Singapur 2028 – pierwszy nocny wyścig F1 pozostaję na dłużej

Przerwa zimowa trwa w najlepsze a do pierwszego wyścigu pozostało jeszcze około 50 dni. Mimo to w dniu dzisiejszym F1 oficjalnie ogłosiła, że został podpisany nowy kontrakt z promotorami wyścigu w Singapurze i uliczny tor Marina Bay będzie gościł kierowców przez kolejne 7 lat.

Singapur zadebiutował w F1 w 2008 roku i od razu stał się czymś całkowicie orientalnym. Pierwszy w historii wyścig nocny, do tego na torze ulicznym. W 2008r. wyścig wygrał Fernando Alonso i jest to ten słynny wyścig, podczas którego Flavio Briatore oraz Pat Symonds umówili się z Nelsonem Piquetem Jr, że ten rozbije się w ustalonym fragmencie toru. Był to fragment, gdzie nie znajdował się dźwig więc na tor musiał wyjechać Safety Car, podczas którego regulamin zakazywał tankowania (Alonso miał bardzo dużo benzyny, nie musiał zjeżdżać do boksu). Oprócz tego kontrowersyjnego wyścigu Singapur gościł wiele ciekawych wyścigów jak te w 2010 czy 2017.

Warto w tej chwili nadmienić, że podobnie jak z Japonią, Australią czy Kanadą, ostatni wyścig w Singapurze odbył się w 2019r. czyli jeszcze przed wybuchem pandemii Covid-19. Mimo to Singapur podpisał bardzo długi kontrakt a jego pozycja wśród innych wyścigów wydaje się być bardzo mocna.

„Jesteśmy bardzo zadowoleni, że nocny wyścig będzie się odbywał przez kolejne siedem lat. Po ponad dekadzie celebrowania tego spektakularnego wydarzenia w kalendarzu F1, nie możemy się doczekać, aby wykorzystać jego sukces i współpracować z Formułą 1 oraz jej partnerami, aby wnieść wyścig na jeszcze wyższy poziom. Cieszymy się, że ta ważna impreza pokaże, jak Singapur jest otwarty na biznes” – powiedział przewodniczący GP Singapuru Ong Beng Seng.

Tory uliczne szczycą się tym, że kierowcy mają mało momentów na chwilę odpoczynku na torze. Są zawsze na granicy i blisko barier. Samo oglądanie okrążenia w Monaco czy Singapurze może stresować. W 2018 roku Lewis Hamilton pojechał niesamowite kółko, po którym Toto Wolff powiedział, że był to najlepszy przejazd jaki widział na tym torze.

Photo: Formuła 1