Redakcja ocenia – najlepsi i najgorsi w GP Meksyku 2023

Sporo walki na torze, czerwona flaga i samochód bezpieczeństwa. GP Meksyku nie zawiodło i mogliśmy oglądać ciekawy wyścig w Ameryce Południowej.

M.T.

Najlepszy zespół

Ferrari – weekend dla ekipy z Maranello im bardziej wchodził w decydującą fazę tym wyglądał lepiej. Kwalifikacje, zakończone na pierwszych dwóch pozycjach. Niestety już na początku wyścigu Leclerc jak i Sainz zostali objechani przez Verstappena. Dobre tempo dwóch bolidów, strategie kolejny raz nie zawiodły i ostatecznie kierowcy Ferrari ukończyli GP Meksyku na 3. i 4. pozycji, co jest bardzo dobrym wynikiem.

Najgorszy zespół

Aston Martin – poprawki, które wprowadziła brytyjska ekipa, miały pomóc wrócić do walki o wysokie cele. Tak się jednak nie stało i Aston zrobił kolejny regres do tego co mogliśmy oglądać na początku sezonu. Bardzo słabe kwalifikacje i jeszcze gorszy wyścig, gdzie ostatecznie żaden kierowca nie przekroczył linii mety.

Najlepsi kierowcy

Lewis Hamilton – kwalifikacje nie przebiegły najlepiej, dopiero 6. miejsce na polach startowych miał Lewis. Jednak w tym sezonie Mercedesy nie są w tym najlepsze. Natomiast GP Meksyku dla 7-krotnego mistrza świata ułożyło się znakomicie. Dobry i czysty start. Dobre tempo na przestrzeni wyścigu oraz dbanie o opony, co pozwoliło na zakończenie go na 2. pozycji – kolejny raz świetny wynik i po ostatniej dyskwalifikacji, gdzie miał małe szanse na wicemistrzostwo, teraz te nadzieje wróciły i oby Brytyjczykowi udało się to osiągnąć.

Lando Norris – tak słabych kwalifikacji w wykonaniu Brytyjczyka jeszcze nie widziałem. Odpadnięcie w Q1 i tylko przez szczęście zajął 19. pozycje. Do wyścigu startował jako jedyny na oponach miękkich, co nie wyglądało najlepiej – softy bardzo szybko się zużywały. Lando jednak potrafił na nich przebić się do przodu i później po zmianie na opony twarde miał bardzo dobre tempo, dzięki czemu wskoczył na 8. pozycję.

Przez SC i czerwoną flagę spadł na 10. pozycje, następnie po słabym restarcie był na 14. miejscu, ale kierowca McLarena miał fantastyczne tempo i z okrążenia na okrążenie mogliśmy widzieć, jak przebija się do przodu. Ostatecznie wyścig zakończył na 5. miejscu, a gdyby nie słaby restart, to mógłby walczyć o podium. Jednak wszystkie winy za sobotę odkupił i wciąż pozostał w walce o czwarte miejsce w klasyfikacji kierowców.

Daniel Ricciardo – wspaniały weekend to był dla Australijczyka. Jak widać, słowa, które wypowiadał w czwartek, że po GP USA zrozumiał bolid, były jak najbardziej prawdziwe. W kwalifikacjach P4 i pokonanie m.in. Pereza, a w GP Meksyku 7. pozycja z niezłym tempem. Kierowca AlphaTauri wykonał swoją pracę w 110% i to on tuż obok Hamiltona i Norrisa zasłużył najbardziej na docenienie.

Najgorsi kierowcy

Sergio Perez – słabe kwalifikacje, dodatkowo przegrane z Ricciardo w AlphaTauri – a to źle wygląda, jeżeli walczysz o kontynuację posady w Red Bullu. W wyścigu dobrze było tylko do pierwszego zakrętu… Bardzo dobry start i gdy pierwsza czwórka dojeżdżała do pierwszego zakrętu to Checo jechał na 2. pozycji. Niestety, Meksykanin zrobił taki sam błąd jak Hamilton w Katarze z Russellem, a więc nie zostawił miejsca Leclercowi, przez co doszło do kontaktu i Sergio musiał zakończyć swój udział w GP Meksyku. Kierowca Red Bulla mógł się lepiej zachować w tej sytuacji…

Yuki Tsunoda – Japończyk jechał kapitalne zawody w niedzielę aż do momentu, kiedy podpalił się, aby wyprzedzić Oscara Piastriego. Niestety, gdy był już przed Australijczykiem ściął za wcześnie zakręt, przez co pomiędzy kierowcami doszło do kontaktu, a sam Yuki spadł na koniec stawki. Kierowca AlphaTauri mógł się lepiej zachować w tamtej sytuacji i odpuścić walkę, gdyż miał sporo okrążeń aby wyprzedzić Piastriego, ponieważ miał od niego lepsze tempo. Ostatecznie Yuki skończył wyścig bez punktów, a patrząc na sytuację, że i AT mogło zdobyć podwójne punkty, ponieważ tempo wyścigowe było mocne, to może to zespół boleć.

Lance Stroll – kolejny weekend, kiedy to Lance się nie popisał w wyścigu jak i kwalifikacjach. Słabe tempo wyścigowe i wcale niewidoczny. Jedynie, kiedy mogliśmy sobie o nim przypomnieć, to gdy bronił się przed szybszymi kierowcami. Wężykowanie w trakcie obrony przed Sargeantem, a potem twarda obrona przed Bottasem, która ostatecznie skończyła się wykluczeniem z wyścigu przez uszkodzenia bolidu. Lance kolejny raz pokazał swój potencjał…

Fot. Oracle Red Bull Racing (@redbullracing)/X

A.L.

Najlepszy zespół

Ferrari – zmaksymalizowali swój wynik w ten weekend. Bardzo mocne tempo kwalifikacyjne obu kierowców, pierwszy rząd do startu wyścigu należał do stajni z Maranello. Jedyna ekipa, której kierowcy dojechali w TOP5. Mimo czerwonej flagi, Carlos oraz Charles pozostali na planowanej mieszance opon – zrealizowany plan A! To jest coś wyjątkowego i możliwe, że historycznego. Pomimo uszkodzonego przedniego skrzydła Leclerc dał radę dojechać na podium, Carlos pięknie się bronił przed Russelem. Zasłużyli na pochwałę za ten weekend, oby takich więcej!

Najgorszy zespół

Aston Martin – jak mocno zaczęli sezon, tak niestety żaden z bolidów Astona nie ukończył tegorocznego GP Meksyku. Dla Fernando to kolejny raz przedwcześnie zakończony wyścigu ze względu na problemy z bolidem – dziwne dźwięki zgłaszane przez radio. Stroll ze względu na uszkodzenia mechaniczne. Koszmarna runda w ich wykonaniu.

Najlepsi kierowcy

Lando Norris – powstanie z popiołów po mocno nieudanych kwalifikacjach. Po karach dla innych kierowców Lando startował z 17. miejsca, przedzierając się do przodu pokazał jak walczy wygłodniały kierowca, inteligentne i pewne ataki, takie jak na Ricciardo czy Russella pozwoliły osiągnąć wynik. Kolejny raz udowadnia poziom na jakim jest młody Brytyjczyk.

Lewis Hamilton – dostarczył nam porządnej rozrywki walcząc z Leclerciem, bardzo dobre tempo Mercedesa w wyścigu i talent Lewisa dostarczają nam bardzo dobrych obrazów w trakcie niedzieli. Niestety Brytyjczyk nie jest w stanie osiągać równie mocnego tempa w sobotę. Podczas GP Meksyku brak błędów, mocna walka i pewne, dość stabilne tempo doprowadziło do sukcesu kierowcy Mercedesa.

Charles Leclerc – dość typowe dla Charlesa, czyli mocne kwalifikacje dały kolejny raz Pole Position do wyścigu. Niestety bolid Ferrari nie pozwala na wiele w trakcie wyścigu, natomiast walka i obrona przed Lewisem bardzo dobra i podejrzewam, że większość widzów przyzna – więcej takich pojedynków chcemy widzieć na torze.

Fot. McLaren (@McLarenF1)/X

Najgorsi kierowcy

Sergio Perez – niestety po raz kolejny Checo zapisuje do tej listy. Podsumujmy: bardzo ważny wyścig dla Meksykanina, presja ze względu na słabą jazdę (mimo, że wciąż utrzymuje drugie miejsce w generalce!), plotki i słowa dezaprobaty docierające przez kilka miesięcy na pewno nie pomogły. Uważam, że wszystko to sprawiło, że chciał i to bardzo, pokazać się na własnej ziemi. Udowodnić i zamknąć usta hejterom, ale piękny start i bardzo dobre rozpędzanie do pierwszego zakrętu tylko przeszkodziło, bo dało nadzieję na zrzucenie ciężaru już w pierwszym zakręcie. Wyszło finalnie, że popełnił błąd jak nowicjusz… przykre.

Lance Stroll – Lance w trakcie GP Meksyku wkurzył nawet kierowcę z końca stawki jakim jest Sergeant, wężykowanie i atakowanie w nienaturalny sposób sprawiło, że doprowadził do kolizji z Valtterim Bottasem. Sam się wykluczył z wyścigu uszkodzeniami bolidu. Również były problemy z doborem ustawień, lecz poprawianie na ostatnią chwilę i wymuszony start z pit lane u Strolla na niewiele się zdało. Prawdopodobnie największa szansa na zdobycie punktów dla zespołu, którą sam zmarnował.

Yuki Tsunoda – kontakt z Piastrim doprowadził do ogromnej straty dla Japończyka w tym wyścigu. Yuki zaatakował zbyt optymistycznie i niestety skręcił bezpośrednio w Australijczyka. Ruch beznadziejny i drugi najgłupszy w tym wyścigu. Ten manewr sprawił, że z 8. pozycji znalazł się na 16, finalnie kończąc GP Meksyku na 13. miejscu.

A.T.

Najlepszy zespół

AlphaTauri- dzięki poprawie osiągów bolidu, zespół, który często należał do outsiderów lub znajdował się w drugiej połowie stawki, w końcu mógł powalczyć o wysoką zdobycz punktową. Świadczy o tym wynik Daniela Ricciardo, a Yuki Tsunoda również mógł dołożyć cenne punkty mimo startu z końca stawki, gdyby nie jego brawura. To najlepszy wyścig AlphaTauri w tym roku.

Najgorszy zespół

Aston Martin – im bliżej końca sezonu, tym coraz większy regres notuje ekipa Lawrenca Strolla. Weekend w Meksyku dla nich jest totalnie do wyrzucenia. Z bólem patrzyło się na jazdę Fernando Alonso w tym wyścigu. Kłopoty z bolidem, które skończyły się drugim DNF-em z rzędu. Co do postawy drugiego kierowcy raczej nie była ona żadną nowością.

Najlepsi kierowcy

Lewis Hamilton – bardzo dobra jazda w wykonaniu Brytyjczyka. Tym razem zajął 2. miejsce w bolidzie zgodnym z przepisami. Dał pokaz możliwości po starcie z P6 pokonując po drodze bolidy Ferrari oraz Daniela Ricciardo i zbliżył się do walki o tytuł wicemistrza świata.

Daniel Ricciardo – poza genialnym wynikiem w kwalifikacjach, jakim było P4, oraz dowiezieniem największej zdobyczy punktowej zespołu w tym sezonie, to największym osiągnięciem Daniela jest fakt, że to jego drugi start po powrocie za kierownicę po odniesieniu kontuzji. Ogromne brawa dla kierowcy AlphaTauri! Tym występem na pewno mocno podniósł swoje notowania na rynku kierowców.

Lando Norris – patrząc na końcowy rezultat Norrisa, mimo wszystko trzeba uznać ten występ za sukces. Po katastrofie w kwalifikacjach, pozbierał się i jechał maksimum możliwości. Jego oceny nie zepsuje nawet spadek poza pierwszą dziesiątkę po wznowieniu wyścigu, kiedy dał się wyprzedzić kilku rywalom. To tylko wyzwoliło w nim zew waleczności. Spełnił zadanie po zostaniu przepuszczonym przez partnera zespołowego, pnąc się wyżej. No i nie zapominajmy też o manewrze jaki wykonał w końcówce wyścigu, wywołującym piękne wspomnienia polskich kibiców.

Fot. Scuderia AlphaTauri (@AlphaTauriF1)/X

Najgorsi kierowcy

Lance Stroll – kolejny weekend w karierze, którym potwierdził wątpliwości dotyczące sensu jego obecności w F1, zaliczony. W sobotę w trakcie FP3 wykonał niebezpieczny manewr. Kwalifikacje standardowo beznadziejne, a wyścig taki sobie w jego wykonaniu, mimo lepszego tempa od Fernando Alonso. Na koniec padł ofiarą kontaktu z Valtterim Bottasem. Jak mówi słynne przysłowie: “Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.”

Logan Sargeant – w Meksyku oglądaliśmy takiego Sargeanta jak zazwyczaj, czyli nie wykorzystującego potencjału bolidu, który był, patrząc na jazdę Albona. Największą porażką było ostatnie miejsce w kwalifikacjach, choć stało się to głównie z powodu przygody. Tempo wyścigowe średnie, choć udało się wykonać parę manewrów wyprzedzania w tym m.in. na Fernando Alonso.

George Russell – ten występ Russella zostanie zapamiętany przez kibiców znad Wisły pewnie tylko z jednego powodu, którego nie będę cytować. Powiem tylko, że tytuł słynnego filmiku pewnej akcji z przed 4 lat na YouTube, którego Brytyjczyk był bohaterem, określał go jako “amatora”. Jazdę Russella w porównaniu z Hamiltonem była naprawdę na poziomie amatorskim. Nie udało mu się wyprzedzić Ferrari, a w dodatku został pokonany przez Lando Norrisa w słynny sposób. W tym roku niestety nie możemy nacieszyć się jazdą Russella, jaką zasłynął po przyjściu do Mercedesa.

B.C.

Najlepszy zespół

Ferrari – w kwalifikacjach pole position Charlesa Leclerca i drugie miejsce Sainza, a więc pokonanie Maxa Verstappena w najlepszym możliwym stylu. Na starcie wyścigu kierowcy Ferrary wystartowali słabiej od kierowców Red Bulla, doszło do kontaktu Leclerca z Perezem, a Max Verstappen objął pozycję lidera. Tak na prawdę wtedy zakończyła się sprawa rywalizacji o zwycięstwo w GP Meksyku, a Charles Leclerc wywalczył trzecie miejsce na podium. Carlos Sainz natomiast zajął czwarte miejsce, więc z Meksyku Ferrari wyjechało z 27. punktami. To był dobry weekend dla włoskiej ekipy pod kątem tempa, jakie posiadali w kwalifikacjach i w wyścigu.

Najgorszy zespół

Aston Martin – ich występ był w zupełności katastrofalny. Fernando Alonso był cieniem własnego siebie, bo po prostu nie miał do dyspozycji tego bolidu, jaki miał jeszcze niedawno. Aston Martin pikuje w dół, a występ w Meksyku zasługuje tylko na słowa krytyki. W kwalifikacjach odpadli Lance Stroll odpadł w Q1 (tu nie ma takiego zaskoczenia) a Nando zajął 13. miejsce. W GP Meksyku obaj musieli się wycofać: Stroll z powodu kolizji z Bottasem, a Alonso z powodu problemów z jego bolidem po najechaniu na części pozostawione przez Pereza. Koszmarna runda Astona Martina, która na prawdę była poniżej jakiegokolwiek poziomu. Wielka szkoda, że Aston Martin aż tak spadł tempem i formą na przestrzeni tego sezonu.

Najlepsi kierowcy

Lewis Hamilton – co prawda w kwalifikacjach Lewis Hamilton zajął słabe szóste miejsce, bo przegrał z dwoma kierowcami Ferrari, Ricciardo i Perezem. W wyścigu jednak Brytyjczyk bardzo dobrze nadrabiał do czołówki – wskoczył do TOP3 po udanym podcięciu Carlosa Sainza jeszcze w pierwszej połowie wyścigu. Brytyjczyk skutecznie powalczył o drugie miejsce z Charlesem Leclerciem po restarcie – po dosyć ryzykownym ataku wskoczył na drugie miejsce i już go nie oddał do mety.

Charles Leclerc – wybrałbym Lando Norrisa, ale mimo wszystko jego niedzielna gonitwa była wymuszona z powodu jego słabego występu w kwalifikacjach. Charles Leclerc natomiast zdobył w sobotę swoje 22. pole position w karierze, wygrał z Carlosem Sainzem i Maxem Verstappenem. W niedzielę stracił pozycję lidera już na starcie, co zmieniło jego plany co do tego wyścigu. Od tamtego momentu jego celem nr. 1 było zdobycie podium. To mu się udało, bo zajął trzecie miejsce i zdobył swoje 28. podium w F1. Runda GP Meksyku była bardzo dobrze przejechana przez Monakijczyka – pewna jazda, dobre tempo i pole position wraz z podium. Brawo Charles!

Daniel Ricciardo – no trzeba przyznać, że Australijczyk na prawdę zaskoczył. Kiedy Sergio Perez zalicza kolejny słaby weekend, Daniel Ricciardo w drugi weekend po kontuzji jedzie swoją najlepszą rundę w tym roku. W kwalifikacjach zajmuje czwarte miejsce, tak jakby to on jechał w bolidzie Red Bulla, a nie Sergio Perez. W kwalifikacjach był przed Meksykaninem, co po prostu nie powinno mieć miejsca. W GP Meksyku Australijczyk miał ciężkie zadanie, bo miał za sobą takich kierowców jak Russell, Hamilton a później Norris.

Mimo to dał radę wykorzystać przynajmniej w połowie swój sukces w kwalifikacjach (jakby tak Haas i Hulkenberg byli w stanie to powtórzyć) i zajął siódme miejsce. Dzięki temu, zespół AlphaTauri awansował na ósme miejsce w klasyfikacji i ma 16 punktów. Znakomita postawa Ricciardo w kwalifikacjach, bardzo dobry wyścig i najlepszy możliwy scenariusz w sytuacji, kiedy Perez kończy swój wyścig w pierwszym zakręcie. To był imponujący występ!

Fot. Scuderia Ferrari (@Scuderia Ferrari)/X

Najgorsi kierowcy

Sergio Perez – domowy wyścig mógł być dla niego idealnym miejscem dla odbudowania i wrócenia na odpowiednie tory w końcówce tego trudnego dla niego sezonu. GP Meksyku miało być okazją Pereza na powalczenie z Verstappenem, bo niesiony przez swoich fanów byłby mógłby mieć na to szansę. Zakończyło się jednak najgorzej jak się dało – odpadnięciem już w pierwszym zakręcie. Sergio Perez próbował po zewnętrznej poszukać swojej szansy na wyprzedzenie rywali, ale niestety zabrakło mu w tej sytuacji zimnej krwi.

Jego odpadnięcie przy świetnym występie Ricciardo jest najgorszym możliwym scenariuszem dla przyszłości Meksykanina. Perez posypał się od GP Monako i nie potrafi się pozbierać z powrotem. Po takim występie przed swoimi kibicami, który zakończył się totalną klapą, możemy tylko wyobrażać sobie co czuje kierowca Red Bulla.

Lance Stroll – oczywiście Aston Martin ogółem był słaby w ten weekend, ale Stroll był jeszcze słabszy. W kwalifikacjach kolejny raz odpadł w pierwszej części, będąc szybszym tylko od Lando Norrisa i Logana Sargeanta. W wyścigu dodał kolejne argumenty, aby umieścić go w tej klasyfikacji – wężykowanie podczas bronienia miejsca przed Sargeantem, a potem twarda obrona przed Bottasem, co zakończyło się wycofaniem bolidu z wyścigu z powodu uszkodzeń. Jak to mówią zawodnicy piłkarskiej A-klasy – jest słabo, ale stabilnie!

Yuki Tsunoda – Japończyk na prawdę ma czego żałować. W wyścigu jechal na prawdę bardzo dobrze i zmierzał po punkty, co oznaczałoby dla zespołu podwójne punkty w tym wyścigu. Niestety, kiedy już było dobrze (A już było dobrze!!), to Tsunoda kolejny raz nie wytrzymał presji i kompletnie zepsuł to, co wcześniej wypracował. Popełnił błąd podczas wyprzedzania Piastriego, co zrujnowało mu wyścig. Nie można więc chwalić Japończyka za to, że przez większość wyścigu jechał bardzo dobrze, bo ostatecznie nie dojechał on do mety z własnej winy. Gdyby jednak dojechał, to na pewno pojawiłby się u mnie w klasyfikacji najlepszych kierowców tego weekendu.

J.W.

Najlepszy zespół

Ferrari – kierowcy dowieźli to, co mieli dowieźć do mety. Z Hamiltonem, ani tym bardziej z Verstappenem, nie mogli rywalizować. Nie licząc kolizji Pereza i Leclerca, był to spokojny wyścig włoskiej ekipy. Jedyne co im w tym wyścigu nie wyszło, to przewidywania dotyczące degradacji opon. Mieli nadzieję na dogonienie Hamiltona pod koniec wyścigu, ale tak się nie stało.

Najgorszy zespół

Aston Martin – dużo zawirowań wokół tego zespołu w ostatnich dniach. W uspokojeniu tej sytuacji nie pomaga fakt, że nie trafili z rozwojem bolidu. Wyścigu w Meksyku nie ukończył ani Lance Stroll, ani Fernando Alonso. Był to najgorszy wyścig w sezonie w ich wykonaniu. Tempo Astonów przed wycofaniem się z rywalizacji było bardzo słabe. Czekamy na rozwój sytuacji, może już niedługo dowiemy się co dalej ze Strollami i Alonso.

Najlepsi kierowcy

Daniel Ricciardo – zrobił najlepszy wynik zespołu AlphaTauri w całym sezonie. Australijczyk wyprowadził ekipę na 8. miejsce w klasyfikacji generalnej – po prostu pojechał świetnie! Długo się bronił przed Russellem, ale Mercedes mimo wszystko jest zdecydowanie szybszy od bolidu AT. Jednak pod koniec wyścigu Ricciardo miał o wiele lepsze tempo i prawie wyprzedził kierowcę Mercedesa. Mam nadzieję, że nie była to tylko chwilowa zwyżka formy. Red Bull być może będzie chciał umieścić Australijczyka w swoim zespole. Czy tak będzie? Wszystko zależy od Ricciardo.

Lando Norris – start z 17. pola musiał oznaczać ciężki wyścig, lecz nie do końca tak było. Norris imponował tempem, z łatwością wyprzedzał rywali. Na mecie zameldował się trzy pozycje przed Oscarem Piastrim. Szkoda, że Brytyjczyk startował z tak odległego miejsca, bo na pewno w normalnych warunkach włączyłby się do walki o drugie miejsce.

Lewis Hamilton – wycisnął wszystko z bolidu. O wygraną powalczyć nie mógł, więc 2. miejsce jest najlepszym możliwym wynikiem. Brytyjczyk świetnie zarządzał oponami i dzięki temu po wznowieniu rywalizacji mógł utrzymać się przed bolidami Ferrari. Hamilton zostawił daleko w tyle Russella. Na mecie był prawie 30 sekund szybciej od kolegi z zespołu

Najgorsi kierowcy

Sergio Perez – kwalifikacje nawet były udane, ale wyścig to już kompromitacja. Na starcie, przy dojeździe do pierwszego zakrętu nie zobaczył (lub nie chciał widzieć), że obok niego jedzie Charles Leclerc. Doszło do kolizji i Perez spektakularnie zakończył domowy wyścig. Presja na nim jest coraz większa, tym wyścigiem mógł chociaż trochę uratować swoją reputację. Wokół fotela w Red Bullu jest coraz więcej pytań, chętnych jest wielu. Meksykański kierowca pomimo zapewnień o kontrakcie na kolejny rok, ma chyba coraz mniejsze szanse na zostanie w Red Bullu.

George Russell – w porównaniu z Hamiltonem, przejechał słaby wyścig. Właściwie w żadnym momencie nie mógł dorównać tempem swojemu koledze z zespołu. A pod koniec rywalizacji, prawie został wyprzedzony przez Daniela Ricciardo. Problemy z dostosowaniem się do bolidu nie mogą być skuteczną wymówką. Russell na przestrzeni sezonu jest zdecydowanie wolniejszy od Hamiltona.

Oscar Piastri – gdy Norris frunął po torze, on tylko jechał. Patrząc na wynik Brytyjczyka, bolid było stać na zdecydowanie więcej, niż 8. miejsce. Ukończyć wyścig między Ricciardo a Albonem, jest po prostu słabe. Gdyby Piastri ukończył GP Meksyku tuż za Norrisem, to dużego problemu by nie było. A tak, to szkoda kilku punktów, które powinien zdobyć.

Szczegółowe wyniki GP Meksyku TUTAJ.

Podsumowanie GP Meksyku przeczytacie na naszym portalu. Zapraszamy poniżej!

Fot. Scuderia Ferrari (@ScuderiaFerrari)/X

Podobne wpisy