Redakcja ocenia – najlepsi i najgorsi w GP Wielkiej Brytanii

O GP Wielkiej Brytanii można powiedzieć jedno. Był to niesamowity wyścig i wiele osób zasłużyło na gratulacje. Znaleźli się jednak też tacy, dla których ten weekend nie będzie udany.

Po weekendzie na torze Silverstone wiele osób zasługuje na brawa, ponieważ pojechali kapitalne zawody, ale jednak znaleźli się też tacy, którzy nie zabłysnęli. Kto po tym weekendzie zasłużył na pozytywne oceny, a kto na negatywne?

M.T.

Najlepszy zespół

Mercedes – mimo, że dla Mercedesa zapunktował tylko Hamilton to i tak widać sporą poprawę osiągów w ich bolidzie. Lewis mógł w tym wyścigu powalczyć o zwycięstwo. Jego tempo w porównaniu z tempem kierowców Ferrari było naprawdę dobre i gdyby nie Safety Car, to mam podejrzenia, że Lewis mógłby wygrać ten wyścig. Widać, że samochód sprawuje się coraz lepiej i zespół może jeszcze spróbować włączyć się do walki z Ferrari i Red Bullem.

Najgorszy zespół

Ferrari – tak, mimo wygranego wyścigu przez Sainza i ogólnie zdobytej solidnej ilości punktów, to zespół Ferrari wg. mnie zasłużył na miano najgorszego zespołu w ten weekend. Ekipa od początku wyścigu miała problemy z dobrym ustaleniem strategii dla kierowców. Gdy Sainz miał słabe tempo to powinni od razu zamienić pozycjami kierowców. Tak się początkowo nie stało. Gdy był Safety Car na torze, mogli spokojnie zdjąć obydwu kierowców na zmianę opon, a zrobili to tylko z jednym kierowcą. Przez swoje dziwne pomysły stracili szansę na dublet w tym wyścigu. Oczywiście, to nie pierwszy raz kiedy Ferrari nie wie co robić, ale szkoda, że przez to muszą cierpieć kierowcy.

Najlepsi kierowcy

Carlos Sainz – Hiszpan sobie po prostu na to zasłużył. Mimo, że nie miał rewelacyjnego tempa w wyścigu, ale stało za nim ogromne szczęście i to pozwoliło mu zwyciężyć. Ten weekend Sainz zapamięta na długo. W sobotę pierwszy raz zdobyte pole position, a w niedzielę wygrany pierwszy wyścig. Czy można chcieć czegoś więcej?

Sergio Perez – nikt by się nie spodziewał, że Meksykanin ukończy wyścig na drugim miejscu. Kwalifikacje nie wyszły po jego myśli. Start wyścigu był bardzo dobry, ale przez kontakt z Leclerciem musiał zjechać na wymianę skrzydła. Spadł na sam koniec stawki. Piął się do góry i jechał niezłym tempem. Pod koniec wyścigu dzięki SC mógł zjechać na darmową wymianę opon, co pozwoliło mu ostatecznie walczyć o podium. Mimo pechowego startu, finalnie Sergio zakończył ten wyścig wspaniale.

Mick Schumacher – ciężko mi było wybrać pomiędzy Mickiem a Lewisem. Obydwaj pojechali kapitalne zawody i zasłużyli, aby znaleźć się w tym gronie. Jednak jak Mercedes został wg. mnie najlepszym zespołem i tam pochwaliłem Hamiltona, to tutaj pochwalę Micka. Bardzo dobry wyścig Niemca. W końcu zdobył swoje pierwsze punkty w F1. Do ostatnich metrów walczył z Maxem o siódmą pozycję. Mick Schumacher w końcu się przełamał i zgarnął pierwsze punkty i dodatkowo w tak dobrym wyścigu. Oby kolejne GP również układały się tak dobrze jak GP Wielkiej Brytanii.

Photo: Scuderia Ferrari/Twitter

Najgorsi kierowcy

Daniel Ricciardo – kolejny raz, kolejny wyścig, w którym Daniel nie pokazał absolutnie nic. Australijczyk w kwalifikacjach i w wyścigu okazał się być o wiele słabszy od swojego zespołowego partnera. A to właśnie w takim GP jak to, Daniel powinien zdobyć punkty. Ciężko się patrzy na to, jak Ricciardo słabo jeździ i nie pomaga zdobywać punktów McLarenowi, które są bardzo potrzebne tej ekipie.

Yuki Tsunoda – Japończyk ostatnimi czasy spisywał się bardzo dobrze. Jeździł o wiele lepiej niż Gasly. Jednak po GP Wielkiej Brytanii nie można tego powiedzieć. Yuki do momentu, gdy jechał w TOP10 za Gaslym, jechał czysto. Jednak w Japończyku musiał odezwać się Yuki z przeszłości i musiał zrobić głupi manewr. Chciał wyprzedzić Gaslyego, ale zamiast zdobycia pozycji, to przez swój błąd spadł na ostatnie miejsca wraz z Gaslym. Podczas wyprzedzania w zakręcie Tsunoda dostał poślizgu na tylnej osi i przez to pokrzyżował plany sobie i koledze z zespołu.

Nicholas Latifi – tak naprawdę ciężko było wybrać trzeciego kierowcę na minus. Wymieniona wyżej dwójka na to zasłużyła, ale reszta kierowców spisała się naprawdę bardzo dobrze. Jedyny minus jednak jaki mogę postawić przy Nicholasie po tym weekendzie, to niewykorzystana szansa zdobycia punktów. Miał możliwość, ale się nie udało, a kolejna szansa nie wiadomo czy się jeszcze przytrafi.

Photo: Scuderia AlphaTauri/Twitter

A.T.

Najlepszy zespół

Mercedes – niemiecka firma, która jest trzecią siłą w tegorocznej stawce F1 ciągle ogrywa rywali względem niezawodności i zorganizowania. Już na pierwszym okrążeniu stracili swojego reprezentanta, Georga Russella, na co ani kierowca, ani zespół nie mieli wpływu. Mimo to, zespół idealnie rozegrał wyścig Lewisa Hamiltona, co w połączeniu z tempem Brytyjczyka dawało realną szansę na pierwsze zwycięstwo w tym roku. Walka o nie mogła trwać do samego końca gdyby nie Safety Car.

Najgorszy zespół

Ferrari – nic dodać, nic ująć. Legendarna ekipa z Maranello po raz kolejny się ośmieszył mimo zwycięstwa swojego zawodnika. Zespół robi wszystko żeby przegrać mistrzostwa, zwłaszcza w klasyfikacji kierowców, gdzie Charles Leclerc w obliczu problemów Maxa Verstappena mógł odrobić sporo punktów, których nie zdobył przez awarie. Zespół swoimi opóźnionymi decyzjami, a następie bardzo idiotyczną o pozostawieniu go na torze, kiedy była możliwość wykonania darmowego pit-stopu, co pozbawiło go zwycięstwa jest totalnie idiotyczna i niezrozumiała.

Najlepsi kierowcy

Nicholas Latifi – po serii weekendów bycia w cieniu Alexa Albona dokonał rzeczy niesamowitej. Jego partner, który otrzymał poprawki do bolidu odpadł już w Q1, natomiast Nicholas bolidem w dotychczasowej wersji wszedł do Q3 i to na mokrym torze. Jego jazda w wyścigu również była solidna, dosyć długo utrzymywał się na punktowanym miejscu. Oczywistą rzeczą jest to, że nie był w stanie obronić się podczas ataków ze strony zawodników dysponujących lepszym sprzętem. Dlatego nie można mieć do niego zastrzeżeń, a wręcz przeciwnie – trzeba mu pogratulować solidnego występu.

Charles Leclerc – obecność Monakijczyka w tej grupie po raz kolejny jest jedynie nagrodą pocieszenia. Czy coś zrobił źle, żeby ukończyć wyścig tylko na P4? Nie. Miał znakomite tempo, którym był w stanie pokonać partnera zespołowego i Lewisa Hamiltona, którego pit-stop dałyby mu prowadzenie i raczej pewną wygraną.

Sergio Perez – Meksykanin po raz kolejny spełnił oczekiwania swojego zespołu jakie miał podpisując z nim kontrakt. Kiedy Max Verstappen nie jest w stanie zdobyć dużych punktów, to właśnie na jego barkach spoczywa zdobycie jak największej liczby i powstrzymanie najgroźniejszych rywali Holendra. Mimo niezbyt dobrego początku wyścigu, jego postawa w końcówce zasługuje na brawa. Dał pokaz dojrzałej jazdy połączonej z emocjonującą walką. Drugie miejsce w wyścigu było w pełni zasłużone. Gratulacje.

Photo: Red Bull F1/Twitter

Najgorsi kierowcy

Yuki Tsunoda – kolejny wyścig, w którym Japończyk nie ma powodów do dumy. W kwalifikacjach przegrał z Pierrem Gaslym. Natomiast wyścig to już inna historia. Nie był w stanie uniknąć kontaktu na pierwszym okrążeniu, który spowodował uszkodzenia w bolidzie. Jednak popełnił kosztowny błąd, który zniszczył szanse zarówno jego jak i jego partnera zespołowego na zdobycie punktów.

Daniel Ricciardo – kolejny fatalny występ 33-letniego kierowcy McLarena. 14 miejsce w kwalifikacjach przy 6-tym Lando Norrisa już nikogo nie dziwi, ale postawa w wyścigu kierowcy, który kilka lat temu był wymieniany wśród 5 najlepszych w stawce F1 jest kolejną tragedią. Zajął 13 miejsce na 14 zawodników na mecie przegrywając nawet z reprezentantem najgorszego Williamsa, czyli Latifim. W takich okolicznościach, jakimi było odpadnięcie paru zawodników mogących liczyć się w walce o punkty, Ricciardo powinien wyciągnąć z bolidu maksimum. Jak np. wiecznie hejtowany Mick Schumacher, który dzięki tej sytuacji zdobył pierwsze punkty w karierze.

Pierre Gasly – postawa Francuza w skali weekendu nie była tragedią, ale popełnienie po starcie błędu, który mógł kosztować życie kierowcy F1 sprawia, że musi się tutaj znaleźć. Tempo wyścigowe nie było rewelacyjne, chociaż pamiętajmy, że szanse na punkty zmarnował mu jego partner zespołowy Yuki Tsunoda. Dodam tylko, że tegoroczna postawa Gaslyego niczym przypomina tej z przed roku, kiedy środowisko F1 zachwycało się nim, kiedy co wyścig osiągał wyniki ponad stan.

Photo: Scuderia AlphaTauri/Twitter

P.Sz.

Najlepszy zespół

Haas – to dziwny wybór tutaj, ale Ferrari nie umieszczę, bo zamieszanie z wyścigu ich dyskwalifikuje. Wracając już do Haasa, kwalifikacje były średnio udane, gdyż oba auta odpadły już w Q1, ale to już będzie powoli normą dla auta bez poprawek. W wyścigu maksymalne wykorzystanie błędów lub wypadków rywali. Zaowocowało to P8 i P10 oraz pierwszymi podwójnymi punktami dla zespołu od GP Niemiec 2019. Takie weekendy są potrzebne Haasowi w drodze powrotnej do środka stawki i brawa za nich za ten wyścig.

Najgorszy zespół

Alpha Tauri – czemu nie Ferrari? Nie chcę się znęcać nad leżącym i konającym, a taki był obraz Ferrari w tym wyścigu. Wracając do Alphy Tauri, zawodzi mnie mocno ten zespół. Kwalifikacje były nawet przyzwoite, jedno auto jest na P11, drugie na P13. Wyścig się zaczął dla nich dobrze, dopóki Yuki Tsunoda nie zaatakował Pierre’a Gasly’ego. Obaj kierowcy spadli mocno w stawce, a Gasly później musiał się wycofać. Nie jest to pierwszy wyścig, gdzie błędy kierowców spotykają włoski team. To nie są weekendy na poziomie teamu z Faenzy i źle to się ogląda. Liczę na ich poprawę.

Najlepsi kierowcy

Carlos Sainz – on się przełamał! Pamiętam, jak pisałem po GP Monako, że to będzie dla sympatycznego Hiszpana przełamanie i punkt zwrotny w tym sezonie. Tak jest, bo Hiszpan w ten weekend osiągnął kolejny kamień milowy swej kariery. W sobotę pierwsze pole position, a dzień później pierwsze zwycięstwo w F1 (warto wspomnieć, że jest pierwszym kierowcą od czasów Pastora Maldonado, który zamienił pierwsze PP w zwycięstwo). To była jazda, na którą stać Chilli regularnie i którą chcielibyśmy widzieć od niego

Sergio Perez – Checo znów to robi. To jest mistrz od comebacków, ale od początku. W sobotę było poprawne P4. W niedzielę było gorąco od drugiego startu. Ostra walka z Charlesem Leclerciem doprowadziła do uszkodzenia przedniego skrzydła i wczesnego pit-stopu. Jednak jak zwykle Checo się nie poddał i ciężką pracą, która przekuła się w bardzo przyzwoitą jazdę wywalczył P2 w tym wyścigu. Takie wyścigi ze strony Checo przy problemach Maxa są dla Red Bulla potrzebne jak dla suchej ziemi woda. Meksykanin to jest po prostu przykład bardzo dobrego drugiego kierowcy i trzeba go za to podziwiać.

Mick Schumacher – pierwsze punkty! Trochę na nie poczekał, ale je ma. Kwalifikacje pojechał na obecne możliwości Haasa w deszczu, czyli P19. W wyścigu było już o niebo lepiej i w pewnym momencie Mick wskoczył w punkty i w nich się utrzymał. Na koniec wyścigu zapewnił nam z Maxem Verstappenem fantastyczną i bardzo zaciętą walkę, lecz niestety dla Niemca, to obecny mistrz świata wyszedł górą. Jednakże Mick dowiózł P8 i ma swoje pierwsze punkty w karierze. To był bardzo dobry wyścig w jego wykonaniu i mam nadzieję, że to będzie dla niego przełamanie i zobaczymy go jeszcze w punktach kilka razy w tym sezonie.

Photo: Haas F1/Twitter

Najgorsi kierowcy

Daniel Ricciardo – Daniel, Daniel, Daniel. Kolejny słaby weekend Australijczyka. W kwalifikacjach P14. W wyścigu niewiele lepiej, bo P13. Patrząc na to, co się działo w tym Grand Prix i na jazdę Lando Norrisa, to nie można patrzeć na to za dobrze. Daniel w tym roku już jest niestety tylko cieniem dawnego siebie i na to się patrzy po prostu z dużym smutkiem.

Yuki Tsunoda – Japończyk po raz drugi z rzędu nie wytrzymuje w wyścigu. Kwalifikacje były do zaakceptowania, bo było to P13. W wyścigu był dość odważny atak na Pierre’a Gasly’ego, który zakończył się spinem i dużym spadkiem pozycji dla obu panów, a dla Francuza wycofaniem się z wyścigu. Japończyk znowu zawodzi w wyścigu i pozbawia ekipę szans na punkty. To się po prostu słabo ogląda, a szkoda, bo dobra AlphaTauri i dobry Yuki urozmaicają stawkę.

Lance Stroll – ten wybór był dla mnie najtrudniejszy od początku mojego pisania ocen. W ten weekend nie było trzech klarownych najgorszych postaci, dlatego może być to wybór dziwny, ale mam też swoje podstawy, żeby tak wybrać. Fatalne Q1 i ostatnia pozycja startowa ze stratą 0.7 sekundy do przedostatniego Micka Schumachera w kwalifikacjach. Wyścig był średni. Teoretycznie jest P11, ale w Astonie Martinie można walczyć o punkty i nie jest to wynik zniewalający. Taka jest moja opinia.

Photo: McLaren/Twitter

M.G.

Najlepszy zespół

Mercedes – ciężko wybrać z tego wyścigu inny zespół niż Mercedesa. Tak jak obiecali przywieźli poprawki, które zadziałały. Zespół z Brackley po raz pierwszy od GP Abu Zabi był w stanie walczyć o zwycięstwo w wyścigu. Niemiecki zespół pozytywnie zaskoczył w ten weekend nie tylko tempem, ale również poprawkami. Dali Lewisowi świetną strategię i łącząc to z doskonałą jazdą przełożyło się to na zagrożenie dla Ferrari w walce o zwycięstwo.

Najgorszy zespół

Alpha Tauri – niestety znowu słaby weekend. O ile w Kanadzie mieli słabe tempo, to dziś mogli zdobyć podwójne punkty, ale tak się jednak nie stało. Atak Yukiego Tsunody na Pierra Gaslyego popsuł marzenia o zdobyczy punktowej obu kierowców. Ogromna szkoda tego błędu. Myślę, że gdyby nie ten spin, któryś z kierowców na pewno miałby punkty.

Najlepsi kierowcy

Carlos Sainz – ciężko nie umieścić tutaj innego kierowcy niż tego, który zdobywa pole position i wygrywa wyścig. Tego właśnie dokonał Carlos Sainz. Zdobył swoje pierwsze pole position w karierze przed Maxem Verstappenem, który dominował w Q1 i Q2. W wyścigu przy drugim restarcie pojechał bardzo agresywnie i obronił prowadzenie. Dzięki równej jeździe przez cały wyścig był w zasięgu zwycięstwa. Dzięki zjeździe do pit stopu podczas safety cara i świetnemu restartowi odniósł swoje pierwsze zwycięstwo.

Charles Leclerc – patrząc na same wyniki, nie był to za dobry weekend dla Charlesa. W praktyce jednak Monakijczyk przejechał świetny i solidny wyścig, gdzie pokazał swoje możliwości. W kwalifikacjach na ostatnim okrążeniu popełnił błąd, przez co nie poprawił wyniku i zajął trzecie miejsce. Wyścig poszedł mu już o wiele lepiej, pomimo uszkodzonego skrzydła miał doskonałe tempo i był jednym z najszybszych na torze. Dzięki swojej jeździe wymusił na Ferrari Team Orders. Prowadził w wyścigu i gdy wydawało się, że jedzie po zwycięstwo na torze pojawił się safety car, który pokrzyżował jego plany. Gdy rywale zjeżdżali po nowe opony on został i jako jedyny z czołówki miał hardy. To jednak nie przeszkodziło mu zaciekle walczyć o podium, gdzie długo się bronił przed Checo i Hamiltonem, którzy byli na softach. Również popisał się paroma świetnymi manewrami wyprzedzania (np. w Copse). Finalnie dojechał czwarty, jednak jego jazda była doskonała cały weekend.

Lewis Hamilton – nikt nie spodziewał się takiego świetnego weekendu w jego wykonaniu. W trakcie wyścigu miał lepsze tempo od kierowców Ferrari, którzy byli po pit stopach i realnie walczył o zwycięstwo. Po samochodzie bezpieczeństwa uczestniczył w niesamowitej walce o podium. Finalnie dojechał na trzecim miejscu, które nie było jak do tej pory dzięki problemom innych kierowców, tylko dzięki świetnej jeździe.

Photo: Mercedes F1/Twitter

Najgorsi kierowcy

Daniel Ricciardo – to nie pierwszy raz kiedy Australijczyk zawodzi. Kwalifikacje były słabe, ale można usprawiedliwić na swój sposób, że później pogoda się pogorszyła i nie było szans na poprawę wyniku. Wyścig okazał się kompletną katastrofą, pomimo wielu kierowców, którzy nie ukończyli wyścigu, Daniel i tak nie mógł włączyć się w walkę o punkty, gdy jego kolega z zespołu Lando Norris skończył wyścig na szóstym miejscu.

Yuki Tsunoda – kolejny słaby weekend Japończyka. W kwalifikacjach zajął 13 miejsce. Wyścig przebiegał mu już lepiej do momentu gdy nie zaczął wyprzedzać Pierra Gaslyego i stracił kontrolę nad autem, przez co nie tylko on się obrócił ale również Gasly. Skutkiem tego było wycofanie się Francuza, a Japończyk miał bardzo słabe tempo ze względu na uszkodzenia.

Lance Stroll – fatalne kwalifikacje, w których zajął ostatnie miejsce ze stratą do dziewiętnastego Micka Schumachera 0.7 sekundy. Większość wyścigu jechał na końcu gdzie był praktycznie nie widoczny, dopiero po safety carze był w stanie walczyć o punkty, co i tak mu się nie udało bo dojechał na 11 miejscu. Biorąc pod uwagę ilu kierowców odpadło mógł spokojnie zapunktować.

Photo: Aston Martin F1/Twitter

B.S

Najlepszy zespół

Mercedes – niemiecki zespół na Silverstone przywiózł poprawki, które miały ich zbliżyć do czołówki i tak się właśnie stało. W kwalifikacjach byli w stanie powalczyć o drugi rząd, lecz błędy obu kierowców doprowadziły do tego, że finalnie Hamilton na starcie ustawił się na P5, a Russel P8. Z wyścigu szybko odpadł George, ale Lewis był w swoim żywiole. Odrabiał co okrążenie stratę do kierowców Ferrari, od których był szybszy. Najprawdopodobniej wygrałby wyścig, gdyby nie awaria Ocona, przez którą finalnie udało się wywalczyć tylko P3. Wygląda na to, że Mercedes oficjalnie powrócił.

Najgorszy zespół

Ferrari – zespół z Maranello jest niezawodny w zawodzeniu swoich Tifosi. W tym tygodniu udało im się przegrać wyścig, który wygrali. Problemy Maxa spowodowały, że Charles stanął przed wielką szansą odrobienia kilkunastu punktów do Holendra. Włosi mieli wyścig pod kontrolą, więc co robią? Stawiają na słabszego, wolniejszego i gorzej punktującego Sainza. Bali się zaryzykować podwójnego pit stopu i na torze pozostawili Monakijczyka, skazanego na pożarcie. Mamma mia!

Najlepsi kierowcy

Fernando Alonso – po raz pierwszy w tym sezonie Hiszpan przejechał czysty weekend, w którym nie miał pecha, awarii oraz zespół nie zepsuł mu strategii i od razu tytuł best of the rest. W kwalifikacjach bez problemu wszedł do Q3, finalnie kwalifikując się na P7. W wyścigu jechał bardzo pewnie, będąc tuż za Norrisem i oczekując na jego błąd. Tak też się stało i Hiszpan dzięki dobrej decyzji strategicznej awansował podczas neutralizacji na P5. Na tej pozycji dojechał również do mety, przy okazji będąc zamieszany w epicką walkę pod koniec wyścigu.

Mick Schumacher – kolejny cichy bohater weekendu. Co prawda w deszczowych warunkach zaprezentował się fatalnie, ale w niedziele zasłużył na pochwały. Wystartował przyzwoicie i uniknął bałaganu w pierwszym zakręcie. Przy restarcie zachował się trochę gorzej, ale mimo to zaczął powoli przebijać się do czołówki. Wyprzedził Magnussena, od którego posiadał lepsze tempo, a dzięki neutralizacji mógł założyć świeże opony. To pozwoliło mu przebić się na P8, a w końcówce powalczyć nawet z Verstappenem. Mick ma pierwsze punkty.

Sergio Perez – never give up, tak brzmi dewiza wypisana z tyłu kasku Meksykanina i w niedziele Checo pokazał, że to nie tylko puste słowa. Na starcie został storpedowany przez Leclerca, który szukał miejsca tam gdzie go nie było. Perez musiał zjechać do boksu na zmianę skrzydła, przez co spadł na ostatnią pozycję. Nie poddał się, odrabiał skrupulatnie pozycje, a pod sam koniec stoczył jedną z najbardziej epickich walk jakie widziałem. Dojechał na drugiej pozycji i zasłużył na tytuł kierowcy dnia.

Photo: Alpine/Media Website

Najgorsi kierowcy

George Russell – pierwszy tak słaby występ Brytyjczyka w tym sezonie. Russel nie poradził sobie w kwalifikacjach i wylądował na dość odległej ósmej pozycji. W wyścigu bardzo słabo wystartował, nie zauważył Gasly’ego, zrobił dziwny ruch w lewo i wyrzucił w powietrze Zhou. Super, że potem pobiegł zobaczyć co z Chińczykiem, ale warto zauważyć, że gdyby nie jego zachowanie na starcie, to do niczego takiego by nie doszło.

Daniel Ricciardo – nie był to, po raz kolejny, udany weekend w wykonaniu sympatycznego Australijczyka. Daniel pojechał słabo w deszczu i udział w kwalifikacjach zakończył już na Q2, podczas gdy Lando Norris był w stanie powalczyć o P6 w tym samym bolidzie. Wyścig nie naprawił obrazu nędzy i rozpaczy, bo Ricciardo zaprezentował się fatalnie. Na mecie wyprzedził jedynie Tsunodę który przecież dostał kare za kolizję z Gaslym. Fatalnie wygląda sezon Daniela i nie wiem czy zobaczymy go w F1 za rok.

Yuki Tsunoda – drugi weekend z rzędu, młody Japończyk robi coś bardzo głupiego. W Kanadzie po wyjeździe z boksu auto nie skręciło, a na Silverstone, Yuki wykonał manewr a’la Leclerc, polegający na opóźnieniu hamowania i uderzeniu w samochód, który jest wyprzedzamy. Na nieszczęście Tsunody, w jego przypadku tym bolidem było auto Pierre’a, czyli zespołowego partnera Japończyka. Yuki zepsuł wyścig całemu Alpha Tauri i z Anglii wyjedzie jako przegrany weekendu.

Photo: Mercedes F1/Twitter

K.K.

Najlepszy zespół

Haas – moim zdaniem tym razem na ten tytuł najbardziej zasłużył Hass. Kierowcy amerykańskiego zespołu nie pokazali się w kwalifikacjach z dobrej strony, jednak wynagrodzili to w niedziele. Ku zaskoczeniu wszystkich, wyścig o Grand Prix Wielkiej Brytanii obaj kierowcy Hassa zakończyli na punktowanych pozycjach, robiąc miłą niespodziankę nie tylko władzą teamu, ale zapewne wszystkim kibicom F1.

Najgorszy zespół

Williams – w sobotę wyglądało jakby w Williamsie wszystko szło ku lepszemu. Co prawda Alex Albon nie pokazał się z dobrej strony, ale Nicholas Latifi dostał się do Q3. Brutalna niedziela jednak wszystko zweryfikowała. Na starcie z powodu niebezpiecznej kolizji z wyścigu wycofać się musiał Alex Albon. Nicholas Latifi co prawda ukończył wyścig, ale nie udało mu się jednak dowieźć ani jednego punktu.

Najlepsi kierowcy

Carlos Sainz – Sainz w końcu się doczekał. Hiszpan podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii, w wielkim stylu wywalczył pierwsze w karierze zwycięstwo. Ten rezultat nie powinien dziwić choćby ze względu na to, że już dzień wcześniej w kwalifikacjach udało mu się wywalczyć pole position.

Mick Schumacher – swojego dopiął również młody niemiecki kierowca. W miniony weekend, Schumacher po fenomenalnym wyścigu zdobył pierwsze w karierze punkty, notując ósmą pozycje, choć nie wiele brakło aby był nawet wyżej. W końcu Mick wszedł do pierwszej dziesiątki w wyścigu.

Sergio Perez – podczas Grand Prix w Wielkiej Brytanii oglądaliśmy wielu znakomitych kierowców, ale najwybitniej z nich wszystkich zaprezentował się Perez. Meksykański kierowca, po tym jak musiał przedwcześnie zjechać do boksu był spisywany na porażkę, tym bardziej, że wyjechał on na samym końcu stawki. Jednak Sergio Perez pokazał, że w F1 nie ma rzeczy nie możliwych i na przekór wszystkiemu ukończył wyścig na drugim miejscu.

Photo: Red Bull F1/Twitter

Najgorsi kierowcy

Daniel Ricciardo – Australijczyk nie przechodzi ostatnio dobrego okresu. Jego wyniki wskazują wręcz, że jest coraz słabiej. Potwierdził to ostatni wyścig, w którym to Ricciardo zdobył trzynastą pozycje. Czyli ostatni wyścig ukończył jako przed ostatni.

Yuki Tsunoda – z Wielkiej Brytanii w dobrym nastroju nie wyjedzie również Yuki Tsunoda. Młody Japończyk w ostatnim wyścigu był najgorszy w całej stawce, zajmując czternaste miejsce. W dodatku zaprzepaścił wyścig swojemu partnerowi z zespołu po nieudanym na nim manewrze wyprzedzania.

Max Verstappen – nie sądziłem, że kiedykolwiek na tej liście znajdzie się Max Verstappen. Trzeba jednak szczerze powiedzieć, że to nie był jego dzień. Już od początku wyścigu pech doskwierał Holendrowi. Zaczęło się od przebitej opony. Następnie problemy z przyczepnością. Ostatecznie Max zajął siódmą pozycje, ale musiał naprawdę sporo się namęczyć z Mickiem Schumacherem, aby ją utrzymać.

Photo: Scuderia AlphaTauri/Twitter

Photo: Haas F1/Twitter