Verstappen zwycięzcą GP Hiszpanii, Mercedes z świetnym wynikiem! [PODSUMOWANIE]

Max Verstappen wygrywa 5. raz w tym sezonie, a po raz 3. w GP Hiszpanii. Najciekawszym wynikiem stał się jednak wynik Mercedesa, który miał dwóch kierowców na podium!

To była 7. runda sezonu 2023, która miała miejsce w Hiszpanii na torze w Montmelo. W poprzednich wszystkich rundach zwycięzcami GP byli kierowcy Red Bulla i nie inaczej było tym razem – Max Verstappen od początku dominujący w Hiszpanii z dużą łatwością wygrał tegoroczne GP Hiszpanii. Czas na podsumowanie pozostałej części stawki, gdzie mieliśmy kilka zaskoczeń.

Red Bull nadal niepokonany

Dzień po GP Hiszpanii mamy równe 3. miesiące od pierwszego wyścigu sezonu 2023 – od GP Bahrajnu. Od tego czasu odbyło się 7. wyścigów, jedna runda została odwołana. We wszystkich 7. wyścigach triumfowali kierowcy RB: 5. razy Verstappen i 2. razy Perez. Jedynym słowem podsumowującym taką sytuację jest: dominacja.

Max Verstappen wygrał drugi raz z rzędu GP Hiszpanii, wygrał trzeci raz z rzędu w tym sezonie i skompletował swój trzeci Wielki Szlem w karierze (pole position, najszybsze okrążenie wyścigu i wygranie wyścigu przyp.red.). Dzięki temu jego przewaga nad Sergio Perezem wzrosła aż do 53. punktów, a przewaga Red Bulla nad drugim zespołem w klasyfikacji – którym po wyścigu w Hiszpanii został Mercedes – wynosi 135 punktów! A za nami dopiero 7. wyścigów…

Sergio Perez zaliczył słabe kwalifikacje, gdzie odpadł w Q2 na 11. miejscu. Przegrał walkę o Q3 z Hulkenbergiem o 0.051s. Meksykanin sam sobie utrudnił kwalifikacje wypadając do żwiru w piątym zakręcie na mniej niż 2. minuty przed końcem. W wyścigu nadrobił straty i ostatecznie dojechał 3s za podium – za Russellem.

Fot. Oracle Red Bull Racing/Twitter

Mercedes z poprawkami i od razu dwójka kierowców na podium

Mercedes – jak pisaliśmy TUTAJ – od GP Hiszpanii rozpoczął serię poprawek. Oczywiście pierwsze poprawki pojawiły się już w Monako, ale były one bazą dalszego rozwoju. Jak wiemy, Monako kompletnie nie jest miejscem do testowania aspektów technicznych, a więc GP Hiszpanii miało być pierwszym miarodajnym weekendem.

I tak jak w kwalifikacjach nie wyglądało to jeszcze idealnie, bo Russell odpadł w Q2, a Hamilton zajął 5. miejsce mimo tego, że słabsze kwalifikacje zaliczyli Alonso i Perez, tak już w wyścigu miała miejsce kompletnie inna sytuacja. George Russell pomimo startu z 12. miejsca szybko przebijał się przez stawkę i już po dwóch okrążeniach był na 7. pozycji i był już o 3. miejsca przed Perezem, który został na P10.

Lewis Hamilton natomiast pozostał na 4 miejscu mimo tego, że Norris spadł na koniec stawki. Pozostał on na P4, ponieważ na starcie wyprzedził go nie kto inny jak Lance Stroll. Brytyjczyk potrzebował siedmiu okrązeń, aby uporać się z kierowcą Astona i wskoczyć do pierwszej trójki. Na 28. okrążeniu uporał się z Carlosem Sainzem i awansował już na drugie miejsce. Russell również uporał się z Sainzem i tak obaj kierowcy dojechali na podium.

Mercedesowi od zawsze pasował układ toru w Hiszpanii. Nawet rok temu, kiedy mieli słabszy sezon, w Hiszpanii mieli Russella na 3. miejscu i Hamiltona na 5. miejscu. Dlatego nie możemy od razu stawiać wszystko na zasługę poprawek, ale na pewno odegrały ważną rolę w ten weekend. Jednak czy na pewno Mercedes stał się drugą siłą stawki okaże się w Kanadzie. W efekcie Mercedes wyprzedził Astona Martina w klasyfikacji konstruktorów o 18. punktów.

Ferrari – znów coś poszło nie tak

Ferrari nadal w swoim stylu przeżyło wyścig. Carlos Sainz pomimo świetnych kwalifikacji nie miał szans w walce o podium z Mercedesem, nie wspominając o stratach do Red Bulla. Ferrari wyraźnie odstawało w ten weekend od Mercedesa i Red Bulla, a gdyby nie słabszy weekend Astona Martina, to byliby raczej czwartą siłą GP Hiszpanii.

Sainza nie możemy jednak ganić, bo kwalifikacje miał świetne, natomiast w wyścigu osiągnął maksymalny wynik, jeśli chodzi o możliwości konstrukcji Ferrari. Przed nim ma mecie znaleźli się tylko kierowcy Red Bulla i Mercedesa, co w efekcie dało Sainzowi 5. miejsce. To był na prawdę dobry występ Carlosa w swoim domowym wyścigu.

Na drugim biegunie mamy Charles Leclerca – na prawdę ciężko powiedzieć co stało się w kwalifikacjach z Monakijczykiem, który odpadł już w Q1 i startował tylko przed Sargeantem! W wyścigu zespół za bardzo nie pomógł mu, jeśli chodzi o strategię – na jednym z pit stopów nie dostał tych opon, o które prosił. Pomijając jednak ten fakt Charles Leclerc utrudnił sobie wyścig koszmarnymi kwalifikacjami.

W zespole muszą wszystko dokładnie sprawdzić, bo nie jestem w stanie uwierzyć, że jest to spowodowane słabą formę samego kierowcy. Coś po prostu musi być nie tak, zwłaszcza że Ferrari również wprowadzało duże aktualizacje projektu. Z drugiej strony nowe tylne zawieszenie miało zmniejszyć ich straty do czołowych zespołów, a to właśnie z nimi Carlos Sainz nie miał kompletnie szans w walce na torze.

Alpine zalicza kolejny udany weekend i ucieka na dużą przewagę McLarenowi

Alpine po świetnym weekendzie w Monako nie zatrzymuje się i po Hiszpanii dopisuje na swoje konto kolejne 5. punktów, dzięki czemu mają nad McLarenem przewagę już 23. oczek. Alpine kolejny ma dwóch kierowców w punktach, co dla takiego zespołu jest bardzo ważne. Na pewno team dwóch francuskich kierowców zmniejszył nieco straty do pozostałych rywali – Ocon na mecie miał w zasięgu 6s dwóch kierowców Astona Martina, natomiast 1.5s stracił Gasly do Zhou.

Alpine idzie w dobrym kierunku i po słabszym początku sezonu na ten moment jest najmocniejszym zespołem ze środka stawki. Jeżeli będą nadal tak dobrze się rozwijać, to na przestrzeni tego sezonu będą mogli mieć nieco więcej do powiedzenia w pierwszej dziesiątce.

Fot. BWT Alpine F1 Team/Twitter

McLaren – a w sobotę było tak dobrze…

Jako że już zdążyłem wspomnieć o przewadze Alpine nad McLarenem warto już od razu wspomnieć o niedzielnym GP w wykonaniu McLarena. Kwalifikacje w wykonaniu Lando Norrisa były ogromnym zaskoczeniem, bowiem Brytyjczyk zajął w nich 3 miejsce! Oscar Piastri natomiast zajął 10. miejsce, a po karze dla Gaslyego startował z 9. miejsca. Kibice papayi po sobotniej rywalizacji byli na pewno niesamowicie podekscytowani na niedzielny wyścig.

Niestety GP nie było choć w połowie udane jak kwalifikacje. Lando Norris już na pierwszy okrążeniu złamał przednie skrzydło wywołując kontakt z Hamiltonem, przez co spadł na koniec stawki. Piastri natomiast cały wyścig był raczej w środku stawki nie mając tempa, aby powalczyć o punkty. A więc McLaren po świetnej sobocie zaliczył najgorszą z możliwych niedzieli… A szkoda, bo to na pewno dałoby im dodatkowego „powera” na kolejne wyścigi.

Aston Martin z najsłabszym wynikiem w tym sezonie

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie wszyscy domowy wyścig Fernando Alonso. Wszyscy liczyli co najmniej na podium, zwłaszcza słysząc niektóre pogłoski, że Aston Martin ma być w Hiszpanii jeszcze szybszy. Niestety jak się okazało Aston był wolniejszy, a nie szybszy. W kwalifikacjach nie było jeszcze tak źle, bo Stroll zajął 6. miejsce i startował z pozycji wyżej. Fernado Alonso natomiast uszkodził podłogę przez wyjazd do pułapki żwirowej, co utrudniło mu zadnie i zajął dopiero 9 miejsce.

W wyścigu Lance Stroll awansował na starcie na 3. miejsce, ale już czym dalej tym spadał niżej nie potrafiąc walczyć z Mercedesami oraz Perezem i Sainzem. W efekcie dojechał na 6. miejscu co i tak dla Kanadyjczyka może być jak najbardziej pozytywnym wynikiem. Niedosyt jednak może odczuwać Fernando Alonso, dla którego domowy wyścig na pewno był bardzo ważny. We wszystkich wyścigach – oprócz GP Azerbejdżanu – stawał na podium, w Monako tydzień wcześniej 2. miejsce i otarcie się o pole position.

Miało być piękne święto dla Hiszpanów, a niestety wyszło nieco gorzej. Mimo to Fernando Alonso nadal utrzymuje 3. miejsce w klasyfikacji kierowców, ale ma tylko 12. oczek przewagi nad Hamiltonem. Do Perez traci obecnie 18. punktów, a więc jak na razie Hiszpan będzie musiał skupić się na obronie podium w klasyfikacji kierowców.

Zhou Guanyu i jego świetny występ w wyścigu

Zhou Guanyu osiągnął wynik, którego nie spodziewali się raczej sami ludzie w zespole. Zdobył on 2. punkty, dojechał przed Gaslym, do Ocona miał stratę tylko 2s. Kierowca Alfy startował z 13. miejsca, ale po pierwszym okrążeniu był już na 9 miejscu! Przez cały wyścig trzymał się w okolicach punktów i dzięki bardzo dobrej jeździe to on znalazł się w pierwszej dziesiątce.

Valtteri Bottas natomiast cały weekend spędził na końcu stawki, a w wyścigu dojechał na przedostatnim miejscu. Jednak jest usprawiedliwienie tak słabego wyścigu – Bottas jechał w wyścigu z uszkodzoną podłogą, co daje kierowcy bardzo trudne wyzwanie. Dlatego też nie można winić Fina za ten wyścig mimo faktu, że jego kolega dojechał w punktach.

Fot. Valtteri Bottas/Twitter

Yuki Tsunoda utrzymuje dobrą formę

Yuki Tsunoda zaliczył kolejny dobry występ – po słabszym weekendzie w Monako w Hiszpanii pokazał się z dobrej strony. Walczył do końca o punkty i wyprzedził Zhou w końcówce wyścigu, awansując na 9. miejsce. Niestety wymusił on na Chińczyku wyjazd poza obręb toru – został on wypchnięty. Sędziowie uznali, że kierowcy AlphaTauri należy się kara 5s.

Niestety 5s oznaczało spadek z 9. na 12. miejsce, co odebrało Tsunodzie punkty. Uważam, że 5s to kara nad wyraz i sędziowie spokojnie mogli to potraktować jako incydent wyścigowy… Zresztą sami zobaczcie poniżej.

Nyck de Vries natomiast również utrzymuje formę – nadal ma 0 punktów na koncie. Startował z 14 miejsca i na tym samym miejscu dojechał. Warto dodać, że Tsunoda startował pozycję za Holendrem, a gdyby nie ta dziwna kara, to zająłby 9 miejsce. To są te różnice…

Haas i Williams stabilnie

W skrócie: Haas i Williams to dwa najgorsze zespoły tego weekendu. W kwalifikacjach mimo to świetnie zaprezentował się Nico Hulkenberg, który wszedł do Q3 i do wyścigu startował z 7 miejsca po awansie o jedną pozycję po karze dla Gaslyego. W wyścigu jednak szybko wrócił tam, gdzie bolid mu na to pozwala, czyli od 15 miejsca w dół.

Uważam, że Hulkenberga i tak powinno się chwalić za sobotnie kwalifikacje, bo był to wynik nad wymiar Haasa. Dla porównania Magnussenn zajął dopiero 17 miejsce. W wyścigu obaj kierowcy nie mieli szans walki z innymi kierowcami poza kierowcami z Williamsa.

W Williamsie zarówno obydwaj kierowcy byli na końcu stawki przez cały weekend, a oczywiście spokój w tym aspekcie zapewnia nie kto inny jak Logan Sargeant. Nic wielkiego nie można napisać o występie tego zespołu oprócz tego, że wzięli udział w tegorocznym GP Hiszpanii.

Słowem podsumowania

Podsumowując był to jak na warunki toru Circuit de Barcelona-Catalunya dosyć interesujący wyścig. Co prawda dzięki zmienionej ostatniej sekcji toru i przejściu z wolnej szykany do długiego i szybkiego łuku dało nam o wiele więcej wyprzedzeń. Były to jednak manewry łatwe, bo przy duże prędkości osiągniętej już na wysokości linii mety, ale również przy wsparciu DRS. Nie były to więc niesamowicie interesujące pojedynki, ale miały miejsce, o co w Hiszpanii w ostatnich latach było trudno.

Weekend dał nam również kilka nieoczywistych rezultatów, szczególnie jeśli mówimy o sobotnich kwalifikacjach. Niestety pierwsze miejsce nadal się nie zmieniło i nie wygląda na to, aby a najbliższej przyszłości uległo zmianie.

Wyniki GP Hiszpanii

Fot. Formula 1/Twitter

Szczegółowe wyniki TUTAJ.

Strategie zespołów

Red Bull startował z oponach pośrednich – na takie rozwiązanie zdecydował się tylko Logan Sargeant. Pozostali startowali na miękkiej mieszance oprócz Leclerca i Norrisa, który ruszali na oponach twardych. Warto wspomnieć, że Red Bull pobił rekord najszybszego pit stopu w tym sezonie. 2.07s – w tak krótkim czasie mechanicy wymienili opony u Pereza. Wcześniej rekord sezonu należał do ekipy Ferrari, gdzie w Azerbejdżanie wymienili opony w 2.1s.

Klasyfikacja kierowców

[wptb id=25690]

Klasyfikacja konstruktorów

[wptb id=25707]

Fot. Formula 1/Twitter

Podobne wpisy