Redakcja ocenia – najlepsi i najgorsi w GP Azerbejdżanu

Nie był to ekscytujący wyścig, ale weekendy na takich torach jak w Monako czy Azerbejdżanie potwierdzają formę zespołów i kierowców.

B.C

Najlepszy zespół

Red Bull – nie można wskazać lepszego zespołu, który zdobywa dublet w wyścigu i ucieka na 80 punktową przewagę nad Ferrari. Co prawda w kwalifikacjach nie udało im się zdobyć pole position, jednak Perez szybko odzyskał P1 po starcie. Później przyszły awarie Ferrari: odpadł najpierw Sainz, a potem Leclerc i Red Bull jechać swój własny wyścig. To pokazuje, że w tym sezonie o mistrzostwo będą walczyć tylko Red Bull i Ferrari, jeśli nic się nie zepsuje.

Najgorszy zespół

Haas -amerykańska ekipa przygasła nam na dobre w tej części sezonu, bo od 4 wyścigów nie zdobyli żadnego punktu. W dodatku Kevin Magnussen nie dojechał do mety 3 razy na ostatnie 4 wyścigi, a Schumacher nadal nie potrafi zdobyć punktu. Start sezonu w wykonaniu zespołu i zwłaszcza Magnussena był dobry, dlatego udało się nazbierać trochę punktów, ale ostatnio jest znacznie słabiej. Oby w Kanadzie było lepiej!

Najlepsi kierowcy

Sergio Perez – kolejny raz muszę docenić Meksykanina, bo mu się to po prostu należy. 2 raz pod rząd i to znów na ulicznym torze był szybszy w kwalifikacjach. Start wyszedł m znakomicie i skorzystał z pozycji zajmowanej na starcie i skutecznie zaatakował Leclerca po wewnętrznej. Później po odpadnięciu dwóch Ferrari, RB jechało swój wyścig, a Perez przepuścić po prostu szybszego Verstappena. To był kolejny dobry weekend w wykonaniu Pereza.

George Russell – w tym roku George Russell dzięki GP Azerbejdżanu zdobył swoje trzecie podium w sezonie 2022, kiedy Hamilton stanął na podium tylko raz. Tym razem jednak obydwaj kierowcy zajęli dobre miejsca, ale George Russell zdobył P3. Znów jego jazda była bezbłędna i po starcie z 5 miejsca i DNF kierowców Ferrari, Brytyjczyk może się cieszyć z kolejnego podium w F1 w swojej karierze.

Sebastian Vettel – 9 miejsce na starcie i 6 miejsce w wyścig… w Astonie! Niemiec świetnie rozumie tor w Baku, co kolejny raz potwierdził w świetnym stylu. Miał jeden błąd – przestrzelenie zakrętu podczas ataku na Ocona, ale szybko się pozbierał i dojechał na P6. W dodatku jego wynik dał wyrównanie punktowe Astona z Haasem – mają ich po 15.

Photo: Aston Martin F1/Twitter

Najgorsi kierowcy

Lance Stroll – głównie przez kwalifikacje znalazł się w gronie najgorszych kierowców, bo przez jego wypadek musiał startować z 19 miejsca. W dodatku kraksa należała do jednym z najłatwiejszych, bo chciał za szybko wejść w zakręt i po kontakcie z bandami stracił przód. W wyścigu odpadł w wyniku awarii, więc to ocena głównie za postawienie zespołu w bardzo trudnej sytuacji po kwalifikacjach.

Valtteri Bottas – ciężko co wyścig zdobywać punkty, ale w Baku jednak poszło Finowi trochę słabiej. Najpierw, można powiedzieć, zaskakująco przegrał kwalifikacje z Zhou, który był miejsce wyżej przed nim – na P14. W wyścigu jego tempo było na tyle złe, że na prostej startowej musiał przepuścił Chińczyka. Drugi kierowca Alfy, gdyby nie awaria, to miałby realne szanse na zdobycie punktów, a więc jeszcze bardziej przypieczętowałby lepszy weekend od swojego partnera.

Carlos Sainz – ponownie jest to ocena głównie za kwalifikacje, bo Hiszpan nie był w stanie postawić się Red Bullowi. Pozostawił na starcie Charles Leclerca, który miał dwa RB za sobą. Wyścig nie możemy już ocenić, bo Carlos szybko z powodu usterki musiał się wycofać, ale wiemy, że musi częściej walczyć z Perezem i Verstappenem w kwalifikacjach.

Photo: Alfa Romeo F1/Twitter

A.T

Najlepszy zespół

Red Bull – kolejny perfekcyjny weekend w wykonaniu ekipy z Milton Keynes. Mimo słabszego tempa w kwalifikacjach, co poskutkowało kolejną przegraną z Charlesem Leclerciem, to w wyścigu pokazali ekipie reprezentowanej przez Monakijczyka, że do pełni sukcesu potrzebna jest jeszcze niezawodność. Już 3 raz z rzędu wykorzystali potknięcie rywala odnosząc zdecydowane zwycięstwo.

Najgorszy zespół

Ferrari – ekipa z Maranello przez ostatnie lata zasłynęła z marnowania szans na zwycięstwo. Tak było również i tym razem. Charles Leclerc już 6 raz w tym roku nie miał sobie równych w kwalifikacjach. Mimo przegrania startu z Sergio Perezem to pit-stop podczas VSC oddał mu to. Dzięki temu zmierzał po pewne zwycięstwo, ale…

Pierwszym strzałem w kolano jest powód wirtualnej neutralizacji, a było nim odpadnięcie Carlosa Sainza z powodu awarii. A drugi strzał dużo bardziej boleśniejszy, to awaria silnika u Charlesa Leclerca zmierzającego po zwycięstwo na ulicach Baku i odrobienie punktów do Maxa Verstappena. Niezawodność jednostki napędowej jest u nich do poprawy.

Najlepsi kierowcy

Lando Norris – wg. mnie Norris po raz kolejny zrobił kapitalną robotę. Co prawda nie udało mu się awansować do Q3, ale tempo wyścigowe po raz kolejny miał znakomite. Daniel Ricciardo który za sprawą Brytyjczyka ma ciężkie życie, zjeżdżając na pit-stop podczas VSC awansował przed niego. W końcówce wyścigu Lando znowu pokazał kto jest szybszy w tym duecie, jedynie decyzje zespołowe nie pozwoliły mu ukończyć wyścigu wyżej.

Lewis Hamilton – w końcu 7-krotny mistrz świata pokazał, że może znaleźć się w tym gronie. Chociaż to nie rezultat jest główną przyczyną, lecz wyczyn jakiego dokonał. Przed wyścigiem środowisko F1 obiegła wiadomość o potężnych bólach pleców u Hamiltona. Fakt, że był w stanie wystartować w wyścigu i podczas walki na torze wyprzedzić kilku kierowców, a następnie dowieźć 4 miejsce do mety zasługuje na uznanie.

Charles Leclerc – obecność w tym gronie dla Monakijczyka to niestety po raz kolejny tylko nagroda pocieszenia. Kolejne łatwe pole position i równa jazda w wyścigu mimo przegrania startu tylko pokazały znakomitą dyspozycję. Co prawda w objęciu prowadzenia pomógł mu darmowy zjazd na pit-stop, czego nie wykorzystał Red Bull. Zwycięstwo było w zasięgu ręki, ale tradycyjnie musiała się wtrącić awaryjność jednostki napędowej.

Photo: PETRONAS Motorsports F1/Twitter

Najgorsi kierowcy

Carlos Sainz – po kwalifikacjach został jedynym kierowcą, który jeszcze nie pokonał partnera zespołowego w tym pojedynku. Po starcie wyścigu utrzymał wywalczone w nich P4, jednak po raz kolejny pokazał jaki jest kontrast między kierowcami Ferrari. Do momentu awarii odstawał zdecydowanie nie tylko od Leclerca, ale również od dwójki Red Bulla.

Lance Stroll – następny bezbarwny wyścig do kolekcji zakończony odpadnięciem na ostatnich okrążeniach. W rywalizacji zespołowej sporo odstawał od Vettela, który zdobył solidne punkty, co jak na formę Astona Martina jest sporym sukcesem. W kwalifikacjach znowu się “popisał” wywołując czerwoną flagę w Q1 po rozbiciu bolidu. Nic więcej dodawać nie trzeba.

Mick Schumacher – największy plus występu Schumachera to bolid w całości. Natomiast wyniki były fatalne. Zajął ostatnie miejsce w kwalifikacjach, co w ubiegłym roku regularnie uniemożliwiał mu Nikita Mazepin, bolidem, który gwarantował kierowcom Haasa regularne osiąganie takich rezultatów. A teraz w maszynie, która raczej nie powinna przegrywać z Williamsami, Mick potrafi osiągnąć taki wynik. Wyścig w jego wykonaniu również bezbarwny, zwłaszcza że jego partner, czyli Kevin Magnussen zdobyłby punkty, gdyby nie awaria. P14 na mecie, będąc jedynie przed Latifim mówi samo za siebie.

Photo: Haas F1/Twitter

K.K

Najlepszy zespół

Red Bull – zespół Red Bulla po raz kolejny udowodnił, że nie ma sobie równych. Grand Prix Azerbejdżanu było kolejnym wyścigiem w tym sezonie, w którym na podium stanęli obydwaj kierowcy teamu byków. Dodatkowo, obecną dominację Red Bulla podkreśla to, że obecnie zespół ten ma nie tylko olbrzymią przewagę w klasyfikacji konstruktorów nad drugim Ferrari, ale także ich kierowcy zajmują pierwsze i drugie miejsce w klasyfikacji kierowców.

Najgorszy zespół

Williams – wiele zespołów podczas niedzielnego wyścigu miały problem i były to teamu z silnikiem Ferrari. Większość kierowców z tym silnikiem nie dojechało do met, ale naprawdę pokazywali dobre tempo. Inaczej było w przypadku Williamsa, który posiada silnik Mercedesa. Zespół po raz kolejny nie mógł dorównać reszcie stawki. Kolejny słaby wynik Brytyjskiego zespołu nie dziwi zapewne nikogo zbytnio, gdyż od początku sezonu było widać, że bolidy Williamsa nie dorównują reszcie stawki.

Najlepsi kierowcy

Sergio Perez – jeśli mówimy o najlepszych kierowcach tego weekendu, to powinniśmy mówić o Sergio Perezie. Można powiedzieć, że aktualnie największym rywalem Maxa Verstappena jest jego kolega z zespołu. Za Sergio Perezem idą również świetne wyniki zarówno w treningach, kwalifikacjach jak i wyścigach. Podczas wyścigu w Monako Meksykanin zdobył trzecie w karierze i drugie w barwach Red Bulla zwycięstwo, natomiast w tę niedziele był drugi.

Max Verstappen – Max jest cały czas w formie. Holender po niezbyt udanych kwalifikacjach wygrał wyścig w Azerbejdżanie i umocnił się na fotelu lidera. Aktualny mistrz świata mimo fenomenalnej formy musi jednak mieć się na baczności, bo w tym roku w odróżnieniu od roku poprzedniego ma nie jednego, a dwóch rywali w postaci kolegi z zespołu Sergio Pereza i lidera Ferrari Charlesa Leclerca.

George Russell – o świetnej dyspozycji można mówić również w temacie Georgea Russella. Brytyjczyk podczas niedzielnego wyścigu po raz kolejny w tym sezonie stanął na podium. Prawdą jest, że było to możliwe za sprawą niedyspozycji Ferrari, ale Russella naprawdę trzeba pochwalić za wyniki. Tym większe uznanie młodemu Brytyjczykowi należą się ze względu na to, że mimo tego, że jest to jego debiutancki sezon w Mercedesie, to radzi sobie dużo lepiej, niż jego zespołowy kolega.

Photo: Red Bull F1/Twitter

Najgorsi kierowcy

Nicholas Latifi – za Latifim można powiedzieć kolejny wręcz okropny weekend. Słabe treningi, brak awansu do Q2 i oczywiście tradycyjnie, miejsce w końcówce tabeli w wyścigu. Wszystkie te słabe występu poskutkowały tym, że coraz częściej dochodzą nas głosy, że Latifi może pożegnać się z karierą w F1 jeszcze przed zakończeniem sezonu.

Mick Schumacher – w podobnej sytuacji co Nicholas jest Mick Schumacher. Sytuacja dla Niemca jest jednak na tyle dobra, że na pewno będzie on kierowcą Haasa do końca sezonu, a co potem? No cóż, zobaczymy. Mimo tego, że Mick do tej pory starał się jak mógł, to jednak jego wyniki tego nie odwzorowywały. Zupełnie inaczej było podczas Grand Prix Azerbejdżanu. Ponownie nie zdobył punktów, ale jego jazda wyglądała tak jakby chciał on zaledwie dojechać tylko do mety, nie tocząc żadnej walki.

Valtteri Bottas – podczas tego Grand Prix z Bottasem działo się coś naprawdę dziwnego. Od początku weekendu było widać, że nie czuje się on dobrze na tym torze co szczególnie potwierdziły kwalifikacje oraz wyścig. Słabsze tempo od swojego partnera zespołowego w kwalifikacjach i w wyścigu tylko potwierdza jego słabszy weekend.

Photo: Williams Racing/Twitter

B.S

Najlepszy zespół

Red Bull – dublet, najszybsze okrążenie, komplet punktów i najlepsze tempo. Tak naprawdę to tyle co można napisać o weekendzie w wykonaniu austriackiej ekipy. RBR odjeżdża konkurencji i jest nietykalny. W klasyfikacji konstruktorów prowadzą z przewagą 80 punktów i obecnie znajdują się w takim gazie, że nie wiem co ich może zatrzymać. Obawiam się, że to może być powoli koniec jakichkolwiek złudzeń włoskiej ekipy i spokojny marsz Maxa Verstappena po drugi tytuł mistrzowski.

Najgorszy zespół

Ferrari – Scuderia jest niezawodna… w zawodzeniu swoich kibiców. Taki tekst miałem na języku, gdy tylko zobaczyłem dymiący bolid Charlesa Leclerca. Przed sezonem wiele mówiło się o słynnym EL Planie i jako fan Alonso muszę przyznać, że zakończył on się oczywistym niepowodzeniem. Mimo to, według mnie Ferrari możemy powoli nazywać przegrywamy sezonu. RBR dał się im wyszumieć w trzech pierwszych wyścigach, a potem dla Scuderii jest to równia pochyła.

Najlepsi kierowcy

Sebastian Vettel – kolejny bardzo dobry występ doświadczonego Niemca na ulicach stolicy Azerbejdżanu. Seb od początku weekendu pokazywał, że czuje się całkiem dobrze w Baku. Potwierdził to w kwalifikacjach, w których wszedł do Q3, finalnie zajmując dziewiąte miejsce. Przyzwoity wynik, a patrząc ma to co wyczyniał jego kolega z zespołu, to Vettel był jedyną nadzieją na punkty dla Astona Martina. Na starcie wyprzedził Tsunode i bezpiecznie jechał na ósmej pozycji, podążając tuż za Hamiltonem.

Pierre Gasly – mamy w końcu przełamanie Francuza. Po kliku słabych weekendach, w których Gasly przegrywał z Tsunodą, to wreszcie starszy i bardziej doświadczony z tego duetu pokazał 100% możliwości. W kwalifikacjach Pierre przejechał bardzo dobre okrążenie, które zagwarantowało mu start z trzeciego rzędu, tuż za najlepszym z reszty Russelem. Swoje tempo pokazał również w wyścigu, który był dla niego bardzo spokojny.

George Russel – stały bywalec kategorii najlepsi kierowcy w tym sezonie, ale trudno się dziwić, skoro Russel jako jedyny każdy wyścig kończy na minimum piątej pozycji, a niedzielne podium było jego trzecim w tym sezonie. Russel po raz kolejny pokonał Hamiltona w sobotę, co dało mu tytuł najlepszego z reszty i start z P5. W wyścigu, Russel jechał w swojej lidze. Nie był w stanie zagrozić Red Bullom, ale jak tylko oba Ferrari odpadły z wyścigu, było wiadomo, że jeśli nic się nie wydarzy, to Russel stanie po raz kolejny na podium. Tak też się stało, bo George kontrolował tempo, a na metę wjechał z przewagą 25 sekund nad kolejnym kierowcą.

Photo: Alpha Tauri/Twitter

Najgorsi kierowcy

Lance Stroll – co to jest za sezon w wykonaniu Kanadyjczyka to głowa mała. Nie dość, że często zalicza bliskie spotkania z barierami, to kompletnie brakuje mu tempa. Nie inaczej było w Baku. Podczas sesji kwalifikacyjnej dwa razy uderzał w bandę, przy czym drugie spotkanie było na tyle owocne, żeby zniszczyć prawe zawieszenie i zakończyć udział w czasówce. W trakcie niedzielnej rozgrywki nie zrobił nic, żeby sobie pomóc, a przecież w tym samym bolidzie Sebastian Vettel wywalczył finalnie P6. Lance finalnie nie dojechał nawet do mety, wycofał się kilka okrążeń przed zakończeniem wyścigu. Nie wygląda to dobrze…

Valterri Bottas – tak słabego Bottasa nie widziałem dawno. Po raz pierwszy przegrał kwalifikacje z Chińczykiem Zhou, a to wszystko na torze, który zawsze pasował Finowi. Ciężko powiedzieć skąd wziął się taki nagły spadek tempa, choć sam zainteresowany zrzuca to na kark pakietu poprawek, który Alfa przywiozła do Baku. Nie zmienia to jednak faktu, że Bottas również w niedzielę odstawał od Zhou i przejechał słaby wyścig. Mimo tylu awarii i problemów kierowców przed nim, Fin nie był w stanie, na poważnie włączyć się do walki o punkty i rywalizację zakończył dopiero na P11, tracąc do punktującego Ocona około 7 sekund.

Mick Schumacher – Mick nie zostanie Michaelem – po tych kilkudziesięciu wyścigach młodego Niemca w F1 wiemy już na pewno. W Baku Schumacher od początku nie potrafił złapać rytmu. Nie pomagał również zespół, bo w FP1 zdarzyła się awaria, która bardzo utrudniła przygotowania. Mimo to Mick zaprezentował się fatalnie. Ostatnie miejsce w kwalifikacjach, pokazało, że MSC stracił wiarę w siebie i pewność w samochodzie. Wyścig był równie słaby. Z kierowców, którzy dojechali do mety, wyprzedził jedynie Nicholasa Latifiego, który przecież zdecydowanie odstaje jakościowo od innych, a do tego w tym wyścigu dostał karę 10 sekund stop-go.

Photo: Haas F1/Twitter

M.T

Najlepszy zespół

Red Bull – kolejny fantastyczny weekend dla ekipy Czerwonych Byków. Zero problemów, następny dublet i zgarnięta maksymalna ilość punktów. Red Bull na ten moment jest murowanym kandydatem do wygrania konstruktorki.

Najgorszy zespół

Ferrari – co prawda sobota w wykonaniu Ferrari była bardzo udana. Pierwsze i czwarte miejsce na starcie do wyścigu, ale to jednak w niedzielę są rozdawane dopiero punkty. Sainz już od startu tracił dystans do kierowców Red Bulla i Leclerca. Monakijczyk jako jedyny mógł powalczyć o niezłe miejsce. Jednak czerwone bolidy chciały inaczej i jednemu jak i drugiemu kierowcy nie pozwoliły dojechać do mety z powodu awarii.

Najlepsi zawodnicy

Max Verstappen – kolejny wspaniały weekend w wykonaniu Holendra. Na starcie może nie udało się wyprzedzić Leclerca i Pereza, ale dzięki awarii Ferrari nie musiał się męczyć z Monakijczykiem. Tempo było na tyle niezłe, że Perez nie stanowił dla niego żadnego zagrożenia i Max odniósł kolejne zwycięstwo w tym sezonie. Na obecny moment forma Holendra jest znakomita.

Sergio Perez – wyścigi w Azerbejdżanie dla Pereza są zawsze bardzo udane. Meksykanin za każdym razem dojeżdżał tutaj na bardzo wysokich miejscach. Tym razem również było podobnie. Drugie miejsce i punkt za najszybsze okrążenie. Sergio jest obecnie w bardzo dobrej dyspozycji.

George Russell – Russell kolejny raz pokazuje, że jest bardzo dobrym kierowcą. Piąte miejsce w kwalifikacjach i później niezły wyścig w jego wykonaniu. Oczywiście, szans z Ferrari i Red Bullem nie miał żadnych, ale jego tempo było na tyle dobre, że jechał własny wyścig. Za wolny dla Ferrari i Red Bulla, a za szybki dla reszty ekip. W tym sezonie widzimy to już nie pierwszy raz. Przy odrobinie szczęścia zdobył kolejne podium co jest fantastycznym wynikiem dla niego i jego ekipy.

Najgorsi zawodnicy

Nicholas Latifi – Latifi tego weekendu nie zaliczy do udanych. W sumie, w tym sezonie to większość wyścigów jest słaba patrząc na tego kierowcę. Słabe kwalifikacje i jeszcze gorszy wyścig. Od startu jechał na samym końcu przez swój błąd, ponieważ źle zatrzymał się na liniach startowych i dostał za to karę. Ignorowanie niebieskich flag w trakcie wyścigu i kolejna kara dla niego. Miejmy nadzieję, że jego domowy wyścig w Kanadzie będzie ostatnim w Formule 1 i nie będziemy musieli oglądać więcej tego kierowcy.

Valtteri Bottas – oj Valtteri. Od początku sezonu można go chwalić, ponieważ Fin jeździ naprawdę bardzo dobrze i dowozi sporo punktów dla Alfy. Ten weekend był jednak nieudany w jego wykonaniu. Słabe kwalifikacje, które przegrał ze swoim zespołowym partnerem i również mierny wyścig. Zhou jechał o wiele lepiej i gdyby nie problem bolidu to Chińczyk prawdopodobnie mógłby zdobyć kolejne punkty i pokonać Bottasa w wyścigu. Valtteri ten weekend musi jak najszybciej usunąć z pamięci.

Carlos Sainz – w kwalifikacjach nie miał szans z Red Bullami i Leclerciem. W Wyścigu było podobnie, ponieważ pierwsza trójka odjeżdżała mu, a Hiszpan nie miał szans ich dogonić. Oczywiście, nie wiemy jakby się sytuacja potoczyła dalej, gdyby Carlos jechał, ale można przypuszczać, że miałby samotny wyścig. Sainz obniżył loty w tym sezonie i na razie Ferrari ma lekki problem, ponieważ Charles, jeżeli jedzie, to musi walczyć sam z dwoma Red Bullami. Ta sytuacja przypomina tą, jak Max walczył jako jedyny z dwoma Mercedesami.

Photo: Red Bull/Twitter