Redakcja ocenia – najlepsi i najgorsi w GP Miami

Pierwszy wyścig F1 w Miami za nami, więc standardowo we wtorek oceny kierowców redakcji naszego portalu. Zachęcamy do poznania naszych opinii.

P.Sz

Najlepszy zespół

Ferrari – w tym tygodniu wybór jest dla mnie prosty. Padł on na stajnię z Maranello, gdyż miała ona najlepszy weekend. Świadczy o tym zablokowanie pierwszego rzędu w sobotę czy podwójne podium w niedziele. Można co prawda narzekać na słabe pit-stopy czy brak zagrywek strategicznych przy SC i zjazd obu kierowców po świeże opony i na przykład próba walki o zwycięstwo, lecz ten weekend po średniej Imoli był dla Ferrari odkuciem.

Najgorszy zespół

Aston Martin – kolejny, bardzo prosty typ. Do niedzielnego popołudnia był to stosunkowo dobry weekend ekipy z Silverstone. W sobotę Sebastian Vettel odpadł w Q2 na trzynastym miejscu, a Lance Stroll wszedł do Q3 i był tam dziesiąty. Patrząc więc na fatalny początek sezonu Astona i ich dyspozycję, był to dobry weekend do tamtego momentu. W niedzielę przed wyścigiem zespół napotkał problemy z autem, a dokładniej problemy z paliwem. Co prawda, Lance’owi Stroll’owi udało się zdobyć jeden punkt za dziesiąte miejsce po 5 sekundach kary dla Fernando Alonso. Sebastian Vettel walczył natomiast o to do końca, lecz kolizja spowodowana przez Micka Schumachera mu to uniemożliwiła. Jednakże, wygląda to źle, patrząc, że jest to zespół z gigantycznymi funduszami i miał walczyć on o najwyższe cele, a nie bić się z Williamsem o pojedyncze punkty.

Najlepsi kierowcy

Alex Albon – mój pierwszy wybór padł na czerwonowłosego Taja. Jest on dla mnie swego rodzaju cichym wyrobnikiem w tym sezonie. Pracuje ciężko i cicho bez większego echa, lecz z bardzo dobrymi skutkami. Od momentu trzeciego wyścigu w Australii robi on wyniki ponad stan i tak też było na Florydzie. Williams FW44 w kwalifikacjach prawie nie istnieje. Nie oszukujmy się, to auto jest dramatyczne, więc P18 i Q1 to jest wynik w normie. Jednakże w wyścigu, Albon miał dobre tempo i skrzętnie korzystał z pomyłek i kar dla rywali. Skończył przez to ten wyścig na dziewiątym miejscu! W Williamsie! Alex swoją bezbłędną i bardzo porządną jazdą zdobył już 3 punkty dla Williamsa. Jeżeli tak będzie dalej, to ja przewiduję kolejne małe punkty dla niego w następnych wyścigach.

George Russell – Mr. Saturday stał się w tym roku Mr.’em Sunday. Lekko nieudane sobotnie kwalifikacje i P12 przekute w bardzo dobre P5 w niedzielę. W wyścigach Russell jeździ na fantastycznym poziomie i pokazał to tutaj. Po raz kolejny pokonuje Lewisa Hamiltona w tym sezonie i jako debiutant dokłada mu cegiełkę do ogrodu w dość trudnym do prowadzenia Mercedesie. Pomógł mu samochód bezpieczeństwa w końcówce wyścigu. Mimo to moim zdaniem nie jest powód, by odbierać Russell’owi, tego, co jest jego. A jego jest to, że bardzo dobrze sobie poradził w ten weekend i jak na razie pokonuje siedmiokrotnego mistrza świata w rywalizacji zespołowej.

Max Verstappen – Max jest obecnie bestią. Jego forma jest chyba najwyższą w jego karierze. Po raz kolejny pokazał, że nawet małe wpadki nie są w stanie mu przeszkodzić w zwycięstwie. Pomyłka na ostatnim kółku w Q3 nie jest skazą na weekendzie Holendra. Takie rzeczy się zdarzają i to jest według mnie tzw. szukanie limitu. Natomiast w niedzielę Max pojechał wyścig perfekcyjny. Mocny start i wyprzedzenie Sainza na pierwszym okrążeniu. Później wyprzedzenie Leclerca i nieoddanie prowadzenia do końca mimo późnej neutralizacji, braku pit-stopu i ataków Leclerca. Z taką formą i wyścigami Max może zdobyć drugie mistrzostwo świata pomimo problemów z silnikiem Hondy.

Zdjęcie
Photo: Williams/Twitter

Najgorsi kierowcy

Pierre Gasly – Francuz miał dobre kwalifikacje, w których zajął P7, lecz w wyścigu nie było dobrze. Mocny start i pierwsze okrążenia zwieńczone problemami w jego drugiej połowie wyścigu. Lock-up w marinie, szeroki wyjazd i skasowanie Lando Norrisa. To nie jest to, czego Alpha Tauri i sam Gasly potrzebują. W tym wyścigu jego postać u mnie na minus.

Daniel Ricciardo – Daniel, Daniel, Daniel… Już myślałem, że jest lepiej, że zadyszka na początku sezonu to był tylko efekt zachorowania na Covid podczas testów w Bahrajnie, ale to jest trzeci słaby wyścig na pięć w tym sezonie. P14 w kwalifikacjach i P13 w wyścigu, gdzie było nawet P17 przed SC, to nie jest wg. mnie poziom kierowcy McLarena. Porównując jego wyniki do wyników Lando Norrisa, to na przykład w kwalifikacjach jest wynik 5-0 dla Brytyjczyka. Taką jazdą Daniel oddala się od jazdy w F1 w przyszłym sezonie.

Kevin Magnussen – trzeci wybór i chyba najtrudniejszy w ten weekend. Jednak wybieram KMaga, bo nie był to przyzwoity weekend dla niego, a nawet najgorszy od powrotu do Haasa. P16 i odpadnięcie w Q1 + średni wyścig z balansowaniem na granicy punktów w pewnym momencie. Jednak P13-P14 to taka jego średnia. O dziwo, Mick Schumacher pomimo tej kolizji na koniec wyglądał lepiej od Duńczyka, co jest pierwszą taką sytuacją w tym sezonie.

Zdjęcie
Photo: Alpha Tauri/Twitter

A.T

Najlepszy zespół

Ferrari – w tym roku Ferrari wróciło na szczyt. Mają obok Red Bulla najlepszy samochód, o ile nawet nie lepszy od nich. Osiągi w połączeniu z niezawodnością przynoszą im sukces. Ich najgroźniejsi rywale jeszcze nie uporali się z często pojawiającymi się problemami technicznymi.

Najgorszy zespół

Haas – w 2021 roku raczej byłaby to norma, jednak po świetnym wejściu w sezon przyznanie tego tytułu właśnie temu zespołowi jest sensacją. Rywalizacja nie poszła po ich myśli. Lider ekipy, czyli Kevin Magnussen odpadł już w Q1, a Mick Schumacher był najwolniejszy w Q2. Uplasował się tylko jedną pozycję przed Duńczykiem. Wyścig również nie poszedł po myśli niespełna 30-letniego kierowcy. Jasnym punktem mógł być występ Schumachera, ale pamiętamy, jak się skończył.

Najlepsi kierowcy

Max Verstappen – pod względem sportowym, to najlepszy kierowca w stawce i myślę, że tu pełna zgoda. Wygrał w tym roku każdy wyścig, który ukończył, a w tych w których nie finiszował, zmierzał po pewne 2 miejsce. Kunszt Verstappena jest widoczny chociażby dlatego, że nawet kiedy wygrywa w równej walce, to za nim najczęściej plasują się kierowcy Ferrari, a dopiero za nimi Sergio Perez, co może świadczyć o przewadze zespołu z Maranello.

George Russell – co tu dużo mówić, kolejny raz pokonał swojego partnera zespołowego, który z racji swoich osiągnięć, których dokonał w ostatnich latach jest przez wielu obserwatorów sportu uważany za jednego z najlepszych kierowców w historii. Od początku weekendu był szybszy od LH uzyskując nawet najlepszy czas w FP2. Mimo że w Q2 podwinęła mu się noga, a w wyścigu po starcie spadł o kilka pozycji, to w jego drugiej fazie podniósł się. Co prawda miał szczęście w postaci poczekania ze zjazdem na wypadek wyjazdu samochodu bezpieczeństwa (była to jego decyzja) co się stało, ale na uznanie zasługuje tempo, które było lepsze niż jego 37-letniego rodaka zza ściany garażowej.

Valtteri Bottas – widząc go na starcie znowu obok Lewisa Hamiltona można było mieć flashbacki z ostatnich 5 lat, kiedy to jako kierowcy Mercedesa często zajmowali pierwszą linię. W obecnym układzie sił Lewisa jest stać tylko na trzecią linie, ale fakt, że Bottas, który teoretycznie ma do dyspozycji słabszy bolid, 5 miejsce jest znakomitym wynikiem i zasługuje na uznanie. Oczywistą rzeczą jest to, że w Alfie Romeo pełni rolę lidera, skoro ma za sobą ponad 180 startów w F1, a jego partnerem jest 23-letni debiutant. Wynik osiągnięty w wyścigu też zasługuje na wyróżnienie i ogromna szkoda, że przez własny błąd oddał pozycję swojemu byłemu partnerowi zespołowemu.

Zdjęcie
Photo: Alfa Romeo F1/Twitter

Najgorsi kierowcy

Mick Schumacher – to już kolejny raz, kiedy 23-letni Niemiec daje nam powody, aby rozważać, czy ma coś więcej do zaoferowania niż nazwisko. Tempo Haasa było w miniony weekend gorsze niż dotychczas. Pomimo tego Mick miał szanse zdobyć pierwsze punkty w karierze. Wyszło jednak w stylu Georga Russella z czasów Williamsa, czyli kiedy okoliczności sprzyjają, to trzeba popełnić błąd, bo byłoby zbyt pięknie. W dodatku ten błąd to kolizja ze swoim rodakiem i przyjacielem, Sebastianem Vettelem, której efektem był koniec wyścigu dla 4-krotnego mistrza świata, a dla Micka spadkiem na ostatnią pozycję.

Esteban Ocon – może jestem zbyt surowy dla Francuza, ale Latifi poza odstawaniem od Albona nie dał powodów, żeby tutaj się znaleźć. Ocon swoją jazdą w wyścigu też nie dał, ale rozbił bolid w FP3, co przesądziło o pozycji startowej, bo zespół nie miał możliwości wyrobić się z wyjazdem na kwalifikacje.

Daniel Ricciardo – gdyby ktoś się zastanawiał, dlaczego on – w kwalifikacjach odpadł w Q2 będąc dopiero 14. Był dużo wolniejszy od Norrisa, odstawał od niego cały czas. W wyścigu tempo również było nierewelacyjne, czym bardziej należał do statystów rywalizacji.

Zdjęcie
Photo: Mclaren/Twitter

B.C

Najlepszy zespół

Ferrari – pierwszy rząd i dwójka kierowców na podium, to świetny wynik po bardzo słabym występie na Imoli. 2 i 3 miejsce to było max dla włoskiej ekipy, więc wykorzystali ten wyścig na 100%. Carlos Sainz odbił się psychicznie po kolejnej wpadce w piątek i pojechał dobre kwalifikacje i wyścig.

Najgorszy zespół

Haas – niestety ten weekend dla Haasa nie był udany, a było blisko do tego, żeby był. W kwalifikacjach zajęli P15 i P16, a w wyścigu ostatecznie nie awansowali o żadną pozycję. Mick był blisko punktów, ale przez swój błąd, Haas wyjeżdża z USA bez dodatkowego dorobku. Po dobrym starcie sezonu, przyszedł trochę spadek formy. Liczymy, że Amerykańska ekipa poradzi sobie lepiej za dwa tygodnie w Hiszpanii.

Najlepsi kierowcy

George Russell – George nie za dobrze poradził sobie w kwalifikacjach, odpadając w Q2 na 12 miejscu. Później zaliczył słaby start spadając w dół stawki, co zmusiło go do przeciągnięcia stintu, aby coś osiągnąć. Podjął decyzję, żeby nie zjeżdżać na zmianę opon, co się poszczęściło, bo później wyjechał Safety Car. Dzięki temu Brytyjczyk wszedł do pierwszej dziesiątki. Ominął z Lewisem Bottasa i potem wyprzedził swojego kolegę z zespołu z przewagą opon. To był dobry wyścig w wykonaniu młodej gwiazdy F1.

Max Verstappen – Max popełnił błąd w kwalifikacjach przez co zajął dopiero 3 miejsce. Na starcie zyskał już na jednej pozycji wyprzedzając Sainza. Później wyprzedził Leclerca i prowadził wyścig do jego końca. Był nie do doścignięcia i złapania przez Leclerca. Nawet po SC Leclerc nie dał rady Maxowi i nie potrafił go pokonać. Max wykonał jeszcze najszybsze okrążenie wyścigu i został wybrany przez kibiców kierowcą dnia.

Sergio Perez – Checo walczył i walczył, ale nie udało mu się pokonać Sainza i zdobyć podium. Wybrałbym Sainza, ale jego błąd w piątek zepsuł mi jego ocenę za ten weekend. Sergio jest w lepszej formie od Sainza i dlatego Red Bull dogonił Ferrari w generalce, bo traci już tylko 6 oczek. W kwalifikacjach zajął również 4 miejsce, więc to był równy weekend w jego wykonaniu.

Zdjęcie
Photo: Mercedes F1/Twitter

Najgorsi kierowcy

Danel Ricciardo – Daniel w McLarenie zajął dopiero 14 miejsce przy 8 miejscu Norrisa. W ostatecznych wynikach wyścigu awansował o jedną pozycję na 13 miejsce. To nie są wyniki na miarę McLarena, bo Australijczyk musi być w promieniu pierwszej dziesiątki. Zastanawia też już coraz częściej słabsze tempo od Norrisa na pojedynczych kółkach i długich dystansach.

Kevin Magnussen – Kevin nie wszedł do Q2 i przegrał kwalifikacje z Schumacherem, co prawda o jedną pozycję, ale Niemiec wszedł do Q2. W wyścigu musiał się wycofać, a więc weekend nie poszedł po jego myśli. Haas ma nierówną formę, bo na jednym torze czuję się bardzo dobrze, a na drugim już mniej. Dlatego też zajmują 8 miejsce w klasyfikacji.

Fernando Alonso – mimo wszystko, to znowu nie był dobry weekend dla Alonso. 11 miejsce w kwalifikacjach mogło być jeszcze pozytywnym wynikiem dla Alpine. Wyścig udało się nawet ukończyć w punktach, ale przez swoje błędy dostał w sumie dwie kary 5s i wypadł przez to z pierwszej dziesiątki. W ostatecznym sklasyfikowaniu zajął 11 miejsce. Hiszpan musi ustrzegać się od takich błędów, bo w tej sytuacji szansa na punkty musi być przez niego w pełni wykorzystana. Dla porównania Ocon, który startował z 20 miejsca przez wypadek w FP3, zajął w wyścigu 8 miejsce. To musi boleć…

Zdjęcie
Photo: Haas F1/Twitter

M.T

Najlepszy zespół

Ferrari – ten weekend dla ekipy z Maranello był bardzo udany. Sobotnie kwalifikacje zakończone na dwóch pierwszych pozycjach. W wyścigu dojechali na drugiej i trzeciej pozycji, co jest bardzo dobrym wynikiem. Obydwaj kierowcy pojechali niezłe zawody. Ferrari w Miami wykonało dobrą robotę i zgarnęło solidną zdobycz punktów.

Najgorszy zespół

Haas – amerykański zespół miał bardzo dobry start sezonu, ale teraz wygląda na to, że złapali lekkiej zadyszki. Sobotnie kwalifikacje przez obydwu kierowców nie poszły po ich myśli. P16 i P15 to słabe miejsca patrząc na to jakim dysponują bolidem. W niedzielę wydawać się mogło, że wyścig musi pójść im lepiej. Do pewnego momentu tak było. Mick jechał w punktach, ale ostatecznie przez zderzenie z Vettelem wyleciał z TOP10 i żaden z kierowców Haasa ostatecznie nie zdobył punktów.

Najlepsi kierowcy

Max Verstappen – przez błąd w kwalifikacjach zajął trzecie miejsce, a spokojnie mógł walczyć o Pole Position. To jednak szybko zostało zapomniane przez Holendra i w wyścigu po dobrym starcie już na pierwszym zakręcie uporał się z Carlosem Sainzem. Kolejne okrążenia to była walka między Maxem, a Charlesem. Ostatecznie to Holender wygrał pojedynek z Monakijczykiem i kolejne okrążenia to było budowanie przewagi nad drugim kierowcą i spokojne kontrolowanie wyścigu. Pod koniec, gdy na torze był SC, mogło się wydawać, że Leclerc ma jeszcze szansę wyprzedzić Verstappena, jednak kierowca Red Bulla na tyle dobrze się bronił, że nie oddał swojej pierwszej pozycji.

George Russell – sobotnie kwalifikacje przez Anglika nie należały do udanych, ponieważ odpadł w Q2. Wyścig jednak wyglądał już inaczej i Russell pojechał go naprawdę dobrze. Przez start na twardej mieszance mógł sobie pozwolić na późniejszy zjazd do boksów. To pozwoliło mu zdobyć sporo pozycji, a gdy pod koniec wyścigu wyjechał samochód bezpieczeństwa, to George mógł skorzystać z darmowego pit stopu. Anglik ostatecznie zajął 5 pozycję, a to jest bardzo dobry wynik. Kolejny raz był również przed Hamiltonem.

Valtteri Bottas – Fina znowu możemy chwalić. Bardzo dobre sobotnie kwalifikacje zakończone na piątej pozycji. W wyścigu wydawało się, że Bottas jedzie własny wyścig i piąte miejsce jest niezagrożone. Niestety przez samochód bezpieczeństwa musiał walczyć z kierowcami Mercedesa i możliwe, że mógłby się przed nimi obronić, jednak przez jeden błąd stracił dwie pozycje i ostatecznie wyścig zakończył na siódmym miejscu. Jest to jednak znowu dobry wynik dla Fina jak i zespołu.

Zdjęcie
Photo: Alfa Romeo F1/Twitter

Najgorsi kierowcy

Daniel Ricciardo – wydawało się, że Daniel w końcu złapie dobrą formę i będzie dojeżdżał w punktach. Jak widać, myliłem się. Ten weekend dla Australijczyka był bardzo słaby. Kolejne przegrane kwalifikacje z zespołowym partnerem i bardzo słaba jazda w niedzielnym wyścigu. Daniel nie pokazał absolutnie nic za co można by go pochwalić, a nie, jest jedna rzecz. To malowanie kasku. Ricciardo musi jak najszybciej się poprawić, jeżeli chce jeździć jeszcze w F1. Na jego miejsce puka już pewien Meksykanin z IndyCar.

Kevin Magnussen – dla Duńczyka był to nieudany weekend. Najpierw bardzo słabe kwalifikacje zakończone na P16, a potem niedzielny wyścig, w którym próbował coś walczyć, ale ostatecznie żadnych punktów nie zdobył. Jest to pierwszy weekend, który Magnussen nie zaliczy do szczęśliwych. Oby nie było takich więcej w tym sezonie, ponieważ dobrze jest Duńczyka widzieć na wysokich pozycjach.

Fernando Alonso – po sobocie Hiszpan mógł być w miarę zadowolony. 11 miejsce dawały szansę, że w wyścigu można jeszcze dużo zdziałać. I tak też się początkowo wydawało. Start przez Alonso był niezły, zdobył kilka pozycji i jechał w miarę dobrym tempem. Linię mety minął w TOP10, ale przez dwie 5s kary, które otrzymał, wyścig zakończył na 11 miejscu. Patrząc na doświadczenie Hiszpana, to takie kary, które dostał, nie przystoją na jego miejscu.

Zdjęcie
Photo: Alpine F1/Twitter

B.S

Najlepszy zespół

Red Bull – chciałbym być kreatywny i napisać coś innego, ale niestety nie dają mi argumentów inne zespoły. RBR od wprowadzenia poprawek na Imoli jest zdecydowanie najszybszym samochodem. W Miami nie było inaczej, a reakcja Sainza na tempo Maxa podczas stintu na pośrednich oponach tylko to potwierdza. Zaczynam się nawet obawiać, że jeśli wszystko nadal będzie szło takim tokiem wypadków, to możemy mieć powtórkę z sezonu 2013 i druga połowa sezonu będzie wyglądać bardzo jednostronnie. Ferrari na razie nie jest żadnym przeciwnikiem, a jedyne co może zatrzymać Red Bulla to ich własne silniki. Warto dodać, że to wszystko bez wprowadzania niesamowitych ulepszeń, a jedynie odchudzeniu RB18. Widać, że w tym aucie drzemał ogromny potencjał, który od jakiegoś czasu udało się uwolnić. 

Najgorszy zespół

McLaren – występ ekipy z Woking to w tym sezonie istny rollercoaster. Fatalny występ w Bahrajnie, całkiem nieźle w Arabii i Australii, podium Lando na Imoli, a teraz fatalny wyścig w Miami Gardens. Słabe kwalifikacje, w których tylko jeden kierowca zdołał przebić się do Q3. A to i tak był ten lepszy dzień w ich wykonaniu. W niedziele tempa brakowało obu kierowcom. Lando został wyprzedzony przez Alonso czy Schumachera i spadł na P9. Po wyjeździe utknął za sporą grupką kierowców, a na koniec z wyścigu wyeliminował go Gasly. Dziwne to było zdarzenie, takie 50/50 co do winy, spokojnie możemy to nazwać incydentem wyścigowym. Wyścig Ricciardo – wystarczy powiedzieć, że był bardzo nijaki. McLaren z Florydy wyjedzie bez żadnego zdobytego punktu.

Najlepsi kierowcy:

Max Verstappen – Max wygrywa wszystkie wyścigi, w których dojeżdża do mety. Nie był to oczywiście idealny weekend w wykonaniu aktualnego mistrza świata. W sobotę sam popełnił błąd, który skutkował startem z trzeciej pozycji. W niedziele był już jednak nie do pokonania. Na stracie wykorzystał czystą stronę toru i przeskoczył Sainza. Potem skrupulatnie gonił Leclerca, a na 9 okrążeniu udało mu się go wyprzedzić. Od tego momentu miał pełne panowanie nad wyścigiem. Miał do dyspozycji o wiele lepszego RBR i to wykorzystał. Nikt nie był mu w stanie zagrozić. Piękna wygrana i najszybsze okrążenie. Jeśli nadal tak będzie się kształtować rozwój bolidów, to może czekać nas bardzo nudny sezon, bo Max po prostu jest perfekcyjny w niedziele. 

Alex Albon – po raz kolejny jest cichym bohaterem. Ma do dyspozycji najwolniejszy bolid, a po 5 wyścigach wyprzedza w klasyfikacji generalnej samego Fernando Alonso. W kwalifikacjach nie mógł za dużo zrobić, ale cel minimum wykonał, bo zakwalifikował się przed kolegą z zespołu. Dzięki problemom Astona Martina, na starcie od razu zyskał dwie pozycje. Potem potrafił trzymać się blisko Russela, a przez długi czas trzymać za sobą Ocona. Kontrolował tempo i dobrze dbał o opony. Nie skorzystał nawet z SC, bo w tym momencie miał już zmienione opony. Na koniec wyścigu uciekł od samochodów za nim i dojechał na bardzo dobrej, dziesiątej pozycji. Dzięki karze Alonso awansował nawet na P9. Super robota Albono!

George Russell – to miejsce było zarezerwowane dla Valterriego Bottasa. Przez większość weekendu był najlepszy z reszty, co potwierdził w kwalifikacjach. W wyścigu również kontrolował tempo i pozycje. Aż tu magle przyszło 49 okrążenie i błąd. Za późno zahamował i został wyprzedzony przez dwójkę Mercedesów. Wtedy jeszcze z przodu był jednak ten z numerem 44. Nie trwało to jednak długo, bo Russell zdołał wyprzedzić Hamiltona i po raz piąty w tym sezonie dojechać na 5 miejscu. Pomogło mu w tym szczęście i Samochód Bezpieczeństwa, ale takie okazje trzeba umieć wykorzystać. George’owi się to udało, a jego recovery z 12 pozycji pokazuje jak mocny jest Brytyjczyk w tym sezonie.  

Zdjęcie
Red Bull F1/Twitter

Najgorsi kierowcy 

Daniel Ricciardo – niestety, po raz kolejny, mamy do czynienia z bardzo słabym Australijczykiem. Sromotnie przegrał z Norrisem w kwalifikacjach, nie wchodząc nawet do Q3 i kończąc czasówkę z 14 czasem. Zaliczył całkiem niezły start, awansując o kilka pozycji do przodu. To był jednak jedyny dobry fragment sympatycznego kierowcy w cały weekend. Od tego momentu zaczął osuwać się coraz niżej stawki. Zapracował nawet na karę 5 sekund, za zyskiwanie przewagi, poza torem która zrzuciła go na 13 miejsce. Absolutny brak tempa, a kara to niestety dobry obraz tego co Danny wyczynia na torze. Po raz dziewiąty z rzędu został też pokonany przez Norrisa w kwalifikacjach. Jeśli Ricciardo chce kontynuować karierę w F1, to musi się wziąć w garść. bo na razie nie daje żadnych argumentów na przedłużenie umowy. 

Kevin Magnussen – pierwszy tak słaby weekend w wykonaniu Duńczyka. Przegrał z Mickiem kwalifikacje, odpadając już w sesji Q1. W wyścigu również był nijaki, choć w pewnym momencie wydawało się, że będzie w stanie walczyć o małe punkty. Niestety błędna decyzja o zjeździe podczas neutralizacji, zrzuciła go kilka pozycji niżej. Nie był w stanie się przebijać wyżej, a nawet wplatał się w incydent z Strollem, za który dostał karę. W oficjalnych wynikach wyścigu ma wpisane DNF, ale ciężko mi powiedzieć na którym okrążeniu wycofał się z niedzielnej rywalizacji. Bardzo słaby weekend w wykonaniu obu kierowców Haas’a.

Mick Schumacher – długo zastanawiałem się kogo z kierowców Haas’a wybrać do tego zaszczytnego grona najgorszych kierowców weekendu. Finalnie znalazło się miejsce dla dwójki. A przecież nic na to nie wskazywało. Schumacher był tym lepszym kierowcą w ten weekend i wyglądało, że ma szanse zdobyć swoje pierwsze punkty. Niestety, wszystko zepsuł jeden błąd. Zbyt odważnie zaatakował Vettela, który zamknął drzwi. Mick skazał swojego mentora jak i siebie na niepowodzenie. Mimo kilku głosów twierdzących inaczej, ja będę się upierał, że to właśnie młodszy Niemiec bierze odpowiedzialność za cały manewr. Zaatakował za późno, w momencie, w którym Vettel składał się już zakrętu. Mimo zablokowania kół, był pasażerem i nie mógł nic zrobić. Zakończył wyścig obu kierowców.

Zdjęcie
Photo: Haas F1/Twitter

K.K

Najlepszy zespół

Ferrari – tym razem najwyższy stopień podium w zestawieniu zespołów należy się Ferrari. Zarówno Charles Leclerc, jak i Carlos Sainz świetnie zaprezentowali się podczas kwalifikacji, w których zdobyli dublet, jak i wyścigu, w którym uzupełnili podium. Mimo tego, że w treningach wyniki Sainza w odróżnieniu od Leclerca nie były zbyt rewelacyjnie, to w najważniejszym momencie pokazał, na co go stać. To właśnie te dwa przejazdy przeważyły nad tym, że w tej kategorii wygrało Ferrari, a nie Red Bull.

Najgorszy zespół

Haas – słabe kwalifikacje i wyścig w sumie przesądziły o tym, że ten tytuł trafił do Haasa. Tak jak już mówiłem w przypadku Magnussena, wyniki z treningów mogły dać nadzieje na fajny wynik zespołu. Niestety podczas kwalifikacji i wyścigu kierowcy Haasa zderzyli się z brutalną rzeczywistością. W skrócie Haas zawiódł po całej linii i nie ma co się o tym wielce rozpisywać.

Najlepsi kierowcy

Max Verstappen – tego, że po raz kolejny w tej kategorii znajdzie się Max Verstappen mogliśmy się spodziewać. Młody Holender po raz kolejny zaprezentował się z bardzo dobrej strony tak na treningach, jak i w kwalifikacjach. Mimo dobrego tempa aktualnego mistrza świata, to podczas wymienionych sesji miał on mały problem, aby dorównać tempem Charles’owi Leclercowi. Jednak podczas najważniejszej części weekendu, czyli wyścigu kierowca Red Bulla pokazał, na co stać go i jego maszynę zwyciężając wyścig nie dając przy tym rywalom najmniejszych szans na pokonanie go.

Charles Leclerc – Charles Leclerc i jego Ferrari to prawdziwy fenomen tego sezonu. Kierowca z Monako podczas Grand Prix Miami po raz kolejny potwierdził, że jest jednym z głównych faworytów do zdobycia tytułu mistrza świata. Tak jak w trakcie poprzednich weekendów wyścigowych i tym razem Leclerc prezentował najlepsze tempo podczas treningów i kwalifikacji. Świetny w jego wykonaniu był również wyścig, lecz w niedzielę musiał on jednak uznać wyższość swojego głównego rywala.

Sergio Perez – w tym przypadku wachałem się między trzema kierowcami. Postanowiłem jednak postawić na Pereza, który w trakcie całego weekendu utrzymywał najrówniejszą formę. Meksykanin zarówno w treningach, kwalifikacjach, jak i samym wyścigu, w którym otarł się o podium, prezentował świetną formę. Pokazał przy tym, że jeśli chodzi o walkę o czołowe miejsca, trzeba się z nim liczyć.

Zdjęcie
Photo: Red Bull F1/Twitter

Najgorsi kierowcy

Zhou Guanyu – kolejny weekend i kolejna słaba jazda w wykonaniu Chińczyka. Jedyne za co można pochwalić kierowcę Alfy Romeo, to przejazd w trakcie drugiego treningu, podczas którego zajął ósme miejsce. Dalej niestety było już tylko gorzej co udowadnia to, że w przeciwieństwie do swojego kolegi z zespołu, nie potrafi on wycisnąć pełni ze swojego samochodu. Nie należy jednak zapominać o tym, że Zhou Guanyu miał podczas wyścigu ogromnego pecha. Wtedy to jego samochód odmówił posłuszeństwa i kierowca z Chin był zmuszony zakończyć wyścig. Mimo tego trzeba powiedzieć szczerze, że nawet gdyby ukończył on wyścig w całości, była by mała szansa na to, że zajął by w nim jakąś przyzwoitą lokatę.

Nicholas Latifi – nie będzie chyba przesadnym stwierdzeniem, że na obecną chwilę Latifi jest jednym z najgorszych kierowców w stawce. Kanadyjczyk po raz kolejny w praktycznie każdej z sesji zajmował końcową pozycję. Nawet 14 miejsce, w wyścigu które jak na obecne możliwości Williamsa jest dobrym wynikiem, nie może cieszyć Latifiego, gdyż jego kolega z zespołu mimo przerwy w Formule 1 spisuje się od niego praktycznie za każdym razem o niebo lepiej.

Kevin Magnussen – czy Duńczyk był najgorszym kierowcą tego weekendu? Nie. Czy zawiódł wtedy, kiedy najbardziej na niego liczono? Tak. Dlatego właśnie znalazł się on w tym gronie. Wiem, że jest wielu kierowców, którzy bardziej zasługują na to miejsce, ale jednak brak awansu do Q2 i zakończenie wyścigu na 16 miejscu sprawiły, że postanowiłem dać Magnussenowi moralizatorskiego kopniaka i umieścić go na tej właśnie liście. Mimo małego potknięcia, to i tak wciąż wierzę, że Duńczyk jeszcze nie raz nas w tym sezonie zaskoczy, lecz tym razem pozytywnie.

Zdjęcie
Alfa Romeo F1/Twitter

Photo: Petronas Motorsports/Twitter