Tak się zderza – afera Crashgate

W związku z plotkami, które twierdzą, że Flavio Briatore może zostać nowym szefem Alpine oraz faktem podpisania nowego siedmioletniego kontraktu z torem Marina Bay na którym do 2028 r. odbywać mają się wyścigi o GP Singapuru postanowiłem, przypomnieć aferę nazwaną Crashgatem.

Mamy rok 2008, Fernando Alonso po roku w McLarenie powraca do swojej „macierzy” i podpisuje kontrakt z Renault F1. Mimo iż brytyjski zespół posiadał bolid zdolny do walki o tytuł, Nando nie będzie wspominać tego epizodu jako udanego. Alonso podpadł Ronowi Denisowi, który miał mu powiedzieć jeszcze w trakcie sezonu, że z McLarenem to on tytułu nie wygra. Dodatkowo w zespole bardzo dobrze spisywał się debiutant Lewis Hamilton. To wszystko sprawiło, że zamiast szampana i trofeum Nando stracił tytuł o jeden punkt do Kimiego Raikkonena. W druga stronę poszedł Heikki Kovalainen, który z Renault przeszedł do zespołu z Woking.

Niestety sezon 2008 nie idzie po myśli Renault. Nie ma już mowy o walce o tytuł a jedyne na co kierowcy mogą liczyć to walka o pojedyncze podia w przypadku problemów tych największych (BMW, Ferrari, McLaren). Przez słabe wyniki coraz częściej pojawiają się plotki, że Renault może opuścić królowe sportów motorowych. W związku z tym wszystkim w gabinecie pewnego znanego Włocha podjęto decyzję, że wyścig w Singapurze odbędzie się w całkowicie innych warunkach. Zdecydowano, że będzie to jedyny ustawiony wyścig w historii Formuły 1.

Mieniące się światła reflektorów, zmodyfikowane malowania czy specjalnie przygotowane odbijające blask kaski. To coś czego w F1 wcześniej nie było. Do tego przejazd pod tunelem, gdzie wiele ekip traci na moment odczyty z telemetrii a systemy komputerowe szaleją. Tak właśnie wyglądała pierwsza nocna sesja kwalifikacyjna w historii największej dyscypliny motosportu. Dla zespołu Renault nie poszła jednak po myśli kierowców. Nelson Piquet Jr zawiódł na całej linii i odpadł już w Q1. Alonso do Q2 wszedł bez problemu, ale z powodu awarii pompy paliwa nie pokonał ani jednego pomiarowego okrążenia. Tak więc duet Renault zajmował pozycję 15 i 16 na starcie.

Fernando Alonso, Renault R28, Singapore, 2008 · RaceFans
Photo: RaceFans

Za chwilę wszystkie pięć świateł startowych zgaśnie, ale w tym momencie warto wspomnieć, że w 2008 roku możliwe było tankowanie. Wyścigi wyglądały całkiem inaczej a to wszystko przez to, że taktykę dało się zmieniać nie tylko na oponach, ale również na ilości paliwa na stracie czy w późniejszych fazach. Alonso do wyścigu ruszał na softach przy bardzo małym obciążeniu paliwem. Było to coś całkowicie niespotykanego, gdyż najczęściej kierowcy startujący z dalszych miejsc tankowali bolid do pełna, próbując przejechać jak najwięcej kółek. Nando dzięki tej strategii odrobił kilka pozycji a już na 12 okrążeniu zjechał do boksu. Fernando wyjeżdża ostatni. Tak naprawdę w normalnych warunkach byłby to koniec marzeń o jakimkolwiek dobrym wyniku…

W tym momencie w 17 zakręcie toru Marina Bay rozbija się Nelson Piquet i wyścig zaczyna się od nowa. To wszystko przez jeden przepis, który uniemożliwiał kierowcą zjazd do boksu podczas Safety Cara. Pit Lane była zamknięta do momentu, w którym cała stawka nie zjechała się w jeden sznur aut. Zakaz złamali Kubica i Rosberg, którzy po prostu nie mieli paliwa, za co dostali 10 sekund kary. Alonso już wtedy znalazł się w czołówce a nawet jeśli brać pod uwagę kary czy zaległe pit stopy był wirtualnym liderem. Kolejnym kluczowym momentem wyścigu był zjazd Felipe Massy do boksu, podczas którego Massa wyjechał ze swojego stanowiska z urwanym wężem do tankowania. Wszystko to wzięło się z błędu sygnalizacji, ponieważ Felipe dostał zielone światełko do wyjazdu.

Nelson Piquet's crash in Singapore: what really happened? | Flavio Briatore  | The Guardian
Photo: The Guardian

Fernando wyścig wygrał i tak naprawdę większość osób uznała, że pomogło mu szczęście oraz poprawki w bolidzie Renault. Taką wersje wydarzeń potwierdzać mógł fakt, że następny wyścig na torze Fuji po świetnej taktycznej walce z Robertem Kubicą również wygrał Alonso. Mocna końcówka sezonu pomogła mu osiągnąć 5 miejsce w klasyfikacji generalnej. W tym momencie już wszyscy zapomnieli o dość dziwnym zwycięstwie w Singapurze a F1 udała się na przerwę między sezonami.

Na sezon 2009 Renault wystawiło taki sam zestaw kierowców, a bardzo dużym sponsorem pozostał ING, który był związany z Piquetem. Nelson zawodził jednak na całej linii i w związku z tym po wyścigu na Hungaroringu, zespół zerwał z nim kontakt w trybie natychmiastowym. Młody Piquet który przeczuwał, że jego dni w zespole są podzielone udał się do siedziby FIA w Paryżu, gdzie opowiedział co tak naprawdę się wydarzyło podczas GP Singapuru 2008. Po oficjalnym zwolnieniu Piquet po raz kolejny złożył wyjaśnienia. W tym wszystkim wykorzystał kontakty swojego ojca (Charlie Whiting był inżynierem Piqueta Seniora) i sprawa szybko ujrzała światło dzienne. Z zeznań Piqueta Jr. wynikało, że został on poproszony przez szefostwo zespołu, czyli Flavio Briatore oraz Pata Symondsa, o rozbicie się w określonym czasie dla dobra zespołu. Nelson wykonał taką próbę już na okrążeniu rozgrzewkowym, gdzie w ostatnim zakręcie się obrócił. Na 14 okrążeniu powtórzył ten manewr w zakręcie 17, ale tym razem nie uniknął kontaktu z barierą. Zakręt został wybrany nieprzypadkowo, ponieważ akurat w tym fragmencie toru nie znajdował się żaden dźwig przez co na tor musiał wyjechać SC, który był kluczowy w całym planie. Nie doszło do szantażu choć spokojnie można powiedzieć, że gdyby Nelson akurat w tym wyścigu dojechał do mety (co nie zdarzało się za często w sezonie) to straciłby fotel na sezon 2009.

Rozpoczęła się walka prawna na słowa pomiędzy duetem Briatore/Symonds a młodym Piquetem. Najważniejszym dowodem okazała się być jednak telemetria z bolidu Piqueta, która jasno pokazywała, że Nelson dodał gazu już podczas wchodzenia w zakręt co mogło skutkować jedynie rozbiciem samochodu. Wątków w tej sprawię jest bardzo dużo, ale ja chciałbym jeszcze opowiedzieć o tak zwanym świadku X, który również miał złożyć wyjaśnienia. Nigdy nie ujawniono kto nim był, ale mówi się o dwóch osobach. Jedną z nich jest Fernando Alonso, który już na początku procesu został oczyszczony z jakichkolwiek zarzutów. Druga to inżynier wyścigowy Nelsona Piqueta Jr. Prawdy możemy już nigdy nie poznać.

W wyniku rosnącej presji Briatore oraz Symonds opuszczają Renault co ratuje zespół, który dostaje kare dyskwalifikacji, ale w zawieszeniu na dwa lata. Gdyby duet, który cały wyścig zaplanował został i bronił się dalej, konsekwencję mogły być o wiele większe. FIA mogła po prostu usunąć zespół z mistrzostw. Obu panów kara jednak nie ominęła, Flavio Briatore otrzymał dożywotni zakaz angażowania się w serie nadzorowane przez FIA, a Pat Symonds otrzymał taki zakaz, ale na pięć lat. Dodatkowo wszyscy kierowcy, którzy by przedłużyli kontrakt z agencją menedżerską Briatore, straciliby superlicencję.

Flavio Briatore i Pat Symonds bezrobotni! | Autokult.pl
Photo: Autokult

W związku z skandalem z zespołem pożegnali się ING oraz Mutua Madrilena. Piqueta do końca sezonu zastąpił Romain Grosjean, który jednak nie pokazał się z dobrej strony i stracił fotel w sezonie 2010. Do Renault przeszedł Robert Kubica oraz Witalij Pietrov, ponieważ Alonso odszedł do Ferrari, gdzie miał powalczyć o swój trzeci mistrzowski tytuł. Był to jednak koniec francuskiego koncernu w F1, ponieważ już w sezonie 2010 właścicielem zespołu został Gerrard Lopez. Od następnego sezonu zespół zmienił nazwę na Lotus a człon Renault pozostał tylko dlatego, że dostawcą silników pozostał francuski team.

Crashgate to jedna z czarniejszych kart sportu, jedyny potwierdzony przykład, że wyścig został ustawiony przez jeden z zespołów. Mimo to bardzo chętnie zobaczyłbym Briatore w roli szefa Alpine. Jest to możliwe dzięki temu, że zakaz angażowania się został cofnięty a Flavio może legalnie wrócić do świata F1.

Photo: F1-Fansite.com