Verstappen triumfuje trzeci raz z rzędu w GP Meksyku [PODSUMOWANIE]

GP Meksyku nie przyniosło nam nieoczkiwanych rezultatów na czele stawki. Max Verstappen wygrywa po raz 16. w tym sezonie i po raz 51. w karierze, czym zrównał się z Alainem Prostem.

GP Meksyku zakończyło się bez wielkich niespodzianek – Max Verstappen wygrał już trzeci raz z rzędu domowy wyścig Sergio Pereza i tym samym potwierdza swoją dominację na Autodromo Hermanos Rodriguez. Podium uzupełnili Lewis Hamilton i Charles Leclerc i nie – nie zostali zdyskwalifikowani za nieprawidłowo ściętą deskę, jak miało to miejsce tydzień temu po GP USA.

Verstappen triumfuje w GP Meksyku, Perez z koszmarem

Max Verstappen już 16. raz stanął na najwyższym stopniu podium w tym sezonie i tym samym ma ponad 2 razy więcej punktów od Sergio Pereza. Kierowca Red Bulla zaliczył atomowy start – świetnie wyruszył z pól startowych bardzo szybko się napędzając za kierowcami Ferrari i pewnym manewrem wyprzedził ich obu w pierwszym zakręcie. Wtedy tak na prawdę zakończyła się walka o zwycięstwo w tym wyścigu. Nie przeszkodziła mu czerwona flaga wywołana przez Kevina Magnussena, co miało miejsce w połowie tego wyścigu. Verstappen w sposób dominujący zwyciężył w tym wyścigu, nie dając szans innym rywalom na powalczenie z nim o ten sukces.

Fot. Oracle Red Bull Racing (@redbullracing)/X

Sergio Perez natomiast kompletnie posypał się w wyścigu. Startował do niego z piątego miejsca i podobnie jak Verstappen, miał znakomity start. Ogółem można rzecz, że Ferrari wystartowało bardzo słabo, a Red Bull bardzo dobrze. Sergio Perez próbował po zewnętrznej poszukać swojej szansy na wyprzedzenie rywali, ale niestety zabrakło mu w tej sytuacji zimnej krwi. Perez wciskał się tam, gdzie nie powinien. To, jak próbował zrobić to Perez, graniczyło z sukcesem, ponieważ trzy bolidy w pierwszym zakręcie na tym torze nie zapowiadają się dobrze.

Były dwa wyjścia z tej sytuacji: albo odpuścić i wycofać się za Leclerciem i Verstappen i mieć 3. miejsce po starcie albo – jak już chciał wykonać ten manewr po zewnętrznej – wejść głęboko do tego zakrętu, jednocześnie unikając zderzenia z bolidem Ferrari. Perez wybrał najgorszą z opcji i na upartego chciał powalczyć o pierwsze miejsce… to po prostu nie mogło się udać. W efekcie mieliśmy kontakt pomiędzy Perezem a Leclerciem, w którym najbardziej ucierpiał właśnie Sergio Perez. Meksykanin musiał się wycofać ze swojego domowego wyścigu, co było dla niego bardzo bolesne.

Najważniejsze pytanie, jakie warto sobie zadać po tym wyścigu jest: co z Sergio Perezem? Domowy wyścig mógł być dla niego idealnym miejscem dla odbudowania i wrócenia na odpowiednie tory w końcówce tego trudnego dla niego sezonu. GP Meksyku miało być okazją Pereza na powalczenie z Verstappenem, bo niesiony przez swoich fanów byłby mógłby mieć na to szansę. Zakończyło się jednak najgorzej jak się dało – odpadnięciem już w pierwszym zakręcie.

Sergio Perez zaliczył ogromny regres tak na prawdę po GP Monako. Na początku sezonu Perez dawał nadzieje, że będzie on w stanie powalczyć z Maxem Verstappenem o mistrzostwo świata. Jedna jaskółka wiosny nie czyni – to znane porzekadło jest odpowiednie w tej sytuacji. Checo jest w totalnej rozsypce, szczególnie po takim domowym wyścigu. W dodatku nie ustają dywagacje na temat przyszłości kierowcy Red Bulla, a zapewne plotki o jego odejściu będą po wyścigu w Meksyku jeszcze bardziej słyszalne. Perez ma problem i nie wie, jak go rozwiązać. A czasu jest coraz mniej, bo do końca zostały już tylko 3 rundy.

Kto jeszcze na podium?

Jako że walka o zwycięstwo rozwiązała się już w pierwszym zakręcie pierwszego okrążenia, jedyne czym mogliśmy się jeszcze ekscytować w tym wyścigu, to był pojedynek o podium. W tej rywalizacji udział brał: Hamilton, Leclerc, Sainz. Lewis Hamilton startował do tego wyścigu z szóstego miejsca i bardzo dobrze nadrabiał do czołówki – wskoczył do TOP3 po udanym podcięciu Carlosa Sainza jeszcze w pierwszej połowie wyścigu. Brytyjczyk skutecznie powalczył o drugie miejsce z Charlesem Leclerciem po restarcie – po dosyć ryzykownym ataku wskoczył na drugie miejsce i już go nie oddał do mety. Charles Leclerc również nie stracił trzeciej pozycji i mógł świętować pierwsze podium od GP Belgii.

Carlos Sainz nie był w stanie włączyć się w rywalizację o podium – stracił nieco do Charlesa Leclerca i dojechał na czwartym miejscu, co po starcie z drugiej pozycji nie jest złym wynikiem, bo Hiszpan przegrał tylko z Verstappenem i Hamiltonem. Ferrari wyjeżdża więc z Meksyku z bardzo dobrym wynikiem z 27. punktami na plusie. Do drugiego Mercedesa tracą tylko 22. punkty – może być na prawdę ciekawie w końcówce tego sezonu.

Lando Norris show!

Lando Norris zaliczył wpadkę w kwalifikacjach i odpadł już w Q1 nie składając okrążenia. Brytyjczyk mimo to nie poddał się i był gotowy zawalczyć o duże punkty w wyścigu. Z łatwością przebijał się przez stawkę i do czerwonej flagi był już w pierwszej dziesiątce, a to była dopiero połowa wyścigu. Norris przebijał się dalej i do mety dojechał jako piąty kierowca, zdobywając tym samym 10 punktów, co jest na prawdę dobrym wynikiem jak na to skąd startował. Zdołał nawet wyprzedzić Oscara Piastriego – Piastri startował z siódmego miejsca i dojechał pozycję niżej. Australijczyk nie ma doświadczenia na tym torze i to zapewne odbiło się na jego występie.

Fot. McLaren (@McLarenF1)/X

Znakomity Daniel Ricciardo

Kiedy Sergio Perez zalicza kolejny słaby weekend, Daniel Ricciardo w drugi weekend po kontuzji jedzie swoją najlepszą rundę w tym roku. W kwalifikacjach zajmuje 4. miejsce, tak jakby to on jechał w bolidzie Red Bulla, a nie Sergio Perez. W kwalifikacjach był przed Meksykaninem, co po prostu nie powinno mieć miejsca. W wyścigu Australijczyk miał ciężkie zadanie, bo miał za sobą takich kierowców jak Russell, Hamilton a później Norris. Mimo to dał radę wykorzystać przynajmniej w połowie swój sukces w kwalifikacjach (jakby tak Haas i Hulkenberg byli w stanie to powtórzyć) i zajął siódme miejsce. Dzięki temu, zespół AlphaTauri awansował na ósme miejsce w klasyfikacji i ma 16 punktów.

Yuki Tsunoda również jechał przez pewien czas dobry wyścig. Bardzo dobrze przebijał się w górę stawki, ale całą pracę zaprzepaścił przez błąd podczas wyprzedzania Piastriego. Japończyk po prostu przesadził, prawdopodobnie za bardzo podekscytował się swoją jazdą i zepsuł swój dobry dotąd wyścig. Szkoda tego.

Brawo Alex Albon!

Alexander Albon startował na oponach twardych z czternastego miejsca. Taj dzielnie walczył o pierwszą dziesiątkę i nie popełniał takich błędów jak np. Tsunoda. Restart wyszedł mu bardzo dobrze, zyskał w nim aż trzy miejsca, awansował na dziewiąte miejsce i nie oddał go aż do mety. Alex Albon trzeci raz z rzędu zdobywa punkty: w Katarze zdobył dwa oczka we Sprincie, dwa oczka zdobył w GP USA no i teraz również zdobył dwa oczka. Ma już na koncie 27 punktów.

Sargeant natomiast jechał w miarę dobrze, zanosiło się na dosyć pozytywny wynik. Na jego nieszczęście miał awarię pompy paliwowej, przez co musiał wycofać się z wyścigu na ostatnim okrążeniu.

Co tu się stało?

Aston Martin ma za sobą koszmarną rundę w Meksyku. Fernando Alonso był cieniem własnego siebie, bo po prostu nie miał do dyspozycji tego bolidu, jaki miał jeszcze niedawno. Aston Martin pikuje w dół, a występ w Meksyku zasługuje tylko na słowa krytyki. W kwalifikacjach odpadli Lance Stroll odpadł w Q1 (tu nie ma takiego zaskoczenia) a Nando zajął 13. miejsce. W wyścigu obaj musieli się wycofać: Stroll z powodu kolizji z Bottasem, a Alonso z powodu problemów z jego bolidem po najechaniu na części pozostawione przez Pereza. Koszmarna runda Astona Martina, która na prawdę była poniżej jakiegokolwiek poziomu. Wielka szkoda, że Aston Martin aż tak spadł tempem i formą na przestrzeni tego sezonu.

Słowem podsumowania

Z pewnością nie był to wyścig, którego zapamiętamy na długo. Sprawa zwycięzcy wyścigu rozwiązała się w pierwszym zakręcie pierwszego okrążenia, sprawa podium również nie zapewniała emocji. W dodatku posypała się wizja Sergio Pereza walczącego przed swoimi kibicami o zwycięstwo, bo odpadł już na pierwszym kółku. Bardzo słaby Aston Martin. Jedynie, kiedy mogliśmy z uśmiechem na twarzy oglądać ten wyścig, było oglądanie przebijania się Norrisa w stawce. Dlatego też został wybrany przez kibiców kierowcą dnia.

Wyniki GP Meksyku

Szczegółowe wyniki GP Meksyku możecie sprawdzić TUTAJ.

Strategie zespołów

Klasyfikacja kierowców

[wptb id=25690]

Klasyfikacja konstruktorów

[wptb id=25707]

Klasyfikacje aktualizują się po kolejnym GP, dlatego kiedy czytasz to podsumowanie po kolejnym wyścigu, to klasyfikacje są już zaktualizowane właśnie o ten następny wyścig.

Fot. Max Verstappen (@Max33Verstappen)/X

Podobne wpisy