Redakcja ocenia – najlepsi i najgorsi w GP Monako

Runda na legendarnym torze w Monako już za nami, więc pora na standardowe oceny naszej redakcji. Kto pokazał się z dobrej strony, a kto nie?

B.C

Najlepszy zespół

Red Bull – może nie mieli najlepszych konstrukcji w Monako, ale wykazali się większym sprytem i doświadczeniem w ściganiu się o ważne miejsca. Ograli Ferrari i ich stratedzy przygotowali świetny schemat na ten wyścig. Dzięki temu Sergio Perez wygrał wyścig, a Max Verstappen zajął P3. W dodatku Carlos Sainz dojechał na P2, a Charles Leclerc przez błąd strategiczny swojego zespołu dopiero na P4. Tak o to po tym weekendzie Max Verstappen jest dalej na P1 z przewagą 9 oczek na Leclerciem. Red Bull natomiast z 36 punktami więcej pozostaje liderem klasyfikacji konstruktorów.

Najgorszy zespół

Haas – zespół Gene Haasa niestety w ostatnich rundach opadł na siłach i jest trochę słabiej niż na początku tego sezonu. W kwalifikacjach Kevin Magnussen zajął 13 miejsce, a Mick Schumacher 15. W wyścigu nie dojechali obydwaj: Magnussen musiał się wycofać, a Mick Schumacher doszczętnie rozbił swój bolid na pół. To był koszmarny weekend dla amerykańskiej ekipy, a szkoda, bo sezon ten zaczął się dla nich wyśmienicie.

Najlepsi kierowcy

Charles Leclerc – podobna sytuacja do tej w Hiszpanii – znów stracił zwycięstwo zupełnie nie ze swojej winy. Kierowca Ferrari znów robił przez cały weekend wszystko bez żadnych pomyłek, wpadek i błędów. Zdobył Pole Position w kwalifikacjach z przewagą aż 0.3s nad drugim Sainzem, Perezem i Verstappenem. Pojechał w zupełnie innej lidze, a w wyścigu również wszystko szło po jego myśli. Niestety przez “grande strategię” w obozie strategów Ferrari (o ile takie osoby tam są), Monakijczyk musiał obejść się ze smakiem nawet podium. To był ponownie bardzo dobry weekend Leclerca, który w niedzielę zepsuł mu team.

Sergio Perez – można chwalić Leclerca, obwiniać jego strategów i jednocześnie chwalić strategów Red Bulla. Oprócz świetnej taktyki na wyścig RB, to Sergio Perez miał bardzo dobre tempo, aby ten sukces osiągnąć. Od początku weekendu wyglądał lepiej od Maxa Verstappena i miał równe tempo w Monako. Niestety błąd w kwalifikacjach mógł trochę przyćmić jego występ, ale sympatyczny kierowca z Meksyku szybko odbił to sobie w wyścigu. Tym samym dołączyć do grona osób, które wygrały legendarne GP Monako.

Sebastian Vettel – chciałem bardzo docenić doświadczonego Niemca. Oczywiście równie dobrze pokazali się Lando Norris i George Russell, ale spodobał mi się występ Sebastiana. 4-krotny mistrz świata mimo dyspozycji słabego bolidu potwierdził tezę, że Monako ocenia prawdziwych kierowców F1. I tak też się stało, bo i Vettel i np. Alonso pojechali w ten ostatni weekend maja bardzo dobrze. Vettel zakwalifikował się do Q3, kończąc je na 9 pozycji. W wyścigu spadł tylko o jedno miejsce, więc dowiózł dla zespołu cenny punkt. Realizatorzy niestety tego nie pokazali, ale Vettel świetnie i skutecznie walczył z innymi na torze.

Photo: Scuderia Ferrari/Twitter

Najgorsi kierowcy

Mick Schumacher – młody Niemiec coraz bardziej sobie grabi w oczach F1 i jej kibiców. Kolejna kraksa i to na taką skalę, że zapewne konstrukcję trzeba będzie budować od młodzieńczych faz. Uderzenie było przy dosyć dużej prędkości, ale trzeba przyznać, że bolid nie powinien rozpaść się na pół. Mimo to kolejny wypadek w wyścigu, który pochłonie ogromne sumy pieniędzy musi denerwować Steinera i cały zespół.

Yuki Tsunoda – 11 miejsce w kwalifikacjach to dobry wynik, ale już 17 w wyścigu – bardzo słabe. Spadek o 6 pozycji względem pozycji startowej jest trudne dla kierowcy, ale w Monako nie można tak nisko spadać o pozycje. Szkoda, ale jestem pewny, że to jeden słabszy weekend w wykonaniu Japończyka, bo ostatnio jest tylko lepiej.

Daniel Ricciardo – Daniel zaliczył kolejny raz fatalny weekend i zaczynam wątpić w jego umiejętności i dyspozycję od 2 lat. Oczywiście mam na myśli umiejętności na ten moment, bo co do ogólnych nie ma wątpliwości – Daniel jest dobrym kierowcą. Niestety na ten moment od przejścia do McLarena coś się podziało i to już nie jest ten sam Australijczyk co kiedyś. Nawet nie wiem, jak można wytłumaczyć obecną formę tego kierowcy, bo coś jest po prostu nie tak…

Photo: Haas F1/Twitter

A.T.

Najlepszy zespół

Red Bull – wyścig idealnie ułożył się dla nich. Znakomite rozegranie strategiczne i błyskawiczne pit stopy. W połączeniu ze wspaniałą jazdą kierowców przyniosło im to sukces.

Najgorszy zespół

Ferrari – GP Monako było dla nich flashbackiem z lat 2017-2019, kiedy niejednokrotnie przegrywali wyścigi przez własne błędy. Tak było i tym razem, Leclerc i Sainz mogli nawet zdobyć dublet w wyścigu, który mieli po kwalifikacjach. Można oczywiście usprawiedliwiać ich spadek tym, że utknęli za kierowcami Williamsa, ale niewłaściwa decyzja o ponownym ściągnięciu Leclerca do pit stopu o czym zespół wiedział, kiedy już Monakijczyk przekraczał linie zjazdu do pit lane, całkowicie zniszczyła ich szansę na walkę o zwycięstwo.

Najlepsi kierowcy

Sergio Perez – po GP Hiszpanii mogliśmy żałować Meksykanina, że zespół nie pozwolił mu walczyć o zwycięstwo. Tym razem rywalizacja ułożyła się po jego myśli. Od początku weekendy był szybszy od Verstappena, podkreślając to najlepszym czasem w FP3. Nie wiemy, jak potoczyłby się koniec Q3, kiedy to właśnie on zaliczył jedyną plamę na tle idealności weekendu w Monte Carlo, popełniając błąd i uszkadzając bolid. Ale wynik poszedł w świat i zwycięstwo w kwalifikacjach nad mistrzem świata stało się faktem. W wyścigu można powiedzieć, że sytuacja ułożyła się na jego korzyść, ale pojechał wspaniale, pokazując, że nie tylko może być wingmanem, ale również być wśród pretendentów do MŚ.

Charles Leclerc – na otarcie łez pozostają Monakijczykowi wysokie oceny za weekend. Miało być idealnie, tempo miał rewelacyjne. Niestety klątwa Monakijska po raz kolejny dała o sobie znać. Kierowcy Williamsa i strategia zespołu przekreśliły szanse na zwycięstwo w ojczyźnie. Nawet kiedy jechał w procesji na P4, to tempo miał najlepsze ze wszystkich. To tylko pokazuje jaki był potencjał kierowcy na odniesienie zwycięstwa.

Lando Norris – po raz kolejny, niespełna 23-letni Brytyjczyk zadziwia świat. Następny weekend, w którym przyćmił całkowicie Daniela Ricciardo. W kwalifikacjach pokonał kierowców Mercedesa. W wyścigu również pojechał świetnie, mimo że stracił jedną pozycję na rzecz swojego rodaka z Mercedesa, Georga Russella, to tempo, zwłaszcza w końcówce było jednym z najlepszych, co zaowocowało najlepszym czasem okrążenia po raz 4-ty w karierze.

Photo: Red Bull/Twitter

Najgorsi kierowcy

Daniel Ricciardo – kolejny weekend i kolejna klapa, doświadczonego Australijczyka. W FP2 kosztowne rozbicie bolidu, następnie fatalny występ w kwalifikacjach zakończony na P14 i ostatecznie słaby wyścig, w którym tak jak w poprzednich nie pokazał niczego szczególnego znowu będąc tylko statystą.

Alex Albon – kierowca Williamsa cieszy się dobrą opinią w środowisku F1, szczególnie dzięki temu jak wypada na tle Nicholasa Latifiego. Jednak jego występ w Monte Carlo był haniebny. Kiedy znalazł się za nim Charles Leclerc, wyświetliły się dla niego niebieskie flagi. Mimo tego ignorował je przez całe okrążenie, co było wręcz idiotyczne. Zaliczył również wycieczkę w Ste Devot, kosztującą kilka pozycji. Następnie otrzymał karę za przekraczanie limitów torów. Jego beznadziejny występ został zakończony awarią.

Mick Schumacher młody Niemiec, chyba już 4-ty raz z rzędu pojawia się u mnie w tej grupie. Niestety coraz bardziej potwierdza, że nie nadaje się do F1. Rezultat kwalifikacji nie był zły na tle partnera zespołowego, bo był tylko 2 pozycje za Magnussenem. W wyścigu jednak było gorzej, jazda w ogonie i uszkodzenie przedniego skrzydła, co skutkowało nieplanowanym pit stopem. Następnie błąd w opanowaniu maszyny, który zakończył się poważną kraksą, która zakończyła jego wyścig. Schumacher jak na razie nie robi postępów, a ciągle poważne błędy.

Photo: Williams/Twitter

M.T

Najlepszy zespół

Red Bull – bez dwóch zdań zasłużyli na miano najlepszego zespołu w ten weekend. Czerwone Byki mimo przegranych kwalifikacji poradzili sobie bezbłędnie w niedzielę. Ich pit stopy pozwoliły, aby to Perez wygrał wyścig, a Verstappen stanął na podium. Spryt i bardzo dobrze ułożone plany na wyścig pozwoliły na zgarnięcie kolejnej solidnej ilości punktów.

Najgorszy zespół

Ferrari – sezon w wykonaniu włoskiej ekipy jest naprawdę zadowalający. Po sobocie mogło się wydawać, że Leclerc w końcu wygra swój domowy wyścig, a Ferrari zdobędzie sporo punktów. Tak się nie stało, ponieważ zespół zrobił to co w latach wstecz, a więc “grande strategie”. Przez to Leclerc stracił 3 pozycje, a Sainz został wyprzedzony przez Pereza. Oczywiście, Williamsy miały w tym też swój udział, ponieważ przyblokowali kierowców Ferrari, ale jednak strategia ekipy z Maranello też nie poszła po myśli. Mogli wyjechać z dubletem z Monaco, a stracili kolejne punkty w klasyfikacji do Red Bulla.

Najlepsi kierowcy

Sergio Perez – Meksykanin musiał znaleźć się w tym gronie. Mimo trzeciego miejsca, które zdobył w kwalifikacjach, pojechał bardzo dobry wyścig dzięki czemu mógł świętować kolejne swoje zwycięstwo. Strategia zespołu to jedno w Monaco, ale Checo miał po prostu niezłe tempo wyścigowe. Bezbłędna niedziela to była w wykonaniu Meksykanina. Red Bull musi być bardzo zadowolony, że go mają u siebie.

George Russell – kolejny raz chwalę Georga. Nie jest to jednak bez powodu. Anglik, odkąd dostał lepszy bolid, pokazuje, że jest wybitnym kierowcą. Kwalifikacje znowu zakończył przed Lewisem, a dzięki dobrej strategii Mercedesa, wyścig zakończył na piątej pozycji, wyprzedzając Lando. Od początku sezonu Russell wygląda bardzo dobrze i w każdym wyścigu dojeżdża w top 5. Oby ta passa trwała jak najdłużej.

Lando Norris – kolejny Anglik, który zasługuje na brawa. Mclaren na ten sezon nie zrobił najlepszego bolidu. Mają oni swoje bolączki. Lando jednak wyciska z samochodu 110% i pokazuje, że tak jak Russell jest wybitnym kierowcą. Kibice z Wielkiej Brytanii mogą być naprawdę w zachwycie, ponieważ mają dwóch mocnych kierowców, którzy w lepszych bolidach będą się bili o zwycięstwa w przyszłości. Gdyby nie lepsza strategia Mercedesa to Lando zakończyłby wyścig na piątej pozycji, a przez to dojechał na linię mety 6. To jednak nie ujmuje temu kierowcy talentu jaki posiada.

Photo: PETRONAS Motorsports/Twitter

Najgorsi kierowcy

Daniel Ricciardo – kolejny bardzo słaby weekend Australijczyka. Daniel nie pokazuje nic, co by go broniło przed pozostaniem w F1. Kolejna porażka z zespołowym partnerem i daleka pozycja patrząc na to, gdzie skończył Lando. Jak w Renault radził sobie jeszcze przyzwoicie, tak przejście do McLarena pokazuje tylko jego zjazd w dół. Jeżeli kolejne wyścigi w jego wykonaniu będą podobne, nie zdziwię się, jak Mclaren podziękuje mu jeszcze w trakcie sezonu. Podejrzewam, że zespół mógł dać sobie czas z Danielem do przerwy wakacyjnej. Jeżeli nic się nie zmieni, to na drugą część sezonu możliwe, że zobaczymy kogo innego w zespole.

Alex Albon – ten weekend dla Alexa nie przebiegł po jego myśli. Widać, że Taj posiada większe doświadczenie w porównaniu do Latifiego to tym razem tak nie było. Albon pojechał bardzo słabe zawody. Przez całe okrążenie nie przepuszczał Leclerca, mimo że miał pokazywane niebieskie flagi. Ten moment spowodował w dużym stopniu, że Monakijczyk nie wygrał swojego domowego wyścigu. Ostatecznie Albon nie dojechał do mety, przez awarię bolidu.

Mick Schumacher – kolejny słaby weekend dla Niemca. Mick znowu pokazuje, że nie zasługuje na jazdę w bolidzie F1. Cały wyścig w jego wykonaniu wyglądał bardzo blado. Dopełnieniem tego słabego weekendu była kolejna kraksa. Mick popełnił błąd, przez który rozwalił swój bolid. Nie jest to pierwszy raz w tym sezonie, gdy takie coś się zdarza. Haas musi wydać kolejne pieniądze na odbudowę bolidu, a jak wiemy limity będą bardzo odczuwalne dla ekip. Mick musi wziąć się w końcu do roboty.

Photo: McLaren F1/Twitter

K.K

Najlepszy zespół

Red Bull – treningi i kwalifikacje nie są mocną stroną Red Bulla, ale kiedy chodzi o wyścigi nie maja sobie równych. Pokazali to także podczas Grand Prix Monako notując czwarte zwycięstwo z rzędu i piąte ogólnie. Warto również wspomnieć o tym, że jest to drugi wyścig z rzędu, w którym byki mają obu swoich kierowców na podium.

Najgorszy zespół

Williams – od początku sezonu widać, że zespół Williamsa będzie robił jedynie za tło dla pozostałych zespołów. Mieliśmy co prawda kilka dobrych dla Williamsa momentów oczywiście w wykonaniu Albona, ale ten weekend można absolutnie uznać za tragiczny. Podczas kwalifikacji żadnemu z kierowców nie udało się wejść do Q2, a podczas najważniejszego przejazdu, czyli oczywiście przejazdu niedzielnego, Lance Stroll był 15, natomiast Alex Albon wyścigu w ogóle nie ukończył.

Najlepsi kierowcy

Sergio Perez – Sergio Perez zachwyca od początku sezonu. Meksykanin mimo małej wpadki w kwalifikacjach zaliczył świetny weekend, mając na koncie zwycięstwo w jednym z treningów i oczywiście zwycięstwo w najważniejszej sesji weekendu, czyli samym wyścigu. Kierowca Red Bulla wysłał poważne ostrzeżenie do swojego kolegi z zespołu i kierowcy Ferrari, że jeśli chodzi o ostateczne zwycięstwo w tym sezonie, to Sergio Perez nie zamierza odpuszczać. Na ten moment Sergio Perez jest trzeci w klasyfikacji generalnej i traci tylko piętnaście punktów do lidera klasyfikacji generalnej Maxa Verstappena.

Carlos Sainz – Hiszpanowi zdarzają się poważne wpadki w tym sezonie, ale weekend w Monako może zaliczyć jak najbardziej na plus, i to nie tylko za sprawą treningów i kwalifikacji, podczas których Sainz za każdym razem plasował się na czołowych miejscach, ale przede wszystkim za sprawa wyścigu, w którym uplasował się on na drugim miejscu. Dodatkowym powodem do zadowolenia dla Carlosa jest to, że tym razem był wyżej sklasyfikowany, niż lider ekipy Charles Leclerc (mówię tym razem, bo oczywiście nie biorę pod uwagę poprzedniego wyścigu, z którego Monakijczyk musiał się wycofać). Jednak zapewne, gdyby nie ten nieszczęsny pit stop, Charles był by zapewne lepszy od kolegi, ale są to tylko spekulacje.

Charles Leclerc – Charles Leclerc po raz kolejny dominuje w treningach i kwalifikacjach, lecz jeśli chodzi o same wyścigi to jest nieco gorzej. Od jakiegoś czasu Leclerca prześladuje pewnego rodzaju pech, tak jak Maxa Verstappena na początku sezonu. Tydzień temu awaria bolidu i strata pozycji lidera klasyfikacji generalnej, a teraz pechowy pit stop. No cóż, lider Ferrari może mieć jedynie nadzieję, że podobnie jak w przypadku Holendra i jego pech w końcu minie. Nie zmienia to jednak faktu, że Charles Leclerc ma za sobą kolejny świetny weekend i pomimo tego, że nie stanął na podium pokazał się naprawdę z dobrej strony.

Photo: Scuderia Ferrari/Twitter

Najgorsi kierowcy

Nicholas Latifi – u Latifiego tradycyjnie. Czy to treningi, kwalifikacje, czy wyścig, kierowca Williamsa znów plasuje się praktycznie na szarym końcu. Fakt w wyścigu zajął 15 miejsce, ale wiedząc, że tylko 17 kierowców minęło linie mety, ten fakt nie robi już takiego wrażenia.

Daniel Ricciardo – sezon 2022 nie jest zbytnio nadzwyczajny dla Australijczyka. Kierowca McLarena nie radził sobie także podczas tego weekendu co było widać zarówno w treningach, kwalifikacjach, jak i samym wyścigu. Dodatkowo na niekorzyść Ricciardo działa to, że po raz kolejny zaliczył dużo gorszy wyścig niż jego kolega z zespołu.

Alexander Albon – mamy dublet dla Williamsa, choć zapewne nie taki, jaki, by chcieli. Alex Albon podobnie jak jego kolega z zespołu nie ma za sobą udanego weekendu. Jednak treningi to tylko treningi. Podczas nich nikt nie prezentuje całego potencjału, ale po kwalifikacjach, w których Albon nie wyszedł z Q1 mogliśmy się spodziewać, że podczas wyścigu nie będzie wiele lepiej. Okazało się, że było nawet gorzej. Albonowi nie udało się ukończyć wyścigu, ale jak pokazywał nam już nie raz stać go na wiele.

Photo: Williams/Twitter

P.Sz

Najlepszy zespół

Red Bull – wykorzystali bezbłędnie i maksymalnie ten weekend. Treningi i kwalifikacje oddawały możliwości austriackiego team2u w ten weekend. Zablokowanie drugiego rzędu to było coś, co dla Red Bulla było bardzo dobrym wynikiem. W wyścigu wykorzystali prawie bezbłędnie błędy swoich włoskich rywali i zdobyli 40 punktów, dokładając 10 punktów do ogródka Ferrari, co utrudnia sytuację Włochów. Red Bull rozbił strategicznie Ferrari w ten weekend.

Najgorszy zespół

Ferrari – w sobotę wieczorem pisałem, że boję się grande strategii w wykonaniu Ferrari. I ją dostałem, ale od początku. Piątek i sobota były fantastyczne w wykonaniu Ferrari. Bardzo dobra postawa w treningach i zablokowanie pierwszego rzędu w kwalifikacjach wyglądało na prawie perfekcyjny weekend dla Ferrari, aż przyszła niedziela, a wraz z nią deszcz. Jednak nie uprzedzając faktów. Wyścig się zaczął fantastycznie dla Scuderii, utrzymanie prowadzenia 1-2 i pewna jazda zwiastowały dobry weekend. Jednak w okolicach 17 okrążenia zaczęła się tragedia, której by nie napisał nawet najlepszy dramaturg. Najpierw Ferrari ściągnęło swoich kierowców po intery i po tym obaj kierowcy byli przetrzymani za Williamsami pomimo niebieskich flag. Niedługo później obaj kierowcy zostali ściągnięci po hardy, w tym przypadkowo Leclerc, który był przez to wściekły na radiu z Xavierem Marcosem. Ostatecznie się skończyło na P2 Sainza i P4 Leclerca, ale farsa w wyścigu i postawa w Ferrari przykrywa te bardzo przyzwoite wyniki.

Najlepsi kierowcy

Sergio Perez – monakijski bank rozbity. Meksykanin pojechał prawie perfekcyjny weekend. W kwalifikacjach Red Bulla nie było stać na nic więcej niż drugi rząd, jednak Checo próbował. Skończyło się to spinem w zakręcie nr 8 i Perez zakończył udział w Q3 na bandzie. Taka specyfika torów ulicznych, a szczególnie Monako. Normalnie byłoby pobocze, tu jest banda. Przed niedzielą Meksykaninowi wymieniono przednie, tylne zawieszenie i skrzynię biegów, dzięki nowym zasadom, które nie przewidują za to kary. Wyścig w wykonaniu Meksykanina był bardzo dobry i wykorzystał on do bólu błędy stajni z Maranello. Nagrodą było 25 punktów i nowy kontrakt w RB do 2024 roku. (ocenę piszę we wtorek po ogłoszeniu kontraktu)

Charles Leclerc – największy poszkodowany weekendu. Już myśleliśmy, że przełamał tą klątwę, fantastyczne pole position w sobotę, były szanse na jeszcze lepsze kółko, gdyby nie czerwona flaga. Wyścig to jest dla Charlesa dramat, mówiąc językiem dopuszczalnym na łamach prasy. Początek był co prawda fantastyczny. Bohater lokalnej publiki jechał wspaniale i uciekał swojemu teammate’owi, lecz jak już opisywałem, dwa pit-stopy mu popsuły totalnie wyścig. Nie mogę Monakijczykowi odmówić perfekcyjnej jazdy w ten weekend, dlatego ląduje on w mojej ocenie.

Carlos Sainz – odrodzenie Hiszpana. Bardzo dobry i bardzo potrzebny weekend w jego wykonaniu. P2 w kwalifikacjach i P2 w wyścigu to jest wynik, który pokazuje, że Hiszpan nie zapomniał jak jeździć i jego zniżka formy to był chwilowy kryzys. W wyścigu mógł go spotkać kryzys ze względu na farsę w jego zespole, ale wytrzymał to znakomicie i dojechał na swojej pozycji startowej. Bardzo dobry weekend Hiszpana.

Photo: Scuderia Ferrari/Twitter

Najgorsi kierowcy

Mick Schumacher – oj Mick, Mick…, kolejny, fatalny weekend. W kwalifikacjach odpadł w Q2 na P15, a w wyścigu zaliczył potężny dzwon, który rozerwał jego auto na dwie części. Sam Günther Steiner powiedział, że dał ostrzeżenie Mickowi, że to bardzo naraża budżet Haasa. Patrząc na jazdę Magnussena, to jest to bardzo zły obraz Micka i trochę mi się wydaję, że jest to jazda za zasługi ojca.

Guanyu Zhou – chyba najsłabszy weekend Guanyu w tym sezonie. Odpadnięcie w Q1 na ostatnim miejscu i P16 w wyścigu na 17 kończących to jest fatalny wynik. Jednak jeden słaby weekend to wyznacznik nie jest, ale trzeba powiedzieć, że było źle w ten weekend.

Daniel Ricciardo – kolejny weekend, kolejny raz Ricciardo jako najgorszy kierowca w ocenach. Po raz kolejny przegrał z Norrisem w kwalifikacjach i wyścigu. Norris P5 w Q i P6 w wyścigu, a Daniel P14 w Q i P13 w wyścigu. Wygląda to wręcz, że dramatycznie i Australijczyk z wyścigu na wyścig jest co raz bardziej cieniem samego siebie sprzed kilku lat i z taką postawą nie wróżę mu dalszej kariery w F1.

Photo: Alfa Romeo F1/Twitter

Photo: Formula 1/Twitter