Sergio Perez – kariera pełna wzlotów i upadków

Sergio Perez pojedzie w ostatnią niedzielę października w swoim domowym wyścigu – GP Meksyku na Autodromo Hermanos Rodriguez. Z tej okazji, zapraszamy do naszego opisu przebiegu kariery kierowcy Red Bulla.

Zawodnik Red Bulla – Sergio Perez przechodzi w ostatnim czasie najtrudniejszy okres w swojej karierze. Z powodu fatalnej postawy Meksykanina na tle Maxa Verstappena rosną plotki o nagłej utracie posady przez kierowcę w zespole czerwonych byków. Całkiem niedawno zaczęły krążyć słuchy, że 33-latek może zdecydować się na zakończenie kariery, bądź zrobienie sobie rocznej przerwy. Z okazji domowego wyścigu dla Sergio Pereza przypomnimy, jak wyglądała jego dotychczasowa kariera w królowej sportów motorowych, która liczy już 13. sezonów.

Karting

Karierę rozpoczął w kartingu już jako 6-latek. Od razu radził sobie rewelacyjnie na tle starszych zawodników, co dało mu zielone światło do wyższych kategorii. Ostatecznie nie udało mu się zdobyć żadnego tytułu mistrzowskiego na najwyższym szczeblu u siebie w kraju, ale dalszy awans potoczył się bardzo szybko.

Serie juniorskie

Już w wieku 14 lat zaczął startować w single-seaterach, co czyni go rekordzistą wśród obecnych kierowców F1. Seria w której debiutował nazywała się Skip Barber. Spędził w niej tylko rok, bo w sezonie 2005 wyruszył do Europy zostając kierowcą Formuły BMW. Opuszczenie ojczyzny było bardzo ważnym krokiem w pogoni za marzeniem, jakim było dotarcie do w F1. Był to zapewne trudny moment dla Meksykanina, który miał wtedy zaledwie 15 lat.

W debiutanckim sezonie nie osiągnął zbyt wiele, będąc dopiero 14. Mistrzem został Nico Hulkenberg, który pokonał Sebastiena Buemiego. Rok później Meksykanin był 6., nie mogąc zasłaniać się mocniejszymi rywalami, bowiem wśród nich nie było żadnego innego przyszłego kierowcy F1.

W 2007 roku przeszedł do Brytyjskiej Formuły 3. Startował jednak w niższej kategorii o nazwie “National Class”, gdzie sięgnął po mistrzostwo, które jest jego jedynym w single-seaterach. Rok później zajął 4. miejsce w głównej kategorii, wygrywając 4 razy.

Decydujący moment

Następnym krokiem był awans do bezpośredniego przedsionka F1, czyli GP2. Zaczął w azjatyckiej edycji sezonu 2008/2009 w zespole Campos. Z dwoma zwycięstwami zajął 7. miejsce. W głównej edycji spisał się gorzej będąc 12. za kierownicą bolidu zespołu Arden.

2010 rok w głównej edycji GP2 był przełomowy. Reprezentował team Barwa Addax, gdzie udało mu się 5 razy wygrać. Zdobył wicemistrzostwo, przegrywając jedynie z Pastorem Maldonado, który nie miał sobie równych. To dało mu upragnioną superlicencję. Został również włączony do akademii rozwojowej zespołu Ferrari.

To wszystko w połączeniu ze wsparciem finansowym Carlosa Slima, który był wtedy najbogatszym człowiekiem na świecie, pozwoliło mu awansować do Formuły 1. Pod koniec sezonu 2010 podpisał kontrakt z zespołem Sauber.

Perspektywiczny debiutant

Meksykanin wchodząc do królowej sportów motorowych nieraz pokazywał się ze znakomitej strony za kierownicą bolidu zespołu Sauber. W debiucie wywalczył 7. miejsce, jednak wraz z partnerem zespołowym Kamui Kobayashim -który finiszował pozycję niżej – zostali zdyskwalifikowani z GP Australii za nieprzepisowe tylne skrzydło.

Ironią losu było to, że spotkała go historia podobna do Roberta Kubicy, którego od tamtego wyścigu zabrakło w stawce F1 po wypadku w Ronde di Andora. Polak również debiutując w zespole z Hinwil dojechał na 7. miejscu, z którego został zdyskwalifikowany.

Pierwsze oficjalne punkty Perezowi udało się zdobyć podczas GP Hiszpanii w 5. starcie, za 9. miejsce. Tydzień później w Monako wszedł do Q3, jednak podczas sesji zaliczył groźny wypadek, którego skutki uniemożliwiły mu start w wyścigu.

W następnej rundzie w Kanadzie po przejechaniu pierwszej sesji treningowej zdecydował, że nie jest wziąć udziału w dalszej części weekendu i został zastąpiony przez Pedro de la Rose. Jak sam później opowiadał, ten wypadek wybił go z rytmu. Być może jego zdobycz punktowa w debiutanckim sezonie byłaby większa. Z 14 oczkami, zajął 16. miejsce, a jego najlepszą pozycją była siódma podczas GP Wielkiej Brytanii.

Aspiracje na przyszłą gwiazdę

W 2012 roku Sauber dysponował najmocniejszą maszyną od momentu zakończenia współpracy z BMW. W drugim wyścigu sezonu, deszczowym GP Malezji – Perez walczył o pierwsze zwycięstwo w karierze. Zajął w nim 2. miejsce, choć w pewnym momencie podjął próbę wyprzedzania liderującego Fernando Alonso, która została udaremniona przez zbyt szeroki wyjazd.

Kolejne podium zdobył w Kanadzie, gdzie stanął na najniższym jego stopniu. Podczas przerwy wakacyjnej zaczęto go łączyć z zespołem Ferrari, w którym miał zająć miejsce Felipe Massy. Podczas GP Włoch pojechał jeden z najlepszych wyścigów w karierze. Był bliski nawet wygranej, gdyby rywalizacja trwała kilka okrążeń dłużej. Powtórzył wtedy wynik z Malezji, czyli ponownie był drugi.

W związku ze znakomitą serią jaką notował w ostatnim czasie stał się jedną z kluczowych postaci sezonu ogórkowego. Angaż Pereza do topowego zespołu uważano za formalność. Jeszcze w połowie września wydawało się, że dołączy do zespołu z Maranello, którego był wychowankiem. Sprawy nabrały zupełnie nowego obrotu, kiedy Lewis Hamilton zdecydował się na podpisanie kontraktu z Mercedesem.

Dzień później ogłoszono, że miejsce Brytyjczyka w zespole z Wooking zajmie Sergio Perez. Nie wiadomo, jak ta wiadomość wpłynęła na psychikę kierowcy, ale do końca sezonu 2012 nie zdobył już żadnego punktu. Już podczas następnego wyścigu o GP Japonii wykazał się zbyt mocną brawurą podczas próby wyprzedzania nie kogo innego, tylko Lewisa Hamiltona.

Ze zdobyczą 66 punktów, ukończył sezon na 10. miejscu daleko za kierowcami z najmocniejszych 5. teamów.

Zderzenie z rzeczywistością w Mclarenie

Wybór Mclarena zamiast Ferrari wydawał się znakomitą decyzją w momencie podpisywania kontraktu. Zespół z Wooking był jesienią 2012 roku w szczytowej formie. Wydawało się, że u boku Jensona Buttona, młody Perez szybko wejdzie na szczyt.

Sezon 2013 przyniósł jednak rozczarowanie całemu zespołowi. Od pierwszej rundy było widać zdecydowany spadek formy. Południowy temperament Pereza pozostał jednak bez zmian. Podczas GP Bahrajnu, Jenson Button mocno narzekał na Meksykanina przez radio, który ostro na niego naciskał.

Po GP Monako spadła na niego fala krytyki po agresywnej jeździe, której skutkiem był kontakt z Kimim Raikkonenem. Z miesiącami rosła frustracja zespołu wobec kierowcy. Na Perezie wisiała coraz większa presja z powodu stylu jazdy oraz średnich wyników. Na obronę kierowcy trzeba było brać pod uwagę formę zespołu. Jenson Button, który zdobył więcej punktów, również nie zawsze był w stanie stawać na wysokości zadania.

Posada Meksykanina była coraz bardziej zagrożona, aż w końcu zdecydowano się na zatrudnienie na sezon 2014 debiutanta ze swojej akademii, którym był świeżo upieczony mistrz World Series by Renault – Kevin Magnussen. Najczarniejszym scenariuszem, jaki przewidywano Perezowi, były przenosiny za Ocean i prawdopodobne starty w IndyCar. Udało mu się jednak uratować karierę w F1. Dołączył do zespołu Force India na miejsce Paula di Resty.

Spokojna przystań

Jego partnerem w zespole Vijaya Mallyi był Nico Hulkenberg, z którym często prezentowali wyrównany poziom. Mimo tego, to Niemiec wygrał pojedynek punktowy w sezonie 2014 i to aż 96 do 59. Natomiast Perez wykorzystał jedyną okazję do stanięcia na podium, zajmując 3. miejsce w GP Bahrajnu za walczącymi koło w koło reprezentantami Mercedesa, czyli Lewisem Hamilton i Nico Rosbergiem.

Następny sezon nie dawał zbyt dużych perspektyw kierowcom. Prezentacja została opóźniona z powodu niegotowego samochodu, a w pierwszej połowie sezonu nie otrzymywali poprawek w bolidzie, przez co spadała ich motywacja. Dopiero druga połowa sezonu przyniosła lepsze wyniki. Podczas wyścigu w Rosji, Perezowi udało się wywalczyć kolejne podium. Wygrał również pojedynek z Hulkenbergiem na punkty 78 do 58.

W 2016 Perez ponownie był lepszy od Hulkenberga w punktach (101-72). Na mokrym torze w Monako znowu wykorzystał okazję, zdobywając podium, które było już jego szóstym w karierze. Następne dorzucił w Azerbejdżanie podczas inauguracyjnego wyścigu na tym torze, który odbył się pod szyldem GP Europy. Wtedy cieszył się opinią mocnego kierowcy zespołu środka stawki. Nie zwracał jednak uwagi czołowych zespołów, choć był jednym z większych kandydatów na partnera Lewisa Hamiltona w Mercedesie, kiedy Nico Rosberg zdecydował się na zakończenie kariery.

Nowy partner, nowe historie

Wraz z końcem sezonu 2016 Nico Hulkenberg zdecydował się zerwać ważny kontrakt i zostać kierowcą Renault. Nowym partnerem Pereza został niespełna 21-letni – Esteban Ocon – którego staż w F1 liczył 9 wyścigów w zespole Manor. Wraz z pozyskaniem nowego sponsora firmą BWT ekipa Force India zamieniła tradycyjne biało-pomarańczowe malowania na różowe.

Zespół był absolutną czwartą siłą w stawce. Młody Francuz, który zapowiadał się na znakomitego kierowcę, potwierdzał tylko opinie na swój temat, stając się mocnym konkurentem dla Meksykanina. Perez nie chciał przegrać z prawie debiutantem, przez co doszło między nimi do kilku kontaktów, kiedy walczyli ze sobą o pozycję na torze.

TUTAJ można obejrzeć streszczenie burzliwej historii między kierowcami Force India w sezonie 2017.

Drugi rok ich wspólnych startów był już spokojniejszy, choć na pierwszym okrążeniu w Singapurze znowu doszło między nimi do starcia, którego ofiarą padł Ocon. W przerwie wakacyjnej nowym właścicielem zespołu został Lawrence Stroll, czego efektem była zmiany nazwy na Racing Point. Forma teamu była w kratkę, przez co bywało że znajdowali się w końcu stawki.

Na tle pay-drivera

Umieszczenie Lance Strolla w zespole należącym do jego ojca było naturalnym ruchem, co zakończyło współpracę Perez-Ocon. Meksykanin został liderem Racing Point, mając być mentorem dla syna właściciela. Kanadyjczyk zdecydowanie odstawał od dużo bardziej doświadczonego partnera z zespołu.

Perez otrzymał spore zaufanie od zespołu, dostając kontrakt na następne 3. sezony (2020-2022). Nikt wtedy nie przypuszczał, że nie zostanie on wykonany do końca.

Życiowa szansa

Wysoka forma zespołu Racing Point jaką dysponował w sezonie 2020 do dzisiaj pozostaje zagadką, budzącą kontrowersje. Ekipa Lawrence Strolla musiała wtedy nieustannie mierzyć się z zarzutami ze strony konkurencji, która oskarżała ich o skopiowanie konstrukcji. Chodziły słuchy, że startują bolidem Mercedesa z sezonu 2019, przez co osiągają tak dobre wyniki. Bolidy Racing Point dorobiły się dzięki temu przydomku “różowy Mercedes”.

Faktem był nagły wzrost formy różowych bolidów względem poprzedniego sezonu. Perez, którego zespół uchodził za trzecią siłę, wykorzystywał potencjał bolidu dużo bardziej od Strolla, przez co regularnie zajmował wysokie lokaty. Zadanie ułatwiały mu też inne czynniki jak dyrektywa silnikowa, która mocno osłabiła zespół Ferrari czy fatalna postawa drugiego z kierowców Red Bulla – Alexa Albona. To drugie miało dopiero mieć wpływ na dalszy bieg kariery Meksykanina.

Tor Silverstone był idealną okazją na zdobycie pierwszego podium w sezonie, ale akurat zmagania na tym torze, który organizował aż 2 wyścigi, przyszło mu opuścić po uzyskaniu pozytywnego wyniku na obecność koronawirusa. Pierwsze podium teamu wywalczył na Monzy Lance Stroll, który przez chwilę był nawet liderem wyścigu.

Kolejne wielkie szanse dla Racing Point przyszła dopiero w ostatniej fazie sezonu. Podczas GP Turcji na mokrym torze, ich maszyny spisywały się znakomicie. Perez był bliski wywalczenia Pole Position, ale pozbawiły go tego przygody na ostatnim przejeździe w Q3, dzięki czemu po pierwsze pole startowe sięgnął Lance Stroll. W wyścigu ostatecznie to Perez spisał się się lepiej, dojeżdżając na drugim miejscu. Na kolejne podium miał szansę w następnej rundzie w Bahrajnie, ale w samej końcówce przeżył dramat kiedy w jego bolidzie wybuchł silnik.

Wielki dzień

Tydzień później kierowcy ponownie walczyli ze sobą na Sakhir, jadąc w odwrotnym kierunku. Perez zakwalifikował się na 5. miejscu. Podczas pierwszego okrążenia przeżył trudne chwile, biorąc udział w kolizji z Maxem Verstappenem i Charlesem Leclerciem. Jego bolid, jako jedyny z tej trójki przetrwał to starcie, jednak konieczna była wizyta u mechaników i spadek na koniec stawki. Wtedy rozpoczął swój marsz ku chwale.

Błyskawicznie przebijał się do przodu, a kiedy w widowiskowy sposób wyprzedził już Lance Strolla, a następnie Estebana Ocona, znalazł się na rewelacyjnym trzecim miejscu. Tego dnia gwiazdy sprzyjały Perezowi. Pod koniec wyścigu, kiedy doszło do neutralizacji z powodu wypadku Jacka Aitkena, do alei serwisowej udały się oba bolidy Mercedesa, które miały dublet. Okazało się, że zespół popełnił błąd strategiczny, co skutkowało sporym spadkiem dla nich. To dało Perezowi ogromną szansę, którą wykorzystał. Odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w karierze. Czekał na nie aż 190. startów, co jest rekordem pod tym względem.

Fot. Formula 1 (@F1)/X

Pod TYM LINKIEM można obejrzeć popis Pereza, jaki dał w GP Sakhir 2020.

W ostatnim wyścigu sezonu w Abu Zabi nie dojechał do mety z powodu awarii, przez co jego zespół przegrał walkę o 3. miejsce w klasyfikacji konstruktorów.

Bezpieczne lądowanie w Red Bullu

Pozycja Pereza w zespole Strolla w obliczu jego znakomitej postawy była absurdem. Jeszcze przed sezonem 2020 było wiadomo, że to będzie ostatni rok Sebastiana Vettela w zespole Ferrari. 4-krotnym mistrzem świata w lipcu zaczął interesować się Lawrence Stroll, który po przejęciu firmy Aston Martin zamierzał od sezonu 2021 zmienić szyld swojego zespołu, na słynnego producenta samochodów.

Pozyskanie kierowcy najwyższego kalibru miało na celu wzrost prestiżu, dlatego Niemiec stał się dla nich priorytetem. Z racji dożywotniej umowy Lanca, oczywistą rzeczą był fakt, że z dwójki obecnych reprezentantów, to Perez pożegna się z zespołem. Tak też się stało, tuż przed GP Włoch ogłoszono podpisanie umowy między Astonem Martinem a Vettelem oraz zerwanie kontraktu z Perezem.

Brak posady dla Pereza wzbudził spore kontrowersje w padoku. Pierwszym ratunkiem dla kariery Meksykanina miało być miejsce w Williamsie za sprawą pakietu sponsorskiego. Ofiarą tego ruchu stałby się George Russell, którego miejsce było na celowniku. Perez był średnio zainteresowany posadą w zespole z Grove, głównie z powodu pozycji Williamsa w stawce oraz nieuczciwości jakiej dokonałby zabierając komuś miejsce. Drugą z opcji miał być roczny urlop i powrót do F1 w 2022 roku.

Wtedy los otworzył mu szansę na upragniony angaż w topowym zespole. W obliczu słabych wyników Alexa Albona obóz Red Bulla postanowił rozejrzeć się za kierowcą spoza ich akademii. Zatrudnienie wolnego na rynku Pereza było dla nich najlepszą opcją. 18 grudnia 2020 roku oficjalnie potwierdzono angaż Sergio Pereza do zespołu Red Bull Racing od sezonu 2021.

Pierwsze 2 lata w Red Bullu

Początkowo nie łatwo było mu zaaklimatyzować się w Red Bullu. Odstawał od Verstappena, ale regularnie dowoził punkty. Przełomem był wyścig w Azerbejdżanie, gdzie miał zająć spokojne 2. miejsce za Holendrem, jednak po wystrzale opony w bolidzie partnera zespołowego stanął przed szansą na coś większego. Udało mu się obronić pozycję lidera i odnieść drugie w karierze zwycięstwo, równe pół roku po poprzednim.

Fot. Oracle Red Bull Racing (@redbullracing)/X

Następne wyścigi były już coraz lepsze w jego wykonaniu. Zaliczał pojedyncze podia, próbując również pomoc Verstappenowi w walce o tytuł mistrza świata. Sporą wdzięczność za swoją rolę otrzymał podczas GP Abu Zabi, kiedy prowadząc po pit-stopach pretendentów spowalniał Lewisa Hamiltona. Swój pierwszy sezon w RBR ukończył na 4. miejscu, wyrównując pozycję z poprzedniego sezonu.

W 2022 rozwinął skrzydła zdobywając regularne podia. Sytuacja związana z kolejnością postojów w Monako pozwoliła mu wygrać na ulicach księstwa. Drugą wygraną dołożył w Singapurze. Do samego końca walczył o tytuł wicemistrza świata z Charlesem Leclerciem, ale zabrakło niewiele.

Burzliwy 2023

Sytuacja w jakiej znajduje się obecnie Perez jest ciężka. Bardzo dobrze wszedł w sezon wygrywając 2 razy w pierwszych czterech wyścigach. Wtedy wydawało się że może walczyć z Maxem Verstappenem o tytuł mistrza świata. Jego dyspozycja posypała się od GP Monako, kiedy przez kilka kolejnych rund odpadał w Q2. Sytuacja dotycząca jego posady jest w toku i mimo ważnego kontraktu na sezon 2024, nie wiemy czy uda mu się ją utrzymać. Walczy również o tytuł wicemistrza świata. To czy uda mu się obronić drugą pozycję również może być ważną rzeczą dla jego przyszłości.

Statystyki dotychczasowej kariery Sergio Pereza

Minione GP Stanów Zjednoczonych było jego 253. startem w F1, co dało mu awans na 10. miejsce listy wszechczasów. Wyprzedził Jarno Trullego.

Starty253
Zwycięstwa6
Podia34
Pole Position2
Najszybsze okrążenia11
Punkty1441
Okrążenia na prowadzeniu380
Najwyższa pozycja w MŚ3. (2022)

Fot. Oracle Red Bull Racing (@redbullracing)/X

Podobne wpisy