|

Redakcja ocenia – najlepsi i najgorsi w sezonie 2023 F1

Redakcja ocenia to ostatni wpis z kategorii podsumowań tegorocznych zmagań w królowej motorsportu. Wybraliśmy najlepszych i najgorszych w sezonie 2023 F1. Zapraszamy!

Sezon 2023 królowej motorsportu zakończył się 26. listopada, kiedy to Max Verstappen ostatni raz wygrał w tym roku. Formuła 1 zazwyczaj jako ostatnia kończy ze wszystkich prestiżowych serii kończąc tym samym sezon motorsportowy. My jako redakcja publikowaliśmy już kilka wpisów z cyklu podsumowań sezonu, a ten, który teraz czytacie, kończy serię podsumowań na łamach naszego portalu. Zapraszamy do ocen redakcji, które wystawiły opinię o najlepszych i najgorszych tegorocznego sezonu.

B.C.

Najlepszy zespół

Red Bull – to akurat jest bardzo proste – najlepszym zespołem danego sezonu jest ta ekipa, która wygrała klasyfikację konstruktorów. W przypadku tegorocznego sezonu Formuły 1, Red Bull nie pozostawił żadnych złudzeń w kontekście tego, kto jest najlepszy. Red Bull już w połowie sezonu mógł myśleć o kampanii w 2024 roku, bo ich przewaga była znacząca. Najbardziej skuteczne w próbach wygrania z Red Bullem było Ferrari, ale były to jednorazowe przypadki. Jestem ciekaw jak potoczy się sezon i czy reszta stawki zniweluje straty do Red Bulla, bo jak nie, to możemy mieć do czynienia z dominacją podobną do ery Mercedesa, a tego chyba byśmy nie chcieli…

Najgorszy zespół

Alfa Romeo – w przypadku Alfy Romeo najbardziej się rozczarowałem, bo w sezonie 2022 zespół wspierany niegdyś przez PKN Orlen zajął 5. miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Był to sezon, kiedy Alfa Romeo poczyniła postęp i to było dobrą bazą do poczynienia kolejnych pozytywnych zmian, które mogłyby zaprowadzić zespół w górę stawki. Niestety, stało się kompletnie odwrotnie i team pod nowym kierownictwem zaliczył spadek w dół tabeli. Kierowcy często nie mieli argumentów w swoich rękach, aby osiągnąć pozytywny wynik, co przyczyniło się do zajęcia dopiero 9. pozycji w klasyfikacji konstruktorów. Nastąpiła znacząca mijanka z Williamsem i wygląda na to, że to zespół Alexa Albona idzie w dobrym kierunku w odróżnieniu od ekipy Bottasa.

Najlepsi kierowcy

Max Verstappen – niemal co weekend docenialiśmy Maxa Verstappena we wpisach z serii ocen redakcji, bo po prostu mu się to należało. Holender przeszedł do historii przebijając niezliczoną liczbę rekordów, a jego przewaga nad partnerem zespołowym była często kompromitująca dla Sergio Pereza. Max Verstappen zapisał się na kartach historii złotymi literami i tylko nasuwa się pytanie: kto pierwszy zatrzyma Holendra i kiedy to nastąpi? Na ten moment nikt nie był w stanie zbliżyć się do Maxa w klasyfikacji na jakąkolwiek bliską odległość punktową. Brawa dla Maxa za ten znakomity sezon!

Lando Norris – w tym sezonie Norris stawał aż 7 razy na podium, 1 raz zdobył Pole Position i po poradzeniu sobie z problemami z bolidem McLarena, Brytyjczyk stale był obecny w czołówce stawki. W dodatku udało mu się w jednym wyścigu wykręcić najszybsze okrążenie wyścigu, a miało to miejsce w GP Brazylii. Był to dla kierowcy McLarena trzeci sezon w królowej motorsportu i dotychczas był to najlepszy rok w jego karierze. Lando Norris zajął 6. miejsce w klasyfikacji kierowców mając 205. punktów na koncie i był bardzo blisko 4. miejsca w tejże klasyfikacji. Młody kierowca co rok udowadnia, że jest obecnie w odpowiedniej dla siebie serii, a sama Formuła 1 bardzo na tym zyskuje.

Fernando Alonso – 42-letni Hiszpan udowodnił, że “albo się to ma, albo się tego nie ma!”. Nieraz dzieliłem się z opinią, że według mnie Fernando Alonso to ściła czołówka najlepszych kierowców w historii motorsportu. Alonso nie raz pokazywał swój niesamowity race-craft, który być może jest najlepszy ze wszystkich kierowców w stawce. W dodatku jego znakomita pewność na torze i pewność we wszystkie manewry, jakie wykonuje na torze… na to chce się patrzeć! Fernando Alonso zajął ostatecznie 4. miejsce w klasyfikacji, bo niestety w dalszej części sezonu Aston Martin się nieco pogubił i stracił tempo.

Alonso wygrał jednak z Leclerciem w klasyfikacji. Zrównał się punktami z Leclerciem, ale jako że Nando miał w tym sezonie 8 podium, a Leclerc 5, to właśnie Hiszpan zajął czwarte miejsce w klasyfikacji. Hiszpan wygrał walkę o to miejsce z dużo młodszymi od siebie: Leclerciem, Norrisem czy Sainzem. Świetny sezon w wykonaniu Hiszpana!

Fot. Formula 1 (@F1)/X

Lewis Hamilton – był w tym roku znacznie lepszy od Russella i zajął 3. miejsce w klasyfikacji kierowców. Brytyjczyk w tym sezonie utrzymywał dobry poziom i świetnie wykorzystywał okazje i możliwości swojego bolidu na poszczególnych torach. Hamilton w tym sezonie stawał aż 6 razy na podium, co przy dwóch podiach Russella jest bardzo dobrym rezultatem. Uważam, że ten kierowca w tym sezonie wykorzystał maksymalny potencjał Mercedesa, o czym świadczy klasyfikacja kierowców.

Oscar Piastri – bardzo dobrze rozpoczął swoją przygodę z F1 jako kierowca etatowy. Z początkiem sezonu McLaren miał ogromny kryzys, ale zespół z kolejnymi rundami stawał się coraz lepszy (o sezonie McLarena przeczytacie TUTAJ). Piastri w swoim pierwszym sezonie zdobył 97 pkt kończąc na 9. miejscu w klasyfikacji kierowców. 2 razy wykręcił najszybsze okrążenia i mogliśmy go oglądać 2 razy na podium oraz cieszącego się ze zwycięstwa podczas sprintu w Katarze. Często był blisko Norrisa, czasem był od niego lepszy. Australijczyk tym sezonem udowodnił, że jest w odpowiednim miejscu.

Najgorsi kierowcy

Sergio Perez – jeżeli spojrzeć na klasyfikację kierowców po sezonie, to można by powiedzieć, że Meksykanin wykonał zadanie i został wicemistrzem. Wiemy jednak, że od słabego GP Monako, Perez nie potrafił dać sobie rady z rolą kierowcy Red Bulla i zdecydowanie za dużo razy zawodził. Przede wszystkim, jego występy w kwalifikacjach były tragiczne, bo Perez często kończył swój udział w nich już w Q2. W wyścigach musiał nadrabiać straty, co często utrudniało w zdobyciu podium. Perez nie był tym kierowcą z sezonu 2021 i namnażające się plotki z przebiegiem sezonu o jego ostatnim sezonie w Red Bullu tylko potwierdzają, że to nie był dobry rok dla niego.

Nyck de Vries – mnie osobiście de Vries mocno mnie zawiódł, bo już dużo wcześniej mocno za nim optowałem i uważałem, że musi trafić do F1. Trafił do najgorszej ekipy tego sezonu, co na pewno nie ułatwiało mu sytuacji. Mimo tego, jego występy były poniżej poziomu, którego oczekiwałby zespół AlphaTauri i to spowodowało, że kierowca ten pożegnał się z F1 po GP Wielkiej Brytanii. W dodatku, Liam Lawson, który później zastąpił kontuzjowanego Ricciardo, pokazał, że jednak da się bolidem AlphaTauri wyciągać lepsze rezultaty. Nyck de Vries na długo nie zostanie zapamiętany w Formule 1.

Fot. Scuderia AlphaTauri (@AlphaTauriF1)/X

Kevin Magnussen – Duńczyk zbyt wiele razy pojawiał się w naszych ocenach redakcji w kategorii najgorszych kierowców weekendu. Magnussen miał do dyspozycji bolid, który był ciężki do prowadzenia, szczególnie w wyścigu. Dlatego też często jedyną szansą dla kierowców Haasa, aby zaistnieć, były kwalifikacje. Korzystał z tego często Hulkenberg, natomiast Magnussen często dużo do niego tracił. Kierowca Haasa po prostu przejechał ten sezon i szczególnie nie zapisał się w naszej pamięci po tym roku.

Logan Sargeant – Amerykanin nie miał szans z Alexem Albonem w tym sezonie. Sargeant miał pewne przebłyski, ale to było za mało. 27 punktów Alexa Albona i tylko 1 punkt Logana Sargeanta, który zdobył w swoim domowym wyścigu w Austin – to zdecydowanie za duża różnica. Czekamy na kolejny sezon, bo być może kierowca Williamsa po pierwszym roku w F1 będzie pewniejszy i szybszy. Jak na razie, pierwszy sezon w jego wykonaniu możemy spisać na straty.

Lance Stroll – Kanadyjczyk wylądował tutaj ze względu na to, że nie wykorzystał możliwości sprzętowych Astona Martina. Jego strata w klasyfikacji kierowców do czwartego Fernando Alonso wyniosła aż 132 punkty! To mimo wszystko o wiele za dużo i Stroll mając już takie doświadczenie w F1, musi wykorzystywać potencjał swojego bolidu nie w pojedynczych rundach, ale przez cały sezon.

Valtteri Bottas – jako lider Alfy Romeo zawiódł. Fin wyglądał w tym sezonie tak jak Kimi Raikkonen w swoim ostatnim sezonie w F1 – słabo i bez większej ambicji. Bottas według mnie, pomimo tych dziesięciu punktów, mógł w kilku rundach osiągnąć znacznie lepsze wyniki. Możemy oczywiście zrzucać winę na konstrukcję Alfy Romeo w tym sezonie, i po części jest to słuszne, ale mimo wszystko Bottasa z takim doświadczeniem stać na więcej.

A.T.

Najlepszy zespół

Red Bull – w tym roku zespół z Milton Keynes był po prostu potęgą. To niesamowite jak zdominowali ten sezon. Praktycznie nie mieli konkurencji. Za jedyny słaby punkt można uznać jedynie Singapur, ale wynik 21 zwycięstw w 22 wyścigach jest po prostu kosmiczny.

Najgorszy zespół

Alfa Romeo – mój wybór padł ostatecznie na Alfę Romeo. W kwalifikacjach prezentowali gorsze tempo niż Haas, od którego zdobyli więcej punktów. Zespół wyglądał na totalnie pozbawiony ambicji. Smutno się na to patrzyło jak kierowcy zespołu z Hinwil obstawiali tyły i wielokrotnie byli niewidoczni podczas wyścigów.

Fot. Alfa Romeo F1 Team Stake (@alfaromeostake)/X

Najlepsi kierowcy

Max Verstappen – to był pokaz “geniuszostwa” w wykonaniu Maxa Verstappena. Cały czas prezentował najwyższy poziom nie schodząc ze szczytu. Zaryzykuję stwierdzając, że był to najlepszy sezon jednego kierowcy w całej historii F1. Uważam też, że nawet żaden inny wybitny kierowca F1 tym samochodem nie osiągnąłby takich rekordów w tym roku.

Fernando Alonso – obecność Hiszpana w ścisłej czołówce w tym roku nie jest spowodowana jedynie dyspozycjom samego kierowcy. Patrząc na formę Alonso w większości sezonów jego kariery, to zawsze był wśród najlepszych. Tym razem jednak, ku uciesze kibiców, otrzymał również samochód, którym mógł ten potencjał prezentować. Zarówno, kiedy walczył o podia, jak i pod koniec sezonu, kiedy forma Astona Martina spadała, dawał z siebie wszystko.

Lando Norris – konkurencyjny sprzęt to gwarancja, że Brytyjczyk jest w stanie zdobywać regularnie czołowe pozycje. Swoimi seryjnymi podiami potwierdził tylko wysoką dyspozycje i umiejętność korzystania z tych możliwości. Ma zadatki na zostanie mistrzem świata. Przydałoby się jeszcze szczęście. Wciąż czekamy na jego pierwszą wygraną.

Lewis Hamilton – jakby nie patrzeć 7-krotny mistrz świata nieraz wycisnął z bolidu więcej niż George Russell. Na tle największych rywali spisywał się przyzwoicie. Dlatego uważam, że P4 to odpowiednia pozycja na liście najlepszych w tym roku.

Oscar Piastri – fakt, że Piastri jest debiutantem zdecydowało, żeby znalazł się w mojej piątce, zamiast któregoś z kierowców Ferrari. Pokazał jak utalentowanym jest kierowcą i pewnie dalej będzie zaliczał progres.

Najgorsi kierowcy

Nyck de Vries – Holender z automatu został wybrany najgorszym kierowcą tego sezonu. Zawiódł na całej linii mimo pokładanych w nim nadziei. Nie dowiemy się, czy byłoby go stać na więcej w drugiej połowie sezonu.

Logan Sargeant – ten wybór był oczywisty. Dlatego nawet nie rozwinę opinii dotyczącej tego wyboru.

Lance Stroll – jak na możliwości sprzętowe, jakie miał do dyspozycji, spisał się wręcz fatalnie. Marny dorobek punktowy w porównaniu z Fernando Alonso. Odstawał od niego praktycznie cały czas. Mnóstwo błędów i wyniki poniżej oczekiwań. Mówiąc wprost, zajmuje miejsce bardziej utalentowanym kierowcom.

Guanyu Zhou – Alfa Romeo nie miała w tym roku zbyt mocnego sprzętu, ale mimo wszystko trzeba uznać, że postawa Zhou nie była wybitna.

Valtteri Bottas – koniec końców drugi z kierowców teamu z Hinwil też musiał się tutaj znaleźć. Finowi często zarzuca się brak motywacji i trzeba przyznać, że spoczył na laurach.

Fot. Aston Martin Aramco Cognizant F1 Team (@AstonMartinF1)/X

J.W.

Najlepszy zespół

McLaren – nigdy nie byli najszybsi, ale na ogromne wyróżnienie zasługuje ich progres. Po słabym początku sezonu byli skreślani, jednak poprawki, które wyprodukowali sprawiły, że stali się drugą siłą w stawce. Do kierowców również nie można się przyczepić – Lando Norris jest wyraźnym liderem zespołu, a Oscar Piastri miał udany debiutancki sezon. Chciałbym, żeby w kolejnym sezonie powalczyli z Red Bullem. Pewnie we wszystkich wyścigach nie będzie to możliwe, ale ja czekam na upragnione zwycięstwo Norrisa, które mu się po prostu należy.

Najgorszy zespół

Haas – jeśli zniknęliby z Formuły 1, to bym za nimi nie tęsknił. Tutaj mogę się przyczepić do wszystkiego. Od właściciela, przez szefa zespołu i do kierowców. Haas’owi się opłaca być w Formule 1, bo nie muszą się jakoś mocno starać, aby generować zyski. Nie powinno być takiego zespołu w stawce i nic dziwnego, że blokują wejście nowego zespołu do Formuły 1 – bo wtedy musieliby podzielić zyski na jeszcze jedną ekipę. Najlepszym podsumowaniem tegorocznego Haasa jest to, że zatrudnili dwóch doświadczonych kierowców, aby pomogli w rozwoju bolidu. A pod koniec sezonu Magnussen i Hulkenberg jeździli w różniących się od siebie bolidach, bo nie mogli dojść do wniosku, który pakiet jest lepszy.

Fot. MoneyGram Haas F1 Team (@HaasF1Team)/X

Najlepsi kierowcy

Max Verstappen – absolutny dominator w tym sezonie. Wygrał prawie wszystkie wyścigi, a sam zdobył więcej punktów niż dwaj kierowcy Mercedesa łącznie. Holenderski kierowca dysponował oczywiście najlepszym bolidem w stawce, ale przykład Sergio Pereza pokazuje, że bolid to nie wszystko. Max Verstappen zdobył ponad dwa razy więcej punktów od kolegi z zespołu. Jeśli w następnym sezonie Red Bull nie będzie miał godnego konkurenta, to Holender może sobie dopisać kolejny tytuł do kolekcji.

Fernando Alonso – moim zdaniem jest to najlepszy kierowca w całej stawce. Uważam, że w każdym zespole (oprócz Red Bulla) wygrałby z Maxem Verstappenem. Szkoda, że Aston Martin źle trafił z rozwojem bolidu, bo pewnie każdy by chciał zobaczyć Alonso na najwyższym stopniu podium. Chyba największą szansę na wygraną hiszpański kierowca miał podczas GP Monako, ale na skutek błędnej decyzji strategicznej, wyścig ukończył na drugim miejscu. O rywalizacji wewnątrz zespołu nawet nie ma co mówić, bo Lance Stroll kończył wyścigi najczęściej daleko za Alonso.

Lando Norris – początek sezonu miał słaby, ale wynikało to z formy McLarena. Od momentu przygotowania poprawek do bolidu podczas GP Austrii, Norris aż siedmiokrotnie stawał na podium. Nie miał narzędzi do walki z Verstappenem, ale patrząc na progres McLarena, to nie mogę się doczekać przyszłego sezonu. Celem Norrisa na pewno będzie wygranie pierwszego wyścigu w karierze. Jeśli chodzi o rywalizację w zespole, to zdecydowanie pokonał Oscara Piastriego, który mimo bycia debiutantem, spisał się i tak o wiele lepiej niż zakładałem.

Lewis Hamilton – sezon 2022 był bardzo przeciętny w jego wykonaniu. Wydawać się mogło, że najlepsze lata Lewis ma już za sobą. Jednak pokazał, że kierowcą jest wybitnym i szybkości mu nie brakuje. Trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, to chyba najlepsza pozycja, którą mógł osiągnąć. Niby nie tak daleko był Sergio Perez, ale jednak Mercedes miał odrobinę za słaby bolid, aby walczyć o coś więcej. Hamilton zdobył o 59 punktów więcej od Russella, więc mimo “tylko” sześciu miejsc na podium, sezon można uznać za bardzo udany.

Alex Albon – z wiadomych względów nie możemy porównać go do kolegi z zespołu. Nie zmienia to faktu, że sezon miał bardzo udany. Tam, gdzie forma Williamsa pozwalała, to skutecznie rywalizował o punkty. Właściwie dzięki niemu Williams w klasyfikacji generalnej sezon ukończył na najwyższej pozycji od 2017 roku. Jeśli kolejny sezon ukończy w podobnym stylu, to moim zdaniem może zostać zakontraktowany przez lepszy zespół.

Fot. Mercedes-AMG PETRONAS F1 Team (@MercedesAMGF1)/X

Najgorsi kierowcy

Kevin Magnussen – Haas tradycyjnie przygotował kiepski pojazd. Jednak powracający do rywalizacji we Formule 1 – Nico Hulkenberg – jakoś lepiej wykorzystał możliwości bolidu. Kierowca z Danii przegrał rywalizację zarówno w kwalifikacjach, jak i w wyścigach. Nie przypominam sobie wyścigu, w którym Magnussen by pokazał coś ekstra. Jak zdobywał punkty, to tylko po jednym, kiedy Hulkenberg najwyżej był na siódmej pozycji. Jak na standardy F1, to Magnussen jest bardzo przeciętnym kierowcą, a do tego miał do dyspozycji po prostu słaby bolid. To nie mogło skończyć się dobrze.

Logan Sargeant – był debiutantem i podobnie jak przy Piastrim, nie miałem większych oczekiwań. Myślałem jednak, że Amerykanin chociaż kilka razy nawiąże walkę z Alexem Albonem. Zdobył honorowy punkt w domowym wyścigu, ale jego kolega z zespołu punktów zdobył 27, więc słaby wynik. Wiemy, że czynniki pozasportowe powodują, że będzie miał szansę pojechać w następnym sezonie. Jeśli nie poprawi swojej formy w sposób znaczący, to pożegna się z Formułą 1 po zakończeniu 2024 roku.

Nyck de Vries – po GP Włoch w 2022 roku, miałem większe nadzieje odnośnie jego kariery w F1. Nyck został szybko zweryfikowany przez przeciętnego kolegę z zespołu i zasłużenie został zwolniony w połowie sezonu. Szkoda, że nie mógł pojechać w domowym wyścigu, ale taka jest Formuła 1. Holenderski kierowca, tylko dwa razy ukończył wyścig przed Yukim Tsunodą i z zerowym dorobkiem punktowym zakończył swój sezon. Raczej kolejnej szansy we Formule 1 już nie dostanie.

Zhou Guanyu – po prostu nijaki sezon. Na tle kolegi z zespołu nie wyglądał jakoś bardzo słabo. Pytanie, jak obecnie możemy oceniać Bottasa. Ja uważam, że kierowca z Finlandii jazdę w Formule 1 traktuje jako bardzo dobrze opłacane hobby. Ma długi i bezpieczny kontrakt, więc jego motywacja mogła na tym ucierpieć. Dlatego jeśli Zhou przegrał rywalizację w zespole, to moim zdaniem pojechał słaby sezon. Również w jego przypadku wiemy, że w Formule 1 znalazł się nie tylko dzięki wynikom w seriach juniorskich, ale głównie dzięki pieniądzom. Pojawiają się opinie, że mimo dużego wsparcia finansowego, kierowca z Chin musi w następnym sezonie pokazać coś więcej, żeby mógł utrzymać pozycję w zespole.

Lance Stroll – żadną tajemnicą nie było, że z Fernando Alonso przegra każdą możliwą rywalizację. Ale nie spodziewałem się, że będzie aż tak źle. Zdobył blisko trzykrotnie mniej punktów niż Alonso. Ani razu nie był na podium, co przy możliwościach, które dawał jego bolid, jest to fatalny wynik. Jeśli w przyszłym sezonie nie poprawi swojej formy, to powinien się mocno zastanowić nad swoją przyszłością w Formule 1. Kierowcę z Kanady czeka intensywna przerwa zimowa, musi zrozumieć, dlaczego nie potrafił wykorzystać potencjału bolidu.

A.L.

Najlepszy zespół

McLaren – dobre decyzje z młodym zespołem, z Lando się udało wyćwiczyć i wprowadzić naprawdę mocnego kierowcę do świata wyścigów na wysokim poziomie F1. Piastri wyrwany sprytnie od Alpine również okazał się dobrym wyborem patrząc po jego naprawdę, ale to naprawdę mocnym debiucie. Mają młody i rozwojowy zespół, pytanie tylko czy to ich nie zgubi? Nie ma co gdybać. Na tę chwilę, mają mocny skład i widać, że zespół inżynierów robi co może by wycisnąć jak najwięcej z bolidu. Ponadto strategicznie pilnują się i widać, że się uczą, ale daleko im do błędów Ferrari, więc jest naprawdę duży potencjał w tej ekipie.

Najgorszy zespół

Haas – mimo sympatii jaką jest w stanie zdobyć Gunter, to jest to jeden z najgorszych zespołów w stawce. Biorąc jednak pod uwagę kierunek w jakim idą, czyli brak określonego długoterminowego planu, to w sumie jest to najsłabszy zespół. Mają większe możliwości od takiego Williamsa, a odnoszę wrażenie, że ich plan to jest po prostu utrzymać się na powierzchni – może nie głupi, bo nikt nie chce utonąć, ale bez perspektywy, to utrzymanie na powierzchni jest tylko przedłużaniem nieuniknionego.

Najlepsi kierowcy

Max Verstappen – rekord za rekordem. Ciężko jest nie wrzucić do tej sekcji Maxa. Świetna maszyna do zwyciężania w topowym bolidzie w stawce. W tym roku Holender przeszedł najśmielsze oczekiwania i zakończył sezon z rekordem zwycięstw jednym sezonie, kolejnym mistrzostwem i do tego zapewnił fenomenalną jazdę niemalże w każdym weekendzie. Można powiedzieć, że ten sezon w wykonaniu Maxa zapisze się w księgach historii F1.

Fot. Oracle Red Bull Racing (@redbullracing)/X

Fernando Alonso – Hiszpan, który skończył 42 lata i wciąż potrafi utrzeć nosa młodym, szybkim kierowcą. Dla mnie ten sezon w wykonaniu Nando był niesamowity, mimo że bolid w połowie sezonu już nie był tak konkurencyjny, to wciąż Fernando potrafił pokazać klasę walcząc z innymi kierowcami na torze. Przypominam – on ma 42 lata, to nie jest młodzik, a po ekstremalnym wyścigu o GP Kataru miał więcej siły niż niejeden o dekadę młodszy kierowca. Czekam co przyniesie kolejny sezon w wykonaniu Hiszpana i Aston Martina.

Lando Norris – Brytyjczyka uplasowałem w moim skromnym rankingu na trzecim miejscu. Kiedy bolid był słaby na początku sezonu Lando ewidentnie wyciągał maksymalne możliwości. W drugiej połowie kierowca McLarena otrzymał naprawdę mocną i konkurencyjną maszynę, która pozwalała na walkę o podia. Norris jest perłą w McLarenie, chyba nie jedyną. Widzę przyszłego mistrza patrząc na Lando Norrisa i jego wyczyny na torze.

Charles Leclerc – Monakijczyk potrafi bardzo dużo wycisnąć z bolidu, udowadniał to od lat i również w tym roku pokazywał jak dużo można wyciągnąć z bolidu Ferrari. Mimo, że nie byli realnym zagrożeniem dla Red Bulla, to Leclerc niejednokrotnie, bo pięć razy wyrywał Pole Position Red Bullowi. Również w tym roku dużo mniej błędów Charlesa podczas wyścigów i czasówek porównując do lat poprzednich. Widzimy, że walczy ze sobą i z zespołem, jednakże jest nadzieja dla tego kierowcy i jego niekwestionowanego talentu.

Oscar Piastri – pamiętam “dramę”, kiedy to Piastri był ogłoszony przez Alpine jako kierowca na sezon 2023, walka dwóch zespołów i w międzyczasie oświadczenia od Australijczyka, że bez jego wiedzy i w ogóle jakiekolwiek dyskusji, był przez zespół Alpine ogłoszony jako kierowca. Zastanawiałem się wtedy, o co aż tyle krzyku i walki – rozumiem może być dobry, ale aż tak? Później zaczął się sezon 2023 i przez pierwsze wyścigi nie zobaczyłem tego ogromnego talentu, ale po poprawkach w McLarenie dostrzegłem to.

Dojrzałem, jak ten kierowca potrafi prowadzić bolid i walczyć, szczerze to może być jeden z najlepszych, najmocniejszych a zarazem okrytych największą dramą debiutów w F1 ostatnich lat. Ale poważnie – Zak Brown wiedział co robi. Uśmiech sam wskakuje na usta, kiedy widzi się tak mocny debiut w F1. Lando może się zacząć bać.

Najgorsi kierowcy

Valtteri Bottas – Fin nie był pokazywany zbyt często w tym sezonie, w sumie też nie miał za dużo do pokazania, ponieważ patrząc na jego występy, ciężko było znaleźć zaskakujące i przyjemne do oglądania manewry. Valtterii wygrał z Zhou (10 – 6 pkt.), a mimo to Bottas się znalazł w tej sekcji. Mamy wobec niektórych kierowców większe oczekiwania, a Valtteri nie był w stanie dowieźć tego, czego od niego oczekiwaliśmy.

Kevin Magnussen – od Kevina nie wymagamy dużo, ale w tym sezonie chyba wyjątkowo średnio pojechał. Biorąc pod uwagę, że czasem jego brawura się opłaca, to aktualnie jest mniej brawurowy, a jednak wciąż agresywny/chaotyczny i nieefektywny. Dodatkowo przygrywał regularnie z “Hulkiem”.

Nyck de Vries – mistrz Formuły E z ramienia Mercedesa przychodzi do F1. Myślałem, że więcej namiesza w sezonie, a Red Bull, przepraszam, AlphaTauri nawet nie dał Holendrowi dokończyć sezonu. Jednak w prawdziwych wyścigach mistrz wiertarek nie ma szans. Szkoda mi Nycka, bo to nie jego wina, że karierę Mercedes mu tak przygotował.

Lace Stroll – Lance nie jest dużym zaskoczeniem w tym zestawieniu, jest to kierowca popełniający błędy dość systematycznie i nie wyciąga z nich wniosków. Obrażanie się na świat i na innych jest również jego domeną, dzięki zwycięstwie w F3 i pieniądzom przeskoczył od razu do F1 i tak bez większego rozwoju od tamtej pory jest wciąż w królowej motorsportu. Jego życiorys pokazuje, że w ciągu kilku lat można stać w miejscu, nawet nie walczyć o zwycięstwa mając drugi najlepszy bolid w stawce. Lance chyba jest już zmęczony F1, również Formuła 1 jest nim zmęczona.

Logan Sargeant – dość słaby debiut. Zdobyty zaledwie jeden punkt i to po przesunięciach ze względu na nałożenie kar na innych kierowców. Logan nie pokazał za wiele, w sumie to do tej pory nie pokazał jazdy kierowcy F1 per se. W skrócie – gdyby to był Red Bull, to dzisiaj by przybijał piątkę z Nyckem de Vriesem.

Fot. Logan Sargeant (@LoganSargeant)/X

M.T.

Najlepszy zespół

Red Bull – żaden zespół w tym sezonie nie mógł im dorównać. Mieli tylko jeden słabszy weekend w Singapurze, a oprócz tego byli bezbłędni. Już w połowie sezonu mogli skupić się nad 2024 rokiem, dzięki przewadze jaką sobie wypracowali nad resztą ekip. To tylko pokazuje jak dobry bolid zbudowali w tym roku, który nie miał żadnych problemów i nigdy się nie psuł. Dzięki temu Max Verstappen mógł świętować zwycięstwo za zwycięstwem. Cały sezon przejechany na kapitalnym poziomie, który zwieńczyli mistrzostwem w klasyfikacji konstruktorów.

McLaren – można powiedzieć, że to Red Bull był najlepszym zespołem w tym sezonie, aczkolwiek w pewnym momencie pojawił się pomarańczowy statek, który od swojego startu w górę już się nie zatrzymał. McLaren mimo tragicznego startu pokazał, że potrafi zrobić nowy bolid, który może walczyć o najwyższe lokaty. Brytyjski zespół trzeba pochwalić za ten sezon. Potrafili poprawić na tyle swój bolid, aby stać się drugą siłą w stawce, a ich kierowcy byli jednym z najlepszych duetów w sezonie, którzy przywozili z weekendu na weekend kolejne trofea.

Ta ekipa pokazała, że można stworzyć w trakcie sezonu nowy bolid, który będzie bił się z Red Bullem. Po słabej pierwszej połowie, McLaren ostatecznie zakończył na 4. pozycji w klasyfikacji konstruktorów, co jest znakomitym wynikiem, a dodatkowo poprawili się względem zeszłego sezonu.

Najgorszy zespół

Alfa Romeo – mógłbym tutaj umieścić Haasa, jednak ich kierowców za ten sezon zapamiętam bardziej niż bezbarwny rok w wykonaniu Alfy Romeo. Zespół od samego początku z bardzo słabymi wynikami. W porównaniu do zeszłego sezonu zrobili spadek formy. Bottas i Zhou mieli pojedyncze przebłyski jednak to było za mało i nie pozwalało na żadną walkę, ponieważ w trakcie wyścigów nie mieli tempa. Ekipa zakończyła ten rok na przedostatnim miejscu i jest jak najbardziej zasłużony.

Najlepsi kierowcy

Max Verstappen – fantastyczny sezon w wykonaniu Holendra. Mocne tempo od pierwszego weekendu w Bahrajnie aż do samego końca. Mimo kryzysu w Singapurze, Max i tak potrafił pokazać się z kapitalnej strony. Pobite rekordy zwycięstw, jazda z sporą przewagą nad resztą kierowców. Kierowca Red Bulla nie miał sobie równych i walka z nim w tym sezonie o pierwsze miejsce była niemożliwa. Idealnym zwieńczeniem za ten wspaniały rok jest kolejny tytuł mistrza świata i dalsza jazda z nr. 1.

Lewis Hamilton – po 2022 roku widać było, że Lewis nie mógł odnaleźć się w bolidzie, a dodatkowo przegrywał walkę z Russellem. Ten sezon był jednak inny i już od samego początku było widać, że Brytyjczyk odnalazł się w nowej konstrukcji i mimo, że Mercedes nie zrobił najlepszego bolidu, on mógł walczyć o wysokie lokaty. Rok 2023 pokazał, że Hamilton jest doświadczonym kierowcą i siedem zdobytych tytułów nie jest przypadkiem. Lewis zdobył 6 razy podium oraz wygrał walkę ze swoim zespołowym partnerem. Ostatecznie sezon zakończył na 3. pozycji i wykorzystał potencjał swojego bolidu w 110%.

Fernando Alonso – wystarczyło, że Hiszpan dostał bolid i pokazał co z nim potrafi zrobić. W pierwszej części sezonu mógł bardzo często stawać na podium, a jego doświadczenie i walka w wyścigu, którą pokazywał była imponująca. Mimo słabszego okresu pod koniec sezonu, kiedy to Aston Martin nie był już tak mocny, Fernando wciąż potrafił wykorzystać z bolidu 110% i walczyć o sporą ilość punktów. Dwukrotny mistrz świata bardzo mocno zwyciężył wewnętrzną walkę z Lancem Strollem. Ten sezon dobitnie pokazał, że Alonso mimo swojego wieku, wciąż doskonale radzi sobie na torze i należy do ścisłej czołówki kierowców w Formule 1.

Lando Norris – słaby początek sezonu, przez problemy z bolidem, wtedy Lando nie mógł liczyć na żadną walkę. Jednak po poprawkach, które dostał MCL60, Brytyjczyk odżył i stał się drugim najlepiej punktującym kierowcą w stawce. Druga część sezonu należała do niego. W większości wyścigów, mogliśmy oglądać jak kierowca McLarena dojeżdża na drugiej bądź trzeciej pozycji. Świetne tempo w wyścigach, które pozwalało mu w niektórych sytuacjach toczyć boje z Verstappenem. Ten sezon, z drobnymi wyjątkami, pokazał, że Lando dorósł do walki o najwyższe cele. Ostatecznie miał 7 podiów i zdobył 1 Pole Position. Oprócz tego został najczęściej wybieranym kierowcą dnia. Dla Norrisa był to najlepszy sezon, który ukończył na 6. pozycji w klasyfikacji kierowców.

Oscar Piastri – ciężko się nie zachwycać tym kierowcą, ale Oscar pokazał, że jest to wschodząca gwiazda, a jego debiutancki sezon można zaliczyć do bardzo udanych. Australijczyk nie odstawał od swojego zespołowego partnera i próbował podążać za nim, co w sporym stopniu mu się udało. Dwa razy stał na podium oraz wygrał jeden sprint. Oscar mimo młodego wieku potrafił wykazać się wielkim doświadczeniem i spokojem w trakcie wyścigu. Pokazał, że ma bardzo wielki potencjał, aby zostać mistrzem świata w przyszłości, a McLaren jest dla niego idealnym miejscem, aby cały czas się rozwijać.

Ostatnim kierowcą, który w debiutanckim sezonie potrafił pokazać się z tak dobrej strony był Lewis Hamilton, długo nam było czekać, aby znowu kierowca wchodzący do F1 potrafił aż tak szybko zaadoptować się w królowej motorsportu. Oscar ostatecznie zajął 9. pozycje w klasyfikacji kierowców, co jest bardzo dobrym wynikiem.

Fot. McLaren (@McLarenF1)/X

Najgorsi kierowcy

Sergio Perez – mimo zdobycia wicemistrzostwa w tym sezonie, Checo nie może zaliczyć go do udanych. Pierwsze GP były z jego strony bardzo dobre, jednak po słabym wyniku w Monaco, jego pewność zniknęła, a Perez nie potrafił wrócić do swojej dobrej formy. Walka w środku stawki i to ze słabszymi bolidami sprawiała mu problemy. Częste odpadanie w kwalifikacjach w Q2 nie było niczym zaskakującym, a walka o podium prawie nie była widoczna. Perez zasiadał w najlepszym bolidzie, a nie potrafił z niego wyciągnąć potencjału. Przyszły sezon musi być o wiele lepszy, jeżeli chce myśleć o dalszej jeździe w Formule 1.

Lance Stroll – w mojej opinii był to najgorszy kierowca w stawce, w obecnym sezonie. Kanadyjczyk dostał do ścigania bardzo dobry bolid, a ten nie potrafił go w żadnym stopniu wykorzystać. Wystarczy zobaczyć na wyniki Alonso i Strolla. Lance był jednak w czym innym dobry, a więc w powodowaniu wypadków z innymi kierowcami – w tej kwestii walczyłby o mistrzostwo. Mimo jazdy już kilka sezonów, ten kierowca wciąż wygląda jak debiutant, a jego zachowania podczas weekendów pokazują, że kierowca Astona Martina męczy się jazdą w Formule 1.

Valtteri Bottas– Fin mimo swojego sporego doświadczenia w Formule 1 nie pokazał w tym sezonie dosłownie nic. Niewidoczny jak cały zespół Alfy Romeo i mimo wygrania zespołowej walki ze swoim partnerem, na torach nie było tego widać. Często dojeżdżał on na końcowych pozycjach, a punkty, które zdobywał były szczęściem w wyścigach. Od tego kierowcy powinno wymagać się znacznie więcej, a ten sezon pokazał, że Bottas poszedł śladami swojego przyjaciela z Finlandii – Kimiego Raikonena.

Zhou Guanyu – drugi z kierowców Alfy Romeo, który w mojej opinii zasłużył, aby znaleźć się w kategorii najgorszych kierowców. Tak jak Bottas, Zhou również był niewidoczny. Myśląc o Chińczyku nie przypominam sobie, żeby była jakaś sytuacja, z której można go było chwalić. Niemrawy sezon w wykonaniu tego kierowcy i jego dalsza jazda w Formule 1 jest bardzo zastanawiająca.

Logan Sargeant – Logan, mimo lepszej końcówki sezonu i tak zasłużył, aby się tu znaleźć. Był to jeden z najsłabszych debiutantów w tym sezonie. Widocznie odstawał od Albona, z którym przegrał w kwalifikacjach do zera. Można było zauważyć, że Amerykanin miał bardzo mało doświadczenia i popełniał bardzo dziwne błędy, które nie powinny się zdarzyć. Sezon, który pokazał mu jak wiele jeszcze brakuje, by jeździć w Formule 1, jednak w ostatnich wyścigach mogliśmy zobaczyć, że zapoznał się z tą serią i potrafił przyjeżdżać na dobrych miejscach. Zostawienie go na przyszły rok jest jak najbardziej prawidłowe, jednak Logan będzie musiał pokazać, że zasługuje na miejsce w F1 na kolejne lata.

Fot. Oracle Red Bull Racing (@redbullracing)/X

Podobne wpisy