|

Redakcja ocenia – najlepsi i najgorsi w GP Las Vegas

Pierwsze GP Las Vegas już za nami. Mimo słabego początku weekendu, wyścig dopisał i mogliśmy oglądać sporo walki na torze. Zapraszamy na nasze oceny po tym weekendzie.

GP Las Vegas okazał się być bardzo dobrym wyścigiem i nie mogliśmy narzekać na nudę. Debiut pod względem ścigania można zaliczyć do udanych. Jak w tym wszystkim poradzili sobie kierowcy? Standardowo zapraszamy do naszych ocen redakcji, w którym wybierzemy najlepszych i najgorszych tego weekendu.

M.T.

Najlepszy zespół

Red Bull – Czerwone Byki poradziły sobie w ten weekend najlepiej. Mimo słabszych kwalifikacji w wyścigu zrobili wszystko poprawnie i dwóch kierowców zameldowało się na podium, przy czym Max Verstappen ponownie wygrał wyścig.

Najgorszy zespół

Alfa Romeo – kolejny słaby weekend w wykonaniu Alfy. Jak po kwalifikacjach można było mieć nadzieje, ponieważ Bottas był w top10, tak w wyścigu tego nie udało się kontynuować. Kierowcy nie mieli tempa, Bottas bardzo szybko tracił pozycje, a Zhou jechał cały czas w ogonie stawki. Walka o punkty, która wydawała się realna została zaprzepaszczona.

Najlepsi kierowcy

Sergio Perez – mimo nieudanych kwalifikacji, które tak naprawdę zepsuł zespół, Checo mimo startu z drugiej dziesiątki, potrafił pojechać znakomite zawody i przebijać się do ścisłej czołówki. Mocne tempo pozwoliło wskoczyć na podium i do samego końca walczył o 2. pozycję. Ostatecznie Perez ukończył trzeci, ale to pozwoliło mu, aby zdobył wicemistrzostwo w klasyfikacji kierowców.

Esteban Ocon – słabe kwalifikacje, ale w wyścigu było już na odwrót. Strategia na jeden pit stop plus bardzo dobre tempo na długim dystansie sprawiły, że Ocon startujący z 16. miejsca potrafił przebić się o 12. pozycji, co pozwoliło mu przekroczyć linię mety na 4. miejscu. Bardzo dobry wyścig w wykonaniu Francuza.

Lance Stroll – Stroll to kolejny kierowca, który poszedł śladami Ocona. Start z 19. pozycji, ale dzięki wystartowaniu na oponach miękkich już na samym początku przebił się o dziesięć miejsc. Później utrzymywanie dobrego tempa w miarę pokonywanego dystansu i ostatecznie Lance ukończył wyścig na 5. pozycji. Po wielu bardzo słabych weekendach, ten był dla Kanadyjczyka bardzo udany.

Fot. Max Verstappen (@Max33Verstappen)/X

Najgorsi kierowcy

Zhou Guanyu – mizerny weekend w wykonaniu Chińczyka. Słabe kwalifikacje i takie samo tempo w trakcie wyścigu. Kierowca Alfy nie był w ogóle widoczny i przez cały wyścig tułał się w ogonie stawki.

Valtteri Bottas – bardzo dobre kwalifikacje, awans do Q3, jednak na nic to się zdało, gdy w wyścigu Fin tracił pozycję i spadał coraz niżej. Bardzo słabe tempo, które sprawiło, że drugi z kierowców Alfy spadł na sam koniec stawki, a co więcej, został prześcignięty przez swojego zespołowego kolegę, mimo że na starcie dzieliło ich aż 10. pozycji.

Daniel Ricciardo – nie był to idealny weekend w wykonaniu Daniela. W kwalifikacjach zajął 15. pozycję, a w wyścigu potrafił podskoczyć tylko o jedno miejsce. Australijczyk nie miał tempa i już od samego początku wyścigu był niewidoczny.

A.T.

Najlepszy zespół

Ferrari – jestem pod wrażeniem tempa Ferrari podczas weekendu w Las Vegas. W piątek i sobotę ich bolidy były najszybsze na torze. Pokazali Red Bullowi miejsce w szeregu i szkoda okoliczności, przez które nie zajęli całego pierwszego rzędu na starcie. Wyścig mimo wszystko też bardzo udany. Przed zwycięstwem zatrzymał ich tylko geniusz Verstappena.

Najgorszy zespół

AlphaTauri – z pewnością byli najwolniejszym zespołem w stawce. Zdecydowany outsider rywalizacji w Las Vegas. Nic więcej nie mam do dodania na ich temat.

Najlepsi kierowcy

Max Verstappen – tym wyścigiem pokazał, jak wychodzić zwycięstwo nawet z trudnych chwil. Kara za wyprzedzanie Leclerca poza torem oraz pojedynek ze Strollem w pit-lane zapowiadały kłopoty i wszystko wskazywało, że zwycięzcą tego wyścigu będzie ktoś inny. Holender jednak wspiął się na wyżyny i pokazał, że nawet mimo takich sytuacji można pokonać rywali i odnieść zwycięstwo.

Sergio Perez – po fatalnych kwalifikacjach, za co dla odmiany winę poniósł zespół, pojechał bardzo dobry wyścig. Był w stanie przebić się do przodu i toczyć zaciętą walkę z Charlesem Leclerciem. To jeden z niewielu tak udanych występów Pereza w ciągu ostatnich miesięcy.

Oscar Piastri – mimo dojechania na P10, warto zwrócić uwagę na kierowcę McLarena. W kwalifikacjach spisał się fatalnie, przez co startował dopiero z 17. miejsca. Podczas wyścigu przebił się bardzo wysoko, mając przez chwilę realne szanse na podium. Jedyne co uniemożliwiło mu dowiezienie wysokiej zdobyczy punktowej była strategia. Zdobył 2 punkty, bo poskładał najszybsze okrążenie tego wyścigu.

Fot. Oracle Red Bull Racing (@redbullracing)/X

Najgorsi kierowcy

Lando Norris – po znakomitych występach Brytyjczyka przyszedł fatalny występ w Las Vegas. Odpadnięcie w Q1, choć niewiele zabrakło, aby móc dalej walczyć. Gdyby nie błąd, który skończył się rozbiciem bolidu, być może znowu zobaczylibyśmy go w akcji. O tym się nie przekonamy, ale za rezultat zasłużył, aby znaleźć się wśród najgorszych.

Yuki Tsunoda – fatalny występ Tsunody. Ostatnie miejsce w kwalifikacjach, za sprawą błędu. W wyścigu totalny outsider zamykający stawkę. Nie zobaczyliśmy nic dobrego w jego wykonaniu.

Daniel Ricciardo – tym razem większą liczba kierowców spisała się dobrze, przez co ciężko było jednoznacznie znaleźć więcej niż dwóch najgorszych. Dlatego z racji odległej pozycji moim trzecim wyborem jest drugi z kierowców AlphaTauri. Zespół co prawda odstawał od rywali, ale kierowcy również nie pokazali nic nadzwyczajnego.

B.C.

Najlepszy zespół

Red Bull – najlepszy zespół podczas tego weekendu. Co prawda, nie mieli takiej przewagi nad rywalami w Las Vegas jak to miało miejsce podczas wcześniejszych rundach, ale to i tak wystarczyło im na osiągnięcie dobrego wyniku. Max Verstappen wygrał GP Las Vegas po trudnej walce, podczas której momentami zdawało się, że Holendrowi nie uda się wywalczyć triumfu w tym wyścigu. Perez natomiast zajął ostatni stopień podium. Red Bull się nie zatrzymuje!

Najgorszy zespół

Mercedes – według mnie Mercedes nie wykorzystał swojego maksymalnego potencjału, jaki miał w rękach w Las Vegas. Zespół ten był w stanie zdobyć podium, gdyby nie pechowe sytuacje. Hamilton miał utrudniony wyścig z powodu przebitej opony, co zdarzyło mu się podczas próby ataku Oscara Piastriego. Russell również miał tempo na podium, ostatecznie dojechał na czwartym miejscu, ale spadł na ósme miejsce z powodu kary 5s za sytuację z Verstappenem. Podsumowując: Mercedes miał szansę na duże punkty, a zakończyło się tylko 10. oczkami.

Najlepsi kierowcy

Charles Leclerc – dla mnie numero uno tego weekendu. Pole position w kwalifikacjach, nieco słabszy start, ale później świetna walka w wyścigu. Leclerc, kiedy już stracił szansę na zwycięstwo, spadł również za Pereza. Meksykanin miał już w głowie dowiezienie dubletu dla swojego zespołu, ale plany pokrzyżował mu Monakijczyk, który wyrwał drugie miejsce w ostatnim sektorze ostatniego okrążenia. Kierowca Ferrari nie poddał się ani razu i cały czas dzielnie walczył o jak najlepszy wynik za co został nagrodzony nagrodą kierowcy dnia.

Max Verstappen – Verstappen również się nie poddał i pomimo kary za start i późniejszych problemów z tempem oraz kontaktu z Russellem, holenderski kierowca wywalczył 53. zwycięstwo w swojej karierze – ma już ich tyle samo co Vettel i jest już w TOP3 kierowców wszechczasów. 3-krotny mistrz świata pokazał, dlaczego jest obecnie najlepszym kierowcą w stawce.

Lance Stroll – Kanadyjczyk startował dopiero z 19. miejsca. Już na starcie zyskał aż 10 pozycji! Potem dwa razy podczas neutralizacji mechanicy nakładali na jego koła twardą mieszankę i tak w połączeniu z dobrym tempem Stroll zajął 5. miejsce. Takie awanse na mecie w stosunku do miejsca startowego nie są częste, szczególnie, że Lance startował dopiero z przedostatniego miejsca! To było imponujące!

Fot. Aston Martin Aramco Cognizant F1 Team (@AstonMartinF1)/Twitter

Najgorsi kierowcy

Daniel Ricciardo & Yuki Tsunoda – połączymy sobie obydwu kierowców zespołu AlphaTauri, bo zarówno Ricciardo jak i Tsunoda nie pokazali nic dobrego w Las Vegas. Na pewno wpływ na to miały narzędzia, jakie w swoich rękach mają kierowcy tego zespołu, ale ich straty były za duże. Tsunoda miał dopiero 20. miejsce w kwalifikacjach, w wyścigu dużo nie awansował i pod koniec odpadł z powodu awarii skrzyni biegów, a Ricciardo również utrzymywał się w daleko w drugiej dziesiątce. Słaby występ obydwu zawodników tego zespołu.

Zhou Guanyu – w kwalifikacjach jak i w wyścigu Chińczyk wypadł bardzo słabo. W sobotę Valtteri Bottas zdołał zająć dobre 9. miejsce, a Zhou odpadł wtedy w Q1. W wyścigu dojechał przed Finem, ale to nic nie zmienia, bo mówimy o odległych pozycjach w drugiej dziesiątce. Wybrałem z pary Bottas-Zhou Chińczyka za jego bardzo słabą dyspozycję w kwalifikacjach w porównaniu do Bottasa.

A.L.

Najlepszy zespół

Aston Martin – uwaga – dzięki Lancowi zespół ma szansę na walkę o 4. miejsce w mistrzostwach konstruktorów. Aston po weekendzie w Vegas traci 11 punktów do McLarena, biorąc pod uwagę możliwości Alonso, mają realną szansę na zdobycie tego upragnionego czwartego miejsca. Praktycznie cały sezon to Alonso dźwigał na swoich barkach całą ekipę, ale w ten weekend to Lance Stroll dał radę wyciągnąć więcej punktów niż Fernando, co było pewnym zaskoczeniem. Ekipa raczej nie popełnia błędów strategicznych, a głównym była zmiana aerodynamiki, za pomocą nieudanych poprawek. Gdyby tylko mieli dwóch Fernando Alonso byliby bliżej walki o drugie miejsce.

Najgorszy zespół

AlphaTauri – zespół z Faenzy nie dowiózł oczekiwanego wyniku w Vegas. W trakcie kwalifikacji kierowcy uzyskali 20. oraz 15. miejsca startowe. Jest to weekend, który z pewnością będą chcieli wymazać z pamięci, lecz powinni wyciągnąć wnioski. Patrząc z boku na zachowanie bolidu oraz na szybkie zużycie opon w obu bolidach możemy wywnioskować, że błędnie dobrany zestaw aerodynamiczny został zabrany do Las Vegas. Finalnie Tsunoda nie ukończył wyścigu, a Daniel skończył na 14. pozycji.

Najlepsi kierowcy

Max Verstappen – kara, kontakt, walka z przyczepnością, a i tak Max wyrwał zwycięstwo w Las Vegas. Mimo wielu kontrowersyjnych kwestii odnośnie do Las Vegas, które poruszył Max przed wyścigiem, to właśnie on wyjeżdża najbardziej zadowolony śpiewając “Viva Las Vegas” po przekroczeniu mety. Jego walka z Leclerciem i manewry z innymi kierowcami dostarczyła nam odpowiedniego show.

Charles Leclerc – takiego Charlesa chcemy oglądać częściej. Mimo lepszego tempa Red Bulla w wyścigu, to Monakijczyk wyciągał 100% możliwości. Walka, obrona oraz niespodziewane i mądre ataki – właśnie takiego Leclerca zapamiętam z Las Vegas. Dużo się działo do samego końca w pierwszej trójce, kierowca Ferrari na ostatnim okrążeniu odebrał drugie miejsce Checo. Pierwszy raz w tym sezonie doszło również do sytuacji w wyścigu, gdzie Max zwalniał by dać strugę jadącemu z tyłu Checo. Oby Charles się odrodził po tym wyścigu i złapał dużo pozytywnej energii.

Esteban Ocon – Francuz dowiózł bardzo dobry wynik po nieudanych kwalifikacjach, w których doszło do potyczki z Verstappenem. Ocon startował z szesnastego pola, zakończył wyścig na wysokiej czwartej pozycji. Przyjemnie oglądało się jego manewry, szczególnie emocjonujące były te z Pierrem Gaslym. Przyniósł dużo punktów dla zespołu i z pewnością w ekipie są z niego dumni.

Najgorsi kierowcy

Pierre Gasly – w skrócie weekend Pierra to świetne kwalifikacje, lecz kosztem zjadania opon. Widoczne ziarnienie sprawiło, że Francuz miał stratę w tempie wyścigowym. Został objechany przez Ocona, z którym chwilę powalczył. Nawet zespół włączył się do tej walki prosząc Ocona o utrzymanie pozycji (w domyśle za Gaslym), ale komunikat dotarł do nas zaraz po udanym manewrze wyprzedzania. Z pewnością na stanowisku Alpine w padoku było gorąco. Gasly startował z czwartej pozycji, ukończył 11.

Valtteri Bottas – po kontakcie i wypadnięciu z toru Valtteri nie był w stanie powalczyć o dużo się tym wyścigu, ponadto tempo Alfy Romeo w niedzielę było niezadowalające. Ciężko znaleźć pozytywną stronę dla Bottasa, pechowy, słaby, nieudany weekend w Vegas. Również jego zespołowy kolega Zhou nie był w stanie powalczyć w Alfie o coś więcej, ale to Valtteri w finalnym rozrachunku kolejny raz kończy na gorszej pozycji od Chińczyka.

Carlos Sainz – znalazł się tutaj tylko i wyłącznie ze względu na nieszczęście i głupotę organizatora, czynnik pecha w Scuderi Ferrari najwyraźniej musi być utrzymany. Wypadek z FP1 nie powinien mieć miejsca, natomiast karanie Carlosa Sainza za to, że ktoś inny nie dopełnił swoich obowiązków jest wręcz tragicznym posunięciem. Wypadek był niebezpieczny i cieszmy się wszyscy, że nic większego kierowcy się nie stało. Dodam, że naciski ze strony Mercedesa by Carlos otrzymał karę były nieeleganckie – wiadomo, że w tle jest walka o drugie miejsce wśród konstruktorów i tylko błędy strategów Ferrari lub kary dla kierowców mogą pomóc niemieckiej ekipie, lecz wciąż według mnie to niesportowe zachowanie. Dodam, że Carlos ukończył bardzo ładnie przejechany wyścig na 6. pozycji, przed kierowcami Mercedesa. Karma.

Szczegółowe wyniki GP Las Vegas TUTAJ.

Podsumowanie GP Las Vegas przeczytacie na naszym portalu. Zapraszamy poniżej!

Fot. Scuderia Ferrari (@ScuderiaFerrari)/X

Podobne wpisy