tylko od Bottasa, ale jednocześnie tracąc do Albona wiele – Taj zajął 8 miejsce… W dodatku pomimo tego, że nie liczył się w ten weekend z nikim, to jeszcze poprzeszkadzał na ostatnim restarcie wyścigu, uderzając w tył Nycka de Vriesa. W efekcie obaj panowie wylądowali w żwirze, co oznaczało dla nich koniec wyścigu.

Kevin Magnussen – rok temu większość Magnussen zaskoczył wielu swoją formą, ale niestety w tym roku zaskakuje raczej tym jak ciężko mu wejść w ten rok. Jak na razie zdobył 1 punkt przy 6 Hulkenberga, który zdobył je w Australii. Magnussen w Australii wywołał natomiast drugą czerwoną flagę (czy słuszną, to każdy sądzi inaczej) przez bardzo dziwny błąd. Przy wyjeździe z dwójki dotknął prawą tylną oponą bandy, przez co stracił koło. Myślę, że ta sytuacja doskonale podsumowała początek sezonu w wykonaniu Magnussena – jest po prostu słabo.

Fot. F1

Podobne wpisy