Super szlem Verstappena, dramat Ferrari

Pierwszy wyścig w Europie, a do tego w świątyni Ferrari, według wielu włoskich Tifosi miał się skończyć zwycięstwem ich ulubieńca oraz faworyta, Charlesa Leclerca. Tak się jednak nie stało przez spory błąd Monakijczyka, ale mimo to dwa pierwsze miejsca były zarezerwowane dla kierowców Red Bulla, który po raz pierwszy od GP Malezji 2016 zanotował dublet.

Wyścig spokojnie wygrał Max Verstappen, który skompletował super szlema, wygrywając kwalifikacje, sprint i wyścig, notując najszybsze okrążenie w obu sesjach oraz prowadząc przez wszystkie okrążenia w niedzielę. Na drugim miejscu zameldował się Sergio Perez, a podium uzupełnił kierowca McLarena – Lando Norris. Co jeszcze wydarzyło się w niedzielne popołudnie na szarej Imoli?

Spokojny start z przodu, dramat obu Hiszpanów

Start wyścigu odbywał się na przesychającej, po porannych opadach, nawierzchni. Wszyscy kierowcy założyli opony przejściowe i mieli na nich przejechać do momentu, w którym możliwe będzie przejście na slicki, na których powinni dojechać już do mety wyścigu. Z miejsca bardzo dobrze ruszył Verstappen, utrzymując bardzo pewnie prowadzenie w wyścigu. Za nim rozpętała się ciekawa walka, bo po słabym starcie, Leclerc znalazł się on na celowniku Pereza.

Finalnie do zakrętu Tamburello to właśnie Meksykanin znalazł się przed zawodnikiem Scuderii, a w to wszystko wmieszał się jeszcze Norris, który również wyprzedził Leclerca. Za nimi doszło do jedynej poważniejszej kraksy podczas pierwszego okrążenia. Daniel Ricciardo szukał miejsca tam, gdzie go nie było, przez co uderzył w Carlosa Sainza. Hiszpan wylądował w żwirze, z którego nie udało mu się już wyjechać, a Australijczyk musiał zjechać do boksu na wymianę skrzydła. Dla niego był to również koniec marzeń na dobry rezultat we Włoszech. Jako że porządkowi musieli posprzątać bolid Ferrari, na torze pojawił się Safety Car.

SC zjechało na 5 okrążeniu i w tym samym momencie, Fernando Alonso zaczyna tracić pozycję za pozycją. Podczas wyprzedzania przez Hamiltona na prostej coś odpada z samochodu Hiszpana, a on sam pod koniec tego okrążenia musiał zjechać do boksu i zakończyć swój udział w GP Emilii Romanii Made in… (ten żart musiał kiedyś paść).

Jak się później okazało, wszystko to było spowodowane kontaktem z Mickiem Scuhmacherem, który podczas obrotu i ucieczki przed samochodem Sainza w drugim zakręcie, zahaczył tylnymi kołami o bok Alpine. Alonso po raz kolejny w tym sezonie ma mega pecha i dlatego w klasyfikacji generalnej nadal posiada tylko 2 punkty.

Photo: Sport Journal

Spokojny Verstappen, walka w środku stawki

Po restarcie nie wydarzyło się nic szalonego. Max i Checo spokojnie obronili swoje pozycje, a po kilku okrążeniach Leclerc wyprzedził Norrisa i zameldował się na P3. Cała ta trójka miała świetne tempo i odjechała reszcie stawki, przy czym już wtedy Holender zbudował sobie sporą przewagę nad Perezem i kontrolował przebieg całego wyścigu. Na 12 okrążeniu George Russell, który bardzo dobrze wystartował, po świetnej walce wyprzedził Magnussena i wylądował na P5.

W tym momencie wyścigu kolejność prezentowała się następująco: Ver, Per, Lec, Nor, Rus, Mag, Bot, Vet, Tsu, a dziesiątkę zamykał Lance Stroll. Mimo wielu bliskich starć, nie oglądaliśmy wielu manewrów wyprzedzania. Kierowcy czekali na moment, w którym będą mogli zmienić opony, a do tego cały czas wyłączony pozostawał system DRS. Na okrążeniu 17, do boksu zjechał Daniel Ricciardo, a ponieważ nie miał już nic do stracenia, założył mediumy.

Na wyjazdowym okrążeniu pobił rekordy osobiste w 2 i 3 sektorze, czym dał sygnał innym kierowcom, że na Imoli da się już przejść na slicki. Większość stawki zjechała do alei serwisowej na okrążeniu 19. To spowodowało spory chaos, w którym najgorzej poradziła sobie ekipa Alpine. Wypuścili oni Estebana, wprost na samochód Hamiltona i w konsekwencji czego sędziowie ukarali Francuza karą 5 sekund.

Włoska procesja, z Hamiltonem w roli głównej

Hamilton, który podczas postoju stracił kilka pozycji, wylądował finalnie na bardzo odległym, 14 miejscu. To dość ciekawe, bo od tego momentu utknął on za bolidem Pierra Gasly’ego. Jako że z przodu różnice między samochodami zrobiły się dość sporę, to właśnie na walkę tych kierowców mieliśmy wzgląd przez większość wyścigu. Przez kolejne okrążenia można było obserwować bardzo nieudolne próby podjęcia rękawicy rzuconej przez Francuza.

Hamiltonowi nie pomógł nawet DRS, który Niels Wittich odblokował dopiero na 34 okrążeniu, tłumacząc się nagromadzeniem wody w zakręci nr. 2. Inni kierowcy również mieli spore problemy z wyprzedzaniem i wyścig zamienił się w procesję przypominającą tą którą znamy z wyścigu w Monako. Bardzo dobry występ zaliczał za to Yuki Tusnoda, który na okrążeniu 48 wyprzedził Magnussena, awansując na P8. Japończyk prezentował na tyle dobre tempo, że na okrążeniu 53 dogonił i wyprzedził Sebastiana Vettela, który i tak przejechał bardzo dobry występ jak na możliwości bolidu AM.

Dramat Ferrari

Na okrążeniu 53 wydarzyło się jednak coś o wiele ważniejszego niż wyprzedzanie Yuki’ego. Charles Leclerc, który zmienił opony na softy gonił Pereza, ale niestety w Variante Alta najechał zbyt agresywnie na tarki. Stracił przez to panowanie nad swoim Ferrari i obrócił się uderzając lekko w ścianę.

Kontakt był na tyle lekki, że Leclerc wrócił na tor, ale był zmuszony do zmiany przedniego skrzydła. To oznaczało, że po trzech świetnych wyścigach, nie zobaczymy go po raz kolejny na podium. Na sam koniec wyprzedził jeszcze kilku kierowców, ale końcowe P6 to na pewno ogromny niedosyt i zawód dla wszystkich włoskich kibiców zebranych wokół toru.

Bottas vs Russel i wygrana Maxa

Warto dodać, że pod sam koniec Valtteri Bottas dysponował bardzo dobrym tempem i próbował wyprzedzić George’a Russella, ale na jego nie szczęście zabrakło okrążeń. Russell obronił P4, a Fin z Alfy Romeo dojechał na świetnej piątej pozycji. Wyścig z przewagą ponad 15 sekund wygrał Max Verstappen, który był w ten weekend nietykalny. Dublet dla RBR zapewnił bardzo dobry Perez, a szansę, którą dał innym Leclerc, wykorzystał Lando Norris który stanął na najniższym stopniu podium.

Zdjęcie
Photo: Lando Norris/Twitter

Dalej uplasowali się: już wspomniani Russell oraz Bottas, Leclerc, świetny Tsuonda, bardzo porządny Vettel, równy Magnussen oraz zaskakujący Stroll. Poza punktami jako 11 dojechał Albon, dalej Gasly który dał radę utrzymać Hamiltona, Ocon z karą za niebezpieczne wypuszczenie w boksach, Zhou oraz Latifi, a na samym końcu pechowy Ricciardo oraz fatalny Schumacher.

I tak kończy się GP na torze Imola. Nie było fajerwerków, ale przejściowe warunki na początku stworzyły kilka ciekawszych pojedynków. Teraz dwa tygodniowe przerwy, a potem GP Miami, czyli pierwszy z dwóch wyścigów w USA. Ja już nie mogę się doczekać…

Zdjęcie
Photo: Formula 1/Twitter

Photo: Sergio Perez/Twitter