|

Za nami pierwsze 6h! Podsumowanie 24 Hours of Le Mans cz. 1/3

To już się zaczęło!! 24 Hours of Le Mans trwa już 6h, które w tym wpisie dla Was podsumowaliśmy. Co wydarzyło się przez ten czas? Sprawdźcie sami!

24 Hours of Le Mans – legendarne wydarzenie w świecie motorsportu, ale też i ogólnie w świecie sportu. Przygotowania to tego wydarzenia trwają już od początku sezonu endurance, bo to właśnie Le Mans jest tym najważniejszym wyścigiem sezonu. Tak jak rok temu, tak i w tym roku opublikujemy 4 części podsumowań z tegorocznego 24 Hours of Le Mans. 3 części będą z 6h, ostatnia część z 5h. Mamy nadzieję, że ta forma ułatwi Wam śledzenie tegorocznego 24 Hours of Le Mans!

Pierwsza godzina

Start

Wyścig rozpoczął się punktualnie o godzinie 16:00 i rozpoczął go nie kto inny, jak Lebron James. To on machając flagą rozpoczął 24 Hours of Le Mans 2023 roku, które obchodzi setne urodziny. Na starcie od początku było groźnie, bo już przed minięciem linii start/meta Felipe Nasr z Porsche #75 omal nie dotknął tyłu prototypu AF Corse #51. W pierwszym zakręcie mieliśmy kontakt pomiędzy Porsche i Toyoty, ale obyło się bez poważnej kolizji.

Chwilę później po wyjściu z dwunastego zakrętu, który wyprowadza kierowców do czwartej strefy, panowanie nad samochodem stracił Cadillac zespołu Action Express Racing. W efekcie Jack Aitken odbił się od band wracając na tor, co było bardzo niebezpiecznie. Na prawdę niewiele brakowało, aby doszło do większego karambolu. Po tej sytuacji wprowadzono samochód bezpieczeństwa na czas naprawy barier.

W Hypercarach na pierwsze miejsce wskoczyła Toyota #8, w LMP2 na pierwszym miejscu pozostał zespół IDEC Sport, ale z piątego miejsca na miejsce nr. 2 awansowała Prema #63, prowadzona przed Kvyata. Kubica utrzymał się na P3. w LMGTE Am na P1 wskoczyło AF Corse #54, na drugie miejsce wskoczyło Kessel Racing #57, a na P3 awansował Richard Mille AF Corse #83. Startujący z pierwszego miejsca Nicky Catsburg z Corvette Racing #41 spadł na 12 miejsce w klasie.

Po samochodzie bezpieczeństwa – reszta pierwszej godziny

Samochód bezpieczeństwa zjechał dopiero o ok. 16:39. Restart był dosyć spokojny i co najważniejsze – Robert Kubica utrzymał 3 miejsce w klasie. Zmieniła się kolejność w Hypercarach – Toyota #7 wyprzedziła Ferrari AF Corse, dzięki czemu Toyota miała dwa samochody na czele klasy.

Niestety Inter Europol miał ogromne problemy. Fabio Scherer podczas wysiadania z samochodu został przejechany po stopie. Sama zmiana kierowców miała być już wcześniej zaplanowana, ale niestety podczas tego zdarzyła się bardzo niefortunna i nieprzyjemna sytuacja.

Na drugie miejsce wskoczył po chwili Robert Kubica, który na 15 minut przed końcem pierwszej godziny tracił 2.3s do pierwszego IDEC Sport. Mieliśmy też pojedynek pomiędzy dwoma załogami Porsche – numer 6 wyprzedził numer 5. Na ok. 10 minut przed końcem pierwszej godziny rozpoczęła się walka pomiędzy Toyotą #7 a dwoma samochodami AF Corse. O 16:53 Nicklas Nielsen wyprzedził Mika Conwaya z Toyoty #7, dzięki czemu wskoczył na drugie miejsce.

Druga godzina

Z początkiem drugiej godziny ścigania cała czołówka LMP2 zjechała na swoje pierwsze pit stopy. Kubica wyjechał po swoim pit stopie na 10 miejscu, przed nim po pit stopie był tylko IDEC Sport, lider LMP2 przed początkiem serii postojów. Po 10 minutach do czołówki dołączyły kolejne zespoły, które wykonały swoje pit stopy i był tym zespołem również Inter Europol #34.

Po ok. 20 minutach drugiej godziny prowadzenie w Hypercar straciła Toyota na rzecz Nielsena z Ferrari #50. Na drugie miejsce awansował jeszcze Sabastien Bourdais z Cadillaca #3, a więc Toyota zajmowała 3 i 7 miejsce. Natomiast w LMP2 sytuacja wróciła do normy – IDEC Sport wróciło na P1, a WRT #41 na P2. Robert Kubica tracił do #48 tylko 2.2s.

O ok. 17:28 Nielsen Racing #14 prowadzony przez Rodrigo Salesa wylądował w bandach, co poskutkowało wprowadzeniem żółtych flag w pierwszej i trzeciej strefie. Wielu kierowców wykorzystało tą sytuację na pit stop i w tym gronie był Robert Kubica, który po postoju wyjechał na 7 miejscu.

Samochód #14 był w bardzo słabym stanie po tym uderzeniu, ale na szczęście z kierowcą było wszystko okej. W tzw. międzyczasie dostawaliśmy nowe informacje w sprawie sytuacji Fabio Scherera. Szwajcar wrócił z punktu medycznego na hulajnodze i czuł się o wiele lepiej i na ten moment zespół miał z powrotem trzech kierowców.

Awans WRT #41 na pierwsze miejsce – reszta drugiej godziny

Czy to był koniec zamieszania? Nie! Kolejnym kierowcą, który się rozbił był Tower Motorsport #13. Był to kolejny duży wypadek, który znów wymusił wprowadzenie kolejnych żółtych flag. Na całym zamieszaniu z żółtymi flagami, wolnymi strefami zyskał Robert Kubica, który awansował na pierwsze miejsce o ok. 17:41. WRT #41 po raz pierwszy obrało w tym wyścigu prowadzenie.

Jednak, żeby było „śmieszniej”, to mieliśmy kolejny chaos na torze. Ferrari #21 AF Corse z LMGTE rozbiło się w pierwszym sektorze, mnóstwo części leżało na torze, a jeszcze więcej latało w powietrzu. Na torze mieliśmy wtedy aż 3 strefy slow zone! W pewnym momencie ciężko było się połapać co dzieje się na torze. Pierwsze dwie godziny 24 Hours of Le Mans obfitowały w wiele poważnych dzwonów.

Trzecia godzina

Na początku trzeciej godziny do alei serwisowej zjechał dotychczasowy lider wyścigu, czyli Cadillac #2 i prowadzenie w wyścigu przejęły Porsche #5 i #75. Potem zjechały także Porsche #75 i #5 i na prowadzenie wróciła Toyota #8. Potem Ferrari #50 wyprzedziło Toyotę #7 i awansowało na czwarte miejsce. Chwilę później, tuż przed Tetre Rouge poza tor wyjechał Iron Lynx #60 i obracając się, zabrał ze sobą Protona #16. Iron Lynx się zatrzymał i to wywołało slow zone w strefach 2 i 3. Dosłownie chwilę po tym Antonio Fuoco w Ferrari #50 wyprzedził bardzo odważnie w zakręcie Mulsanne Porsche #6 prowadzone przez Laurensa Vanthoora.

Ferrari automatycznie znalazło się blisko drugiej w wyścigu Joty #38. Po kilku minutach te auta zjechały do alei serwisowej, a na torze zostały Porsche #6 i Toyota #7. Do boksów zjechały także Ferrari #51 i Peugeot #94. Potem zjechały także właśnie Porsche #6 i Toyota #7. Następnie United Autosports #22 podczas próby dublowania Protona #77 wyjechało na brudną część prostej Les Hunadieres i z dużą prędkością uderzyło w Porsche. Porsche straciło tylny dyfuzor, a Oreca miała całkowicie rozbity przód.

Na torze pojawiło się slow zone od posterunku nr. 4 do wyjścia z szykany Daytona. Chwilę później w okolicach posterunku nr. 30 pojawił się mocny deszcz. W tym samym czasie do alei serwisowej zjechała liderująca w wyścigu Toyota #8 i na prowadzenie wyszedł Cadillac #2. Natomiast w zakręcie nr. 2 pięknym manewrem wyprzedzania po zewnętrznej popisał się Antonio Giovinazzi w Ferrari #51, które awansowało na P3 kosztem Joty #38. Potem Jota i Porsche #75 straciły pozycję na rzecz Peugeota #94, który awansował na czwarte miejsce.

Deszcz – czas na „latanie bokiem”

Miało to związek z deszczem, który się wzmagał nad torem. Po chwili Peugeot #94 awansował na P3 kosztem Ferrari #51. W międzyczasie do alei serwisowej zjechał Cadillac #2 i na prowadzenie wyszło Ferrari #50. Warunki pogodowe na torze się pogarszały i się coraz bardziej udziwniały, dlatego na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. W międzyczasie w S-kach Porsche w żwir wyleciał Walkenhorst #100.

Chwilę potem na wejściu w S-ki Porsche zaczęły się dziać rzeczy, które się nie śniły filozofom greckim. Najpierw z toru wyleciał Glickenhaus #709, cudem omijając bariery. Potem z toru poleciało Richard Mille AF Corse #83 i WRT #31, lecz te auta już zaliczyły uszkodzenia.

Następnie 2 obroty zaliczył Cadillac, a za nim w barierę wleciało GR Racing #86. Absurdowi tej sytuacji dodaje to, iż w przeciągu 200 metrów kierowcy wyjeżdżali z mocnej ulewy na słoneczny tor. W takiej sytuacji masa zespołów zdecydowała się na zmianę opon na te deszczowe.

Czwarta godzina

Na początku tej godziny do alei serwisowej zjechały liderujące w wyścigu Ferrari po opony deszczowe i na prowadzenie 24 Hours of Le Mans wyszedł Peugeot #94. Do alei serwisowej zjechały także Peugeot #93, Toyoty i Porsche #75. Po wyjeździe z alei serwisowej w pułapce żwirowej, w zakręcie Mulsanne, zakopał się Peugeot #93.

Czwarta godzina była najnudniejszą godziną od momentu rozpoczęcia wyścigu. Przejechaliśmy ją za samochodem bezpieczeństwa w połowie nie wiedząc z czego on w sumie został wywołany. Porządki starali się opanować mokre warunki na torze, aby umożliwić normalną jazdę w poszczególnych sektorach. Dlatego też jedyne co możemy napisać o czwartej godzinie wyścigu, to stwierdzenie, że się po prostu odbyła.

Piąta godzina

Piąta godzina 24 Hours of Le Mans w końcu dała nam emocje wyścigowe, ale dopiero po ok. 15 minutach. Dopiero wtedy zjechał samochód bezpieczeństwa i kierowcy wrócili do normalnego tempa wyścigowego. Najważniejszą informacją tej godziny, jeśli chodzi o sprawę WRT #41 była zmiana kierowcy. Rui Andrade po przejechaniu 1h i 50 minut, głównie za samochodem bezpieczeństwa, od razu po zakończeniu neutralizacji zjechał na pit stop. Tam zamienił go Louis Deletraz. Natomiast Inter Europol #34 pojawił się nawet w połowie piątej godziny na drugim miejscu i był na tej pozycji przez kolejne kilkanaście minut. Później jechali jeszcze przez dłuższy moment na P3.

Mieliśmy znów kilka żółtych flag – pierwsze były wywołane lekkim kontaktem z bandami Alpine #36. Później Cadillac #311 swoim obrotem sprokurował kolejne spowolnienia, a jeszcze później leżący odłamek na torze z reklamy. Z problemami zmagało się natomiast Porsche #6, które miało przebitą oponę. Znów więc nie mieliśmy całego toru w zielonych flagach, ale na szczęście nie było powodów do samochodu bezpieczeństwa.

Powrót WRT #41 do gry

Louis Deletraz od razu zaczął nadrabiać straty i o 20:40 był już mniej niż sekundę za United Autosports #23. Niestety zadanie jego wyprzedzenia były utrudnione przez slow zone i dublowania wolniejszych samochodów. Ostatecznie udało się wskoczył na 6 miejsce. Na ok. 10 minut przed końcem WRT #41 wróciło po serii pit stopów innych zespołów wróciło na P2 i miało tylko stratę 1s do United Autosports #23.

Jednak wydarzyła się też inna bardzo ważna sytuacja dla załogi #41. Jota prowadzona przez dobrze nam znanego Yifei YE uderzyła z dużą prędkością w bandy bokiem prototypu. To spowodowało duże uszkodzenia, samochód stracił większość tyłu, a na torze mieliśmy przez chwilę FCY. Dla Joty oznaczało to bardzo długi postój w garażu. Jakby tego było mało, Louis Deletraz uporał się z United Autosports i objął prowadzenia na ok. 7 minut przed końcem piątej godziny.

Szósta godzina

WRT #41 i UA #23 byli na pit stopach, dzięki czemu załoga #23 wyprzedziła WRT. DKR z LMP2 zakopało się w żwirze, a TF Sport #72 uderzyło w bandy. Mieliśmy slow zone na prostej Les Hunederes do szykany Daytona. Mimo tego Deletraz miał dobre tempo i o 21:30 tracił do United Autosports 4s. Oba zespoły jechały niżej w stawce, bo kolejno na 5 i 6 miejscu.

W tym czasie obydwa prototypy Ferrari AF Corse w Hypercar zwiększało przewagę nad trzecim Peugeotem #94 do 15s. Toyota zajmowała miejsce nr. 5 w postaci załogi #8 i miejsce nr. 7 w postaci załogi #7. W LMGTEAm prowadził Proton Competition #911. Wracając do LMP2 – Inter Europol Competition miało 2 miejsce, a więc znów kręcili się w okolicach podium.

Pod koniec szóstej godziny do pit stopu z drugiego miejsca zjechał Louis Deletraz, ale w zespole nie zdecydowano się na zmianę kierowcy. Zostawiono tak jak jest i Szwajcar wrócił na 5 miejscu w klasie.

Szósta godzina była nareszcie etapem, w którym kierowcy raczej bez większych przerw mogli po prostu jechać tempem wyścigowym. Obyło się bez samochodu bezpieczeństwa czy innych perturbacji w postaci poważnych dzwonów. A to śledziliśmy w początkowym etapie 24 Hours of Le Mans.

LIVE TIMING

Fot. 24h Le Mans

Podobne wpisy