Redakcja ocenia – najlepsi i najgorsi w GP Australii

GP Australii zakończone. Przez cały weekend oglądaliśmy dominację Leclerca. Kto jeszcze pokazał się z dobrej strony, a kto niekoniecznie?

Podczas wyścigu w Australii mogliśmy oglądać dominację Charlesa Leclerca. To kolejny raz, kiedy Monakijczyk był jednym z najlepszych kierowców podczas weekendu. Nie jest to jednak jedyny kierowca, który zasługuje na pozytywne oceny. Takich kierowców można jeszcze wybrać paru. Oprócz tego, znaleźli się też kierowcy, którzy nie pokazali się z najlepszej strony. Kto według nas zasłużył na pochwały, a kto nie? Zapraszamy do tekstu!

B.C.

Najlepszy zespół

McLaren – zastanawiałem się w tej kategorii pomiędzy Mercedesem, a właśnie McLarenem. Wybrałem pomarańczowe bolidy, bo mieli równe i dobre tempo. Ich dobry wynik wziął się dzięki dobrej wydajności samochodu, a w przypadku Mercedesa potrzeba było nieco szczęścia. 5 i 6 miejsce kierowców jest bardzo dobrym wynikiem i jest na poziomie z zeszłego roku. Miejmy nadzieję, że ekipa z Woking będzie walczyć o 3 miejsce w klasyfikacji, żeby Mercedesowi nie było nudno 🙂

Najgorszy zespół

Aston Martin – zdecydowanie najgorszy team i w tej kategorii nikt nie ma do nich podjazdu. Tragiczny występ Vettela i Strolla był czasem przykry do oglądania podczas tego weekendu. Vettel opuścił dwa pierwsze wyścigi, teraz jechał pierwszy weekend w sezonie 2022 i zdążył się dwa razy rozbić. Stroll nadal nie używa lusterek co potwierdził w kuriozalnej sytuacji w kwalifikacjach z Latifim. Po prostu lepiej przemilczeć takie występy…

Najlepsi kierowcy

Charles Leclerc – nudna się robi ta dominacja Leclerca – można zażartować – bo Monakijczyk od początku jest bardzo trudny do złapania przez rywali. Max Verstappen ma z Charlem duże problemy i ta walka o mistrzostwo może być jeszcze cięższa dla Holendra niż rok temu. Leclerc wygrał kwalifikacje, wyścig, zdobył najszybsze okrążenie i został kierowcą dnia. Nic więcej dodawać nie trzeba.

George Russell – warto pochwalić Russella za podium w wyścigu i utrzymanie dobrej formy z Arabii Saudyjskiej. Oczywiście, 3 miejsce zdobył dzięki nieszczęściu Verstappena, ale przecież gdyby nie był na P4, to nie zyskałby na tym podium. Potrafił utrzymać się przed Hamiltonem i w klasyfikacji ma nad nim przewagę 3 pozycji i 9 punktów. Bardzo solidna robota jak na razie w wykonaniu niedawnego kierowcy Williamsa.

Sergio Perez – trzecim zawodnikiem, którego warto pochwalić jest Sergio Perez. W kwalifikacjach zajął 3 miejsce i dzięki temu Red Bull miał przewagę strategiczną nad osamotnionym Leclerciem. Dzień później w wyścigu zdobył niesamowicie cenne punkty w świetle DNF Verstappena, dojeżdżając na 2 miejscu. W dodatku skutecznie walczył z Hamiltonem i miał solidne tempo. Dobry weekend Meksykanina.

Charles Leclerc po zdobyciu pierwszego miejsca w GP Australii
Photo: Ferrari/Twitter

Najgorsi kierowcy

Sebastian Vettel – raczej bez dyskusji – Niemiec był w Australii w tragicznej formie. Musimy brać pod uwagę jego absencję w dwóch pierwszych rundach, ale przecież Sebastian jest 4-krotnym mistrzem świata! Hulkenberg po pół roku przerwy radził sobie lepiej niż Sebastian. To był na prawdę koszmarny występ i liczę, że w przyszłości będzie już tylko lepiej.

Carlos Sainz – 9 miejsce w kwalifikacjach i DNF po 3 okrążeniach wyścigu. Jeżeli Ferrari chcę walczyć o mistrzostwo, to Carlos musi stawać na wysokości zadania. Mimo to, jestem pewny, że Hiszpan na Imoli pokaże się już z dobrej strony i wróci do formy. Takie mam przeczucie, ale jak na razie – 0 punktów po weekendzie w Australii.

Lance Stroll – tutaj zdecydowanie mam pretensję do Kanadyjczyka o sytuację z kwalifikacji. Była ona kuriozalna i nie przystaje zawodnikowi F1 na robienie takich rzeczy. Szczerze – bałbym się jechać po ulicy za samochodem Strolla, bo zawsze mogłoby się coś stać. To kolejne potwierdzenie, że Lanca nigdy nie powinniśmy zobaczyć w królowej motorsportu, a fakt, że jest nie do ruszenia, bardzo irytuję.

Sebastian Vettel podczas GP Australii
Photo: Aston Martin/Twitter

A.T.

Najlepszy zespół

Ferrari – od początku weekendu pokazywali, że ta runda będzie należeć do nich. Wydawało się, że kwalifikacje zakończą się dla nich w najgorszym wypadku w TOP 3. Niestety, pech dopadł Carlosa Sainza, ale Charles Leclerc po raz kolejny okazał się niezawodny w kwalifikacjach i wyścigu. Zespół z Maranello jest obecnie na fali i prawdopodobnie najbliższe miesiące zostaną zdominowane przez nich.

Najgorszy zespół

Aston Martin – mimo, że Williams ciągle jest na mizernym poziomie, to zespół Lawrenca Strolla tym razem przebił ich całkowicie. Awaria silnika Sebastiana Vettela, przez co nie mógł wyjechać na tor w FP2, kraksa Niemca w FP3, a na koniec kraksa w wyścigu. Swoje pięć groszy do klapy zespołu dorzucił Lance Stroll. Swoją bezmyślnością na torze podczas kwalifikacji uderzając w bolid Nicholasa Latifiego. Jedyny pozytyw, to zyskanie dzięki temu czasu w Q1, w którym zdążono naprawić bolid Vettela.

Najlepsi kierowcy

Charles Leclerc – co tu dużo mówić. Kolejny perfekcyjny weekend w wykonaniu Monakijczyka. Totalne zdominowanie wyścigu po starcie z Pole Position, a w dodatku najszybsze okrążenie i prowadzenie przez cały wyścig czym osiągnął swój pierwszy wielkim szlem.

Sergio Perez – o ile Max Verstappen, gdyby dojechał do mety na drugim miejscu daleko za Leclerkiem, to w skali Holendra nie byłoby to żadną perfekcją i sukcesem. To Sergio Perez będący na P3, a dzięki awarii partnera z zespołu na P2, jest w jego wykonaniu sporym postępem. Miał przebłyski w ubiegłym roku, ale brakowało mu tempa kwalifikacyjnego. Można powiedzieć, że Verstappen pierwszy raz od 2018 roku ma partnera zespołowego na odpowiednim poziomie.

Lando Norris – Mclaren, na szczęście, uporał się już z problemami jakie mieli podczas inauguracji sezonu. Mimo tego, jazda Lando Norrisa zasługuje na pochwałę. W kwalifikacjach był szybszy od kierowców Mercedesa, dla porównania, Daniel Ricciardo był od nich wolniejszy. Brytyjczyk pojechał bardzo dobry wyścig, równa i spokojna jazda przez cały czas. Widać w nim potencjał. Gdyby miał lepszy bolid, spokojnie mógłby powalczyć o zwycięstwa.

Lando Norris przed rozpoczęciem GP Australii
Photo: McLaren/Twitter

Najgorsi kierowcy

Lance Stroll – jak śpiewa Daria Zawiałow w jednym ze swoich przebojów: “Biegniemy przed siebie prosto na oślep, nie patrzymy nigdy w tył”. Ten tekst idealnie pasuje do Strolla, który już drugi raz z rzędu pokazuje, że lusterka w jego bolidzie są dla niego tylko ozdobą. Bądźmy szczerzy, gdyby nie wsparcie finansowe, a później kupienie teamu przez jego ojca, to kariera w F1 Kanadyjczyka trwałaby nie dłużej niż 2-3 lata.

Nicholas Latifi – w tym gronie po raz kolejny nie może zabraknąć piątego najlepszego Kanadyjskiego kierowcy w historii F1 (zaraz po rodzinie Villeneuve’ów i Lancie Strollu). To właśnie zdarzenie z tym ostatnim podczas kwalifikacji potwierdza słuszności obecność Latifiego wśród najgorszych. O ile kariera Strolla w F1 miałaby bez sponsoringu prawo bytu krótkiej przygody, to w przypadku Latifiego raczej bez sponsoringu ojca nigdy nie stałaby się faktem.

Sebastian Vettel – Stroll, Latifi i Albon (który znalazł się tu 2 tygodnie temu) mogą być dumni, że są w jakimś zestawieniu, które liczy łącznie 11 Tytułów MŚ (2 tygodnie temu również był tutaj Hamilton). 34-letniego Niemca można usprawiedliwiać ciężkim przebyciem zakażenia koronawirusem i awarią w FP1 przez co nie wyjechał na tor w FP2. Jednak już od soboty jego jazda była fatalna. Rozbicie bolidu w FP3, a także w wyścigu, są potwierdzeniem nie tylko fatalnej dyspozycji zespołu, ale również kierowcy.

Zdjęcie
Photo: Nicholas Latifi/Twitter

M.T.

Najlepszy zespół

McLaren – ciężko było wybrać inny zespół, ponieważ Mclaren już od piątku pokazywał się z dobrej strony. Sobotnie kwalifikacje bardzo udane i obydwaj kierowcy dostali się do Q3 i zakończyli je na wysokich pozycjach. Następnie wyścig, w którym mieli dobre i równe tempo. To pozwoliło im zająć najwyższe możliwe miejsca. Oby ta dyspozycja ekipy z Woking trwała jak najdłużej i może za niedługo zobaczymy ich znowu na podium.

Najgorszy zespół

Aston Martin – w tym sezonie to Aston Martin i Williams mogą bić się o miano najgorszego zespołu. Jednak to ekipa Pana Strolla okazała się być tą gorszą w ten weekend i przebiła Williamsa. Jako jedyni nie mają jeszcze w tym sezonie zdobytego punktu, co może być bardzo ciężkie. Od piątku mieli już sporo problemów. Zaczynając od awarii, a kończąc na kraksach kierowców. Kwalifikacje bardzo słabe w wykonaniu obydwu kierowców i to samo tyczy się wyścigu. Po tym weekendzie nie można znaleźć u nich nawet najmniejszego pozytywu.

Najlepsi kierowcy

Charles Leclerc – ten kierowca musiał się tu znaleźć kolejny raz. Fantastyczny weekend w jego wykonaniu. W sobotę wygrane kwalifikacje ze sporą przewagą nad drugim Maxem Verstappenem. Kolejno wyścig, w którym już od samego startu dyktował tempo. Żaden kierowca nie miał możliwości się do niego zbliżyć. Charles Leclerc wyrasta nam na bardzo mocnego kandydata do zdobycia mistrzostwa w tym sezonie.

Lando Norris – kolejny mocny weekend w wykonaniu Anglika. Od piątku pokazywał się już z dobrej strony. Sobotnie kwalifikacje zakończone na wysokiej pozycji i wyciągnięcie maksimum z bolidu. Następnie wyścig, sam start nie należał do najlepszych. Można było sobie przez to przypomnieć początki Lando w F1, gdzie większość startów była w słabym wykonaniu. Potem już dobre i równe tempo przez cały wyścig, które pozwoliło mu zająć ostatecznie piąte miejsce.

Alex Albon – cichy bohater niedzielnego wyścigu. Nikt by się nie spodziewał, że Taj w takim bolidzie może wskoczyć do top 10, a jednak. Oczywiście, pomogły mu w tym neutralizacje, ale Albon potrafił prawie cały wyścig przejechać na twardej mieszance. Co więcej, miał na niej dobre tempo. To pozwoliło mu na sam koniec zjechać do boksów na zmianę opon i wyjechać na 10 pozycji. Dzięki temu, wywalczył on pierwszy punkt dla siebie i swojego zespołu.

Zdjęcie
Photo: Williams/Twitter

Najgorsi kierowcy

Sebastian Vettel – Niemiec tego weekendu nie może zaliczyć do najlepszych, był to chyba najgorszy kierowca. Już od piątku miał problemy. W sobotę, szczęśliwie wyjechał na jedno kółko pomiarowe, dzięki mechanikom, którzy naprawili jego bolid. Niedzielny wyścig zakończony przedwcześnie przez jego błąd. Mimo przerwy spowodowanej Covidem, nie przystaje to 4-krotnemu mistrzowi świata. Już Hulkenberg pokazywał się z lepszej strony podczas dwóch pierwszych wyścigów, a on nie miał wcześniej żadnych jazd nowym bolidem. Vettel ten weekend musi jak najszybciej wymazać sobie z pamięci.

Lance Stroll – tym razem do grona najgorszych kierowców trafia drugi z Kanadyjczyków. Lance, tak jak Vettel, nie może uznać tego weekendu za udany. W sobotę podczas kwalifikacji spowodowana kraksa z Latifim, przez nie patrzenie w lusterka. Ta sytuacja nie zdarza się pierwszy raz, kiedy ten kierowca nie rozgląda się, co dzieje się za jego plecami. Wyścig bez żadnych lepszych momentów, po prostu go przejechał.

Carlos Sainz – niestety, ale to Hiszpan musi znaleźć się również w tym gronie. Podczas kwalifikacji zepsuł sobie drugi przejazd w Q3, co skutkowało dopiero 9 pozycją. W wyścigu musiał odrabiać straty, ale już na samym początku przez swój błąd musiał go przedwcześnie zakończyć. Ten weekend, Carlos musi jak najszybciej usunąć ze swojej głowy.

Carlos Sainz przed rozpoczęciem GP Australii
Photo: Ferrari/Twitter

B.S.

Najlepszy zespół

Mercedes – minimalizowanie strat to słowa, które, jeśli mówimy o niemieckim zespole, przychodzą same. Tempa w W13 nie ma tyle co w Ferrari, Red Bullu czy Alpine (głównie tym prowadzonym przez Alonso), a i tak po trzech rundach ekipa z Brackley ma już dwa podia na swoim koncie, wicelidera w klasyfikacji kierowców oraz konstruktorów. Trzeba bić brawo, bo jeśli w Imoli, dzięki poprawką Mercedes dobije się do czołówki, to będzie na bardzo dobrej pozycji do ataku na Ferrari.

Najgorszy zespół

Aston Martin – zieloni są fatalni. Tak po prostu fatalni. Najgorszy i jedyny zespół, który nie zdobył jeszcze punktu. Auto czasami na hamowaniu w wolnych zakrętach nie skręca w ogóle, co pokazuje onboard z auta Strolla, które czasami skręca samemu. Nawet ciekawa zagrywka z szybkim wykorzystaniem obu mieszanek nie była w stanie pomóc kierowcom tej ekipy. Zero punktów i zero nadziei, Aston to jedyny zespół, który jak na razie nie widzi żadnej szansy poprawę.

Najlepsi kierowcy

Charles Leclerc – pierwszy wielki szlem w karierze, wyścig, który kontrolował od startu do mety. Występ Leclerca był świetny, choć trzeba przyznać, że dysponował samochodem o półkę wyżej od wszystkich innych bolidów. Mimo to, ciężko go o to oczywiście oskarżać, a przykład Carlosa Sainza pokazuje, że dało się zepsuć idealny weekend dla Scuderii. Leclerc wygrał pewnie i raczej do końca sezonu ma już zapewnioną pozycje nr. 1 w Maranello.

George Russell – George przestał być bez punktowcem już dawno, a do tego początek sezonu układa mu się świetnie. Nie inaczej było w Australii. W kwalifikacjach, przegrał z Hamiltonem i Norrisem, ale dobry start zapewnił mu awans przed kierowcę McLarena. Potem przyzwoite tempo, trochę szczęścia i całkiem szybki Mercedes dał Russellowi szanse na podium, z którego Brytyjczyk skorzystał. Bardzo mi się w tym sezonie podoba kierowca z numerem 63, a pozycja wicelidera w klasyfikacji generalnej tylko to potwierdza.

Alex Albon – bohater weekendu i mój kierowca niedzieli. Mimo dyskwalifikacji z wyników kwalifikacji oraz startu z P20 zdołał zdobyć bardzo cenny punkt dla Williamsa. Po raz trzeci, sromotnie bije Latifiego i nie pozostawia żadnych złudzeń kto z tej dwójki potrafi jeździć szybko. Oczywiście, w wyścigu pomogła bardzo ciekawa strategia ekipy z Grove, ale sam Alex prezentował bardzo dobre tempo na oponach C2.

Zdjęcie
Photo: Mercedes/Twitter

Najgorsi kierowcy

Carlos Sainz – aj caramba. Bardzo słaby weekend Carlosa. Po raz kolejny w tym sezonie odstawał od Leclerca w każdej sesji. W Q3 splot niefortunnych zdarzeń oraz błąd Sainza doprowadził do katastrofy i startu z P9. W wyścigu Carlos zepsuł start, a potem próbując jak najszybciej odrobić pozycje wypadł na trawę, obrócił się i na końcu utknął w żwirze. Obawiam się, że ten weekend mógł finalnie ustalić hierarchie w zespole, a do tego pokazał, że Sainz ma zdolność do zagotowania się jak coś idzie nie po jego myśli. Konsekwencje wypadku Chilli może odczuwać do końca sezonu. Absolutnie największy zawód w Australii.

Sebastian Vettel – mein gott, co to była za katastrofa. Najgorszy weekend w historii startów Vettela w F1. Oczywiście, nie pomogła awaria silnika w FP1, przez co FP2 Sebastian obserwował jedynie z garażu. W sobotę, szukając limitów, rozbija bolid. Kwalifikacje to P18 co w teorii nie jest tak fatalnym wynikiem, ale jeśli najlepsza sesja 4-krotnego mistrza świata to ta, w której zajmuje 18 miejsce, mówi nam wiele o jego formie. W wyścigu zmagał się z fatalnym AMR22 i walkę przegrał. Dwa wypadki, awaria, brak tempa. Najlepszy moment Vettela to przejażdżka skuterem.

Lance Stroll – chce się powiedzieć, że trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. A taki czas dla Lance’a nadchodzi. Stroll jeździ bardzo niebezpiecznie od początku swojej przygody w F1, ale to co wyczynia w ostatnim czasie jest dla mnie niepojęte. Kraksa z kwalifikacji, gdzie po raz kolejny nie używa móz… znaczy lusterek. W wyścigu, Aston zastosował bardzo ciekawą strategie która dość dobrze ustawiła Kanadyjczyka. Niestety nawet tego Lance nie był w stanie zrobić. Na końcu dostał jeszcze 5s kary za falowanie na prostej. Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.

Photo: Aston Martin

Artykuł opracowany przez redakcję: Andreas Towara, Michał Tyrkalski, Bartłomiej Czachor, Bartosz Staszewski

Photo: F1