Sezon 2023 WEC – kompendium wiedzy

Wracamy do ścigania w najwyższej serii endurance – WEC. Zapraszamy do przeczytania kompendium, które przyda Wam się do jak najlepszego przygotowania się do sezonu 2023.

Przerwa zimowa w wyścigach endurance już się skończyła pod koniec stycznia wraz z wyścigiem 24 Hours of Daytona. Jednakże dopiero teraz do gry wraca seria, która najbardziej będzie polaryzowała nowych fanów endurance w tym sezonie. Mowa oczywiście o Długodystansowych Mistrzostwach Świata, które już w ten weekend (11-12 marca) będą miały prolog na torze Sebring. Warto przypomnieć i przytoczyć przed sezonem podstawowe rzeczy na temat tej serii.

Historia

World Endurance Championship powstało w 2012 roku jako następca Intercontinental Le Mans Cup. Sama seria jest pod wspólną jurysdykcją ACO i FIA. Ten sezon będzie dopiero jedenastym sezonem w historii serii, a nie dwunastym, jakby mogło się wydawać mniej doświadczonym fanom motorsportu.

Po sezonie 2017 nastąpiła rewolucja w organizacji mistrzostw, która spowodowała, iż od roku 2018 sezony były układane w formie znanej dobrze piłki nożnej, czyli w systemie zima-lato. Sezony 2018-19 i 2019-20 nazywano SuperSeason. Jednakże w skutek pandemii COVID-19 powrócono do klasycznej dla motosportu formy, czyli jeden sezon przypada jednemu rokowi.

Kalendarz

Jak już wspomniałem, w dniach 11-12 marca odbędzie się prolog na torze Sebring. Są to oficjalne testy WEC, podczas których zespoły mogą dopracować ostatnie szczegóły przed sezonem.

17 marca sezon oficjalnie wystartuje wyścigiem 1000 Miles of Sebring rozgrywanym, jak nazwa wskazuje, na dystansie 1000 mil lub w czasie 8 godzin. Podczas dwóch poprzednich edycji tego wyścigu nikt nie osiągnął tegoż dystansu. W 2019 roku wyścig zakończył się po regulaminowych 8 godzinach, podczas których zwycięzcy przejechali 946 mil. W roku ubiegłym natomiast wyścig został zakończony na 45 minut przed przepisowym końcem ze względu na burzę.

W połowie kwietnia, a dokładniej 16 kwietnia, do karuzeli WEC powróci po rocznej przerwie wyścig na portugalskim torze Portimao. W sezonie 2021 rozegrano go w formacie 8-godzinnym jako zastępstwo dla wspomnianego już tutaj Sebringu. W tym sezonie wyścig będzie o 2 godziny krótszy i zostanie on zorganizowany w formacie 6-godzinnym.

Już tylko dwa tygodnie później, kierowcy i zespoły przeniosą się w urokliwe, lecz kapryśne góry, jakimi są Ardeny, aby rywalizować na legendarnym torze Spa-Francorchamps. Wyścig ten odbędzie się 29 kwietnia. Od początku istnienia serii był to ostatni sprawdzian dla uczestników serii przed 24-godzinnym klasykiem w Le Mans. Nie inaczej jest w tym roku.

Wyścig 24 Hours of Le Mans, świętujący w tym roku setne urodziny, odbędzie się w dniach 10-11 czerwca. Co istotne, jest to termin niekolidujący z żadnym GP Formuły 1.

Następnym wyścigiem w kalendarzu jest 6 Hours of Monza, które rozegra się 9 lipca. Po tym wyścigu serie ACO (WEC, ELMS) mają przerwę wakacyjną.

Po dwóch miesiącach przerwy mistrzostwa świata wybiorą się w daleką podróż do Japonii. Tam, pod wulkanem Fuji, na torze o tej samej nazwie, kierowcy będą się ścigać w 6 Hours of Fuji w dniu 10 września

Koniec sezonu WEC, klasycznie, odbędzie się w Bahrajnie, na torze Sakhir. Wyścig 8 Hours of Bahrain rozegra się 4 listopada.

Fot. World Endurance Championship/Twitter

Punktacja

W poniższej tabelce zaprezentowana jest punktacja w World Endurance Championship. Jak widać, jest ona zależna od czasu trwania wyścigu. Dodatkowo za pole position w każdej z klas jest przyznawany jeden dodatkowy punkt. Od tego sezonu nie ma już punktów za miejsca poniżej dziesiątego. Wcześniej było to 0,5 punktu w przypadku wyścigu 6-godzinnego i 1 punkt w przypadku wyścigu 8-godzinnego i 24 Hours of Le Mans.

Pozycja (w klasie)Wyścig 6-godzinnyWyścig 8-godzinny24 Hours of Le Mans
1.253850
2.182736
3.152330
4.121824
5.101520
6.81216
7.6912
8.468
9.234
10.122

Regulamin sportowy i techniczny oraz zmiany z nimi związane

W WEC mamy Full Course Yellow znane z wielu innych serii m.in. Formuły E, które zastępuje wirtualny samochód bezpieczeństwa znany z Formuły 1. Wtedy kierowcy muszą zmniejszyć swoją prędkość do 80 km/h, w czym im pomaga ogranicznik prędkości.

Kierowca, aby zdobyć punkty mistrzostw świata, musi przejechać, co najmniej godzinę w wyścigu. Jeśli kierowca nie zasiądzie w aucie, to jego załoga jest dyskwalifikowana z wyścigu. W klasach LMP2 są także minimalne czasy do przejechania za kierownicą, co przedstawiają tabelki poniżej. Jeśli kierowca nie przekroczy minimalnej lub przekroczy maksymalną ilość czasu, którą może przejechać, to wtedy załoga dostaje karę, a może nawet zostać zdyskwalifikowana z wyścigu.

Zmiany w regulaminach serii ACO na ten sezon opisaliśmy dokładnie w tym artykule, do którego zapraszam TUTAJ.

Fot. World Endurance Championship

Lista zgłoszeń

Przechodzimy teraz do dania głównego, które powoduje, iż World Endurance Championship będzie tak fantastyczne w tym sezonie. Mowa o stawce, która będzie najmocniejszą stawką od lat 2014-2016, kiedy to w klasie LMP1 rywalizowały równocześnie Toyota, Porsche i Audi.

Hypercar

W tym sezonie mocno rozrosła się klasa Hypercar, a powodem jest debiut aut LMDh na torach wyścigowych oraz nowy prototyp od Ferrari, który przywraca Ferrari do walki o najwyższe cele w Le Mans po 50 latach przerwy. W tym sezonie zobaczymy nowe LMDh produkcji tylko Porsche i Cadillaca, lecz dodając do tego Ferrari i debiutującego także Vanwalla, czyni to mocną wartość dodaną dla serii. Licząc Porsche Joty, które dołączy do rywalizacji podczas 6 Hours of Spa, i Porsche Protona, które dołączy do rywalizacji po Le Mans, stawka Hypercar będzie liczyć w tym sezonie trzynaście aut.

Zobaczymy w niej wielu byłych kierowców Formuły 1 tj. Kamui Kobayashi, Jean-Eric Vergne, Antonio Giovinazzi, Will Stevens, Paul Di Resta, Sebastien Buemi czy mistrz świata z sezonu 1997, czyli Jacques Villeneuve.

Ten ostatni pojedzie dla Vanwalla, który może być totalnym underdogiem stawki Hypercar, gdyż jest to rozwinięcie niesławnego ENSO CLM P1/01, które za czasów jazdy w klasie LMP1 psuło się na potęgę. Jednakże testy nowego auta, Vandervell 680, mogą dawać nadzieję, iż będzie to nowe otwarcie dla ByKollesa, który to zbudował to auto.

Będzie to też sezon prawdy dla Peugeota, który po straconym, poprzednim sezonie, obfitujący w różne awarie auta, musiał przepracować przez zimę dużą ilość czasu podczas różnorakich testów i ulepszyć model 9X8 na tyle, aby móc nawiązać do najlepszych czasów tejże marki w sportscarach.

Fot. Peugeot Sport/Twitter

Sezon ten to także nowe otwarcie dla Toyoty, która musi sobie radzić z konstrukcją GR010 Hybrid, która przez różne perturbacje projektu klasy LMH nie jest najlepszą konstrukcją Japończyków. Jednakże na tę kampanię zaprojektowano i wprowadzono różne zmiany w aerodynamice auta, które mają pomóc Japończykom, w nawiązywaniu walki z resztą stawki.

Na starcie nowego sezonu pojawi się także Glickenhaus, który pokonał problemy finansowe i będziemy mogli obserwować cudowne, błękitne SCG 007 LMH na torach w rywalizacji. Kopciuszek poprzedniego sezonu, bo tak można nazwać zdobycie dwóch pole position i dobrą jazdę na Monzy do momentu awarii, też może pokazać pazura w tym sezonie. Pomoże mu w tym na pewno załoga w składzie Romain Dumas, Olivier Pla i Ryan Briscoe, która jest bardzo doświadczona w endurance i połamała na tym kawałku chleba wiele zębów.

LMP2

Wychodząc już z królewskiej klasy, wejdziemy teraz do klasy LMP2, która utrzymała swój poziom z poprzedniego sezonu i nadal jest piekielnie mocna, mimo iż liczy “tylko” 11 zgłoszeń.

Mamy tutaj jeden duży powrót, jakim jest Alpine. W czasach, gdy klasa LMP1 była w kwiecie sił, a potem dogorywała swego żywota, w klasie LMP2 na czołowych miejscach jeździł zespół Signatech Alpine. Korzystali oni z przebrandowanych Orek LMP2, a ostatnim takim modelem było Alpine A470, które zdobyło mistrzostwo tejże klasy w sezonie 2018-19. A470 wraca z lamusa po dwóch latach i będziemy oglądać dwa egzemplarze tegoż samochodu w tym sezonie. W Alpine upatruję jednego z faworytów do zgarnięcia, być może, ostatniego mistrzostwa WEC w klasie LMP2, gdyż w klasie LMP2 Signatech i Alpine to był zabójczy duet i nie inaczej będzie tym razem.

W tym sezonie swoje zgłoszenie zdublowała Prema, która od przyszłego sezonu będzie wystawiać fabryczne LMDh Lamborghini w WEC i IMSA. W aucie #9 zobaczymy m.in. fabrycznego kierowcę włoskiej marki, czyli Andreę Caldarelliego. Jednak ciekawszą załogą jest #63, w której za kierownicą znajdą się: jeden z najlepszych kierowców GT na świecie, Mirko Bortolotti, były kierowca Red Bulla w F1, Danił Kwiat i najzdolniejsza kierowczyni wyścigowa na świecie, Doriane Pin. Jest to bardzo mocna załoga, która może zdobyć w tym roku mistrzostwo serii.

Idąc śladem zespołów mających obsługiwać zgłoszenia Hypercar w następnych latach, mamy Vector Sport #10, który raczej będzie w dole stawki ze względu na swój skład, jednak warto obserwować tę ekipę ze względu na fakt, iż jest to ekipa obsługująca auta LMH Isotty Fraschini.

Kolejną taką ekipą jest dobrze wszystkim znane WRT, które od przyszłego sezonu będzie wystawiać auta LMDh od BMW. Tutaj mamy polski akcent, gdyż do auta #41 po roku przerwy powróci Robert Kubica! Pojedzie on razem również z wracającym do WRT Louisem Deletrazem oraz z Ruim Andrade. Szerzej opisaliśmy to w tym artykule. W aucie #31 pojadą Sean Gelael, Robin Frijns i Ferdinand Habsburg. Patrząc na dyspozycję WRT w dwóch poprzednich sezonach, to mogę śmiało powiedzieć, iż Robert Kubica będzie w stanie powalczyć w tym sezonie o mistrzostwo WEC.

Fot. WRT - W Racing Team/Twitter

Z polskich akcentów mamy także nasz polski Inter Europol Competition w tegorocznej stawce. Obok Jakuba Śmiechowskiego załogę stworzą Fabio Scherer i były fabryczny kierowca Lamborghini Albert Costa Balboa. Ze względu na mierne tempo Śmiechowskiego, pomimo wysiłków Scherera i Costy, nasz zespół będzie raczej zamykał stawkę w tym sezonie, lecz mam nadzieję, iż się pomylę w swoich przewidywaniach i dostaniemy niespodziankę.

Kolejnym zespołem jest Jota, która przez większość sezonu WEC będzie wystawiać jedno auto w klasie LMP2. Pojawią się w nim dobrze znani polskim kibicom Pietro Fittipaldi i David Heinemeier-Hansson. Wraz z nimi, w aucie pojedzie Oliver Rasmussen. Skład ten jest w stanie zdobywać podia, lecz uważam, że nie jest to faworyt do mistrzostwa.

Ostatnim zespołem w tej klasie jest United Autosports, które będzie miało w tegorocznej stawce dwa auta. W jednym z nich pojawi się duet mistrzów klasy DPi z sezonu 2022, czyli Tom Blomqvist i Oliver Jarvis. Szczególnie ten pierwszy jest piekielnie szybkim i dobrym kierowcą, który może zmienić dla swojej załogi wyścig. W drugim aucie pojawią się starzy wyjadacze tego zespołu, czyli Phil Hanson i Filipę Albuquerque, którzy w sezonie 2019-20 zdobyli wraz z United’em mistrzostwo WEC.

GTE Am

Klasa ta liczy sobie najwięcej zgłoszeń z całej stawki, bo jest ich aż 14. Jest to także jedyna klasa GT w WEC w tym sezonie. Na gridzie pojawi się 6 Porsche, 4 Ferrari, 3 Astony Martiny oraz jedno Corvette.

Właśnie od tego jedynego Corvette, chciałbym zacząć to krótkie omówienie klasy GTE Am. W nim pojawią się Ben Keating, Nico Varrone i Nicky Catsburg. Ben jest legendą klasy GTE Am w WEC i najlepszym brązowym kierowcą na świecie, Varrone to obiecujący kierowca, a Catsburg zjadł zęby na wyścigach GT. W Corvette widzę potencjalnego mistrza WEC.

Przechodząc do Ferrari, to tutaj w załodze #21 mamy zdolnego i utalentowanego Ulysse’a de Pauw’a. W załodze #54 pojawi się kierowca fabryczny Ferrari, Davide Rigon. Interesującym zgłoszeniem jest Kessel Racing #57, gdyż tam w składzie obecni są Scott Huffaker i Daniel Serra. Pierwszy z nich jest obiecującym talentem. Występuje regularnie w klasie LMP2 w IMSA, gdzie wraz z Mikkel’em Jensenem i Ben’em Keating’iem sięgnęli po Endurance Cup w zeszłym sezonie. Drugi z panów to kierowca fabryczny Ferrari.

Ostatnią załogą jest Richard Mille AF Corse #83, które ma w składzie zdolnych i szybkich kierowców fabrycznych Ferrari Alessio Roverę i Lilou Wadoux oraz bardzo przyzwoitego “brąza”, jakim jest Luiz Perez Companc. Jest to mój cichy faworyt do walki z Corvette o mistrzostwo w klasie GTE Am.

W tym roku mamy dość duże zmiany w Porsche, jako iż Iron Lynx w tym sezonie będzie jeździć maszynami stajni z Weissach. Uwagę, jak zwykle, przykują Żelazne Damy z załogi #85, która w drugiej połowie zeszłego sezonu zdobywała pole position i biła się o zwycięstwa. Skład pozostał niezmieniony, czyli dalej pojadą Sarah Bovy, Michelle Gatting i Rahel Frey. Mocne, jak zawsze będą także auta załogi Dempsey-Proton.

Zatrzymując się na koniec przy Astonach Martinach, zwróciłbym uwagę na załogi #25 i #98. Oman Racing Team by TF ma dość solidny skład z Charlie’m Eastwoodem. Natomiast Northwest AMR #98 ma w składzie bardzo szybkiego Nicki’ego Thiima, który w połączeniu z solidnymi Axcil’em Jefferis’em i Paul’em Dalla Laną powinny stworzyć bardzo dobre trio.

Jeśli ktoś chcę poznać szersze opinie na temat poszczególnych załóg, to zapraszam go do przesłuchania podcastu Grzegorza Piotrowicza, którego byłem gościem i tam rozmawialiśmy o liście startowej WEC na ten sezon.

Lista zgłoszeniowa na sezon 2023

Transmisja i live-timing

W Polsce jest dwóch oficjalnych nadawców FIA WEC. Są nimi Eurosport i Polsat Sport. W kanałach linearnych Eurosportu zobaczymy całe wyścigi z polskim komentarzem. W kanałach Polsatu Sport często są pokazywane tylko 2 pierwsze i ostatnie godziny wyścigu. Dodatkowo, tylko Eurosport ma prawa do 24-godzinnego wyścigu Le Mans.

W Internecie są dwa sposoby na oglądanie WEC. Pierwszym z nich jest usługa Eurosport Extra w ramach Playera. Tam obejrzycie zarówno kwalifikacje, jak i wyścig. Tylko wyścigi są komentowane w języku polskim. Drugim sposobem jest oficjalna platforma VOD serii połączona z live-timingiem. Jest to sposób, z którego ja będę w tym sezonie korzystał.

Wszystkie dokumenty i wyniki znajdziecie na Al Kamelu serii.

To jest już wszystko, co musicie wiedzieć przed rozpoczęciem nowego sezonu WEC! Ja z całego serca zachęcam do śledzenia i oglądania tej wybitnej serii, która jest bardzo dobrą odskocznią od klasycznych serii sprinterskich. Poziom rywalizacji tutaj stoi na bardzo wysokim poziomie, a fun, jaki idzie z oglądania często przebija Formułę 1.

Fot. FIA World Endurance Championship/Twitter

Podobne wpisy