WEC: Podsumowanie dziesiątego sezonu

W ostatni dzień roku czas na ostatnie podsumowanie sezonu 2022 w jakiejkolwiek serii, którą opisywaliśmy na naszej stronie. Czas na WEC!

Sezon 2022 World Endurance Championship jest już na dobre za nami! Był to sezon pełen dużych emocji, wzlotów i upadków oraz ostrej jazdy do samej mety. Na zakończenie tego roku przypomnę, jaki to był sezon, co mogliśmy obserwować, a także ocenię wyścigi oraz poszczególne zespoły.

Na moment pisania tego artykułu od zakończenia sezonu minął już ponad miesiąc, więc kurz i emocje opadły na dobre, my jako fani myślimy już o tym sezonie na chłodno. Jest to idealny moment do spięcia klamrą i zamknięcia sezonu 2022 przed mocno rozpalającym 2023.

1000 Miles of Sebring

Mistrzostwa Świata wróciły do Stanów Zjednoczonych po rocznej przerwie spowodowanej pandemią COVID-19. Natomiast dla samego Sebring był to pierwszy wyścig WEC od marca 2019 roku.

Prolog

Weekend przed samym wyścigiem w dniach 12-13 marca został rozegrany prolog. Powiedział on i jednocześnie nie powiedział nam wiele o formie aut przed sezonem. Te sesje były zwiastunem problemów przez cały sezon z osiągami panującego mistrza, czyli Toyoty. Było to związane z przedsezonowym podniesieniem prędkości aktywacji napędu 4×4 z 120 na 190 km/h.

Objawiło się to szczególnie na wolnym, wyboistym Sebringu. Fruwało natomiast Alpine, które po skazanym na porażkę sezonie 2021 dostało werwy do walki, a ich o 100 kg lżejsza konstrukcja korzystała na stratach Toyoty.

Photo Copyright 2022 Marius Hecker/focus-pack-media.de

Na starcie sezonu pojawiła się także najmocniejsza w historii, złożona z aż 15 aut stawka LMP2. W tej kategorii faworytami były auta WRT i United Autosports. Wysoko stawiano także Prema Orlen Team z Robertem Kubicą.

Kwalifikacje

Sam wyścig na dystansie 1000 mil lub 8 godzin rozegrano 18 marca. Według czasu ET dzień wcześniej rozegrano kwalifikacje do tego wyścigu, które zakończyły się miażdżącym zwycięstwem Alpine. Wygrali je oni z przewagą 1,3 sekundy nad drugim Glickenhausem.

Na trzecim miejscu znalazł się zdobywca pole position w klasie LMP2, czyli AF Corse #83. Potem była Toyota #8, dwa United’y i druga z Toyot. Był to dla Toyot wynik wręcz tragiczny, lecz nie do końca oddający realia takie, jakimi były.

Kwalifikacje zostały przedwcześnie zakończone z powodu wypadku Fabio Scherera zastępującego Alex’a Brundle w Inter Europolu. Uniemożliwiło to ustanowienie czasów niektórym autom w tym Toyotom. W klasach GTE słabe przejazdy zaliczyły fabryczne Ferrari, które nie miały tempa i uplasowały się za TF Sport #33, czyli zdobywcą PP w klasie GTE Am.

Wyścig

Przechodząc do samego wyścigu, to był on bardzo spokojny z dwoma mocnymi tąpnięciami. Pierwszym z nich był bardzo groźnie wyglądający wypadek Jose Marii Lopeza w Toyocie #7 podczas czwartej godziny wyścigu, który spowodował czerwoną flagę.

Był on spowodowany uszkodzeniami auta po kolizji z Dempsey-Proton #88 i kontakcie ze ścianą na tym samym okrążeniu. Na szczęście Argentyńczyk wyszedł z tego cało i na następny dzień wystartował w 12 Hours of Sebring. Po ponad 40 minutach wrócono wówczas do ścigania.

Na godzinę i 10 minut przed końcem wyścigu na tor został wypuszczony Safety Car, a chwilę później wywieszono czerwoną flagę. Było to spowodowane zagrożeniem burzowym i lokalnymi przepisami, które zabraniają aktywności takich jak wyścigi samochodowe w tych warunkach.

Później próbowano jeszcze wznowić wyścig, lecz te próby spaliły na panewce i na pół godziny przed końcem został on przedwcześnie zakończony.

Wyniki

Wyścig w sposób dominujący wygrało Alpine #36 przed Toyotą #8 i Glickenhausem #708. W klasie LMP2 wygrał United #23, a w podklasie Pro/Am AF Corse #83. Klasa GTE Pro to triumf Porsche #92. GTE Am to wygrana Northwest AMR #98.

Ocena

Tegoroczne 1000 Miles of Sebring było wyścigiem, który był idealny jako rozpoczęcie sezonu. Pojawiły się w nim emocje, lecz też nie były one gigantyczne. Miłą odmianą dla wiernych fanów było bardzo dobre BoP w klasach Hypercar i pierwsze zwycięstwo Alpine. Klasa LMP2 pokazała się w tym wyścigu tak samo, jak wyglądała na papierze, czyli bardzo dobrze.

Troszkę zawiodło GTE Pro, w którym Ferrari nie było w stanie podjąć walki z Porsche, ale radowała Corvette, tak dobrze zaczynająca sezon i rozdzielająca dwa Porsche na podium. W klasie GTE Am o zwycięstwo walczyły stare wygi, czyli Paul Dalla Lana i Ben Keating i ten wyścig to było tylko preludium do walki tych dwóch panów i ich zespołów o główny laur w tej klasie w tym sezonie.

Moja ocena tego wyścigu to 5/10

6 Hours of Spa

Ze słonecznej, ale burzowej Florydy karuzela WEC przeniosła się w deszczowe i kapryśnie pogodowo, belgijskie góry Ardeny. Dokładniej do miejscowości Malmedy na legendarny tor Spa-Francorchamps.

Jak zwykle, weekend został rozegrany na początku maja tuż po długim, majówkowym weekendzie. Sam wyścig odbył się dokładnie 7 maja.

Kwalifikacje

Dzień przed wyścigiem odbyły się najbardziej nietypowe i zaskakujące kwalifikacje w tym sezonie. W klasach GTE kierowcy mieli stosunkowo duże problemy z ustanowieniem przyzwoitych czasów, co lekko odbiło się na wynikach kwalifikacji.

W GTE Pro ku zaskoczeniu pole position zdobyło Porsche #91 przed siostrzanym #92 i Corvette #64. Z mocnymi problemami nadal borykało się Ferrari, które zajęło dwa ostatnie miejsca w tej klasie. W klasie GTE Am prym wiodły Astony Martiny zespołów TF Sport i Northwest AMR.

Klasa LMP2 to kolejne w tym sezonie show, które pokazał Alessio Rovera z AF Corse. Wykręcił on znakomite okrążenie i dał swojemu zespołowi drugie w tym sezonie pole position. W klasie Hypercar wielką i bardzo radosną sensację sprawił Glickenhaus, który miał najrówniejsze tempo kwalifikacyjne spośród wszystkich aut i zgarnął on pierwsze pole position w historii zespołu. Na drugim miejscu znalazło się Alpine, a na końcu była Toyota.

Wyścig

Wyścig elektryzował już od samego startu. Tuż przed samym startem obróciło się jedno z Porsche z klasy GTE Am, a tuż po starcie doszło do bratobójczej walki pomiędzy fabrycznymi Porsche. Po odważnym ataku #92 w pierwszym zakręcie #91 zostało zamknięte i uderzone tyłem w tylną oponę, przez co doszło do przebicia opony i zrujnowaniu tyłu auta.

Pierwsza neutralizacja

Chwilę później Team Project 1 #56 wyrzuciło Iron Dames i na tor wyjechał Safety Car. Po nim wyścig był spokojny, lecz obfitował w dużą ilość manewrów wyprzedzania. Na początek drugiej godziny potężnie rozbił się Miro Konopka w ARC Bratislava, co spowodowało najpierw Safety Car, a potem czerwoną flagę. Podczas niej nad torem zaczął padać kluczowy i grający główną rolę w tym wyścigu deszcz.

Source: WEC/Twitter

Podczas samochodu bezpieczeństwa po czerwonej fladze problemy z układem elektrycznym napotkała Toyota #8. Był to problem bardzo krytyczny, który ostatecznie wyrzucił to auto z wyścigu. Samochód bezpieczeństwa się mocno przeciągał, gdyż mechanicy Toyoty podjechali autem i próbowali naprawić felerną #8. Podczas tego SC autom zmieniono opony na deszczowe.

Nic to jednak nie dało, gdyż deszcz przybierał na sile i na koniec drugiej godziny wywieszono czerwoną flagę. Zielona flaga ukazała się dopiero po 30 minutach. Wtedy w wyścigu prowadziło WRT #31 z klasy LMP2 i odjeżdżało ono autom Hypercar! W GTE Pro sensację sprawiało Ferrari #52, które wyszło na prowadzenie i utrzymało je do ostatniej godziny.

Wyścig znów przerwany, tym razem czerwoną flagą

Koniec trzeciej i początek czwartej godziny to było Full Course Yellow. Tuż po nim dramatycznie rozbił się Alex Brundle w Inter Europolu #34. Po tym wypadku na tor znowu wyjechał Safety Car i znowu została wywieszona czerwona flaga. Wtedy ściganie wznowiono po 20 minutach.

Source: TVN24/Eurosport

Na początek piątej godziny Toyota #7 odzyskała prowadzenie w wyścigu. Podczas tej godziny zobaczyliśmy także dwa Full Course Yellow. Ostatnia godzina rozpoczęła się od 10-minutowego FCY. Pół godziny przed końcem wyścigu byliśmy świadkami niesamowitej walki aut GTE Pro o drugie miejsce w wyścigu. Ze sobą zmierzyły się Ferrari #52 i Porsche #92.

Panowie walczyli koło w koło pięknie przez cały pierwszy sektor, lecz to Ferrari się obroniło. Ostatecznie #92 wyprzedziło #52, lecz to nie był koniec pojedynków pomiędzy Ferrari a Porsche. Na 10 minut przed końcem wyścigu wspaniałą walkę podjęli Alessandro Pier Guidi i Michael Christensen.

Panowie rywalizowali bardzo ostro o wygraną w wyścigu, lecz niespodziewanie to Ferrari #51 wyszło z tej walki górą i to ono wygrało ten wyścig w klasie GTE Pro.

Wyniki

Wyścig wygrała Toyota #7 przed Alpine #36 i WRT #31! Podklasa LMP2 Pro/Am padła łupem AF Corse #83. W klasie GTE Am wyścig wygrał Dempsey-Proton Racing #77.

Ocena

Belgijski wyścig WEC nie zawiódł w tym roku swoim poziomem. Mało powiedziane, był on niesamowicie ekscytujący i doprowadzający fanów do euforii. Pomimo tego, iż ponad połowa wyścigu (3 godziny i 11 minut) były spędzone w warunkach neutralizacji lub czerwonej flagi, to kierowcy dostarczyli bardzo dużo równej jazdy, pokazując najwyższy kunszt wyścigowy.

Powiem tu o wspomnianej walce podczas ostatniej godziny w klasie GTE Pro. Ja dalej odczuwam bardzo duże emocje, oglądając te fragmenty wyścigu, a od nich minęło już ponad pół roku. Panowie pokazali tam, czym jest prawdziwy racing i jak należy to wykonywać. Oglądając to, wręcz płakało się za tym, że ta klasa kończy swoje istnienie po tym sezonie.

Deszcz spowodował, że ten wyścig stał się nieprzewidywalny, wprowadził coś, czego fanom WEC mogło brakować i brakowało. Byliśmy świadkami tak niecodziennych zdarzeń jak pole position outsidera w klasie Hypercar, ponad godzinne prowadzenie auta klasy LMP2 w wyścigu, sama, często bardzo bliska, walka w tejże klasie, pomyłki strategiczne, zwycięstwo i przełamanie Ferrari w GTE Pro i jeszcze wiele innych.

To był weekend, który stał na najwyższym poziomie i mogę śmiało powiedzieć, że 6 Hours of Spa było najlepszym wyścigiem sezonu WEC AD 2022.

Moja ocena tego wyścigu to 9/10

24 Hours of Le Mans

W tym sezonie, po 2 latach przerwy, powrócono do klasycznego, czerwcowego terminu rozgrywania legendarnego 24 Hours of Le Mans. Jubileuszowa, dziewięćdziesiąta edycja odbyła się w dniach 11-12 czerwca. Tutaj skupię się głównie na autach uczestniczących w WEC, lecz wspomnę o kilku sytuacjach, które miały wpływ na sam wyścig, a dotyczyły załóg spoza mistrzostw.

Kwalifikacje

Nie mieliśmy wielkich niespodzianek. Z pierwszego rzędu do wyścigu wystartowały Toyoty. Jednakże w tym roku, król Hyperpole, rekordzista toru i kierowca #7, Kamui Kobayashi został zdetronizowany przez siostrzaną #8 i Brendona Hartleya.

Było to także pierwsze pole position Toyoty w tym sezonie. Trzecie było Alpine, które wtedy miało jeszcze jakieś tempo. Na końcu znalazły się dwa Glickenhausy w kolejności #709 i #708.

W klasie LMP2 dominował zeszłoroczny zwycięzca Le Mans, czyli Team WRT. #31 zdobyło PP, a #41 było drugie. Za nimi był United #22 i Jota #38. Na piątym miejscu była Prema Orlen Team prowadzona przez Louisa Deletraza. Szósty był United #23.

Inter Europol poradził sobie stosunkowo słabo w środowych kwalifikacjach i #34 zajęło piętnaste miejsce, a #43 dopiero dwudzieste-siódme.

Fot: Getty Images

W GTE Pro dublet ustrzeliło Corvette. WEC-owe #64 zgarnęło pierwsze pole przed gościnnie startującą #63. Natomiast w GTE Am zgarnęło gościnnie startujące AF Corse #61. Na odnotowanie zasługuje fakt, iż w sesji Hyperpole znalazła się w pełni damska załoga Iron Dames #85.

Wyścig

Muszę wspomnieć o dwóch wydarzeniach, które miały dosyć duży wpływ na to, co się stało w wyścigu. Pierwszym z nich jest piątkowa zmiana Balance of Performance w klasie Hypercar, która dotknęła Alpine i wykluczyła ich z walki o podium w wyścigu. Drugim zdarzeniem jest wykluczenie z wyścigu Philippe’a Cimadomo, którego dokonano w czwartkowy wieczór.

Argumentowano to zagrożeniami, jakie 62-letni Francuz wywoływał w treningach. W piątek rano, TDS Racing ogłosił, że Francuza zastąpi dobrze znany Nyck de Vries. Holender był bezpośrednio na torze, gdyż był kierowcą rezerwowym Toyoty. Przesunęło to załogę #13 z podklasy Pro/Am do zwykłego LMP2.

Source: Motorsport Images

Rewelacyjny start Roberta Kubicy

Wyścig zaczął się o godzinie 16 w pięknych, słonecznych warunkach. Atomowy start zaliczył Robert Kubica w Premie #9, który wykorzystał problemy rywali, wyprowadził to auto na prowadzenie w klasie, a nawet wyprzedził Alpine #36.

Problemami rywali była kolizja, do której doszło w zakręcie nr 2. Oba WRT wzięły w „kanapkę” United’a #22, który wyleciał w żwir i mógł zakończyć marzyć o zwycięstwie w wyścigu tak samo jak oba WRT.

Fot: Getty Images

Podczas czwartej godziny załogi zaczęły dotykać problemy techniczne. Prema #9 musiała zjechać na nieplanowany pit-stop z powodu slow puncture, przez co jej strata do lidera mocno się powiększyła. Także Alpine miało problem z rozrusznikiem i musiało wepchnąć auto do garażu.

Początek ósmej godziny zaowocował w dramat liderującej w klasie GTE Pro Corvette #63, w której doszło do defektu opony i auto musiało się dotoczyć przez ponad połowę toru do alei serwisowej i zaliczyć dłuższy postój w garażu.

Druga połowa wyścigu

Szesnasta godzina wyścigu to dramat spotkał nasz Inter Europol #43, który jechał wtedy pod koniec pierwszej dziesiątki. Auto musiało zostać wepchnięte do garażu w celu wymiany cewki zapłonowej, gdyż silnik tracił moc.

Była to też godzina awarii w klasie GTE Pro. Najpierw w Porsche #92 wybuchła prawa, przednia opona, której resztki rozerwały cały przedni zderzak oraz prawe nadkole i uszkodziły prawe drzwi wraz z podłogą. Porsche musiało się doczłapać tak do alei serwisowej, co trwało ponad 6 minut.

Potem siostrzane #91 zjechało na wymianę hamulców. W międzyczasie Toyota #7 stanęła na chwilę na torze. Potem problemy z maską miało Corvette #63, które zjechało przez to do garażu.

Podczas siedemnastej godziny IEC #34 dotknął podobny problem, co #43. Pod koniec osiemnastej godziny wyścigu miała miejsce sytuacja, która zbulwersowała i oburzyła większość fanów endurance. Francois Perrodo w AF Corse #83, po wyjściu z szykany Daytona, wjechał w bok Corvette #64 i wyeliminował to auto z wyścigu. Corvette było wtedy na drugim miejscu i walczyło o zwycięstwo w wyścigu. Sytuacja ta miała miejsce chwilę po oficjalnym wycofaniu siostrzanej #63 z wyścigu.

Na godzinę i 15 minut przed końcem wyścigu Hardpoint #99 wypadł w żwir i stracił szansę na podium w klasie GTE Am.

Wyniki

90. Le Mans w historii wygrała Toyota #8 przed siostrzaną #7 i Glickenhausem #709. W klasie LMP2 wygrała Jota #38, a druga była Prema Orlen Team z Robertem Kubicą w załodze. GTE Pro to zwycięstwo Porsche #91, a GTE Am to wygrana TF Sport #33

Ocena

Tegoroczne Le Mans mogę ocenić naprawdę pozytywnie. Jednakże muszę się przyczepić do jednej rzeczy. Jedną z nich była piątkowa zmiana BoP dla Alpine, która wycięła francuskiego producenta z walki o cokolwiek w tym wyścigu. Jestem daleki od tworzenia teorii spiskowych, że ACO zrobiło to specjalnie.

Jednak, jeśli Kamui Kobayashi wypowiada słowa o tym, że ACO mogło zmienić BoP, bo bało się, że auto starej klasy LMP1 wygra wyścig, to jest tutaj dla mnie coś nie tak.

Dodatkowo, jeśli takie zachowania są pochwalane, tak jak zrobił to Kobayashi, bo „stare auto pokonujące nowe zniechęcałoby producentów i byłoby to nie na miejscu”, to jest to coś co będę mocno i głośno krytykował. Jeżeli pozwalamy na wprowadzenie takiego auta do sezonu, to traktujmy je na równi z innymi autami biorącymi udział w mistrzostwach.

Wracając do samego wyścigu, był on dosyć emocjonujący. W klasie GTE Pro dochodziło do wielu przetasowań, które obfitowały w wiele ciekawych manewrów wyprzedzania. Klasa LMP2 też była bardzo ciekawa i interesująca do oglądania. Jestem trochę zawiedziony, że wyścig wyszedł tak słabo w klasie Hypercar. Niemniej jednak jestem zadowolony z tegorocznego wyścigu.

Moja ocena tego wyścigu to 6/10

6 Hours of Monza

Po francuskim klasyku karuzela WEC przeniosła się na południe Europy, do Włoch, a dokładniej do lombardzkiej Monzy, gdzie na legendarnym torze rozegrano 6-godzinny wyścig. Był to drugi wyścig WEC na Monzy zorganizowany w już klasycznym, lipcowym terminie, dokładniej był to 10 lipca. Największym wydarzeniem weekendu był debiut Peugeota w klasie Hypercar.

Photo Copyright 2022 Jan Patrick Wagner/focuspackmedia.com

Kwalifikacje

Pole position zdobył fenomenalny i najszybszy w tamten weekend Glickenhaus #708 i Romain Dumas. Druga Toyota #8 straciła do nich prawie sekundę. Z P3 startowało Alpine #36. Z P4 ruszała Toyota #7, a z P5 Peugeot #94. #93 nie ustanowił czasu i startował z końca stawki. W klasie LMP2 pole position zdobył United #22, a z P2 startowała ARC Bratislava #44. Prema była na P6, a Inter Europol na P10.

W klasie GTE Pro pierwsze pole position od 2019 roku zdobyło Ferrari, a dokładniej auto #51. Drugie było Corvette #64 przed drugim z Ferrari. W GTE Am byliśmy świadkami fantastycznej walki pomiędzy Sarah Bovy z Iron Dames #85 i Ben’em Keating’iem w TF Sport #33. Mistrz kwalifikacji, jak można nazwać Keating’a, próbował powstrzymać ataki Belgijki, lecz ta na sam koniec wyrwała pole position i to panie pojechały z P1.

Wyścig

Start był stosunkowo spokojny. Doszło tylko do lekkich przetasowań w klasie GTE Pro. Pierwsza godzina była przepleciona dwoma FCY. Jedno z nich było spowodowane awarią Peugeota #93. Na koniec pierwszej godziny Prema była w okolicach podium, a Alpine #36 przyprowadziło mocne ataki na Toyoty i awansowało na P2 w wyścigu. W połowie trzeciej godziny wyścigu wydarzenia zaczęły spadać na nas jak jasny grom z nieba.

Najpierw liderujący wtedy Glickenhaus #708 dostał karę drive-through za złamanie procedur podczas Full Course Yellow, a chwilę później byliśmy świadkami okropnie wyglądającego wypadku z udziałem TF Sport #33. Henrique Chaves stracił kontrolę przy dohamowaniu do szykany Roggia. 

Tarka w wierzchołku pierwszej części szykany postawiła Astona bokiem i auto przesunęło się tak aż do tarki na zewnętrznej stronie pierwszej części tej szykany, która to wystrzeliła tego Astona w powietrze. W powietrzu auto obróciło się o 180 stopni i upadając, oderwały się z niego drzwi i tylne skrzydło.

Pojazd sunąc dachem po asfalcie, dotarł do trawy, gdzie zaliczył obrót o 360 stopni i oparł się na barierze tuż za wyjściem z szykany Roggia. Potem mieliśmy blisko półgodzinny samochód bezpieczeństwa.

Emocji i problemów zespołów ciąg dalszy

Chwilę po wznowieniu rywalizacji z Glickenhausa zaczęło się dymić i musiał on zakończyć swój udział w tym wyścigu. Pod koniec piątej godziny, podczas rywalizacji na prostej start-meta przód Alpine #36 uderzyło w prawą, tylną oponę Toyoty #7, która się rozerwała i zdemolowała tylne skrzydło Toyoty.

Było to zwieńczeniem kilkuminutowej walki o prowadzenie w wyścigu. Za ten incydent #7 dostała 1,5 minuty kary. Na 27 minut przed końcem Ferrari #51 wyprzedziło Porsche #92. Nie obyło się bez kontrowersji, gdyż kilka razy przed szykaną Roggia Ferrari było trącone, a oba auta przestrzeliły szykanę.

Source: Twitter Only Endurance

Na sam koniec stał się dramat w klasie GTE Pro. 2 minuty przed końcem prowadzące w GTE Pro Ferrari #52 i trzecie #51 musiało zjechać na splash&dash. Spowodowało to, że Corvette #64 wygrało wyścig w klasie GTE Pro.

Wyniki

Wyścig wygrało zaskakująco Alpine #36 przed Toyotami #8 i #7. W klasie LMP2 wyścig wygrał RealTeam by WRT #41 przed Jotą #38 i Vectorem Sport #10. Najlepszy wynik w sezonie zanotował Inter Europol Competition, zajmując czwarte miejsce. W klasie GTE Am wygrał Dempsey-Proton Racing #77.

Opinia

6 Hours of Monza było jednym z najlepszych wyścigów WEC w ostatnich latach i jednym z najlepszych w tym sezonie. Pod kątem czystej, wyścigowej akcji oraz jazdy był to najlepszy wyścig tego sezonu, gdyż ilość walki we wszystkich klasach, od Hypercar po GTE Am, była ogromna i co chwilę mieliśmy akcję, która mocno trzymała nas w napięciu.

Jednakże okoliczności towarzyszące wyścigowi były o wiele lepsze podczas majowego wyścigu na Spa i one tam też stworzyły piękny spektakl, który był jak antyczny dramat. Z tych powodów nie jestem w stanie wybrać najlepszego wyścigu w tym sezonie i stawiam na równi Spa oraz Monze. Na długo zapamiętam kolizję Alpine i Toyoty oraz wspaniałą jazdę Glickenhausa.

Na pochwałę zasługuje także postawa Inter Europolu i Estebana Gutierreza, który tamtym wyścigiem zamknął mi usta, gdyż przed sezonem byłem nastawiony do niego bardzo sceptycznie. Był to wyścig, który dostarczył fanom wiele skrajnych emocji i mógł on rozpalać do czerwoności.

Ja chciałbym oglądać takie wyścigi zawsze, ponieważ za to kocham wyścigi samochodowe, ale życie to sztuka kompromisu, co miało pokazać nam wrześniowe Fuji. Jednakże nie wyprzedzajmy faktów.

Moja ocena tego wyścigu to 9/10

6 Hours of Fuji

Był to skrajnie inny weekend niż ten poprzedni na Monzy, ale od początku. Mistrzostwa świata wróciły do Japonii po dwóch latach przerwy i był to powrót bardzo mierny. Wrześniowe ściganie (9-11 września) było nudne i denne.

Mogę już teraz stwierdzić, że był to najgorszy wyścig tego sezonu, ale o tym trochę później. Był to także weekend skrajnie inny niż ten na Monzy, gdyż wszystko wróciło do względnej normy. Zmieniliśmy za to kontynent i kulturę, co też jest jakąś skrajnością.

Kwalifikacje

Pole position zdobyła Toyota #7 przed #8 i Alpine #36. W klasie LMP2 na PP stanęła Jota #38. W GTE Pro była przeplatanka Porsche i Ferrari (#92, #51, #91, #52) z Corvette na końcu. W klasie GTE Am rewanż za Monzę na Iron Dames #85 wziął Ben Keating i TF Sport #33 zgarniając pierwsze pole startowe o 0,062 sekundy.

Wyścig

Pierwsze dwie godziny wyścigu nie były jeszcze tragiczne. Widzieliśmy trochę walki w klasie LMP2, Ferrari #51 objęło prowadzenie i ten atak zasługuje na przedstawienie go w tym podsumowaniu.

Source: FIA WEC

Jednak im dalej w las, tym było gorzej i pod koniec wyścigu można było usnąć i to nie ze względu na to, że wyścig startował o 4 rano (choć to pewnie pomagało), co wymuszało pobudkę w okolicach 3:30, tylko z powodu braku akcji. Żeby streścić te 4 godziny: było kilka obrotów, Peugeoty znowu mierzyły się z problemami technicznymi, były pojedyncze manewry wyprzedzania i tak to się kręciło.

Ocena

Wyścig na Fuji i powrót WEC do Japonii był fatalny i tragiczny. Na przestrzeni ostatnich dwóch sezonów, czyli ery Hypercar, był to najgorszy wyścig tej serii. Powrót dominacji Toyoty, mało walki w GTE Pro i tylko przyzwoite LMP2. Na osłodę dostaliśmy dosyć fajne walki w GTE Am, które oceniam pozytywnie i wpłyną na ocenę końcową.

Reasumując, fajnie, że wróciliśmy do Japonii. Fajnie było zobaczyć kierowców w akcji na Fuji. Fajnie było znów poczuć ten japoński klimat i tę wczesną porę rozgrywania wyścigu, ale samo creme de la creme mnie i Was pewnie też ogromnie zawiodło. Było nudno, miernie, a nawet mizernie.

Moja ocena tego wyścigu to 2/10

8 Hours of Bahrain

Po kolejnej dwumiesięcznej przerwie (z tego miejsca proszę ACO o dziewiąty wyścig w kalendarzu WEC, w październiku od sezonu 2025 ;p), kierowcy wrócili, już po raz ostatni, na tor, by zmierzyć się w walce ostatecznej na torze Sakhir położonym w malutkim, wyspiarskim Bahrajnie. Weekend rozegrany w dniach 10-12 listopada był dobrą odskocznią po bardzo słabym Fuji.

Kwalifikacje

W klasie Hypercar Toyoty przemieszały się z Peugeotami, gdyż z pole position pojechała #8 przed #93, #7 i #94. Ostatnie w tej klasie było Alpine. W klasie LMP2 pole position zdobyła Jota #38 przed United’em #22 i AF Corse #83.

W klasie GTE Pro pole position zdobyło Porsche #91 pomimo zakusów siostrzanego #92, które mogły być udane, gdyby nie wczesny zjazd drugiego z Porsche do boksów, które zakończyło ostatecznie kwalifikacje na trzecim miejscu. Drugie było Ferrari #52, a czwarte siostrzane #51. W klasie GTE Am Iron Dames #85 znowu pokazało siłę i zdobyło drugie i ostatnie pole position w tym sezonie.

Wyścig

Od samego początku wyścig wzbudzał duże emocje. Już w pierwszych 15 minutach byliśmy świadkami niesamowitej walki pomiędzy Ferrari #52 i Porsche #91, gdzie górą wyszło Porsche. Po kilkunastu minutach Ferrari wzięło odwet na Porsche za tamte wydarzenia.

Pod koniec pierwszej godziny starły się Porsche #92 i Ferrari #52. Końcówka pierwszego sektora i początek drugiego sektora zostały pięknie przejechane koło w koło przez oba auta. Ferrari wykorzystało błąd Porsche w zakręcie nr. 8, dokonało manewru wyprzedzania w zakrętach 9-10 i przejęło prowadzenie w klasie.

Na początek drugiej godziny Ferrari #51 zaczęło pościg za prowadzeniem i wyprzedziło Porsche #91. Pod koniec drugiej godziny po raz pierwszy popsuł się Peugeot #93. Kilka minut później usterka dotknęła także drugie z aut.

Przetasowania na szycie tabeli

W połowie trzeciej godziny WRT #31 wyprzedziło United’a #22 i stało się liderem w klasie LMP2. Na początku czwartej godziny Toyoty zamieniły się miejscami i to #7 prowadziła od tamtego momentu wyścigu.

Na koniec tamtej godziny kolejne problemy techniczne zaliczył Peugeot #94. Pod koniec szóstej godziny problemy znowu nawiedziły Peugeota #93. Także byliśmy świadkami zamiany pozycji fabrycznych Ferrari i wtedy to #52 stała się liderem wyścigu.

Source: Twitter Only Endurance

Na godzinę i 40 minut przed końcem w Ferrari #51 znacznie objawiły się problemy ze skrzynią biegów. Gdy pod koniec siódmej godziny auto przejmował Alessandro Pier Guidi, Ferrari było zablokowane na piątym biegu. W ostatnich sekundach tego wyścigu stała się bardzo dziwna sytuacja.

W Porsche #91 popełniono błąd w wyliczeniu paliwa na ostatni stint i auto musiało zjechać na splash&dash na ostatnim okrążeniu przez co stracili trzecie miejsce na rzecz siostrzanej załogi #92 i przez to załoga #52 nie została wicemistrzem świata.

Wyniki

Wygrała Toyota #7 przed #8 i Alpine #36. W klasie LMP2 wygrało WRT #31 przed United’em #23 i Jotą #38. Ostatnie zwycięstwo w klasie GTE Pro padło łupem Ferrari #52. Na drugim miejscu znalazło się Corvette #64 przed Porsche #92. W klasie GTE Am dublet ustrzeliło Team Project 1, #46 wygrało przed #56. Na najniższym stopniu podium stanęły panie z Iron Dames #85

Ocena

Zakończenie tego sezonu WEC było bardzo dobrym i emocjonującym wyścigiem. Klasa GTE Pro była w tym wyścigu NIE-SA-MO-WI-TA. Ilość manewrów wyprzedzania, klasa sportowa i jazda, jaką pokazali kierowcy w ostatnim wyścigu tej klasy, przypomnę, była wspaniała.

Na dodatek dramaturgia, jaką do tego dodała awaria Ferrari #51, była czymś, co rozpaliło fanów jeszcze bardziej. Takiego ścigania się aż chcę oglądać i ja je bardzo lubię.

Klasa Hypercar też nie zawiodła, muszę przyznać. Gdyby Peugeot był w stanie walczyć dłużej, to mogliśmy mieć walkę na bardzo wysokim poziomie, co pokazały pierwsze dwie godziny wyścigu. Klasa GTE Am też, jak zwykle, nas nie zawiodła. Ogólnie był to wyścig bardzo solidny i to on wskakuje w moim rankingu na trzecie miejsce w tym sezonie.

Moja ocena tego wyścigu to 7/10

Mój ranking wyścigów

1. (ex aequo) – 6 Hours of Spa i 6 Hours of Monza
3. – 8 Hours of Bahrain
4. – 24 Hours of Le Mans
5. – 1000 Miles of Sebring
6. – 6 Hours of Fuji

Konkluzja

Słowem zwieńczenia tej części, dziesiąty, jubileuszowy sezon FIA World Endurance Championship można uznać za bardzo udany i efektowny. Był to sezon wspaniałej walki koło w koło i jazdy na limicie. W każdej z klas mieliśmy niesamowitą ilość walki, która powinna usatysfakcjonować nawet tych najbardziej marudnych fanów.

Zaczynając od klasy Hypercar, to ta zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie w tym roku. Przed sezonem nie spodziewałem się tak równo walczącego z Toyotą Alpine i Glickenhausa, który będzie w stanie zdobyć dwa pole position i walczyć o zwycięstwo, jak było to na Monzy.

Zawodem jest Peugeot, dla którego sezon się praktycznie skończył w momencie ogłoszenia decyzji o odpuszczeniu Spa i automatycznie Le Mans. Nawet jak już jeździli w tym sezonie, to były to raczej testy, aniżeli poważna walka.

Niestety. Szkoda trochę też dwóch ostatnich wyścigów, które były kopią zeszłego sezonu i dominacją Toyoty. Jednakże pamiętajmy, że ten sezon to było tylko preludium do tego, co nas czeka w sezonie 2023, czyli blisko 15 aut w tej klasie oraz kilku światowych marek. Pomimo tych małych negatywów Hypercar oceniam jako zaskoczenie in plus.

Wiele emocji

Klasa LMP2 dostarczyła tyle emocji, ile oczekiwaliśmy od niej przed sezonem. Najmocniejsza w historii stawka zapewniła ściganie na najwyższym światowym poziomie. My jako polscy fani, mieliśmy swoje momenty radości podczas Le Mans, gdy Prema z Robertem Kubicą stanęła na podium na drugim miejscu.

Na Monzy Inter Europol zdobył fenomenalne czwarte miejsce. Z tego sezonu zapamiętam także genialne popisy Alessio Rovery z AF Corse #83 w kwalifikacjach, który jeździł tam na najwyższym poziomie i zawsze bardzo wysoko kwalifikował to auto. Tak samo zapamiętam jazdę Mathiasa Beche’a w ARC Bratislava.

Fot: Motorsport

Samochody GT- będziemy tęsknić!

GTE Pro, GTE Pro – ile Cię trzeba cenić, dowie się tylko ten, kto Cię stracił. Klasa ta była tak dobra, jak jest ostatni wyścig, czyli niesamowita. Wyścig na Spa czy ten z Bahrajnu pokazały Nam, co stracimy po tym sezonie. Tracimy klasę, która zawsze pokazywała jazdę na najwyższym, światowym poziomie.

Tracimy klasę, która była gwarantem emocji i ekscytacji. Walki Ferrari z Porsche na Spa, Monzy, Sakhirze pokazywały, co to jest racing na najwyższym poziomie. Le Mans i dramat Corvette pokazało, jak zmiennym sportem są wyścigi. Tym sezonem klasa ta napisała sobie przepiękne epitafium, które zapamiętamy na długo. Ja oceniam tę klasę jako najlepszą klasę w tym sezonie.

Fot: 24 Heures du Mans

W klasie GTE Am zapamiętam na długo jedną rywalizację, która w drugiej połowie sezonu Nas rozpalała. Była to rywalizacja pomiędzy Iron Dames #85 i TF Sport #33. Panie po dobrym Le Mans dostały zdecydowanie wiatru w żagle i w drugą połowę sezonu weszły naładowane pozytywną energią, którą mogliśmy obserwować w tej rywalizacji.

Do tego bardzo dobra postawa Protona #77 czy Northwest AMR #98 dodawały smaku tej rywalizacji. Jeśli w przyszłym sezonie taki poziom zostanie utrzymany, to jedyna klasa GTE dalej będzie emocjonująca do oglądania.

Taki był sezon 2022! Jaki będzie sezon 2023? Tego jeszcze do końca nie wiemy, ale zapowiada on się bardzo ekscytująco. Ja dziękuję Wam, że śledziliście ten sezon na łamach „Na Czterech Kołach” i zapraszam Was do śledzenia Nas w następnym sezonie!

Source: PHOTO©ADRENALMEDIA.COM

Podobne wpisy